Nikaragua jest coraz dalej od demokracji

Daniel Ortega, który rządzi Nikaraguą nieprzerwanie od 2007 roku, chce wydłużyć kadencję prezydencką o kolejny rok i jeszcze mocniej ograniczyć możliwość startu opozycji w wyborach. Zmiany wpisują się w proces trwający od lat: likwidację limitów kadencji, podporządkowanie parlamentu i sądów, represje wobec przeciwników politycznych oraz przekazywanie coraz większej części władzy żonie Ortegi, Rosario Murillo.

Autorytarny reżim skupiony wokół Daniela Ortegi i jego rodziny

Daniel Ortega jest jedną z najdłużej rządzących postaci politycznych w obu Amerykach. Wywodzi się z Sandinistowskiego Frontu Wyzwolenia Narodowego, który w 1979 roku obalił dyktaturę Anastasio Somozy. W latach 80. był najpierw członkiem junty rewolucyjnej, a następnie prezydentem. Po przegranych wyborach w 1990 roku pozostawał liderem sandinistów, aż wrócił do władzy w 2007 roku.

Od tego czasu system polityczny Nikaragui stopniowo zmieniał się z demokracji w autorytarny reżim skupiony wokół Ortegi i jego rodziny. W 2014 roku zniesiono ograniczenia liczby kadencji prezydenckich, co otworzyło mu drogę do kolejnych reelekcji. W 2025 roku weszły w życie reformy, które jeszcze bardziej podporządkowały inne instytucje prezydentowi i formalnie ustanowiły Rosario Murillo współprezydentką. ONZ ocenia, że Ortega i Murillo kontrolują w praktyce wszystkie najważniejsze organy państwa.

Najpoważniejszy przełom nastąpił po protestach z 2018 roku. Demonstracje rozpoczęły się od sprzeciwu wobec zmian w systemie ubezpieczeń społecznych, ale szybko przerodziły się w szerszy ruch przeciwko rządom Ortegi. Siły bezpieczeństwa i grupy prorządowe brutalnie je stłumiły. Zginęło ponad 300 osób, a tysiące mieszkańców uciekły z kraju. Od tamtej pory przestrzeń dla działalności politycznej została drastycznie ograniczona. W następnych latach zamykano organizacje pozarządowe, przejmowano ich majątek, ograniczano działalność niezależnych mediów i represjonowano Kościół katolicki oraz inne wspólnoty religijne. Organizacje międzynarodowe dokumentowały arbitralne zatrzymania, tortury, wymuszone zaginięcia, cenzurę, konfiskaty majątku i pozbawianie obywatelstwa osób uznanych za przeciwników władzy.

Wybory prezydenckie w 2021 roku odbyły się już w warunkach, które praktycznie uniemożliwiały normalną konkurencję. Najpoważniejszych kandydatów opozycyjnych zatrzymano, wykluczono ze startu albo zmuszono do emigracji. Organizacja Państw Amerykańskich uznała, że głosowanie nie było demokratyczne. Nowe propozycje idą jeddnak jeszcze dalej. Ortega chce wydłużyć kadencję prezydenta oraz innych najważniejszych urzędników z sześciu do siedmiu lat. Reforma ma również umożliwić wykluczanie z wyborów osób i ugrupowań uznanych przez rząd za „zdrajców” lub „zamachowców”. W praktyce takie pojęcia były już wcześniej stosowane wobec opozycji, dziennikarzy i aktywistów.

Kontrolowane przez sandinistów Zgromadzenie Narodowe zatwierdziło już pierwszy etap zmian. Pełna ratyfikacja ma nastąpić w 2027 roku. Opozycja nie ma realnych możliwości zablokowania reformy, ponieważ parlament pozostaje pod pełną dominacją obozu rządzącego. Rosario Murillo od lat jest przy tym znacznie więcej niż tylko pierwszą damą. Jeszcze przed formalnym ustanowieniem stanowiska współprezydenta należała do najważniejszych osób w państwie, kontrolowała dużą część komunikacji rządowej i aparatu politycznego. Obecny system został skonstruowany tak, by w razie śmierci lub trwałej niezdolności Ortegi mogła przejąć pełnię władzy bez konieczności przeprowadzania nowych wyborów.

To ma szczególne znaczenie ze względu na wiek i stan zdrowia 80-letniego przywódcy. Coraz częściej pojawia się pytanie nie tylko o to, jak długo Ortega pozostanie u władzy, ale też jak będzie wyglądała sukcesja. Kilkoro dzieci Ortegi i Murillo zajmuje już ważne stanowiska w mediach państwowych, dyplomacji i strukturach związanych z rządem. Reżim wykorzystuje również aparat bezpieczeństwa. W 2025 roku utworzono rozbudowane formacje tak zwanej policji ochotniczej. Krytycy uznają je za próbę zalegalizowania struktur przypominających prorządowe grupy paramilitarne, które były wcześniej oskarżane o udział w tłumieniu protestów.

Represje obejmują także przeciwników przebywających poza granicami. Władze pozbawiały emigrantów obywatelstwa, przejmowały pozostawione przez nich domy i majątek oraz odbierały im prawa polityczne. ONZ uznała, że część tych działań może stanowić zbrodnię przeciwko ludzkości w postaci prześladowania na tle politycznym. Rząd Ortegi odrzuca te zarzuty. Przedstawia krytykę jako element zagranicznej ingerencji i utrzymuje, że broni suwerenności kraju oraz dorobku rewolucji sandinistowskiej. W odpowiedzi na raport ONZ z 2025 roku Nikaragua wycofała się z Rady Praw Człowieka ONZ.

Dzisiejsza Nikaragua zachowuje więc formalne instytucje republiki, parlament, sądy i procedury wyborcze, ale ich znaczenie jest coraz bardziej ograniczone. Najważniejsze decyzje polityczne zapadają w otoczeniu Ortegi i Murillo, a przeciwnicy władzy mają coraz mniej możliwości legalnej działalności. Propozycja wydłużenia kadencji nie jest zatem pojedynczą zmianą techniczną. To kolejny etap budowy systemu, w którym wybory coraz słabiej służą realnej zmianie władzy, a coraz mocniej potwierdzają dominację jednego obozu politycznego.

Maciej Bzura

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 6 września 2026