„Piękna brutalność tenisa”. Australian Open 2026

Rok 2026 przywitał fanów tenisa pasjonującym turniejem Australian Open 2026 odbywającym się w Melbourne Park.
Australian Open 2026
.Podczas dwóch tygodni śledziliśmy zmagania tenisistek i tenisistów z całego świata na korach krainy kangurów. Drabinka pań tak się ułożyła, że już we wczesnych rundach mogliśmy oglądać pasjonujące pojedynki zawodniczek. Na etapie ćwierćfinałów pojawiły się nowe twarze o których może być niedługo głośno w tenisowym świecie – mam tu na myśli Ivę Jović z USA (29). Co jednak wyjątkowego było w tym roku to fakt, że do czołowej ósemki dotarły właściwie zawodniczki ze ścisłej czołówki WTA z wyjątkiem Eliny Switoliny nr 12. Niespodzianek więc nie było.
Iga Świątek (2) w tym roku grała w kratkę, już mecz z Anną Kalinską (31) pokazał, że forma Raszynianki faluje i właściwie trudno wytłumaczyć racjonalnie co się stało z Polką w tym meczu III rundy. Kolejna przeciwniczka Maddison Inglis (kwalifikantka z Australii) nie postawiła Idze wysokich wymagań i kolejny mecz ćwierćfinałowy z Jeleną Rybakiną miał nam dać odpowiedź w jakiej dyspozycji znajduje się Iga?
W tym meczu w pierwszym secie Iga miała swoje szanse, ale niezrozumiałe błędy spowodowały, że to zawodniczka z Kazachstanu zeszła na przerwę prowadząc 1:0 w setach. Drugi set miał swoje historie, ale Iga grająca coraz szybciej, ryzykowniej i mniej dokładniej sama dostarczała łatwych punktów przeciwniczce, która jednak przy swoich podaniach pokazywała dużą klasę i serwisem zdobywała „łatwe punkty” odbierając Polce kolejne argumenty. Trzeba przyznać, że urodzona w Moskwie zawodniczka z Kazachstanu grała z opanowaniem i czerpała pełnymi garściami z grającej coraz bardziej nerwowo Igi. Polka odpadła więc i sen o zdobyciu ostatniego brakującego szlema trzeba odłożyć na przyszłość. Martwi natomiast fakt, że Iga przegrywa właściwie większość meczy z zawodniczkami z czołowej dziesiątki rankingu WTA – poza Madison Keys.
Pozostałe mecze ćwierćfinałowe poza meczem Jessici Peguli (6) z Amandą Anisimową (4) nie przyniosły niespodzianek i faworytki zameldowały się w półfinałach. Półfinały wyłoniły finalistki, które na przestrzeni całego australijskiego turnieju zasłużyły na grę w finale. I tak Aryna Sabalenka po raz kolejny z rzędu zagrała w finale – tym razem za przeciwniczkę miała rewelacyjną Jelenę Rybakinę pogromczynię Igi Świątek.
Ten finał był dosyć dziwnym finałem
W pierwszym secie to Jelena była bardziej zdenerwowana i chyba ten fakt spowodował u niej jeszcze większą koncentrację – w efekcie niespodziewanie wygrała pierwszego seta z liderką światowego rankingu 6:4. W drugim Aryna obudziła w sobie „bestię” i grając ryzykownie trafiała wiele piłek – za to Jelena jakby spuściła z tonu i nie było tej jakości co w pierwszym secie – widać było u niej już lekkie rozluźnienie. Drugi set skończył się takim samym wynikiem tym razem jednak na korzyść Białorusinki. Trzeci set to walka na całego. Jelena nie raz ratuje się z opresji znakomitym serwisem, agresywnym returnem, którym zabiera czas Arynie. Gra też bardzo głęboko i nie pozwala Sabalence na wejście do przodu na piłkę – odrzucając ją za linię końcową często posyła zabójcze krosy. Aryna jest bezradna – nie gra źle, ale Kazaszka nie daje jej czasu i pod koniec seta nerwy Aryny powodują u niej złość. Nie trafia kilu kluczowych piłek i dla niektórych niespodzianka staje się faktem.
