Peter Magyar przejął narrację Viktora Orbana i obrócił ją przeciw niemu [Politico]

Peter Magyar

Lider węgierskiej opozycji Peter Magyar przejął od premiera Viktora Orbana jego nacjonalistyczną narrację i obrócił ją przeciw niemu – zauważył 20 lutego 2026 r. portal Politico. Przyjmując język akcentujący suwerenność państwa i sceptycyzm wobec Brukseli, Peter Magyar stał się najpoważniejszym jak dotąd rywalem premiera – oceniono.

Peter Magyar przejął narrację Viktora Orbana

.Po ponad dekadzie dominacji w węgierskiej polityce Viktor Orban jest atakowany nacjonalistycznym przekazem. To podejście pomogło Peterowi Magyarowi w sondażach, ale jednocześnie osłabiło nadzieje Brukseli, że będzie on reprezentował zdecydowane proeuropejskie zerwanie z konfrontacyjnym stylem obecnego szefa rządu – podkreśliło Politico.

„Nie chodzi o to, że obróciliśmy jego nacjonalistyczny język przeciwko niemu (Viktorowi Orbanowi – przyp. red.)” – tłumaczył w rozmowie z portalem Marton Hajdu, szef sztabu partii TISZA w Parlamencie Europejskim. „Obracamy przeciwko niemu kłamstwa o ochronie węgierskich interesów narodowych” – zaznaczył. Peter Magyar – jak zauważył portal – próbuje uderzyć w Viktora Orbana w jednej z najbardziej drażliwych kwestii, dotyczącej etnicznych Węgrów za granicą i mniejszości romskiej w kraju.

Spadek popularności Viktora Orbana

.Rząd Viktora Orbana cieszył się dotąd silnym poparciem diaspory, ponieważ przyznał jej członkom obywatelstwo i prawa wyborcze, zapisał ich ochronę w konstytucji oraz finansował węgierskojęzyczne szkoły i media, promujące narrację partii rządzącej poza granicami Węgier. Również węgierscy Romowie w swojej większości głosowali dotąd na Fidesz premiera Viktora Orbana.

Politico przypomniało kilka „zwrotów”, które osłabiły popularność obozu rządzącego w tych dwóch kategoriach. Pod koniec 2025 roku sojusznik Viktora Orbana, premier Słowacji Robert Fico, przeforsował ustawę przewidującą kary za publiczną krytykę dekretów Benesza – zestawu ustaw z czasów II wojny światowej, które pozbawiły etnicznych Węgrów i Niemców w byłej Czechosłowacji obywatelstwa i majątku.

Viktor Orban zareagował na decyzję słowackiego rządu ostrożnie, podczas gdy Peter Magyar publicznie wezwał Bratysławę do wycofania się z tego postanowienia i oskarżył rywala o ignorowanie problemu. Do podobnej sytuacji doszło w Rumunii, gdzie Viktor Orban poparł skrajnie prawicowego kandydata na prezydenta George Simiona, pomimo jego antywęgierskich wypowiedzi. Peter Magyar oskarżył premiera o zdradę.

Peter Magyar nie wierzy w europejskie superpaństwo

.Przewodniczący Tiszy stanął również w ostatnich tygodniach w obronie społeczności romskiej na Węgrzech po tym, gdy minister w gabinecie Viktora Orbana obraził tę mniejszość w jednej z publicznych wypowiedzi.

Peter Magyar – mimo proeuropejskiej retoryki w kampanii – starał się jednocześnie nie zbliżać zbytnio do Brukseli, przyznając w 2024 r. w rozmowie z Politico, że „nie wierzy w europejskie superpaństwo”. TISZA jest „partią w pełni prowęgierską” – zaznaczył Marton Hajdu. Będzie reprezentować interesy Węgier „wewnątrz UE, a nie poza nią i nie przeciwko niej” – dodał.

Portal przypomniał też kilka wypowiedzi, w których Peter Magyar przyjął bardziej konfrontacyjny ton wobec Unii Europejskiej. Opozycjonista zaznaczył m.in., że sprzeciwia się przyspieszonej akcesji Ukrainy do UE, odmówił wysłania na Ukrainę węgierskich żołnierzy czy broni oraz poparł rolników w ich proteście wobec umowy z Mercosurem. Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się 12 kwietnia. Większość niezależnych sondaży daje Tiszy od kilku do kilkunastu punktów procentowych przewagi nad Fideszem.

