Nowy lider UE powinien wyrosnąć z Europy Środkowej i Wschodniej [Prezydent Karol Nawrocki dla Fox Business]

Nowy lider UE powinien wyrosnąć z Europy Środkowej i Wschodniej przy kooperacji z partnerami w Paryżu i Berlinie – powiedział Prezydent Karol Nawrocki dla Fox Businesss. Należy go szukać wśród państw, które dotychczas nie pomyliły się m.in. w kwestii strategii bezpieczeństwa – dodał.
Pytany o bieżącą sytuację w UE, prezydent ocenił, że „są w niej pewne napięcia”
.Prezydent bierze udział w 56. Światowym Forum Ekonomicznym w Davos.
Prezydencka kancelaria poinformowała o udzieleniu przez Karola Nawrockiego wywiadu telewizji Fox Business, w którym prezydent stwierdził m.in., że „nowy lider Unii Europejskiej powinien wyrosnąć z Europy Środkowej i Wschodniej przy kooperacji z naszymi partnerami w Paryżu i Berlinie”.
Karola Nawrocki podkreślił, że lidera należy szukać wśród tych państw, które „do tej pory nie pomyliły się w pewnej strategii bezpieczeństwa, w polityce klimatycznej i migracyjnej”. – To najwyższy czas, aby w silnej relacji transatlantyckiej oddać głos państwom Europy Środkowej i Wschodniej, które do tej pory się nie pomyliły i które chcą brać odpowiedzialność za nasze bezpieczeństwo – dodał.
Pytany o bieżącą sytuację w UE, prezydent ocenił, że „są w niej pewne napięcia”. Dodał, że Polska, która przywiązuje wagę do swojej konstytucji, nie jest zwolennikiem centralizacji Unii, a pewne kwestie, takie jak unijny Zielony Ład czy „przeregulowanie” budzą niepokój.
Świat potrzebuje dzisiaj silnych Stanów Zjednoczonych [Prezydent Karol Nawrocki dla Fox Businesss]
.Prezydent stwierdził, że świat potrzebuje dzisiaj „silnych Stanów Zjednoczonych, które są liderem na świecie i dobrej współpracy z Unią Europejską”. Dodał, że europejski i światowy system bezpieczeństwa są oparte o relacje transatlantyckie, siłę i pozycję USA, a także amerykański sprzęt.
Karola Nawrocki odniósł się także do deklaracji złożonej przez członków NATO podczas szczytu, który odbył się w czerwcu ub.r. w Hadze. Zobowiązali się oni wtedy do radykalnego zwiększenia swoich wydatków na obronność i bezpieczeństwo do 5 proc. PKB w formule 3,5 proc. na obronność i 1,5 proc. PKB na inne wydatki związane z bezpieczeństwem państwa.
Prezydent ocenił, że deklaracja ta jest wielkim osiągnięciem prezydenta USA Donalda Trumpa i decyzji sekretarza generalnego NATO Marka Ruttego. Dodał, że Polska przeznacza na obronność prawie 5 proc. PKB, a „tym rytmem idą też państwa bałtyckie, które także czują odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo”.
– To jest dobry kierunek, że Donald Trump uważa, że wysiłek Ameryki wkładany w obronę wymaga mobilizowania krajów europejskich do tego, aby w obliczu wojny i agresji Rosji podnosić poziom finansowania do 5 proc. PKB – powiedział Karol Nawrocki. Podkreślił także, że Polska nie jest jedynie „biorcą bezpieczeństwa”, ale jest gotowa „płacić, aby cała Europa była bezpieczna”.
Karol Nawrocki, czyli majestat Rzeczypospolitej
.Karol Nawrocki – cóż, zaryzykuję tak ryzykowną tezę – wpisuje się swoim wejściem na scenę polityczną w metafizyczną wręcz tęsknotę za silnym przywódcą, monarchą, królem – pisze Eryk MISTEWICZ.
Podążając w orszaku prezydenckim w dniu zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na urząd Prezydenta RP, przechodziliśmy uliczkami Starego Miasta, którymi szli lub przejeżdżali dyliżansami prezydenci obejmujący najwyższy urząd w polskim państwie w okresie międzywojennym. Jakie myśli się w nich wówczas kłębiły, na jakie decyzje musieli się szykować, jak silne były wpływy dookólnych mocarstw, jak kształtowała się wewnątrzpolska opozycja względem ich działań, a może przede wszystkim: jak przyrzekali sobie w duchu prowadzić polskie sprawy? Nie przychodzimy znikąd, to, co robimy wynika też z doświadczeń przeszłości – kto, jeśli nie prezydent historyk, będzie to rozumiał najlepiej?