Jelena Rybakina wygrywa finał Australian Open 2026 i odbiera puchar Daphne Akhurst Memorial Cup z rąk Jennifer Capriati, która wygrała ten turniej dwukrotnie.
Podczas ceremonii Jelena powiedziała – „Trudno teraz znaleźć słowa, ale chcę pogratulować Arynie jej wspaniałych wyników w ostatnich latach. Mam nadzieję, że zagramy razem jeszcze w innych finałach. Gratulacje również dla twojego zespołu za ich fantastyczną pracę”.
Ostatni akt Australian Open to finał panów
Zanim do niego doszło na długo w pamięci zapadną nam dwa półfinały które można nazwać tenisowymi maratonami. W pierwszym z nich mierzyli się Carlos Alcaraz (Hiszpania, 1) – Alexander Zverev (Niemcy, 3). Ten mecz trwał ponad 5 godzin i obfitował w wiele zwrotów akcji. Przy stanie 2:0 w setach wydawało się, że to Hiszpan zamknie to spotkanie w trzech setach. Tymczasem u Carlitosa pojawiły się skurcze mięśni, prosił więc o medical time co mocno zirytowało Niemca, który widać zaczął „wchodzić w mecz” i widział też słabość rywala, który niektóre wymiany grał na stojąco i tylko cudem doprowadził do tiebreaka, w którym to jednak Sasza był bezlitosny i wygrał trzeciego seta, podobnie sytuacja miała miejsce w czwartym secie. Mieliśmy więc remis i pytanie czy Carlitos da radę?
W piątym secie Hiszpan wrócił do zdrowia i to po Niemcu było widać oznaki zmęczenia. Nękany coraz większą liczbą skrótów biegał od siatki do głębi kortu – taka taktyka zdała egzamin, choć trzeba przyznać, że Zverev nie sprzeda tanio skóry. Decydujący set skończył się więc wygraną Carlitosa, który wygrał tę hiszpańsko-niemiecką batalię.
Kolejny półfinał miał się rozpocząć właśnie po tym meczu. Naprzeciwko siebie stanęli wicelider rankingu ATP Jannik Sinner (Włochy, 2) oraz weteran 38 letni Novak Djoković (Serbia, 4). Pamiętamy jak jeszcze niedawno Nole mówił w jednym z wywiadów, że Sinner i Alcaraz grają w innej lidze – tym razem on musiał się zmierzyć z jednym z tej dwójki, która zdominowała męski tenis ostatnich lat. Faworytem był więc Włoch i inny wynik byłby traktowany jako sensacja.
Cóż jak to jedna z dziennikarek powiedziała „Piękna brutalność tenisa” – to jest co powoduje, że nic nie jest pewne, gdy przeciwko sobie stają takie znakomitości tenisa jak Jannik i Nole. Ten mecz trwał ponad 4 godziny i szala zwycięstwa przechylała się raz na jedną, raz na drugą stronę. W decydującym secie Nole przełamał Janika i to jedno przełamanie wystarczyło, aby zamknąć ten mecz. Sensacja stała się faktem i to Djoković awansował do kolejnego jedenastego w swojej karierze finału Australian Open.
Finał to był już „creme de la creme”
Naprzeciw siebie stanęli dwaj herosi Nowak Djoković (4) i Carlos Alcaraz (1).
Byliśmy świadkami historycznego widowiska. Nietypowa jak na Australię temperatura tylko 17 stopni dawała minimalną przewagę Serbowi. Był to mecz szczególny. Dotychczasowy bilans Carlitosa z Nowakiem 3:0 w najważniejszych meczach (poza Olimpiadą w Paryżu) sprawiał, że mimo wszystko to Hiszpan był faworytem tego spotkania. Zdaniem ekspertów ten mecz był być może najważniejszych mecze dla Nole w ostatnich dwóch latach, podczas których nie awansował do żadnego wielkoszlemowego finału. Na jego butach widziałem cyfrę 24 – tyle zawodnik z Bałkanów wygrał turniejów tej najwyższej rangi. Zadawałem sobie pytanie czy niedługo Nole będzie musiał zmienić buty z cyfrę 25? Czy go na to stać?