Wybudzanie pacjenta znanego jako V4

.Rosyjska agresja na Ukrainę postawiła V4 przed zasadniczym problemem. Oznaczała powrót geopolitycznego postrzegania świata na osi Zachód – Wschód i wywołała wśród elit i społeczeństw znacznie większą potrzebę określenia się na tej osi – pisze Maciej RUCZAJ w opublikowanym na łamach „Wszystko co Najważniejsze” tekście „Wybudzanie pacjenta znanego jako V4„.

Przez kilka ostatnich lat autor tego tekstu, odpowiadając na pytania dotyczące stanu współpracy w ramach Grupy Wyszehradzkiej (V4), mówił, że znajduje się ona w stanie sztucznego uśpienia. Oddycha jeszcze, ale nic więcej. Następnie dodawał, że jest to stan poważny, ale tymczasowy, nie oznacza śmierci i daje możliwość powrotu. Jednak tych, którzy podobnie jak zmarły w ubiegłym tygodniu czeski prymas Dominik Duka, nadal wierzyli w sens budowania wspólnoty na fundamencie wspólnego dziedzictwa Europy Środkowej, było coraz mniej.

I nagle – temat powrócił. Już nie tylko jako worek treningowy dla zagorzałych liberalnych przeciwników formatu, którzy niezależnie od okoliczności uważają Grupę za symbol zacofania i geopolitycznej reorientacji na Wschód.

Dzisiaj znaczenie V4 podkreśla w swojej deklaracji programowej powstający w Czechach nowy rząd Andreja Babiša. Atmosferę „nowego początku”, nie tylko w stosunkach wzajemnych, ale także regionalnych, można było odczuć w Pradze podczas krótkiej wizyty prezydenta Słowacji Petera Pellegriniego w pierwszych dniach listopada. O intensyfikacji współpracy pozytywnie mówiono również w zeszłym tygodniu w Bratysławie, gdzie z Pellegrinim spotkał się prezydent Karol Nawrocki. Ogłosił on, że chce wzmocnić aktywność Polski w regionie, zaniedbaną przez rząd Donalda Tuska. W związku z tym 24 listopada odwiedzi Pragę, a następnie uda się na Węgry na szczyt prezydentów Grupy. Czy to oznacza, że rozpoczęło się wybudzanie pacjenta znanego jako V4?

Współpraca trzech (a po rozpadzie Czechosłowacji czterech) krajów w obszarze „między Niemcami a byłym Związkiem Sowieckim” od początku była podatna na wahania związane ze zmianami rządów w poszczególnych państwach. Zwłaszcza w momencie, gdy osiągnęła swoje pierwotne wspólne cele, co do których panowała zgoda wśród elit politycznych – likwidacja dziedzictwa RWPG i Układu Warszawskiego, a następnie przystąpienie do NATO i UE.

.Cykle polityczne w stolicach nad Wisłą, Dunajem i Wełtawą jak na złość nie chciały się zsynchronizować. Kiedy Babiš, Fico i Orbán próbowali zablokować w 2015 r. „kwoty migracyjne”, środkowoeuropejską jedność złamała premier Ewa Kopacz. Kiedy po 2016 r. konserwatywne rządy w Warszawie i Budapeszcie chciały zacieśniać współpracę regionalną, Czechy i Słowacja patrzyły na te wysiłki z nieufnością, nie chcąc dzielić z nimi losu „trędowatych” polityki europejskiej. Ostatnio idea „reaktywacji Wyszehradu” pojawiała się w wypowiedziach słowackich polityków po powrocie do władzy Roberta Ficy jesienią 2023 roku. Entuzjazm Bratysławy szybko schłodziła rzeczywistość w postaci braku zainteresowania ze strony Pragi i Warszawy, a przede wszystkim napięcia między Warszawą a Budapesztem, które po objęciu stanowiska przez Donalda Tuska przerodziło się w otwarty konflikt.

PAP/Jakub Bawołek/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 20 lutego 2026