Pierwszy sondaż w Wenezueli po obaleniu Nicolasa Maduro

Pierwszy sondaż w Wenezueli

Wenezuelczycy chcą, by w tym roku odbyły się wolne wybory, a większość zagłosowałaby na liderkę opozycji Marię Corinę Machado – podał dziennik „Financial Times”, cytując pierwszy sondaż w Wenezueli.

Największym zmartwieniem dla Wenezuelczyków są koszty życia

Sondaż wykazał również, że po schwytaniu Maduro przez siły USA w społeczeństwie Wenezueli zapanował optymizm. 72 proc. respondentów oceniło, że po interwencji z 3 stycznia Wenezuela zmierza we właściwym kierunku, choć zdaniem 58 proc. ankietowanych pogorszyła się sytuacja w dziedzinie bezpieczeństwa w kraju.

Większość respondentów opowiedziała się za zorganizowaniem w tym roku wolnych wyborów prezydenckich. Liderka opozycji, laureatka Pokojowej Nagrody Nobla Maria Corina Machado odniosłaby w nich wysokie zwycięstwo. Poparcie dla niej wyraziło 67 proc. ankietowanych, a Delcy Rodriguez, która przejęła obowiązki prezydenta po obaleniu Maduro, mogłaby liczyć na 25 proc. głosów.

37 proc. badanych pozytywnie oceniło dotychczasowe rządy Rodriguez. Negatywną opinię wyraziło o nich 41 proc. ankietowanych, a pozostałych 22 proc. nie miało zdania na ten temat.

Z sondażu wynika, że największym zmartwieniem dla Wenezuelczyków są koszty życia. Na drugim miejscu znalazła się ochrona zdrowia, a na trzecim – zatrudnienie.

Pierwszy sondaż w Wenezueli jest jednoznaczny. Reżim nie ma szans

.Większość badanych poparła prowadzoną przez USA walkę z przemytem narkotyków, a także żądania administracji prezydenta Donalda Trumpa dotyczące uwolnienia więźniów politycznych w Wenezueli oraz organizacji wolnych wyborów.

Badanie przeprowadziła w dniach 24-30 stycznia firma Gold Glove Consulting, kierowana przez doradcę byłego prezydenta USA Baracka Obamy ds. Ameryki Łacińskiej. Wzięło w nim udział 1000 osób, a margines błędu określono na 3,1 pkt proc. „FT” uzyskał dostęp do wyników przed ich oficjalną publikacją.

Delcy Rodriguez powiedziała w opublikowanym wywiadzie dla stacji NBC, że w Wenezueli odbędą się „uczciwe i wolne wybory”, ale nie podała konkretnej daty. Oceniła również, że jeśli Machado wróci do kraju, będzie musiała „odpowiedzieć przed Wenezuelą”, dlaczego popierała interwencję zbrojną USA i sankcje nakładane na reżim Nicolasa Maduro.

Między prawem zwyczajowym a amerykańską Konstytucją

.Obrona Nicolasa Maduro zapewne będzie przedstawiać sprawę jako sąd kapturowy o z góry ustalonym werdykcie — argumentując, że brak realnej możliwości zapewnienia bezstronnej ławy przysięgłych i pełnego due process ośmiesza amerykański wymiar sprawiedliwości i poważnie nadwyręża jego wiarygodność w oczach całego świata. Obecnym władzom USA bardziej niż na szybkim uznaniu go za winnego i skazaniu na wieloletnie więzienie zależy chyba jednak na tym, by proces się toczył, a Maduro był daleko od Wenezueli – pisze Wojciech KWIATKOWSKI

Wpierwszych dniach stycznia 2026 roku siły zbrojne USA przeprowadziły skoordynowaną operację na terytorium Wenezueli, w wyniku której doszło do pojmania prezydenta tego kraju oraz jego żony i ich przetransportowania do Stanów Zjednoczonych w celu postawienia przed sądem federalnym w Nowym Jorku. Prezydentowi Nicolásowi Maduro przedstawiono w sądzie akt oskarżenia obejmujący zarzuty wieloletniej konspiracji w celu międzynarodowego przemytu kokainy do Stanów Zjednoczonych, narkoterroryzm polegający na świadomym finansowaniu i wspieraniu organizacji uznanych za terrorystyczne, w szczególności FARC, udział w zorganizowanej strukturze przestępczej wykorzystującej aparat państwowy, pranie pieniędzy pochodzących z przestępstw narkotykowych, korupcję na najwyższych szczeblach władzy, a także przestępstwa związane z posiadaniem i użyciem broni palnej. Konstrukcja aktu oskarżenia opiera się na założeniu, że działalność ta miała charakter systemowy i była prowadzona z wykorzystaniem zasobów państwowych, co prowadzi do przedstawienia państwa jako narzędzia przedsięwzięcia przestępczego o charakterze transnarodowym.

Nie odnosząc się do dalekosiężnych celów politycznych administracji Donalda Trumpa w związku z tym przedsięwzięciem (obejmujących m.in. dążenie do ograniczenia wpływów Chin i Rosji w Ameryce Łacińskiej, oddziaływanie na podaż wenezuelskiej ropy naftowej, przeciwdziałanie narkobiznesowi, odcięcie Kuby od istotnych źródeł dochodów oraz względną stabilizację tego państwa w celu ograniczenia presji migracyjnej na Stany Zjednoczone), na płaszczyźnie prawnej wskazać można dwa problemy. Pierwszym jest tzw. „immunitet głowy państwa”, który w ocenie wielu został przez administrację Trumpa podeptany, drugim natomiast przysługujące Nicolasowi Maduro prawa, jakie wynikają bezpośrednio z Konstytucji amerykańskiej.  

