Oscary 2026. Kto wygra?

„Grzesznicy” Ryana Cooglera – z 16 nominacjami – zostali faworytem w wyścigu po Oscary. Na drugim miejscu – z 13 nominacjami – uplasowała się „Jedna bitwa po drugiej” Paula Thomasa Andersona. O Oscary za kostiumy i krótkometrażową animację powalczą Polacy – Małgosia Turzańska i Maciek Szczerbowski.

Typowany na lidera wyścigu film Paula Thomasa Andersona „Jedna bitwa po drugiej” – z 13 nominacjami – znalazł się na drugim miejscu

.Nominacje do 98. Oscarów ogłoszono w czwartek na kanale Amerykańskiej Akademii Filmowej na YouTubie. Nazwiska nominowanych odczytali aktorzy Danielle Brooks i Lewis Pullman.

Nie zabrakło niespodzianek. Typowany na lidera wyścigu film Paula Thomasa Andersona „Jedna bitwa po drugiej” – z 13 nominacjami – znalazł się na drugim miejscu, za „Grzesznikami”. Horror w reżyserii Ryana Cooglera pobił dotychczasowy rekord 14 nominacji, ustanowiony przez „Titanica” i „La La Land”. Zdobył aż 16 szans na statuetki – za najlepszy film, reżyserię, charakteryzację i fryzury, muzykę, scenariusz oryginalny, casting, kostiumy, piosenkę („I Lied To You”), montaż, scenografię, zdjęcia (Autumn Durald Arkapaw), dźwięk, efekty specjalne, dla najlepszego aktora pierwszoplanowego (Michael B. Jordan), drugoplanowego (Delroy Lindo) i aktorki drugoplanowej (Wunmi Mosaku).

Obraz Paula Thomasa Andersona dostrzeżono w kategoriach najlepszy film, reżyseria, aktor pierwszoplanowy (Leonardo DiCaprio), aktor drugoplanowy (Benicio del Toro i Sean Penn), aktorka drugoplanowa (Teyana Taylor), muzyka, scenariusz adaptowany, casting, montaż, scenografia, zdjęcia (Michael Bauman) i dźwięk.

Po dziewięć wskazań mają „Frankenstein” Guillermo del Toro, „Wielki Marty” Josha Safdiego i „Wartość sentymentalna” Joachima Triera. Dzieło Guillermo del Toro jest nominowane w kategoriach: aktor drugoplanowy (Jacob Elordi), a także najlepszy film, scenariusz adaptowany, charakteryzację i fryzury, muzykę, kostiumy, scenografię, zdjęcia (Dan Laustsen) oraz dźwięk. Obraz Safdiego może zostać doceniony w kategoriach: najlepszy film, reżyseria, aktor pierwszoplanowy (Timothée Chalamet), scenariusz oryginalny (Safdie i Ronald Bronstein), casting, kostiumy, montaż, scenografia, zdjęcia (Darius Khondji). Z kolei ekipa Joachima Triera może liczyć na nagrody za najlepszy film, reżyserię, film międzynarodowy, scenariusz oryginalny (Trier i Eskil Vogt), montaż oraz dla aktorki pierwszoplanowej (Renate Reinsve), aktora drugoplanowego (Stellan Skarsgard) i aktorki drugoplanowej (Inga Ibsdotter Lilleaas oraz Elle Fanning).

Oscary 2026. Polka z szansą na Oscara?

.Poza Cooglerem, Andersonem, Trierem, del Toro i Safdiem w głównej kategorii może triumfować „Bugonia” Yorgosa Lanthimosa, „F1: Film” Josepha Kosinskiego, „Hamnet” Chloe Zhao, „Tajny agent” Klebera Mendonçy Filho lub „Sny o pociągach” Clinta Bentleya.

W gronie nominowanych nie zabrakło Polaków. Małgosia Turzańska może otrzymać Oscara za kostiumy do filmu „Hamnet”. W przeszłości odpowiadała za stroje do takich produkcji, jak „Stranger Things”, „Aż do piekła” i „Zielony Rycerz. Green Knight”. Przygodę z filmem rozpoczynała jako asystentka Agnieszki Holland, szybko odkryła jednak, że jej prawdziwą pasją są kostiumy. Ukończyła studia na Wydziale Scenografii i Kostiumu na praskim DAMU oraz Tisch School of the Arts w Nowym Jorku.

