Nieprzyzwoite jest obwinianie ofiary za okrucieństwo agresora [Andrew MICHTA]

Andrew Michta, politolog i komentator spraw międzynarodowych, w ostrym wpisie na platformie X rozprawia się z tezą, że to Zachód, a nie Rosja, ponosi odpowiedzialność za wojnę w Ukrainie. Jego tekst jest oskarżeniem wobec części zachodnich elit eksperckich, które jak pisze powielają rosyjskie narracje, relatywizują agresję i bez skrupułów „oddają cudzą ziemię” w imię iluzorycznego pokoju.
Suwerenność tylko dla wybranych?
.Punktem wyjścia wpisu Andrew Michty jest frustracja wobec amerykańskich komentatorów i akademików, którzy twierdzą, że wojna w Ukrainie była konsekwencją decyzji NATO z 2008 roku o rozważeniu przyszłego członkostwa Ukrainy. Autor reaguje na to bez ogródek:
„Na jakiej planecie żyją ci ludzie, żeby z kamienną twarzą twierdzić, że naród brutalnie zaatakowany przez sąsiada musi się tłumaczyć, że ma prawo żyć w wolności?”
Andrew Michta uznaje takie myślenie za moralnie wypaczone. W jego ocenie to klasyczny przykład obwiniania ofiary i zdejmowania odpowiedzialności z agresora. Rosja nie została sprowokowana, ona dokonała świadomego wyboru imperialnej przemocy. Jednym z najmocniejszych fragmentów wpisu jest odwołanie do amerykańskiego doświadczenia historycznego. Michta pyta, czy ci sami eksperci byliby równie pewni siebie, gdyby podobna logika dotyczyła Stanów Zjednoczonych:
„Czy twierdziliby wtedy, że jako Amerykanie nie mamy prawa podejmować suwerennych decyzji, ponieważ wielkie mocarstwo ‘gdzieś tam’ się z nimi nie zgadza?”
Autor idzie dalej, wskazując, że przy takim rozumowaniu „13 amerykańskich kolonii nigdy nie powinno się zbuntować”. To porównanie ma pokazać skalę hipokryzji: suwerenność i prawo do samostanowienia bywają w zachodniej debacie wartościami selektywnymi.
„Łatwo jest oddać cudzą ziemię”
.Szczególnie ostrej krytyce Andrew Michta poddaje pomysły „porozumienia pokojowego”, które zakładają oddanie części terytorium Ukrainy Rosji.
„Rzeczywiście, łatwo jest oddać cudzą ziemię” – pisze, pytając retorycznie, czy zwolennicy takich rozwiązań byliby równie beztroscy, gdyby chodziło o ich własne państwa.
W tej części wpisu autor obnaża chłodny cynizm części debaty strategicznej, w której losy milionów ludzi redukowane są do abstrakcyjnych map i „stref wpływów”. Andrew Michta nie oszczędza również Zachodu jako całości. Przypomina dwie dekady łagodzenia agresywnej polityki Putina, motywowanej interesami gospodarczymi i brakiem odwagi. Jako symbole tej postawy wskazuje Nord Stream 1 i 2.
Choć docenia moment, w którym administracja Joe Bidena powiedziała „nie”, zarzuca jej brak strategii i wizji zwycięstwa: „Nie było determinacji, by ukarać agresję – było tylko ‘zarządzanie eskalacją’, podczas gdy Ukraina krwawiła rok po roku.”
Przywołuje też słynne zdanie kanclerza Olafa Scholza: „Ukraina nie może przegrać, Rosja nie może wygrać”, sugerując, że była to formuła wygodna politycznie, lecz strategicznie pusta.
W końcowych akapitach wpisu Michta przestrzega przed kolejną iluzją: przekonaniem, że z rosyjskim imperializmem da się „targować” w dobrej wierze. Jego zdaniem obecne „negocjacje” to w istocie żądanie kapitulacji Ukrainy. Najmocniejsze oskarżenie kieruje jednak pod adresem zachodnich elit intelektualnych:
„Tracę cierpliwość, gdy nasi wykwalifikowani eksperci powtarzają rosyjskie tezy i obwiniają Zachód zamiast tyrana, który rozpoczął tę wojnę.”
Puenta wpisu ma charakter moralny i cywilizacyjny. Michta wzywa demokracje do autorefleksji i przypomnienia sobie własnych wartości: „Nieprzyzwoite jest obwinianie ofiary za okrucieństwo agresora.” Jego tekst nie jest chłodną analizą strategiczną, lecz manifestem sprzeciwu wobec relatywizmu, który jak sugeruje, coraz częściej zastępuje w zachodniej debacie elementarne poczucie dobra i zła.
Razem przeciwko wspólnemu zagrożeniu
.Na temat zagrożenia jakie dla państw Europy Środkowo-Wschodniej stanowi Rosja na łamach “Wszystko Co Najważniejsze” pisze Jana CZERNOCHOVA w tekście “Łączy nas nasza przeszłość i czujność wobec Rosji“. Autorka wskazuje w nim, iż Rosję należy zatrzymać w ramach wspólnych działań w UE i NATO.
“Żaden z naszych krajów nie jest jednak w dzisiejszym świecie odizolowaną wyspą, członkostwo w Unii Europejskiej i Sojuszu Północnoatlantyckim jest dla nas niezwykle ważne. Zwłaszcza teraz, kiedy już nie można, tak jak 20–30 lat temu, liczyć na to, że Rosja stanie się państwem demokratycznym i naszym sojusznikiem; o Chinach mówiło się wtedy jak o supermocarstwie bodaj tylko w gronie politologów. Obecnie mamy do czynienia z zupełnie nową sytuacją geopolityczną i w zakresie bezpieczeństwa. Zagraża nam agresywne imperium na wschodzie, próbujące odzyskać dawny status supermocarstwa, a jeszcze dalej na wschód umocniło się państwo, które czuje się graczem światowym. Dlatego należy powstrzymać Rosję i nie pozwolić jej na dalszą ekspansję. Plan Putina, polegający na zakłóceniu światowych dostaw żywności, zagłodzeniu najbiedniejszych regionów świata oraz destabilizacji Europy za pośrednictwem migracji i terroryzmu, pokazuje wzajemne powiązanie różnych zagrożeń i wskazuje na konieczność konfrontacji z Rosją w różnych regionach świata, np. w Afryce Subsaharyjskiej. Jeśli dodamy do tego szybki rozwój technologii i nowych dziedzin, musimy teraz brać pod uwagę ewentualne walki nie tylko na lądzie, w powietrzu i na morzu, ale także w przestrzeni kosmicznej i cyberprzestrzeni”.
”Nie poradzimy sobie z tym sami, ale damy radę w ramach UE i NATO. Połączona siła instrumentów militarnych NATO i niemilitarnych UE daje Zachodowi szansę na skuteczną obronę porządku międzynarodowego. Nasze wspólne doświadczenia historyczne z Rosją obróciły się tym razem przeciwko niej, ponieważ nasze państwa, podobnie jak Ukraina i inne państwa postsowieckie, posiadają wiele sprzętu wojskowego z czasów Układu Warszawskiego. Wiemy, jak naprawiać ten sprzęt, wiemy, jak produkować do niego amunicję, mamy zdolności przemysłowe, których Ukraina tak bardzo potrzebuje, by przetrwać. Od samego początku wojny na Ukrainie ani przez sekundę nie mieliśmy wątpliwości, że musimy te zdolności wykorzystać – i właśnie to czynimy” – pisze Jana ČERNOCHOVÁ – cały tekst [LINK].
Laura Wieczorek




