Nowe reguły języka polskiego od 2026 roku

Jedenaście zmian w ortografii ustanowionych przez Radę Języka Polskiego wejdzie w życie 1 stycznia 2026 r. Językoznawca prof. Danuta Krzyżyk z RJP wyjaśniła na konferencji prasowej, że nowe reguły będą łatwiejsze do stosowania w praktyce. Zmiany prowadzą do uproszczenia zasad pisowni. Jak wyglądają nowe reguły języka polskiego?
.Zmiany, które wejdą w życie 1 stycznia 2026, dotyczą niektórych reguł używania wielkich i małych liter, a także pisowni łącznej lub rozdzielnej oraz użycia łącznika. Rada Języka Polskiego w ten sposób chce ujednolicić zasady i ułatwić piszącym ich nauczenia się oraz stosowania w praktyce. To najpoważniejsza korekta reguł pisowni od kilkudziesięciu lat – ostatnia reforma została przeprowadzona w Polsce w 1936 r.
Członek zespołu RJP przygotowującego zmiany w ortografii, językoznawczyni prof. Danuta Krzyżyk podkreśliła, że pisownia będzie teraz łatwiejsza. – To uproszczenie reguł i zmniejszenie liczby wyjątków. Odwołujemy się także do zwyczaju językowego Polaków, czyli do tego, jak już dzisiaj niektóre wyrazy, nazwy mieszkańców czy przymiotniki od nazw własnych zapisują – wyjaśniła. Celem działań jest także wyeliminowanie niekonsekwencji i doprecyzowanie istniejących reguł.
Przewodnicząca RJP prof. Katarzyna Kłosińska podkreśliła, że stosując nowe zasady ortograficzne, użytkownicy języka nie będą musieli szukać odpowiedzi na to, jaki coś ma status gramatyczny. – Chodzi o to, żeby człowiek nie musiał się zastanawiać, co jest imiesłowem, przymiotnikiem, partykułą, spójnikiem, zaimkiem, bo ta wiedza nie powinna być potrzebna w tak szczegółowym zakresie, żeby umieć stosować zasady ortograficzne – tłumaczyła.
Prof. Katatarzyna Krzyżyk wskazała, że już dzisiaj uczniowie szkół podstawowych nie uczą się rozróżniania przymiotników dzierżawczych i jakościowych, ponieważ nie ma tego w podstawie programowej. „Trudno, żeby potem sięgali po wiedzę, której nie mają”. Dodała także, że zmiany dotyczące pisowni wielką i małą literą, pisowni łącznej, rozłącznej i z łącznikiem dotyczą tylko zasady konwencjonalnej, tzn. opartej na umowie społecznej.
Przewodniczący zespołu RJP przygotowującego zmiany prof. Piotr Żmigrodzki zapowiedział, że nowy słownik ortograficzny będzie obejmował około 100 tys. haseł. Będzie bezpłatny, dostępny w trzech wersjach – książkowej (w ograniczonym nakładzie), elektronicznej, jednak nie w postaci pliku PDF, ale w postaci aplikacji, oraz mobilnej – na telefony komórkowe.
– Słownik, który piszemy, przede wszystkim będzie duży. Będzie obejmował około 100 tysięcy haseł. Będą to więc nie tylko hasła, wyrazy, wyrażenia, których zmianę pisowni wprowadza obecna reforma, ale w miarę pełny słownik ortograficzny, zawierający również i wyrazy z „ch”, „h”, „ó”, „u”, „rz”, „ż” itd. Trochę nazw własnych, zapis pewnych imion i nazwisk, postaci, które się przewijają przez nasze życie publiczne. Oprócz informacji o pisowni form podstawowych będzie również informacja o pisowni form pochodnych i form w odmianie rzeczownika – powiedział prof. Żmigrodzki.
Podkreślił, że słownik będzie dostępny bezpłatnie, ponieważ dotacji na ten cel udzieliło Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Jednak z powodu tego, że decyzja o dotacji zapadła późno, na publikację trzeba będzie poczekać jeszcze około roku.
Prelegenci zachęcili również do śledzenia kampanii promocyjnej „Ortografia 2026” na platformach społecznościowych. Raz w tygodniu na profilach o nazwie „Ortografia 2026” na Instagramie, YouTubie, Facebooku publikowany jest jeden post szczegółowo informujący o jednej z nowych zasad ortograficznych. W przystępnej formie można z nich czerpać wiedzę o wszystkich nowych regułach.
Uspokoili również, że w latach 2026–2030 na egzaminach zewnętrznych, m.in. ósmoklasisty i maturalnym, akceptowane będą zarówno dotychczasowe, jak i nowe zasady zapisu. Dopiero od 2031 roku obowiązywać będą nowe reguły ortografii. Prof. Kłosińska zwróciła także uwagę, że decydowanie o skutkach zmian w ortografii, takich jak wymiany tablic z nazwami parków, placów itp. nie należy do kompetencji do RJP, ale organów administracji. Nie ma również potrzeby, aby tego rodzaju zmiany przeprowadzać natychmiast.
