Planszówka IPN o Powstaniu Wielkopolskim świetnym prezentem pod choinkę

Do sprzedaży trafiła strategiczna gra planszowa „Powstanie Wielkopolskie 1918–1919” przygotowana w IPN. Tytuł miał się ukazać w styczniu, jednak autorzy zdecydowali się przesunąć premierę, by dopracować zestaw.

Gry IPN o Powstaniu Wielkopolskim

.Przygotowana przez Oddziałowe Biuro Edukacji Narodowej IPN w Poznaniu gra planszowa przybliża realia czynu powstańczego Wielkopolan. Jej autorem jest Piotr Orzechowski. Grę można kupić w księgarniach IPN w Poznaniu i Warszawie. Przeznaczona jest dla osób od 12. roku życia.

Prace nad tytułem trwały kilka lat; IPN zapewnia, że planszówka została rzetelnie przetestowana przez młodzież i graczy. Instytut zapowiadał wydanie gry w styczniu 2025 r., jednak autorzy zdecydowali się przełożyć ten termin, by udoskonalić zawarty w pakiecie materiał edukacyjny.

Naczelnik Oddziałowego Biura Edukacji Narodowej IPN w Poznaniu Marta Szczesiak-Ślusarek powiedziała, że „Powstanie Wielkopolskie 1918–1919” to strategiczna gra planszowa dla dwóch graczy lub zespołów. Jest osadzona w realiach czynu zbrojnego Wielkopolan walczących o włączenie Wielkopolski do odradzającej się Rzeczypospolitej.

Gracze wcielają się w jedną z dwóch stron konfliktu, próbując zrealizować własny plan rozgrywki. Mechanika gry oparta jest na kontroli terenu. Zwycięstwo zapewni opanowanie większej liczby powstańczych okręgów wojskowych. W trakcie rozgrywki realizuje się karty wydarzeń, co przekłada się na punkty na planszy.

„W trakcie gry zapoznajemy się z wydarzeniami historycznymi. Zyskana w ten sposób wiedza jest weryfikowana i również przekłada się na punkty. Proste zasady i przystępna instrukcja pozwalają na szybkie opanowanie gry” – podała.

W skład zestawu wchodzi kolorowa plansza oraz 98 kart i znaczniki. Pakiet edukacyjny stanowi broszura z ilustrowanym opracowaniem historycznym oraz duża mapa przedstawiająca działania obu stron w trakcie powstania.

Powstanie wielkopolskie wybuchło 27 grudnia 1918 r. w Poznaniu. Zdobycze powstańców potwierdził rozejm w Trewirze, podpisany 16 lutego 1919 r. przez Niemcy i państwa ententy. Ostateczne zwycięstwo przypieczętował traktat wersalski z 28 czerwca 1919 r., w wyniku którego do Polski powróciła prawie cała Wielkopolska. 27 grudnia obchodzony będzie Narodowy Dzień Zwycięskiego Powstania Wielkopolskiego.

O porozumienie ponad Świętami

.Słucham ostatnich wypowiedzi nowego arcybiskupa warszawskiego i jestem pełen nadziei. Rozumienie służby, dobra wspólnego i polityki abp. Adriana GALBASA SAC to coś, czego potrzeba nie tylko w Kościele. To myślenie warto przenieść dalej – pisze Michał KŁOSOWSKI.

Nie tylko w sensie geograficznym, społecznym czy gospodarczym, ale przede wszystkim w sensie politycznym Polska jest rzeczywiście trudnym krajem. Wiemy to nie od dzisiaj, nie tylko przez porównanie. Kraj, w którym polaryzacja społeczna i ideologiczna, a także głęboki podział polityczny stały się normą, a nie wyjątkiem, to chyba najprostszy opis współczesnej Polski. W kontekście Świąt Bożego Narodzenia, kiedy to na całym świecie podkreślamy wartość pokoju, pojednania i miłości, warto więc sięgnąć po refleksję, która dziś wydaje się konieczna: jak w naszym, polskim świecie społeczno-politycznym znaleźć przestrzeń na porozumienie, które wykracza poza partyjne spory i personalne animozje? I to nie tylko przy wigilijnym stole, ale szerzej, w codzienności? I czy jest to w ogóle możliwe?

Aby odpowiedzieć na te kwestie, trzeba najpierw zadać sobie inne pytanie, które przed politykami w Sejmie postawił nowy metropolita warszawski abp Adrian Galbas SAC, a które wydaje się fundamentalne dla pomyślności Polski w 2025 roku: czym jest „dobro wspólne” i jak je zrozumieć, aby przezwyciężyć dzielące nas mury? Ta refleksja jest niezbędna, zwłaszcza w obliczu słów Jana Pawła II, który wskazywał na konieczność innego „rozumienia polityki”, w której centralnym punktem jest dobro człowieka – każdego człowieka, nie tylko tego, który znajduje się po jednej stronie politycznej barykady.

