Po wojnie z Hamasem Izrael będzie miał szansę na integrację w regionie – Antony Blinken

Kiedy zostanie przezwyciężony „trudny okres” wojny z palestyńską organizacją terrorystyczną Hamas w Strefie Gazy, przed Izraelem otworzą się możliwości integracji w regionie Bliskiego Wschodu – ocenił we wtorek 9 stycznia szef dyplomacji USA Antony Blinken, który przebywa obecnie z wizytą w Izraelu.

Szansa na integrację Izraela w regionie

.Podczas spotkania z szefem izraelskiego MSZ Israelem Katzem Antony Blinken podkreślił, że dostrzega „prawdziwe szanse” na integrację Izraela z sąsiednimi państwami.

Najpierw jednak – jak podkreślił szef amerykańskiej dyplomacji, cytowany przez agencję Reutera – „musimy przetrwać ten bardzo trudny moment; zadbać o to, aby 7 października (dzień ataku Hamasu na Izrael) nigdy się nie powtórzył oraz pracować nad zbudowaniem zupełnie innej, znacznie lepszej przyszłości„.

W trakcie wcześniejszych spotkań z liderami państw arabskich i Turcją Blinkenowi udało się uzyskać zobowiązania tych krajów dotyczące pomocy w powojennej odbudowie Gazy – zauważyła agencja AP.

Konflikt w Gazie może się rozprzestrzenić

.Podczas podróży na Bliski Wschód, rozpoczętej 4 stycznia, szef amerykańskiej dyplomacji stara się zapobiec rozprzestrzenieniu się konfliktu w Strefie Gazy poza granice tego terytorium. W ocenie wielu analityków może do tego dojść w wyniku systematycznych wymian ognia pomiędzy Izraelem i organizacją terrorystyczną Hezbollah, działającą w Libanie.

W trakcie kilkudniowej podróży Antony Blinken odwiedzi zarówno Izrael, jak też Zachodni Brzeg Jordanu, gdzie znajduje się siedziba władz Autonomii Palestyńskiej, a także: Jordanię, Katar, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Arabię Saudyjską, Egipt, Grecję i Turcję.

Desperacja w Gazie

.O konflikcie w Gazie pisze we „Wszystko co Najważniejsze” prof. Jacek Hołówka, rozważając, czy można nazwać go w ogóle wojną, czy raczej powstaniem.

„Wojna i powstanie różnią się od siebie przede wszystkim tym, że wojna przebiega wedle pewnej strategii i podlega międzynarodowemu prawu traktatowemu i prawu zwyczajowemu” – wyjaśnia. – „Powstania są natomiast spontanicznymi aktami desperacji, niezorganizowanymi, niezapowiedzianymi i wyjętymi spod aktualnie obowiązującego prawa. Wybuchają dopiero, gdy istniejące instytucje prawa nie dają powstańcom zadowalającej reprezentacji przed jakimś bezstronnym sądem.”

„Musimy zatem wziąć pod uwagę, że Arabowie z Gazy nie będą prowadzić wojny, bo nie mają szans na zwycięstwo. Nie wolno jednak zapominać, że zamiast wojny mogą wywołać powstanie. Chyba nikt po namyśle nie chciałby ani pierwszego, ani drugiego rozwiązania” – pisze autor.

PAP/Wszystko co Najważniejsze/JT

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 9 stycznia 2024