Niemcy płacą odszkodowania włoskim rodzinom deportowanych i rozstrzelanych, choć nie jest to łatwe

Niemcy płacą odszkodowania włoskim rodzinom deportowanych i rozstrzelanych, choć nie jest to łatwe

We Włoszech długa może być droga ocalałych i rodzin ofiar niemieckich egzekucji oraz deportacji i prac przymusowych w Trzeciej Rzeszy z czasów drugiej wojny światowej. Poprzedni włoski rząd Mario Draghiego utworzył w ramach KPO specjalny fundusz w wysokości 55 mln euro z przeznaczeniem na odszkodowania. Żądania odszkodowań są znacznie wyższe niż ta suma. Wnioskodawcy musieli jednak najpierw złożyć wnioski we włoskim sądzie i to jego orzeczenia w tej sprawie mają być w przyszłości podstawą do wypłaty odszkodowań przez Niemcy.

.Rodziny włoskich ofiar niemieckich egzekucji od lat domagają się, aby Niemcy wypłaciły odszkodowania za zbrodnie popełnione w okresie II wojny światowej w czasie kampanii włoskiej. Na początku października zeszłego roku z takim wnioskiem wystąpiły na drodze sądowej rodziny 43 Włochów, wywiezionych do Niemiec żądając odszkodowań za uwięzienie i roboty w Trzeciej Rzeszy po tym, jak rząd Draghiego utworzył fundusz odszkodowań. Rząd wyznaczył jednocześnie termin do 27 października zeszłego roku na złożenie takich wniosków we włoskch sądach.

Włoskie media przypomniały w tym kontekście, że w 1961 roku Niemcy otrzymały gwarancję immunitetu w przypadku roszczeń za straty wyrządzone we Włoszech podczas II wojny światowej. Zawarte wówczas porozumienie działało przez dekady, do roku 2020, kiedy Trybunał Konstytucyjny w Rzymie orzekł, że immunitet jest ważny w relacjach między dwoma państwami, ale nie można odmówić obywatelowi prawa do przedstawienia swoich roszczeń innemu krajowi.

Niezadowolenie Berlina

.Dziennik “Corriere della Sera” podkreślał, że to orzeczenie nie spodobało się w Berlinie, więc niemiecki rząd sam wystąpił do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości przeciwko Włochom, przywołując porozumienie z 1961 r. Włosi chcą uniknąć eskalacji w tym dyplomatycznym sporze. Dlatego powstał rządowy fundusz w ramach KPO. Wykluczono z niego ofiary holokaustu, którym już wcześniej wypłacono zadośćuczynienie.

Krótki termin na złożenie wniosków we włoskich sądach sprawił, że na przykład w sądzie w Wenecji złożono w krótkim czasie 43 wnioski o odszkodowania, w tym 34 od rodzin z tego właśnie regionu. W pozwach rodziny domagają się odszkodowań w wysokości od 40 tys. do 150 tys. euro za każdą wywiezioną i uwięzioną osobę, wysłaną na roboty do Niemiec.

Następnie, również w październiku 2022 roku florencki dziennik “La Nazione” poinformował, że 92 ocalałych z niemieckiej masakry ludności w Toskanii i krewnych zabitych żąda łącznie odszkodowań w wysokości 118 milionów euro. Suma ta znacznie przekracza wysokość rządowego funduszu.

Niemiecka zbrodnia w Sant’Anna di Stazzema

.Tego wysokiego zadośćuczynienia domagają się ocaleni i krewni ofiar zbrodni w miejscowości Sant’Anna di Stazzema, przeprowadzonej przez Niemców 12 sierpnia 1944 roku. Żołnierze z SS rozstrzelali tam 560 osób, w tym 110 dzieci. Była to druga pod względem liczby ofiar niemiecka zbrodnia we Włoszech w czasie drugiej wojny światowej.

Jeśli wnioskodawcy sprawę przed włoskim sądem wygrają, będą miały prawo do pieniędzy z utworzonego przez rząd funduszu dla ofiar zbrodni wojennych i przeciwko ludzkości, popełnionych na obywatelach włoskich przez siły Trzeciej Rzeszy.

84-letni Enio Mancini, który jako dziecko przeżył masakrę w Sant’Anna di Stazzema, zaapelował o zmianę przepisów w sprawie funduszu i zasad dostępu do niego. Jak stwierdził, jego łączna suma jest „śmieszna”, a osób uprawnionych do odszkodowań bardzo dużo.

Poza tym jego zdaniem zamiast zmuszać rodziny ofiar do występowania na drogę sądową, należy powołać komisję, która będzie analizować wnioski o odszkodowania. “Postępowanie sądowe w trzech instancjach będzie zaś bardzo długie i kosztowne – ostrzegł Mancini. „To obraza dla ocalałych” – ocenił.

Podobne wnioski o odszkodowania złożyli też krewni ofiar innych niemieckich zbrodni w Toskanii, między innymi w Cavriglia w prowincji Arezzo. W tym przypadku 98 osób żąda 48 mln euro. 109 milionów euro domagają się rodziny 81 ofiar niemieckiej zbrodni dokonanej w Civitella Val di Chiana.