Jan Paweł II, nie tylko jako papież, ale także jako filozof, przez całe swoje życie podkreślał, że polityka to nie tylko techniczne zarządzanie państwem, ale przede wszystkim służba dobru wspólnemu. Mało jednak dzisiaj mówi się o tym pojęciu, nawet w kontekście rozgrywającej się już kampanii prezydenckiej. A w nauce społecznej Kościoła polityka nie jest celem samym w sobie, ale środkiem, który ma służyć realizacji dobra wspólnego. W tym sensie polityka staje się bardziej misją niż zawodem. To misja, która wymaga odpowiedzialności za innych – za swoich wyborców i za wszystkich obywateli. A to z kolei wymaga od polityków odwagi, by podejmować trudne decyzje, ale również zdolności do słuchania, szanowania drugiego człowieka, do wchodzenia w dialog ponad podziałami. W tym kontekście „dobro wspólne” może więc jawić się jako przestrzeń dla wszystkich, pozostawianie symbolicznego pustego talerza na stole, przy którym odbywa się debata publiczna.

Karol Wojtyła przypominał też o najważniejszym: że polityka powinna być narzędziem, które służy miłości – miłości do kraju, do obywateli, do człowieka. To personalizm w czystej postaci. Bo nawet jeśli ten drugi ma inne poglądy czy po prostu się myli, nie trzeba na niego patrzeć przez pryzmat rywalizacji, ale przez pryzmat wspólnoty, która ma w swoim centrum wspólne dobro i w ten sposób nabiera sensu.

Dobro wspólne w ujęciu katolickim to w końcu koncepcja, która wykracza poza indywidualne interesy i obejmuje całe społeczeństwo, jego rozwój moralny i duchowy. Benedykt XVI, szczególnie w encyklice Caritas in veritate, podkreślał, że dobro wspólne nie jest jedynie sumą interesów jednostek, lecz odnosi się do pełni dobra, które obejmuje również sfery duchowe i transcendentne. Dobro w polityce? Tak. W tym sensie bowiem dobro wspólne to troska o integrację wartości moralnych w życiu społecznym: sprawiedliwości, solidarności i szacunku dla godności ludzkiej.

Josemaría Escrivá, który na początku XX wieku zreformował rozumienie zaangażowania świeckich w Kościół i świat, uznawał, że dobro wspólne jest związane z uświęceniem pracy i codziennych działań. Escrivá przekonywał bowiem, że każdy człowiek, bez względu na swoją profesję, ma moralną odpowiedzialność za budowanie społeczeństwa opartego na wartościach chrześcijańskich. Jego nauka o „świętości codziennego życia” sugeruje, że dobro wspólne realizuje się w dążeniu do prawdziwej sprawiedliwości i miłości w każdym aspekcie życia; w rodzinie, pracy czy życiu publicznym.

Dobro wspólne to więc troska o integrację ludzi w jeden spójny organizm społeczny, w którym każda jednostka znajduje się w relacji z innymi, a więc wspólna odpowiedzialność za wszystkich, szczególnie tych najbardziej potrzebujących, staje się fundamentem prawdziwego dobra, a cnoty indywidualne, wplecione w społeczny łańcuch, nadają mu kształt i dają energię.

Polska zmaga się z kryzysem politycznym, który dotyczy dzielenia się władzą i przede wszystkim objawia się w żądzy władzy i braku wzajemnego szacunku i zrozumienia. Już nie tylko dla młodego pokolenia wygląda na to, że polityka, szczególnie w okresach wyborczych, stała się areną bezwzględnej walki o dominację ideologiczną, a nie szukaniem rozwiązań, które zaspokajają rzeczywiste potrzeby społeczne. Jeśli dodać do tego rozbuchany marketing, powstaje pytanie nie o to „jak”, ale „czy” możemy tak dalej funkcjonować. Jak długo jeszcze będziemy tkwić w podziałach, które zamiast zbliżać nas do siebie, pogłębiają tylko wzajemną nieufność i osłabiają solidarność? A to wszystko w tak niespokojnych czasach.

Tak zadane pytanie wymaga jednoznacznej odpowiedzi, bez której przyszłość naszej wspólnoty może okazać się niemożliwa. Ta odpowiedź zaś leży we wspólnej woli, by odbudować politykę jako przestrzeń służby dobru wspólnemu. Jeśli spojrzymy na najnowsze wydarzenia w Polsce, nie sposób nie zauważyć, jak głębokie są podziały. Dzielą nas nie tylko opinie polityczne, ale także poglądy na temat tego, czym jest nasza tożsamość narodowa, jak rozumieć naszą przeszłość i naszą przyszłość. W tym kontekście polityka, zdominowana przez jednostronne interesy i partykularne wizje, staje się niezdolna do przełamywania tych podziałów. I tu arcybiskup Adrian Galbas SAC mówi, że przede wszystkim nie jest politykiem, ale jednym z jego zadań jest przypominać o fundamentalnej zasadzie dobra wspólnego.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejszehttps://wszystkoconajwazniejsze.pl/michal-klosowski-porozumienie-ponad-swietami/

PAP/ LW

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 21 grudnia 2025