Nominacje za najlepsze kostiumy zdobyli także Deborah L. Scott za „Avatar: Ogień i popiół”, Kate Hawley („Frankenstein”), Miyako Bellizzi („Wielki Marty”) oraz Ruth E. Carter („Grzesznicy”).

Akademia doceniła również pracę Maćka Szczerbowskiego, współautora – wraz z Chrisem Lavisem (od 1997 r. wspólnie tworzą grupę artystyczną Clyde Henry Productions) – krótkometrażowej animacji „The Girl Who Cried Pearls”. Ich pierwszy profesjonalny film, „Madame Tutli-Putli” (2007), otrzymał dwie nagrody w Cannes oraz nominację do Oscara. „The Girl Who Cried Pearls” opowiada historię biednego chłopca, zakochanego w dziewczynce, której smutek przemienia się w perły. Sprzedaje je pracownikowi lombardu, który zawsze pragnie więcej.

Konkurentami Lavisa i Szczerbowskiego będą „Butterfly” Florence Miailhe i Rona Dyensa, „Forevergreen” Nathana Engelhardta i Jeremy’ego Spearsa, „Retierment Plan” Johna Kelly’ego i Andrew Freedmana oraz „The Three Sisters” Konstantina Bronzita.

Ceremonia wręczenia nagród odbędzie się 15 marca w Dolby Theatre w Hollywood. Poprowadzi ją amerykański aktor, komik i scenarzysta Conan O’Brien. Uroczystość będzie transmitowana w ponad 200 krajach. 

Noc Oscarów. Koniec kina? Nie tak szybko

.Amerykańska Akademia Filmowa próbuje odrabiać zaległości w parytetach ze zdwojoną gorliwością. W kategorii „najlepszy aktor pierwszoplanowy” po raz pierwszy większość nominowanych stanowią w tym roku – jak to się elegancko określa – „osoby niebiałe” – pisze Wiesław KOT

Parytet w kwestii płci, rasy i narodowości prezentowanych na ekranie oraz zmierzch kina, rozumianego jako budynek, w którym publiczność gromadzi się na seans filmowy. Od tych dwu kwestii zaczynają się wszelkie dyskusje o kinie w dobie tegorocznych Oscarów. Od żadnej z nich nie ma ucieczki, żadna też nie jest nowa i obie zawsze sprawiały problemy.

Kino jako wiodąca instytucja prezentująca filmy straciło pozycję lidera i już się nie podniesie – twierdzą analitycy rynku. Dlaczego? Bo widzowie w trakcie przymusowego kilkumiesięcznego zamknięcia przekonali się, że odbiór filmu z ogromnego, pokojowego ekranu (plus efekty kina domowego) niewiele ustępuje warunkom, które oferują multipleksy. No i zadziałało przyzwyczajenie „bycia u siebie”: oglądania z własnej kanapy, z ulubioną przekąską w łapie. W dodatku można przerwać seans w dowolnym momencie, komentować go głośno i w ulubionym towarzystwie. Zresztą taki „kumplowski” styl odbioru od dawna lansowały same multipleksy – na własną zgubę. Zamiast foteli instalowały kanapy (często dwuosobowe!), a przed seansem zachęcały do kupna chipsów i coli. A teraz jeszcze na korzyść pokazów domowych zadziałało przyzwyczajenie. Panuje epidemia, więc do kina nie poszło się raz, drugi, dziesiąty i jak te kina się wreszcie otworzą (kiedy?!), to trudno będzie się zebrać. Siła ciężkości działa na korzyść własnej kanapy.

Te tendencje rysowały się zresztą wyraźnie już na parę lat przed pandemią. Netflix trzy, dwa lata temu produkował filmy pełnometrażowe i omijając premiery kinowe, umieszczał je od razu na własnej platformie cyfrowej. Od razu przeznaczał je do oglądania w domu, z pominięciem kina. I jeszcze dla filmu, którego nie pokazywał w kinach, domagał się równych praw na festiwalach (np. w Cannes). Było z tym trochę awantur, ale w sumie uznano tego dziwacznego producenta za niegroźnego harcownika.

A tymczasem pandemia – zupełnie niespodziewanie – ustawiła Netflix na pozycji lidera dalszego rozwoju kina jako takiego. Bo jego produkcji ogląda się dzisiaj najwięcej w skali globu. Ogląda się z kanapy i nikt nie widzi w tym problemu.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/wieslaw-kot-swiatowe-kino-w-dobie-oscarow/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 22 stycznia 2026