Norwegia miała być państwem „wolnym od Żydów” [Prof. Frode HELLAND]

„Holocaust. En historie fortalt av ofrene” (Holocaust. Historia opowiedziana przez ofiary) Frode Hellanda to pierwsza w Norwegii kompleksowa synteza Zagłady oparta na dziennikach, relacjach i wspomnieniach ofiar z objętych II wojną światową krajów Europy. Punktem wyjścia dla norweskiego autora były m.in. dzienniki z getta w Litzmannstadt (okupacyjna nazwa Łodzi), zapiski Żydów z Holandii, Francji, Węgier czy Ukrainy.

„Żydzi deportowani z Norwegii często nie widzieli Niemca, dopóki nie wsadzono ich do pociągu”

.Frode Helland jest profesorem Uniwersytetu w Oslo i jednym z czołowych norweskich badaczy literatury i pamięci o Zagładzie. Jako dziekan kieruje Wydziałem Humanistycznym Uniwersytetu w Oslo.

26 listopada 2025 roku mija 83. rocznica wywózki norweskich Żydów do obozu koncentracyjnego. Z 529 osób, które z norweskiego obozu koncentracyjnego w Berg trafiły na pokład statku „Donau” i dalej przez Szczecin i Wrocław do Auschwitz, wojnę przeżyło dziewięć.

Jak mówi Prof. Frode HELLAND, to „ofiary były pierwszymi historykami Holocaustu”. Wydana nakładem Press Forlaget książka wywołała duże poruszenie wśród komentatorów, a wiodące norweskie dzienniki określiły ją w swoich recenzjach jako „dzieło referencyjne” i „wyjątkowo poruszające”. Cały nakład rozszedł się w ciągu kilku tygodni, a wydawnictwo planuje dodruk.

Mieszko Czarnecki: Dlaczego trzeba było czekać aż 80 lat, by powstała norweska monografia poświęcona Holocaustowi?

Frode Helland: Pojawiały się chronologiczne opisy wydarzeń, ale w przeciwieństwie do Danii czy Szwecji u nas brakowało nawet tłumaczeń zagranicznych opracowań. Dopiero w ostatnich 20 latach temat zaczął naprawdę przenikać do norweskiej świadomości.

Norwegia ma długą wspólną historię z ludnością żydowską. W konstytucji z 1814 roku zakazano Żydom osiedlania się tutaj.

Frode Helland: Istotnie. Już w drugim artykule konstytucji zapisano, że Norwegia ma być państwem „wolnym od Żydów”. Norwegowie lubią widzieć swoje państwo jako dobre, o nieskazitelnej moralności, stojące po właściwej stronie w czasie wojny. Tymczasem w przypadku Holocaustu Norwegia nie zdała egzaminu. Spośród norweskich Żydów przetrwali głównie ci, którzy uciekli do Szwecji.

Badanie tego okresu było dla Norwegów trudniejsze niż upamiętnianie tablicami przedwojennej mniejszości?

Frode Helland: Umieszczenie „kamienia pamięci” w chodniku czy tablicy pamiątkowej na ścianie budynku jest prostsze niż wieloletnie badania w archiwach czy ze świadectwami. Dotyczy to całej Europy. Holocaust był możliwy wyłącznie dlatego, że Niemcy mieli współpracowników w poszczególnych krajach.

Żydzi deportowani z Norwegii często nie widzieli Niemca, dopóki nie wsadzono ich do pociągu lub nie zaprowadzono do portu, gdzie czekał na nich statek. Wszystkie wcześniejsze działania – aresztowania, przesłuchania, konfiskaty mienia – wykonywali Norwegowie.

Pana książka zawiera 13 świadectw Żydów z różnych krajów Europy. Czy te relacje mają wspólny mianownik?

Frode Helland: 6 mln ofiar to abstrakcja – łatwo zapomnieć, że każda z nich miała swoje marzenia, rodziny, plany. To, co według mnie łączy te 13 historii, to niezwykłe pragnienie, by dokumentować to, co ich spotykało. Spisywali swoją codzienność, choć byli głodni, wycieńczeni, żyli w nieludzkich warunkach. Pisali z myślą o przyszłym czytelniku, wierząc, że gdzieś na świecie istnieją ludzie, którzy ich wysłuchają.

A jak zachowywali się zwykli Norwegowie?

Frode Helland: Wielu widziało, jak ich sąsiedzi są wyprowadzani z domów – i nie robili nic.

Gdyby większość społeczeństwa zaprotestowała albo próbowała chronić swoich współobywateli, deportacje byłyby niemożliwe. Dania jest tutaj wyjątkiem – niemal wszyscy duńscy Żydzi zostali uratowani dzięki działaniom Danii i przemyceniu ich do Szwecji.