Brak niemieckiego rozliczenia z przeszłością

.Na temat braku właściwego rozliczenia się Niemiec ze swoimi zbrodniami popełnionymi w okresie lat 1939-1945 w Polsce na łamach “Wszystko Co Najważniejsze” pisze prof. Zdzisław KRASNODĘBSKI w tekście “Niemieckie zbrodnie na Polakach wciąż nierozliczone“. Autor zwraca w nim uwagę, że Niemcy nigdy nie zadośćuczyniły swoich zbrodni polskim ofiarom a jedynie nielicznym przyznawały nikłe pieniądze w ramach tzw. “gestu humanitarnego”.

“Losy Polski obalają jeszcze jeden mit, tak ważny dla współczesnej Europy – mit, że Niemcy, kraj dziś dominujący w Unii Europejskiej, wzorowo rozliczył się ze swej narodowosocjalistycznej przeszłości, że zadośćuczynił swoim ofiarom. Warto więc przypomnieć, że Republika Federalna Niemiec nigdy nie uznała praw polskich ofiar do odszkodowań. Wszelkie pieniądze wypłacone polskim ofiarom niemieckiego nazizmu były im przyznane jedynie na zasadzie dobrowolnego gestu humanitarnego. Nigdy żadna z licznych ofiar pacyfikacji polskich wsi w ramach „zwalczania partyzantów” nie uzyskała nawet takiego zadośćuczynienia; za te zbrodnie nikogo nie skazano. Kat Warszawy Heinz Reinefarth nie tylko nigdy nie został ukarany, ale zrobił karierę polityczną w RFN”.

“Polska nigdy nie uzyskała żadnych reparacji wojennych. Mimo to Niemcy sądzą, że są dzisiaj „mocarstwem moralnym”, ustanawiającym standardy dla innych. Z kolei Polacy muszą dzisiaj nie tylko znowu bać się militarnej agresji ze strony Rosji, prowadzącej brutalną wojnę na Ukrainie, ale także zadawać sobie pytanie, czy w dzisiejszej Unii Europejskiej mogą jeszcze cieszyć się prawem „wybierania formy rządów” i samodzielnego podejmowania kluczowych decyzji w swoim kraju” – pisze prof. Zdzisław KRASNODĘBSKI.

Konsekwencje niemieckich zbrodni dla współczesnej Polski

.Na temat ogromu polskich strat osobowych i materialnych za które odpowiedzialna była ludobójcza polityka Niemiec na terenie okupowanej Polski na łamach “Wszystko Co Najważniejsze” pisze Arkadiusz MULARCZYK w tekście “Polska do dziś odczuwa skutki II wojny światowej“. Autor zwraca w nim uwagę, że konsekwencje niemieckich zbrodni są wciąż odczuwalne we współczesnej Polsce, choćby pod kątem gospodarczym czy demograficznym.

“Podczas II wojny światowej Polska poniosła największe straty osobowe i materialne (w stosunku do całkowitej liczby ludności i majątku narodowego) ze wszystkich państw europejskich. Wynikały one przede wszystkim z niemieckiej polityki okupacyjnej, motywowanej przekonaniem o niższości rasowej ludności polskiej. Niemcy celowo i w sposób zorganizowany eksterminowali ludność na okupowanych terenach, a także intensywnie eksploatowali społeczeństwo polskie, zarówno poprzez pracę przymusową, jak i gospodarkę rabunkową. Drenowali zgromadzony przez wieki kapitał poprzez rabunek depozytów, nakładanie nadmiernych obciążeń fiskalnych oraz przerzucanie kosztów wojny i okupacji na społeczeństwo polskie. Uwieńczeniem dzieła zniszczenia było zburzenie stolicy państwa, Warszawy, oraz tysięcy polskich miast i wsi”.

Skutki II wojny światowej – demograficzne, gospodarcze, infrastrukturalne, w zakresie nauki, edukacji i kultury – odczuwane są przez Polaków do dzisiaj. Każdy rok wojny i okupacji spychał państwo polskie na niższy poziom rozwoju we wszystkich aspektach życia publicznego, gospodarczego czy społecznego. Współczesne państwo polskie dziś byłoby w zupełnie innym miejscu rozwoju cywilizacyjnego, gdyby nie skutki II wojny światowej. Kilka pokoleń Polaków musiało podjąć się ogromnego wysiłku odbudowy zniszczeń wojennych i podnoszenia kraju ze zgliszcz”.

.”Do dzisiaj Niemcy nie rozliczyły się z działalności rabunkowej i prowadzonej systemowo grabieży dzieł kultury i sztuki należących do państwa polskiego oraz jego obywateli. Następcy prawni III Rzeszy nie poczuwają się do obowiązku zadośćuczynienia za zbrodnie i wyrządzone szkody, nie przejawiają woli naprawienia szkód Polsce i Polakom ani chęci zwrócenia zrabowanych zasobów. Kwestionują polityczną i prawną odpowiedzialność wobec Polski za skutki II wojny światowej, a ich działania ograniczają się do symbolicznych gestów i słów o odpowiedzialności moralnej” – pisze Arkadiusz MULARCZYK.

PAP/Sylwia Wysocka/WszystkoCoNajważniejsze/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 14 stycznia 2023