Dzień zaprzysiężenia był dniem pełnym symboliki, zarówno świeckiej, jak i religijnej. Wzniosłość majestatu pierwszego spośród nas wyniesionego na najwyższy urząd w państwie. Uroczysty akt zaprzysiężenia przed Zgromadzeniem Narodowym rozpoczęty przez Karola Nawrockiego inwokacją do Narodu i Boga, zatrzymanie kawalkady aut przy stadionie piłkarskim, zejście do ludu, katedra św. Jana z Bogurodzicą, pieśniami legionowymi, pieśniami od wieków średnich towarzyszącymi polskiemu rycerstwu. Majestatyczne, godne, podniosłe chwile, świetnie komponujące się z atmosferą dnia. Przejście uliczkami Starego Miasta, Zamek Królewski i inwestytura na Wielkiego Mistrza Orderu Orła Białego i Orderu Odrodzenia Polski, pierwsza z nich odczytana i przeprowadzona z godnością przynależną tak ważnej chwili przez prof. Michała Kleibera, przewodniczącego Kapituły Orderu Orła Białego, redaktora naczelnego „Wszystko co Najważniejsze”.
I znów powrót i zatopienie się w ludzie. Dla wszystkich, którzy z bliska obserwowali ten przemarsz, widoczne było chłonięcie przez nowego prezydenta emocji zebranych, czerpanie z nich w sposób widoczny siły. Siły i radości. W jednej z nowelek Anaïs Nin opisuje takie właśnie emocje, emocje towarzyszące decyzji o namaszczeniu i wyjściu do ludu nowego króla. A więc czyżby: powrót króla?
Wzruszające wejście do Pałacu Prezydenckiego, przywitanie na dziedzińcu przez odchodzącego po dekadzie z tej funkcji i tego miejsca prezydenta Andrzeja Dudę, z którym kilka dni wcześniej razem, na koniec spotkania pełnego ustaleń, modlili się prezydenci ustępujący i nowy w prezydenckiej kaplicy.
I kontynuacja programu oficjalnego tego dnia, dnia zaprzysiężenia, a może powrotu monarchy właśnie, z miejscami dla Polaków tak ważnymi, tak nasyconymi emocjami zrozumiałymi tylko dla naszej nacji, jak Grób Nieznanego Żołnierza, pomnik Lecha Kaczyńskiego, pomnik Ofiar Katastrofy Smoleńskiej. Przejęcie zwierzchnictwa nad armią z godnym, niesłyszanym jeszcze w IV RP tak mocnym: „Czołem żołnierze!”.
Od trzydziestu lat obserwuję podobne momenty w historii narodów. W różnych rolach i różnych strefach dostępu. Od sejmowej loży w trakcie zaprzysiężenia Aleksandra Kwaśniewskiego, poprzez nieco techniczne zaprzysiężenie Lecha Kaczyńskiego, wystawne, wręcz barokowe objęcie prezydentury Republiki przez Nicolasa Sarkozy’ego, po dwa zaprzysiężenia Andrzeja Dudy… Każde z tych wydarzeń było, rzecz jasna, inne, co najczęściej wynikało z charakteru nowo zaprzysiężanego prezydenta. Ale też obserwując tak wiele obejmowania rządów, powinienem się przyzwyczaić do tego, w czym przychodzi mi uczestniczyć.
A jednak nie. W zaprzysiężeniu Karola Nawrockiego było zauważalne coś jeszcze, co tknęło mnie już przy pierwszej z nim rozmowie na kilka lat przed tym dniem, w jego gabinecie w Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, a co dziś widzą (czy raczej: odczuwają) wszyscy, o ile ich ocen nie dewastuje udział w partyjniackim sporze. Coś, co wracało przy każdej naszej rozmowie. Coś, co dziś, z perspektywy pierwszych tygodni po zaprzysiężeniu, najkrócej mógłbym podsumować: postawienie przez Polaków na Karola Nawrockiego to był dobry wybór dla Polski. Nawet jeśli początkowo w dyskusjach przedwyborczych byłem bliższy ocen stronnictwa innego kandydata.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/eryk-mistewicz-karol-nawrocki-czyli-majestat-rzeczypospolitej/
PAP/MB