W norweskich księgarniach widziałem mnóstwo książek o współczesnym Bliskim Wschodzie, Palestynie, Gazie. Prawie nic o Holocauście. Pańska książka była jedyną na półce. Czy mówienie o Holokauście przestało być modne?

Frode Helland: To złożona kwestia. W wielu krajach Zachodu narasta czarno-biała narracja i bardzo ostra demonizacja Izraela. Oczywiście można krytykować działania państwa, ale porównania do SS są, moim zdaniem, szokujące. Zwłaszcza że takich porównań nie stosuje się wobec Rosji w Ukrainie czy zbrodni w Sudanie.

Może to dlatego, że świat w czerni i bieli jest wyraźniejszy?

Frode Helland: Dziś często miesza się krytykę Izraela z antysemityzmem. Potrzebujemy więcej niuansu – szczególnie w porównaniach. Między gettem warszawskim a Gazą nie ma praktycznie żadnych podobieństw. Łączy je tylko to, że w obu przypadkach w jakiś sposób obecni są Żydzi. Współczesne paralele niewiele mówią o faktycznych podobieństwach, za to wiele o motywacjach stosujących je komentatorów.

Czuje się pan wyalienowany w swoich opiniach?

Frode Helland: Myślę, że rozsądni ludzie rozumieją, o czym mówię. Ale wielu i tak brnie w te uproszczenia. Organizacje żydowskie zrezygnowały ze współpracy z głównym nurtem ruchów antyrasistowskich, który zdaje się nie dostrzegać, że powody takiej decyzji mogą leżeć po jego stronie.

Wydaje się, że niewiele osób widzi w tym problem. Uderzające jest to, że każde miejsce związane z żydowskim życiem w Norwegii musi być dziś chronione przez policję. To nienormalne, a jednocześnie stało się normą. Kilka lat temu, po próbie zamachu na gminę żydowską w Oslo, norwescy muzułmanie otoczyli „pierścieniem solidarności” tutejszą synagogę. Obawiam się, że dziś nie byłoby to już możliwe.

Rozmawiał Mieszko Czarnecki/PAP

Jak Auschwitz-Birkenau kształtuje współczesną świadomość historyczną

.W kolejną rocznicę wyzwolenia KL Auschwitz warto zastanowić się nad wyjątkowością tego obozu koncentracyjnego i ośrodka zagłady jako miejsca zbiorowej pamięci i czynnika kształtowania współczesnej świadomości historycznej – pisze prof. Krzysztof MALICKI

Coroczne uroczystości związane z rocznicą wyzwolenia niemieckiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz-Birkenau należą do wyjątkowych w harmonogramie wydarzeń upamiętniających przeszłość, których areną jest nasz kraj.

Data wyzwolenia obozu utworzonego wiosną 1940 r. jako miejsca eksterminacji elit i poskramiania rodzącego się szybko polskiego ruchu oporu jest jednocześnie Międzynarodowym Dniem Pamięci o Ofiarach Holokaustu. Auschwitz to bowiem jednocześnie największe miejsce zagłady Żydów w Europie, który to fakt jest jednym z fundamentów kształtowania współczesnej europejskiej pamięci i tożsamości, nieodłącznym odnośnikiem niemal każdej debaty nad nowożytną historią naszego kontynentu.

27 stycznia uwaga całego zachodniego świata koncentruje się na uroczystościach na terenie dawnego obozu, choć upamiętnianie ofiar i przestroga przed niebezpieczeństwami powtórzenia się historii nie powinny być jedynymi aspektami tego aktu pamięci, który tego dnia warto przemyśleć. Przy okazji kolejnej rocznicy wyzwolenia obozu warto zastanowić się nad wyjątkowością Auschwitz jako miejsca zbiorowej pamięci i czynnika kształtowania współczesnej świadomości historycznej, a także postawić pytanie o to, jak bezpośredni kontakt z tak wyjątkowym miejscem cierpień i martyrologii wpływa na postrzeganie świata, uwrażliwia na zło oraz kształtuje perspektywę aksjologiczną.

Istnieje powiedzenie, które głosi, że widząc jeden obóz koncentracyjny, poznajemy zarazem wszystkie inne. Jest w tym powiedzeniu wiele słuszności z uwagi na fakt, że w swej biurokratycznej pedanterii „państwo SS” tworzyło obozowy system według ustandaryzowanych zasad i kryteriów. KL Auschwitz był jednak obozem wyjątkowym na tle podobnych mu obiektów. Poza olbrzymim rozmiarem najbardziej wyróżniło go to, że stał się największym miejscem zbiorowego mordu na obszarze Europy, „fabryką śmierci” – w olbrzymiej większości więźniów narodowości żydowskiej. Fakt ten wystarczyłby sam w sobie, by lokalizacja ta była reprezentatywnym miejscem pamięci wszystkich wojen i konfliktów pomiędzy ludźmi, choć były wszak miejsca (jak Treblinka czy Bełżec), w których intensywność dokonywanych zbrodni przybierała nierzadko postać, jakiej nie udawało się osiągnąć nawet w Auschwitz.

