Niemiecki Trybunał Konstytucyjny z nazistowską przeszłością. Nowe odkrycia historyków
Niemiecki Trybunał Konstytucyjny RFN uważany był długo za instytucję bez sędziów skompromitowanych w czasach III Rzeszy. Opublikowana niedawno monografia koryguje ten obraz TK jako sądu bez skazy. „Sueddeutsche Zeitung” zamieściła omówienie książki „Przemiana poprzez prawo. Federalny Trybunał Konstytucyjny i przeszłość” autorstwa historyków Friedera Guenthera i Evy Balz.
Jeden z sędziów skazywał Polaków
.Autor opublikowanej recenzji Wolfgang Janisch nawiązał do uroczystej inauguracji TK we wrześniu 1951 r. Prezydent RFN Theodor Heuss powiedział wówczas, że Trybunał Konstytucyjny, którego fundamentem są prawa człowieka i godność człowieka, jest „zaprzeczeniem państwa totalitarnego”.
W porównaniu do innych instytucji w powojennej RFN, TK nie wypada źle – czytamy w „SZ”. W początkowym składzie TK do NSDAP należało lub kandydowało 17 proc. sędziów. W Trybunale Federalnym, cyzli sądzie najwyższym w sprawach cywilnych i karnych, ten odsetek wynosił 31 proc., a w ministerstwie sprawiedliwości sięgał 50 proc.
Godne uwagi jest zdaniem „SZ” to, że w TK zasiadało także „stosunkowo wielu prześladowanych” przez reżim III Rzeszy, chociaż autorzy monografii skorygowali ich liczbę z 24 do dziewięciu.
Bardziej interesujące od liczb są biografie sędziów. Przy bliższym spojrzeniu widać „wszystkie odcienie oportunizmu i karierowiczostwa” prawników – czytamy w artykule.
Najbardziej znanym przykładem jest pierwszy prezes TK Hermann Hoepker Aschoff. Przed przejęciem władzy przez Adolfa Hitlera był pruskim ministrem sprawiedliwości, uważanym przez nazistów za wroga systemu. Z tego powodu stracił stanowisko i uposażenie emerytalne.
Jednak po napaści na Polskę w 1939 r., przed prawnikiem otworzyły się nowe możliwości – został współpracownikiem Głównego Urzędu Powierniczego Wschód, który zajmował się wywłaszczeniem polskich obywateli na zaanektowanych przez Niemcy terenach Polski. „Dawny przeciwnik NSDAP uczestniczył w grabieży w Polsce” – pisze „SZ”
Następca Aschoffa, Josef Wintrich uważany był początkowo przez władze III Rzeszy za politycznie pewnego. Dopiero w 1940 r. lokalna komórka NSDAP wstrzymała jego awans. Wintrich rozpoczął współpracę z „Lebensbornem” – placówką, która pośredniczyła w adopcji do niemieckich rodzin dzieci zabranych rodzicom w Europie Wschodniej. Z akt wynika, że Wintrich działał „kooperatywnie i bezkrytycznie” – piszą historycy.
Najbardziej znaną osobą w tym kontekście jest sędzia TK Willi Geiger. Jego praca doktorska poświęcona była ustawie prasowej wprowadzającej „dowód aryjskości” dla dziennikarzy. Podczas wojny pracował w sądzie specjalnym w Bydgoszczy. Miał udział w co najmniej pięciu wyrokach śmierci, w tym przeciwko Polakowi uznanemu za „szkodnika ludu” – czytamy w „SZ”. Żaden sędzia TK nie stracił swojego stanowiska po ujawnieniu powiązań z systemem III Rzeszy – podkreślił autor artykułu.
Niemiecki Trybunał Konstytucyjny miał w swoim składzie sympatyków nazizmu
.Autorzy monografii piszą, że współpraca byłych nazistów z prześladowanymi przez Hitlera możliwa była dzięki „milczeniu tych ostatnich o przeszłości”. Przeciwnicy III Rzeszy „zrezygnowali ze stawiania swoim prześladowcom zarzutów”.
Żaden sędzia po objęciu stanowiska w TK nie złożył wniosku o przyznanie statusu ofiary. Wyjątkiem był Gerhard Leinbolz, który przeżył wojnę na emigracji w Anglii. W notatce sporządzonej przez prezesa TK czytamy – „jedyny Żyd w Senacie, szwagier Bonhoeffera (duchowny ewangelicki, związany z zamachowcami na Hitlera, zmarł w obozie koncentracyjnym we Floessenbuergu), emigrant, rola męczennika”.
Zdaniem „SZ” po ukazaniu się monografii historia TK nie wymaga napisania na nowo. Zasługi TK – zerwanie z pozostałościami państwa nazistowskiego i przeforsowanie praw wolnościowych – pozostają aktualne. Trzeba natomiast pożegnać się z tezą, że dokonał tego sąd bez skazy, nieobciążony przeszłością – czytamy w konkluzji materiału w „Sueddeutsche Zeitung”.
PAP/MB




