Opera „Dorian Gray” w Teatrze Wielkim w Poznaniu

Dorian Gray

Operę Elżbiety Sikory „Dorian Gray” z librettem i w reżyserii Davida Pountneya pokaże w dniu 23 listopada prapremierowo Teatr Wielki w Poznaniu. Kierownictwo muzyczne objął Jacek Kaspszyk. Twórcy przenieśli klasyczną historię do współczesnego świata mediów społecznościowych.

Opera „Dorian Gray”

.Tytułową rolę kreować będzie tenor Rafał Żurek. David Pountney przeniósł literacką historię Doriana Graya, który sprzedał duszę w zamian za wieczną młodość, z Anglii końca XIX wieku do czasów współczesnych. Dzieło powstało na zamówienie poznańskiego teatru. Operę stworzyła Elżbieta Sikora – polska kompozytorka mieszkająca od przeszło czterech dekad we Francji. „Dorian Gray” to pierwsza wspólna realizacja kompozytorki i poznańskiego Teatru Wielkiego.

– Dla nas, instytucji publicznej, współprowadzonej przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego bardzo ważne jest to, by nie tylko pielęgnować przeszłość opery i jej tradycje, ale także budować przyszłość. Zamówienia kompozytorskie traktujemy bardzo poważnie. Maestro Jacek Kaspszyk skontaktował się z Elżbietą Sikorą i rozpoczęliśmy rozmowy na temat tego, jaki to będzie tytuł – powiedziała w dniu 18 listopada na konferencji prasowej dyrektor Teatru Wielkiego w Poznaniu Renata Borowska-Juszczyńska.

Motyw antynomii między dobrem i złem

.Elżbieta Sikora przyznała, że do propozycji Teatru Wielkiego w Poznaniu podeszła „z niemałym strachem”. – Zaakceptowałam tę propozycję mimo mojego podeszłego już wieku. Maestro Kaspszyk, mój kolega jeszcze ze studiów, dyrygował moją pierwszą operą. Teraz będzie dyrygował moją ostatnią, myślę, operą. Tym razem chciałam mieć bohatera – mężczyznę. Lubię się opierać na już istniejących dziełach literackich. Miałam dwa pomysły: jednym była powieść Jacka Londona „Martin Eden”, drugim był Dorian Gray – powiedziała.

– Od Davida wyszło to, żeby to było napisane na nowo współczesnym angielskim, żeby to nie była tylko adaptacja dzieła literackiego. On miał ten pomysł, żeby to się wszystko działo w internecie, w mediach społecznościowych i żeby kwestia antynomii między dobrem i złem miała przełożenie na dzisiejsze sytuacje – dodała kompozytorka. W inscenizacji Pountneya portret Doriana jest fotografią – podobną do tysięcy tych, jakie trafiają do mediów społecznościowych – nierealnie pięknych, wyretuszowanych. Sfabrykowane obrazy manipulują emocjami i okłamują zmysły.

Nie dzielę muzyki na muzykę współczesną i niewspółczesną – David Pountney

.Nienasycenie w poszukiwaniu nowych doznań i obsesyjne pragnienie ich spełniania inspirują Doriana do łamania kolejnych norm społecznych i lekceważenia zasad porządkujących moralny ład. Zatraca się on w okrucieństwie, bezpowrotnie gubiąc swoje człowieczeństwo. – Interesował nas mechanizm, w jaki następuje transformacja. Mamy do czynienia i w sztuce, i w świecie, który nas otacza, z przemożną rolą mediów społecznościowych. One potrafią wylansować, wykreować swoje gwiazdy praktycznie z dnia na dzień. Potrafią je też z dnia na dzień wyrzucić na śmietnik historii – powiedział David Pountney.

Podobnie jak w literackim pierwowzorze, także w operze każdy kolejny występek głównego bohatera znajduje odzwierciedlenie w obrazie. Tam twarz i postać Doriana wyglądają szpetnie. Nie jest to istotne dla tytułowego bohatera, ponieważ on sam, przynajmniej przez pewien czas, zachowuje młodość i piękno.