W dotychczasowej historii tenisa najmłodszym zawodnikiem, który wygrał wszystkie cztery turnieje Wielkiego Szlema był Jim Courier a teraz urodzony w maju 2003 roku Carlos Alcaraz miał szansę stać się tym najmłodszym zawodnikiem.
Na korcie głównym zasiadło 15 tys. kibiców. Sympatia kibiców były podzielona po obu stronach.
Jak ważne jest wsparcie zespołu dla młodego Hiszpana widać było po tym jak w dotychczasowych pojedynkach komunikował się ze swoim teamem. Carlitos cały czas doskonali swój tenis i szuka nowych rozwiązań – w grudniu 2025 rozstał się z dotychczasowym trenerem znanym tenisistą Juanem Carlosem Ferrero, którego zastąpił Samuel Lopez współpracujący wcześniej w teamie z Fererro. Co ważne Carlitos ma swoim sztabie też brata a czasami też w większych turniejach towarzyszu mu też ojciec. Team pomógł mu w wielu momentach meczu ze Zverevem.
W przedmeczowym wywiadzie Rafael Nadal, który dwa razy wygrał AO nie zgadywał, kto wygra w finale. Stwierdził za to, że będzie dopingował Carlitosa.
Z kolei Nowak (Nole) to złoty medalista olimpijski z Paryźa, w którym wygrał właśnie z w finale z Carlitosem, który bardzo przeżył tę porażkę. Nowak powiedział rok temu, że wygranie 3 setów z dwójką Carlos czy Sinner to jakiś kosmos.
Wygraną z Jannikiem Sinnerem nazwał jednym z największych swoich osiągnięć w ostatnim czasie. Powiedział „nigdy nie przestałem wierzyć w siebie”. Od czasu Igrzysk Olimpijskich to najlepszy rok w tenisie Nole. To co się wydaje niemożliwe przy tak doświadczonym tenisiście to fakt, że poprawił jeszcze swój serwis a jego forhend po linii jest fenomenalny. W meczu z Sinnerem zagrał od niego więcej asów. W wieku 38 lat potrafi wygrać większość breakpointów a wygrywanie decydujących punktów to też jego mocna strona.
Nole jest inspiracją dla mnóstwa kibiców i dla samego Carlitosa, który szukał rozwoju swojego tenisa podpatrując doświadczonego Serba. Nowak żartował, mówiąc, że „Carlitos powinien poprosić go o prawa autorskie w zakresie serwisu a za każdego asa powinien płacić mu procenty”.
Faktycznie podpatrując obu zawodników jedyne co ich rożni przy serwisie to minimalna różnica w pracy stóp, ale cała reszta – podrzut piłki, uderzenie, ułożenie ręki są niemal identyczne. Gdy to piszę zastanawiam się czy nasza Iga nie powinna poszukać takich wzorców siebie?
Fachowcy spodziewali się, że początek meczu będzie trudniejszy dla Nole ze względu na jego wiek – różnicę 16 lat dzielącą obu zawodników.
Teraz kilka statystyk Nole – rozegrał 1402 mecz w karierze, 80 razy w Wielkim Szlemie. Te liczby powalają. Czy starczy mu sił i mobilizacji na kolejny mecz w finale AO? Wszak pokonał już jednego tytana tenisa Jannika Sinnera? Czy da radę pokonać kolejnego?
Jak przebiegał ten finał finałów?
1 set – 4 gem zdecydował o przewadze Nole. Kilka błędów Carlitosa i wygrany forhend Nole. Równowaga. Potem znakomity return Nole. Następnie kosmiczna wymiana i Serb przełamał Hiszpana. Po 33 minutach ku zdziwieniu wielu ekspertów w tym Rafy Nadala to Nole wyszedł na prowadzenie w meczu wygrywając tego seta 6:2 po podwójnym przełamaniu podania Carlitosa. W tym secie Serb był zdecydowanie lepszym tenisistą.
