To Niemcy ponoszą odpowiedzialność za Holocaust, nie Polacy, przypomina ambasada RP w Belgii

odpowiedzialność za Holocaust - interwencja Ambasady RP

Najbardziej poczytna belgijska gazeta „Het Laatste Nieuws” użyła w czwartek w artykule na swojej stronie internetowej sformułowania „polski obóz koncentracyjny” w odniesieniu do Auschwitz-Birkenau. „Skandaliczne” – zareagowała polska ambasada w Belgii. Jednoznaczna, dawno dowiedzona odpowiedzialność za Holocaust nie powinna być przedmiotem tego typu publikacji.

Interwencja ambasady RP w Brukseli

.W związku z publikacją w „Het Laatste Nieuws”, która to gazeta użyła nieakceptowalnego określenia „polskie obozy koncentracyjne”, ambasada RP w Brukseli podjęła w czwartek interwencję. – To Niemcy ponoszą odpowiedzialność za Holocaust i obozy koncentracyjne, w tym Auschwitz-Birkenau, a nie Polacy – powiedział Rafał Siemianowski, ambasador Polski w Królestwie Belgii.

„W związku z publikacją w belgijskiej, flamandzkojęzycznej gazecie „Het Laatste Nieuws”, która użyła nieakceptowalnego określenia „polskie obozy koncentracyjne”, ambasada RP w Brukseli podjęła w czwartek interwencję tak, by zmienić te niewłaściwe wyrażenie. W związku z brakiem reakcji podjęliśmy działania w mediach społecznościowych, apelując do redakcji o zmianę tego wyrażenia. W piśmie skierowanym do redakcji szeroko uzasadniliśmy, dlaczego jest to niewłaściwe” – powiedział ambasador.

Polska historia wymaga stałego opowiadania

.”Cała sprawa pokazuje, jak wiele jeszcze trzeba zrobić w zakresie podnoszenia świadomości w Europie na temat tego, co się wydarzyło na okupowanych ziemiach polskich w czasie II wojny światowej. To Niemcy ponoszą odpowiedzialność za Holocaust i obozy koncentracyjne, w tym Auschwitz-Birkenau, a nie Polacy” – dodał ambasador Siemianowski.

„Auschwitz-Birkenau był niemieckim obozem koncentracyjnym. W okupowanej Polsce były wyłącznie niemieckie obozy. Nazistowskie Niemcy zbudowały i obsługiwały te obozy koncentracyjne. Poprawcie niewłaściwe sformułowanie” – zwróciła się ambasada RP w Belgii do dziennika na Twitterze w piątek.

„W naszej historii mało jest epizodów haniebnych, a wiele chwalebnych”

.”W naszej historii mało jest epizodów haniebnych, a wiele chwalebnych. W zetknięciu z krótkowzroczną polityką głównych państw Unii Europejskiej dyplomacja polska może dowodzić, że bardzo wcześnie ostrzegaliśmy przed imperialnymi planami Kremla i samobójczą polityką Niemiec wobec Rosji” – pisze prof. Wojciech Roszkowski na łamach miesięcznika „Wszystko co Najważniejsze” [LINK].

„Głos Polski w tych sprawach jest słyszany wyraźnie lepiej niż dawniej. Jest to zasługa aktywności władz polskich na arenie międzynarodowej, ale także docenienia sfery soft power – kształtowania opinii zagranicznej o Polsce. Pod tym względem mamy do odrobienia niezwykle dużo. Jest to nie tylko wynik dekad straconych w czasach komunistycznych i zaniechań pierwszych dziesięcioleci III Rzeczypospolitej, a nawet szkód wyrządzonych polskiej pamięci przez ograniczenia programów szkolnych z historii, ale także aktywnej, wysoce kłamliwej polityki pamięci Rosji i – w nieco mniejszej skali – Niemiec. W rezultacie obraz Polski, zarówno tej historycznej, jak i tej współczesnej, jest w świecie nadal mocno skrzywiony” – pisze prof. Roszkowski.

Promocja historii Polski stale potrzebna

.”Dlatego bezcenne są takie dokonania, jak Muzeum Powstania Warszawskiego czy Muzeum Historii Polski – placówka, która będzie również służyć lekcjom historii naszego kraju dla cudzoziemców. Ważną rolę w przywracaniu pamięci o Polsce i jej historii może odegrać odbudowa Pałacu Saskiego – architektonicznego znaku firmowego dawnej Warszawy, zniszczonego bezkarnie przez Niemców po stłumieniu powstania warszawskiego. Jeszcze większą rolę w przywracaniu pamięci o Polsce w świecie mogą pośrednio odegrać polskie roszczenia odszkodowawcze wobec Niemiec.

Bezcenne są także działania Instytutu Nowych Mediów (wydawcę „Wszystko co Najważniejsze”) w ramach akcji „Opowiadamy Polskę Światu. Artykuły sygnowane przez polskich przywódców, ale także przez pisarzy, socjologów, historyków i politologów, nie tylko z Polski, ale także z Francji, Wielkiej Brytanii czy Stanów Zjednoczonych, dotarły już dzięki tej akcji do ponad 60 krajów, w tym nie tylko takich jak USA, Wielka Brytania, Niemcy, Francja, Włochy czy Hiszpania oraz państwa Europy Środkowo-Wschodniej, ale także do Peru, Senegalu czy Timoru Wschodniego” – zauważa prof. Roszkowski.

PAP/Łukasz Osiński/WszystkoCoNajważniejsze/AJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 27 stycznia 2023