Co się tyczy immunitetu urzędującej głowy państwa, którego naruszenia miały się dopuścić władze Stanów Zjednoczonych to na wstępie należy zauważyć, że nie istnieje żaden traktat, który kompleksowo i wprost tworzyłby taki immunitet wobec jurysdykcji karnej obcych państw. Jego istnienie to raczej norma prawa zwyczajowego, ukształtowana przez praktykę państw oraz orzecznictwo międzynarodowe, przede wszystkim Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości. W wyroku Arrest Warrant z 2002 r. MTS wyraźnie potwierdził, że urzędujące głowy państw (oraz inne najwyższe organy państwowe, jak ministrowie spraw zagranicznych) korzystają z pełnego immunitetu osobistego (immunity ratione personae) przed jurysdykcją sądów krajowych innych państw, który obejmuje zarówno funkcje prywatne, jak i oficjalne. Immunitet ten nie chroni osoby przywódcy per se, lecz zabezpiecza zdolność państwa do nieskrępowanego funkcjonowania w relacjach międzynarodowych jako suwerennego podmiotu prawa, zapewniając, że podstawowe funkcje państwowe nie zostaną zakłócone przez zewnętrzne, jednostronne działania sądowe lub wykonawcze.

Z tego względu immunitet ten pozostaje formalnie niezależny od uznania międzynarodowego czy oceny legalności procesu wyborczego – to, czy państwo lub grupa państw uznaje wyniki wyborów, nie determinuje samego faktu sprawowania urzędu i związanych z tym immunitetów. W praktyce oznacza to, że nawet jeśli Stany Zjednoczone czy Unia Europejska odmawiały uznania wyniku ostatnich wyborów prezydenckich w Wenezueli i podważały demokratyczną legitymację Nicolása Maduro, to w dniu ujęcia nadal pozostawał on de facto i de iure urzędującą głową państwa, wykonując swoje funkcje i reprezentując Wenezuelę na arenie międzynarodowej, a zatem – według ogólnie akceptowanych zasad prawa zwyczajowego – korzystał z immunitetu jurysdykcyjnego.

Podejmowane obecnie działania rządu federalnego wobec Maduro trudno uznać za formalne uchylenie tego immunitetu, ile raczej za jego faktyczne obejście. W literaturze i praktyce międzynarodowej często przywołuje się w tym kontekście przypadek Manuela Noriegi i interwencji USA w Panamie w 1989 r. Przeprowadzona wówczas operacja „Just Cause”, miała na celu obalenie władzy Noriegi — będącego faktycznym, choć niekonstytucyjnym, liderem Panamy — i doprowadzenie go przed oblicze amerykańskiego sądu na Florydzie celem oskarżenia o przestępstwa narkotykowe. Noriega, mimo że sprawował rzeczywistą kontrolę nad państwem, nigdy formalnie nie był uznany przez USA za głowę państwa i nie pełnił urzędu prezydenta zgodnie z konstytucyjnymi procedurami, a USA nadal uznawały za prezydenta Panamy innego polityka. Z tego powodu jego roszczenie immunitetu przed amerykańskim sądem federalnym zostało odrzucone — zarówno ze względu na brak formalnego statusu głowy państwa, jak i z faktu, że sam akt obalenia i pojmania Noriegi nastąpił w rezultacie ingerencji militarnej USA na terytorium suwerennego państwa. Sąd stwierdził, że sam fakt sprawowania faktycznej władzy nie przekłada się automatycznie na immunitet, skoro Noriega nie był uznany jako konstytucyjny przywódca przez własne państwo ani przez Stany Zjednoczone — oraz że immunitet taki stanowi przywilej, który kraj może przyznać lub odmówić. 

Warto także zaznaczyć, że w realiach amerykańskich to konstytucyjny porządek wewnętrzny wyznacza zakres i sposób obowiązywania norm prawa międzynarodowego, a nie odwrotnie. Zasada ta została potwierdzona w orzeczeniu Sądu Najwyższego USA z 2008 roku w sprawie Medellín v. Texas, w którym sąd stwierdził, że orzeczenia MTS nie mają bezpośredniej mocy obowiązującej w amerykańskich sądach, jeśli nie zostały implementowane ustawowo przez Kongres, nawet gdy Stany Zjednoczone są formalnie związane danym zobowiązaniem. Traktaty międzynarodowe wywołują skutki bezpośrednie jedynie, gdy mają charakter self-executing lub zostały ustawowo wdrożone, natomiast orzeczenia sądów międzynarodowych nie wiążą sądów krajowych bez wyraźnej decyzji władzy ustawodawczej. W praktyce oznacza to, że sądy federalne mogą stosować jurysdykcję karną zgodnie z prawem krajowym, nawet jeśli prowadzi to do potencjalnego naruszenia zobowiązań międzynarodowych USA, przy czym ewentualna odpowiedzialność pozostaje kwestią między państwami i nie podlega kontroli sądów krajowych.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/wojciech-kwiatkowski-prawo-zwyczajowe-amerykanska-konstytucja-obrona-nicolasa-maduro/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 13 lutego 2026