Od momentu wyzwolenia obóz stopniowo zajmował coraz bardziej istotną rolę w kształtowaniu pamięci o zbrodniach narodowosocjalistycznych Niemiec, choć świadomość tego, kto utworzył KL Auschwitz, w wielu miejscach na świecie nadal nie jest wystarczająca, a praca nad zmianą tego stanu rzeczy stanowi pilne wyzwanie systemów edukacji. Mimo wszystko KL Auschwitz jest miejscem dobrze znanym, czemu sprzyja stosunkowo dobry stan zachowania wielu obiektów obozowych, świadectwa tysięcy więźniów reprezentujących różne narody, którzy przeżyli ten obóz i dali o tym świadectwo na wszystkich kontynentach, nie wyłączając wielu ocalałych członków żydowskiego Sonderkommando, wtajemniczonych w sekrety funkcjonowania ostatniego kręgu piekła, którym były krematoria, komory gazowe i stosy spaleniskowe.

W przeciwieństwie do systemu sowieckiego gułagu ludobójstwo nazistowskie zostało stosunkowo dobrze udokumentowane nawet od strony wizualnej, tworzonej zarówno przez sprawców zbrodni, jak i nawet ofiary. Będący sam symbolem obóz Auschwitz skumulował w sobie wiele pomniejszych symboli i ikonicznych obrazów, które wpłynęły z czasem na kształtowanie wizerunku przeszłości kolejnych generacji i utkwiły mocno w wyobraźni kolejnych pokoleń na całym świecie. Do globalnej świadomości przedostały się zwłaszcza wizerunki tatuaży na przegubach dłoni poddawanych eksperymentom medycznym dzieci, groza selekcji na rampie w Birkenau dokonywanej przez doktora Mengele, „anioła śmierci”. Nawet cyniczny napis „Arbeit macht frei” witający nowych więźniów obozu macierzystego identyfikowany jest w zbiorowej pamięci właśnie z Auschwitz, choć przecież nie tylko w tym obozie fraza ta witała więźniów i nie tu wykorzystano ją po raz pierwszy. Obecność tych licznych motywów w kulturze historycznej, w literaturze (w tym wśród lektur szkolnych) czy filmie, na trwałe ugruntowała nadrzędną rolę obozu w kształtowaniu świadomości całych pokoleń.

Ostatni przykład filmu Strefa interesów Jonathana Glazera pokazał (a nawet pozwolił usłyszeć), jak nieustannie Auschwitz potrafi inspirować do ukazywania coraz to nowych aspektów grozy czasów ekstremalnej dehumanizacji. Także swym pejzażem i zachowanymi artefaktami żaden inny niemiecki obóz koncentracyjny nie oddawał lepiej fenomenu biurokratycznej pedanterii nowoczesnej i przemysłowej zagłady, w której miliony ludzi, unicestwiane z motywów rasowych i politycznych w specjalnie zaprojektowanych urządzeniach masowego mordu, finalnie przekształcano w użyteczny surowiec na potrzeby gospodarki, ponieważ Auschwitz to także zachowane do dziś budzące grozę góry ludzkich włosów, protez, butów lub okularów pozostałych po zamordowanych, rzeczy, których nie zdążono wywieźć i zużytkować.

Każdego roku powstałe na terenie obozu muzeum odwiedzają rzesze turystów z całego świata (w 2024 r. było to ponad 1,8 mln.). W wielu polskich domach żywe są nadal wspomnienia o pobycie kogoś z rodziny w tym miejscu. Zdarza się nawet, że pobyt przodka w innym z licznych obozów koncentracyjnych jest zapamiętywany w kategorii pobytu „w Auschwitz”, gdyż spośród wielu nazw niemieckich obozów, których się już nie pamięta, ten najsilniej identyfikowany jest z nazistowskim systemem represji i zbrodni.

Te i inne czynniki sprawiają, że obóz ten jest zakorzeniony w świadomości Polaków jak żaden inny podobny obiekt stworzony ręką któregokolwiek z okupantów. Stał się symbolem i „węzłem” zbiorowej pamięci. Nie wolno jednak w żadnej mierze ulegać przekonaniu, że historia obozu funkcjonująca w świadomości społecznej jest lustrzanym odzwierciedleniem stanu badań historycznych odkrywających nieustannie nowe aspekty dziejów tego kompleksu zagłady.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-krzysztof-malicki-auschwitz-birkenau-swiadomosc-historyczna/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 26 listopada 2025