Pekin wymierzył bazookę w globalne łańcuchy dostaw i produkcję przemysłową [Scott BESSENT]

Zapowiadając kontrole eksportu metali ziem rzadkich, Chiny wymierzyły bazookę w łańcuchy dostaw i bazę przemysłową całego świata, ale my im na to nie pozwolimy i nie damy im się kontrolować – powiedział w dniu 13 października 2025 r. minister finansów USA Scott Bessent.
Pekin wymierzył bazookę w przemysł wolnego świata
.Scott Bessent skomentował w ten sposób decyzję chińskich władz z końca pierwszej dekady października 2025 r. i zapowiedź radykalnego zaostrzenia restrykcji na eksport minerałów krytycznych. Szef resortu finansów wyraził zaskoczenie decyzją i przyznał, że nie wie, dlaczego Pekin zdecydował się na tak agresywny krok w tym momencie.
– To starcie Chiny kontra świat. Oni wymierzyli bazookę w łańcuchy dostaw i bazę przemysłową całego wolnego świata i nie będziemy tego tolerować – powiedział Scott Bessent. – Chiny są gospodarką nakazowo-rozdzielczą. Nie będą ani nam nakazywali, ani nas kontrolowali – zadeklarował. Minister stwierdził, że kanały komunikacji w tej sprawie zostały otwarte i że planuje spotkania zarówno podczas obecnego tygodnia w ramach jesiennych rozmów Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego, a także w Azji przed potencjalnym szczytem Trump-Xi w Korei Płd. Zaznaczył też, że Ameryka ma do dyspozycji „mnóstwo bezpośrednich, brutalnych środków”, by odpowiedzieć na chiński ruch, a także szerokie globalne wsparcie zarówno od Europy, jak i Indii czy sojuszników w Azji.
Decyzja podjęta na skutek złego humoru Xi Jinpinga? Tak uważa Donald Trump
.”Latem byliśmy zmuszeni zastosować 12 środków zaradczych wobec Chin, które zostały tym poważnie dotknięte, od zasobów naturalnych wykorzystywanych do produkcji tworzyw sztucznych po silniki odrzutowe i ich części. Myślę, że musieli oni uziemić znaczną część swojej floty cywilnej” – zaznaczył Scott Bessent. Minister podkreślił jednak, że Stany Zjednoczone nie chcą wykorzystywać takich środków, i przypomniał, że zapowiedziane przez Donalda Trumpa kroki odwetowe, w tym kontrole eksportu oprogramowania oraz 100 proc. cła, mają wejść dopiero 1 listopada, co wciąż daje czas na rozwiązanie problemów.
Sam Donald Trump, po pełnej oburzenia i szoku reakcji na chiński ruch, w dniu 12 października starał się uspokoić nastroje i bagatelizować powagę sporu. Jak stwierdził, Chiny podjęły swoje decyzje, bo ich przywódca Xi Jinping miał „zły dzień”. Przekonywał, że uda mu się zażegnać spór. „Nie martwcie się o Chiny, wszystko będzie dobrze! Wielce szanowany prezydent Xi właśnie miał gorszy moment. Nie chce kryzysu dla swojego kraju, ja też nie. USA chcą pomóc Chinom, a nie je skrzywdzić!!!” – napisał na portalu Truth Social prezydent USA.
Wojna USA-Chiny nie opłaca się żadnej ze stron
.Celem Stanów Zjednoczonych nigdy nie było złamanie chińskiej gospodarki; groźba ta służyła jedynie jako narzędzie pozwalające regulować zachowanie Pekinu – pisze George FRIEDMAN w opublikowanym na łamach „Wszystko co Najważniejsze” tekście „Wojna USA-Chiny nie opłaca się żadnej ze stron„.
Podczas szczytu G20 w Indonezji doszło do długo oczekiwanego spotkania prezydenta USA Joe Bidena z prezydentem Chin Xi Jinpingiem. Sukcesem jest już sam fakt, że do spotkania doszło. To, że trwało ono trzy godziny, jest kolejnym pozytywnym symptomem – nieudane spotkania zwykle szybko się kończą, a po nich wydawane są mało znaczące wspólne oświadczenia, które na razie się nie pojawiły. Sugeruje to uczciwość i merytoryczność rozmów oraz obietnicę ich powtórzenia w przyszłości.
Wskazują na to również wczesne raporty ze spotkania. Obaj prezydenci byli zgodni w takich tematach, jak zagrożenia związane z bronią jądrową i perspektywa wizyty sekretarza stanu Antony’ego Blinkena w Chinach, nawet jeśli rozmówcy wielokrotnie podkreślali, że są konkurentami o różnych poglądach, na przykład w kwestiach takich jak Tajwan. Xi rzekomo powiedział nawet, że amerykański model demokracji jest przestarzały.
.Jak przekonuję od roku, postęp na tym froncie nie wynika z cnoty żadnej ze stron, ale z geopolitycznych realiów, w których obie funkcjonują. W przypadku Stanów Zjednoczonych konfrontacja była zakotwiczona w ekonomii. Chiny nie zapewniły jeszcze amerykańskim towarom dostępu do swojego rynku i manipulowały wartością juana w celu maksymalizacji handlu i inwestycji – zarzut ten postawiła przed laty administracja Obamy. Waszyngton argumentował, że biorąc pod uwagę ilość inwestycji i technologii dostarczanych przez amerykańskie firmy, Chiny powinny były zachować wyrozumiałość. Zwłaszcza że nastroje społeczne sugerowały wówczas, że Stany Zjednoczone były przez Chiny wykorzystywane. Chiny z kolei nie były w stanie spełnić amerykańskich żądań bez osłabienia własnej gospodarki. Na tym opierała się pozycja USA.
LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/george-friedman-wojna-usa-chiny/
PAP/Oskar Górzyński/MJ



