Piotr BECZAŁA, polski tenor w nowojorskiej Metropolitan Opera

Opera „Andrea Chénier” Umberto Giordana powróciła na scenę Metropolitan Opera w Nowym Jorku po jedenastoletniej przerwie. W roli tytułowej wystąpił polski tenor Piotr Beczała.
Piotr BECZAŁA w Metropolitan Opera w Nowym Jorku
.Opera „Andrea Chénier” miała premierę w Met w 1921 roku i doczekała się 186 przedstawień, choć w ostatnich latach wystawiana była rzadko. Wznowienie tradycyjnej inscenizacji Nicolasa Joëla z 1996 roku, stworzonej pierwotnie dla Luciana Pavarottiego, prezentuje historię poety-rewolucjonisty w czasie terroru Rewolucji Francuskiej.
Za pulpitem stanął nowy główny dyrygent gościnny Met, Daniele Rustioni, który jak pisze niezależny portal „Parterre Box”, poprowadził orkiestrę „jak dawni włoscy mistrzowie verismo – Gavazzeni czy Serafin”. „New York Classical Review” podkreśla, że Rustioni „wydobył z orkiestry dźwięki od delikatnych po grzmiące, ucieleśniające okropności terroru”.
W roli tytułowej wystąpił Piotr Beczała, który według „Opera Wire” dał występ mogący przewyższać wszystkie jego wcześniejsze sukcesy w Met. Zdaniem recenzenta tenor „był nieskazitelny” w arii „Un di all’azzurro spazio”, a w „Credo a una possanza arcano” jego śpiew „stopniowo budował intensywność” i kulminował „świecącym wysokim B na Credi all’amor”. W arii „Come un bel di di maggio” głos Beczały miał „miodową jakość”, by następnie stwardnieć i osiągnąć pełen heroizm, gdzie tenor „błyszczał nad orkiestrą”.
Recenzje opery „Andrea Chénier”
.„Opera Wire” podsumowuje: „finałowe wysokie B (nuta H w bardzo wysokiej oktawie, niezwykle trudna dla tenora)biły w salę z wigorem, jakiego niewielu artystów kiedykolwiek osiągnie”. „New York Classical Review” chwali „złocisty głos i wolne, dzwoniące wysokie nuty” polskiego tenora, podkreślając że rola „pasuje do niego perfekcyjnie”. „Parterre Box” zauważa „srebrzyste brzmienie i złote ciepło”, jakie Beczała wniósł do roli, określając go jako „prawdziwą gwiazdę Chéniera pomimo weteranskiego statusu”. Jedynie „New York Times” zgłasza zastrzeżenia, pisząc że tenorowi brakowało „poetyckiego niuansu”, a jego śpiew miał „deklamatoryczny charakter”.
Sopranistka Sonya Yoncheva jako Maddalena di Coigny wywołała mieszane reakcje. „Opera „ „zachwyca się jej „La mamma morta”, pisząc że wzbiła się „nad coraz gorliwszą orkiestrą” do „chwytającego intensywnością B”. „New York Classical Review” podkreśla „cudowną gamę barw wokalnych” i „bezwysiłkowe, migoczące wysokie B”, podczas gdy „Parterre Box” zauważa kruche brzmienie, które „nie wytrzymuje nacisku”.
Także Igor Golovatenko jako Carlo Gérard zdobył owacje publiczności. „Opera Wire „pisze że „mógł ukraść show” swoją arią „Nemico della patria”, a „New York Classical Review” określa jego głos jako „solidny granit, lecz wystarczająco gibki, by wyrazić najsubtelniejsze emocje”. Transmisja z spektaklu Met HD na całym świecie, w tym w Polsce, zaplanowana jest na 13 grudnia.
Opera jako narzędzie polityczne
.Na temat geopolitycznego znaczenia opery w historii na łamach „Wszystko Co Najważniejsze” pisze Matthieu WAGNER w tekście „Opera. Narzędzie polityczne Zachodu„.
„Opera a geopolityka? Na pierwszy rzut oka trudno dostrzec związek między operą a badaniem stosunków międzynarodowych. Ale gdy pomyślimy o takich przejawach ludzkiej aktywności, jak sztuka czy sport, ich związek z interesami geopolitycznymi wyda nam się oczywisty. I tak jest w rzeczywistości. Państwa można porównywać nie tylko pod względem gospodarczym czy militarnym, ale również kulturalnym. Weźmy choćby przykład kina amerykańskiego – przyczyny jego supremacji są zarówno kulturowe, jak i polityczne. Podobnie powinniśmy interpretować ceremonię otwarcia igrzysk w Pekinie w 2008 roku, która niezwykle dobitnie pokazała, jak bardzo sztuka sceniczna może być elementem demonstracji siły”.
„Podobnie rzecz się ma z operą. Między XVII a XIX wiekiem – czyli w epoce, w której narody zaczęły zyskiwać swoją niezależność – operze włoskiej przydawano funkcję polityczną. Doskonałość jej artyzmu przyniosła jej popularność w skali całego świata, czego skutki odczuwalne są po dziś dzień. Niektórzy, jak na przykład były dyrektor paryskiej opery Stéphane Lissner, wskazują na wzrost zainteresowania tym gatunkiem sztuki muzycznej. W czasie wykładu w Collège de France Lissner mówił, że cieszy go to zjawisko, choć nie wskazał wszystkich jego przyczyn”.
.”Po II wojnie światowej wraz z nastaniem telewizji i umasowieniem środków przekazu (kiedyś rozwój technologii płytowej, dziś portale społecznościowe oraz platformy cyfrowe i VOD) sposób pokazywania i przekazywania sztuki intensywnie ewoluował. Na przestrzeni dziesięcioleci zmieniały się nie tylko nośniki, ale także oczekiwania publiczności. Proces ten sprawił, że dostęp do opery jest dzisiaj o wiele łatwiejszy niż 50 lat temu. Jak pokazują statystyki, co roku na świecie odbywa się kilkadziesiąt tysięcy premier operowych, z czego na Francję przypada około 3500, gromadzących ponad 2,4 mln widzów. W skali świata liczba ta wynosi kilkadziesiąt milionów widzów rocznie. To zjawisko bez precedensu” – pisze Matthieu WAGNER.
LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/matthieu-wagner-opera-narzedzie-polityczne-zachodu/
PAP/Andrzej Dobrowolski/MJ