.Jedną z najważniejszych zmian jest zapis nazw mieszkańców miast i ich dzielnic, osiedli i wsi. Od 1 stycznia będziemy je pisać wielką literą, tak jak dziś piszemy nazwy mieszkańców części świata, krajów, regionów. Poprawny będzie więc zapis: Warszawianin, Krakowianin, Ochocianka, Mokotowianin.
Wprowadzona zostanie również pisownia wielką literą nie tylko nazw firm, marek i modeli wyrobów przemysłowych, ale także pojedynczych egzemplarzy tych wyrobów. Napiszemy zatem: pod oknem zaparkował czerwony Ford.
Małą literą będziemy pisać przymiotniki tworzone od nazw osobowych, bez względu na to, czy ich interpretacja jest dzierżawcza (odpowiadają na pytanie: czyj?), czy też jakościowa (odpowiadają na pytanie: jaki?), np. dramat szekspirowski, epoka zygmuntowska, koncert chopinowski, koncepcja kartezjańska, filozofia sokratejska, dialogi platońskie, wiersz miłoszowski.
Kolejną ważną zmianą, którą wprowadza RJP, jest łączna pisownia nie– z przymiotnikami i przysłówkami odprzymiotnikowymi bez względu na kategorię stopnia, a więc także w stopniu wyższym i najwyższym, np. niemilszy, nienajmilszy, nielepiej, nieprędzej, nienajlepiej, nienajstaranniej.
Zmiana dotyczy też zakresu użycia wielkich liter w nazwach własnych. W nazwach obiektów przestrzeni publicznej od 1 stycznia będziemy pisać wielką literą wyrazy: aleja, brama, bulwar, osiedle, plac, park, kopiec, kościół, klasztor, pałac, willa, zamek, most, molo, pomnik, cmentarz itp. Małą literą zostaje tylko „ulica”. Napiszemy więc: ulica Józefa Piłsudskiego, ale: Aleja Róż, Brama Warszawska, Plac Zbawiciela, Park Kościuszki, Kopiec Wandy, Kościół Mariacki, Pałac Staszica, Zamek Książ, Most Poniatowskiego, Pomnik Ofiar Getta, Cmentarz Rakowicki.
Wielką literą będziemy pisać wszystkie człony (oprócz przyimków i spójników) w wielowyrazowych nazwach lokali usługowych i gastronomicznych, np. Karczma Słupska, Kawiarnia Literacka, Księgarnia Naukowa, Kino Charlie, Apteka pod Orłem, Bar Flisak, Hotel pod Różą, Hotel Campanile, Restauracja pod Żaglami, Winiarnia Bachus, Zajazd u Kmicica, Pierogarnia Krakowiacy, Pizzeria Napoli, Trattoria Santa Lucia, Restauracja Veganic, Teatr Rozmaitości.
Wśród zmian jest także wprowadzenie jednolitej łącznej pisowni cząstek niby-, quasi- z wyrazami zapisywanymi małą literą (np. nibyartysta, nibygotyk, nibyludowy, nibyorientalny, nibyromantycznie; nibybłona, nibyjagoda, nibykłos, nibyliść, nibynóżki, nibytorebka; quasiopiekun, quasinauka, quasipostępowy, quasiromantycznie), przy zachowaniu pisowni z łącznikiem przed wyrazami zapisywanymi wielką literą (np. niby-Polak, quasi-Anglia).
W konferencji wzięli udział przewodnicząca Rady Języka Polskiego prof. Katarzyna Kłosińska, przewodniczący zespołu RJP przygotowującego reformę prof. Piotr Żmigrodzki oraz członkowie tego zespołu: prof. Ewa Kołodziejek, prof. Danuta Krzyżyk i prof. Mariusz Rutkowski.
Polszczyzna zwulgaryzowana, zbrutalizowana, zhiperbolizowana polszczyzna.
Jak naprawić nasz język?
.Wulgaryzmy stanowią część mowy reliktowej. Pokazują, że nasz język nie jest innowacyjny. Jedynym rozwiązaniem jest cofnięcie się i oczyszczenie przedpola języka – pisze Karol SAMSEL
Język polski jest potwornie zbrutalizowany. Ta brutalizacja wynika z naturalnej reakcji psychologicznej jego użytkowników. Widząc stopień nasycenia języka wulgaryzmami, automatycznie używamy ich coraz częściej. Wulgaryzmy są naturalną potrzebą językową. Wyrastają ze spontanicznych odruchów. Podobnie jak śmiech, wulgaryzmy są niekontrolowaną, spontaniczną reakcją, która ma dać upust emocjom.