Jacek Kaspszyk podkreślił, że goście teatru nie powinni obawiać się współczesnego dzieła. – Nigdy nie dzielę muzyki na muzykę współczesną i niewspółczesną, raczej na dobrą muzykę i niedobrą. Cała moja droga muzyczna rozpoczynała się od tak zwanej muzyki współczesnej. Podchodzę do tego tak samo, jak do muzyki Mahlera czy Verdiego. Praca nad nowym dziełem jest dokładnie taka sama, jak nad każdym innym utworem muzycznym – powiedział.

– Poznańska publiczność, z tego, co wiem, przyjmuje twórczość nową otwarcie. Jeżeli już od dawna wszystkie przedstawienia są wyprzedane, to znaczy, że ona czeka na coś dobrego. Niekoniecznie musi to być znowu Puccini czy Verdi – mogą to być Elżbieta Sikora i David Pountney – dodał. Spektakl powstał w ramach programu „Zamówienia kompozytorskie”, realizowanego przez Narodowy Instytut Muzyki i Tańca. Wydawcą utworów Elżbiety Sikory jest Polskie Wydawnictwo Muzyczne. 

Teatr Klasyki Polskiej – laboratorium pamięci, tożsamości i wolności

.Nasze przedstawienia prezentowaliśmy na ponad 80 scenach w całej Polsce. Patronuje nam w tym idea objazdu, która towarzyszyła Reducie Juliusza Osterwy, pokazywania najwybitniejszej literatury w jej scenicznym urzeczywistnieniu publiczności w całym kraju. Podczas naszych wędrówek spotykaliśmy widownię żywo zainteresowaną naszą pracą. Teatr Klasyki Polskiej odpowiada na jej potrzebę obcowania z najwartościowszymi utworami polskiej dramaturgii klasycznej, wystawianymi w najwyższej możliwej zgodności z ich literą i duchem – pisze Jarosław GAJEWSKI w opublikowanym na łamach „Wszystko co Najważniejsze” tekście „Teatr Klasyki Polskiej – laboratorium pamięci, tożsamości i wolności„.

Jedną z ważniejszych idei towarzyszących powstaniu Teatru Klasyki Polskiej była myśl, że klasyka to coś więcej niż współczesność. To nośnik pamięci i tożsamości, a zarazem sprawdzony instrument oglądu współczesności. Klasyka pozwala na naszą współczesność spojrzeć z dystansu, a jednocześnie wniknąć w jej niewidzialne zakamarki. Jak teleskop i mikroskop jednocześnie. Sięgając po klasykę, odkrywamy, że w sobie właściwy sposób jest ona częścią naszej współczesności. Bez niej, bez punktów odniesienia, bez możliwości porównań, współczesność byłaby dla nas zabójczym chaosem.

Klasyka łączy. Jednak samo słowo „klasyka”, choć jest powszechnie znane, to charakteryzuje się wystarczającą nieostrością, by pojawiły się trudności z precyzyjną odpowiedzią na pytanie, czym ona właściwie jest.

W latach 70. ubiegłego wieku Jarosław Marek Rymkiewicz w tekście Co to jest klasycyzm w teatrze pisze o „archetypicznych postaciach w archetypicznych sytuacjach” pozwalających teatrowi odgrywać „wieczną komedię człowieczeństwa”.

Zasugerowane niedawno na łamach miesięcznika „Teatr” przez prof. Jacka Kopcińskiego „uznanie” za kryterium „klasyczności” może się wydać wystarczające, jeśli wspólnota pamięci kulturowej nie jest kwestionowana.

Niewykluczone jednak, że nadchodzą czasy, a nawet, że już nadeszły, kiedy polska klasyka będzie kwestionowana – będzie jej odbierane „uznanie”, napotka „odmowę uznania” i „odrzucenie”.

.Gdyby ów akt był częścią dyskursu, co jest polską klasyką, a co nią nie jest, tj. gdyby ów akt był sporem o kanon naszej kultury – zapewne należałoby się zeń cieszyć. Spór taki bowiem sam przez się stawałby się studium naszej pamięci i tożsamości – oznaczałby żywotność naszej kultury. Jeśli jednak, co może się zdarzyć (o ile już się nie dzieje), arbitralne odrzucanie dorobku kulturalnego naszych dziejów motywowane jest ideologicznie i politycznie, poza wszelką dyskusją aksjologiczną, rodzi się pytanie, czy doznajemy istotnego, progresywnego przewartościowania, czy tylko barbarzyństwa.

LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/jaroslaw-gajewski-teatr-klasyki-polskiej/

PAP/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 18 listopada 2025