2 set. Zgoła inny obraz meczu. 1 gem już pokazał, że Nowak może mieć kłopoty. Mimo utrzymania serwisu na początku i wyniku 1:1 widać było dokładniejszą grę Hiszpana oraz pojawiające się błędy Nowaka. 3 gem i 3 piłka i ogromny pech Nowaka piłka po siatce spada na jego stronę. Ma to wpływ na chwilowy na jego mental w tej fazie meczu, gdy kończący wymianę jego forhend ląduje na aucie. Potem kolejny błąd przy akcji serwis wolej i to Hiszpan przełamuje Serba. To punkt zwrotny w tym secie. Alcaraz zaczyna grać dokładniej i lepiej a Nowakowi brakuje też trochę szczęścia. Mimo breaka dla Serba ten ostatni nie wykorzystuje szansy na powrotne przełamanie i po kilku błędach to Hiszpan kończy swojego gema potwierdzając prowadzenie. Tym razem taktyka Serba nie przynosi efektów. Jeszcze wygrywa swoje podanie, ale to on musi gonić wynik. Pod koniec seta ponowne przełamanie serwisu Nole i już wiadomo, że ten set będzie trudno obronić. Widać też, że Nowak jest już myślami w 3 secie. Szanuje siły.
Przed trzecim setem Nole udaje się na przerwę. Po jego stronie jest więcej błędów. Brakuje czasami też szczęścia. Stara się to opanować i coś zmienić. Zaczyna się 3 set. Mecz rozpoczyna się jakby od początku, ale to Carlos ma przewagę psychiczną. Mimo tego w pierwszym gemie Serb utrzymuje swoje podanie. Na początku seta obaj zawodnicy nie dają się przełamać i utrzymują swoje gemy serwisowe. Pierwsza piłka przy serwisie Carlitosa i cóż za wymiana? Mimo kłopotów ponownie w 4 gemie 3 seta Carlitos obroni swoje podanie. Następny gem i presja przeszła na Nole. Tym razem to 5 gem okazał się przełomowym w tym secie i Hiszpan wykorzystując breakpoint przełamuje Serba. Mimo kilku szans na powrotne przełamanie Nole nie wykorzystuje szans na odrobienie strat i Hiszpan nie wypuszcza prowadzenia już w tym secie.
4 set. W tym secie Alcaraz pokazał różnicę w swojej grze od tej jaką prezentował w poprzednich latach w podobnych sytuacjach – choćby w 2022 roku. Tym razem opanowany i nie dający się podpuszczać Serbowi. Mimo bólu mięśni Nowak walczył dzielnie i choć wynik tego nie pokazywał to byliśmy świadkami kilku spektakularnych wymian. Do stanu 4:4 ten set był bardzo wyrównany. W 9 gemie Nole miał szansę, jednak nie wykorzystał breaka, który byłby być może zaliczką na 5 seta? W decydującym momencie wyrzucił piłkę na aut. Po chwili kolejny błąd Serba i słabiej grający w tym fragmencie Catlitos utrzymał swój serwis.
Kto wie czy to nie był kluczowy moment w tym secie. Jeszcze Nole „odpalił” publiczność serbską i miał swoją szanse. Jeszcze do stanu 5:5 było widać bezpieczną grę obu tenisistów. Przy swoim serwisie Carlitos wykorzystał błędy Nowaka i wyszedł na prowadzenie 6:5. Nowak był więc poddany ogromnej presji, gdyż serwował o pozostanie w meczu albo o ew. tiebreaka. Popełnił jednak cztery kolejne błędy przy tylko jednej piłce wygrywającej Hiszpana i po ponad 3 godzinach walki to Hiszpan cieszył ze zwycięstwa w finale AO 2026.
Carlos Alcaraz jest drugim w historii Hiszpanem, który wygrał AO. Stał się też najmłodszym tenisistą w historii, który w tak młodym wieku skompletował wszystkie turnieje wielkoszlemowe. Łącznie ma ich już siedem. Carlos jest też niezwykle skutecznym zawodnikiem w finałach Wielkiego Szlema. Tylko jeden raz przegrał taki finał w Wimbledonie z Jannikiem Sinnerem.
.Podczas ceremonii Mark Edmondson wręczył nagrodę The Norman Brooks Trophy zwycięzcy Carlosowi Alcarazowi. Co ciekawe Mark Edmondson to ostatni Australijczyk, który wygrał w 1976 roku Australian Open. W tamtym czasie zajmował odległe 212 miejsce w rankingu a w finale pokonał Johna Newcombe’a.
Oprac: JŚ