Te doświadczenia świata rzeczywistego przenikają do świata literatury. Aby literatura była autentyczna, jej światy i teksty także musiały się zbrutalizować. Gdyby autorzy nienaturalnie oczyszczali język z wulgarności i stosowali język purystyczny – czyli używali wyłącznie, wręcz patologicznie, czystych form językowych – byłoby to godne większego potępienia niż używanie wulgaryzmów. Słowa niecenzuralne bowiem nazywają rzeczywistość – która czasami aż domaga się siarczystego zaklęcia – po imieniu.
Przenikanie się języka popularnego i literackiego dokonuje się na prawach osmozy. Tak jak od wydania Tajemnic Paryża Eugène Sue (1982) mamy do czynienia z awansem literatury popularnej do kręgu literatury wysokiej, tak samo wraz z awansem literatury popularnej pojawiają się odstępstwa językowe i kompromisy związane z językowym decorum. Na początku wulgaryzmy wpływały na literaturę i jakość jej tworzenia. Dzisiaj jednak zalew form wulgarnych wpływa na język i jego brutalizację.
W kontekście literackim z wulgarnością nie sposób się rozprawić. Jest ona bowiem w stanie stworzyć obraz świata, który językowo dookreśla bohatera. Zauważamy to na przykład w postaci Konstantego Willemanna w Morfinie Szczepana Twardocha. Podobnie postacie budowali też Hłasko czy Tyrmand. Zjawisko nie jest nowością.
Wulgarność w literaturze ma swoje korzenie w romantyzmie. Pierwsze odstępstwa od czystości językowej pojawiły się w latach 70. XVIII wieku. Wtedy to Friedrich Schiller, pod wpływem „burzy i naporu” w Niemczech, wprowadził w Zbójcach język knajacki. W literaturze polskiej natomiast ciekawym precedensem była Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną Doroty Masłowskiej. Autorka dopuściła w niej do głosu subkultury młodzieżowe, język dresiarzy. Schiller i Masłowska skorzystali z tego, że wulgaryzmy umożliwiają przekraczanie granicy tabu.
Jednak dziś wulgaryzmy są martwym złogiem języka. Mimo to w wypowiedziach wybijają się na pierwszy plan. Gdy przyjrzymy się strukturze języka, zauważymy, że wulgaryzmy są bardzo problematyczne. Wzmocniły i przebodźcowały język. Między innymi to wpłynęło na nienaturalną hiperbolizację obrazów językowych. Taki przehiperbolizowany język doprowadza nas na skraj przepaści. Jeśli nazwiemy jakieś wydarzenie „drastycznym”, a kolejne okaże się o wiele gorsze, to co pozostaje? Jak opisać tę rzeczywistość?
Rozwiązaniem jest cofnięcie się i oczyszczenie przedpola języka, który już zhiperbolizowaliśmy. „Przegrzany” jest także język artystyczny. Literat otrzymuje do dyspozycji język „gorący” i takowym musi się posługiwać. Taki język, przez swoją nadaktywność, nie jest do końca uchwytny dla czytelnika. Wszystko jest zajebiste, super, ekstra, ultra… Taki leksykalnie zubożony język jest nieatrakcyjny. Pisarstwo dąży więc do odzwierciedlenia tego ubóstwa, podtrzymywanego przez wulgarne wypowiedzi. Chce budować dialogi tak, aby uchwycić wulgarność poprzez jej minimalizm albo barwność. Nie możemy już nadbudowywać tej wieży zhiperbolizowanych znaczeń. Musimy wrócić do korzeni i zastanowić się, do czego ma nam służyć język.
Być może pomogą nam w tym ludzie młodzi, którzy tworząc swój własny język, próbują wypowiedzieć posłuszeństwo obecnemu, zubożonemu leksykalnie środowisku językowemu. Tworząc własny język, próbują uciec od szarej rzeczywistości, dążyć do innowacyjności. Już w skrótowości widać znaczącą pracę nad językiem. Ponadto młodzi mają przewagę nad dorosłymi. Mają większą świadomość, że są nie tylko użytkownikami, ale i aktorami językowymi. Używając takich słów jak essa – które zostało uznane za młodzieżowe słowo roku 2022 – młodzież demonstruje pragnienie zmiany rzeczywistości językowej. Młodzi doskonale wiedzą, że kiedy zostajemy zdominowani przez rzeczywistość społeczną, obywatelską czy polityczną, zaczynamy traktować język wyłącznie instrumentalnie, przestając być aktorami językowymi. Plastyczna umysłowość młodych pozwala im intuicyjnie odnawiać zasoby języka. Dzięki temu traktują język jak instrument.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/karol-samsel-zwulgaryzowana-zbrutalizowana-i-zhiperbolizowana-polszczyzna-jak-naprawic-jezyk-polski/
PAP/MB



