Podróż w przyszłość i powrót do przeszłości. Świąteczne życzenia Karola III

Brytyjski monarcha przedstawił swoje rozważania z okazji świąt Bożego Narodzenia i końca roku 2025. Oto życzenia świąteczne Karola III.

„Gdy nasz świat zdaje się kręcić coraz szybciej, nasza podróż może się zatrzymać, aby wyciszyć umysły”

.Kilka tygodni temu królowa i ja z radością złożyliśmy wizytę państwową w Watykanie, gdzie modliliśmy się z papieżem Leonem XIII w historycznym momencie duchowej jedności. Wspólnie świętowaliśmy jubileusz pod hasłem „Pielgrzymi Nadziei”.

Pielgrzymka to słowo rzadziej używane dzisiaj, ale ma ono szczególne znaczenie dla naszego współczesnego świata, a zwłaszcza w okresie Bożego Narodzenia. Chodzi o podróż w przyszłość, a jednocześnie o powrót do przeszłości, aby pamiętać o niej i wyciągać z niej wnioski. Zrobiliśmy to latem, świętując 80. rocznicę Dnia Zwycięstwa w Europie i Dnia Zwycięstwa nad Japonią.

Z biegiem lat coraz mniej z nas pamięta o zakończeniu II wojny światowej. Ale odwaga i poświęcenie naszych żołnierzy oraz sposób, w jaki społeczności zjednoczyły się w obliczu tak wielkiego wyzwania, niosą ponadczasowe przesłanie dla nas wszystkich. To właśnie te wartości ukształtowały nasz kraj i Wspólnotę Narodów. Słysząc o podziałach, zarówno w kraju, jak i za granicą, nigdy nie wolno nam stracić ich z oczu.

Na przykład, nie sposób nie być głęboko poruszonym wiekiem poległych – o czym przypominają nam nagrobki na naszych cmentarzach wojennych. Młodzi ludzie, którzy walczyli i pomogli nam uchronić się przed klęską w obu wojnach światowych, często mieli zaledwie 18, 19 lub 20 lat.

Wędrówka jest stałym motywem opowieści o Bożym Narodzeniu. Święta Rodzina udała się do Betlejem i przybyła tam bezdomna, bez odpowiedniego schronienia. Mędrcy odbyli pielgrzymkę ze Wschodu, aby oddać cześć u kolebki Chrystusa; pasterze zaś wędrowali z pól do miast w poszukiwaniu Jezusa, Zbawiciela świata. W każdym przypadku podróżowali z innymi i polegali na ich towarzystwie i życzliwości. Dzięki wyzwaniom fizycznym i psychicznym odnaleźli wewnętrzną siłę. Do dziś, w czasach niepewności, te sposoby życia są cenione przez wszystkie wielkie religie i dają nam głębokie pokłady nadziei: odporność w obliczu przeciwności; pokój płynący z przebaczenia; po prostu poznawanie sąsiadów i, okazując sobie nawzajem szacunek, tworzenie nowych przyjaźni.

W rzeczy samej, gdy nasz świat zdaje się kręcić coraz szybciej, nasza podróż może się zatrzymać, aby wyciszyć umysły – słowami T.S. Eliota „W martwym punkcie obracającego się świata” – i pozwolić naszym duszom się odnowić.

Życzenia świąteczne Karola III to także rozważenie o drodze przez życie

.Dzięki ogromnej różnorodności naszych społeczności, możemy znaleźć siłę, by zapewnić zwycięstwo dobra nad złem. Wydaje mi się, że musimy pielęgnować wartości współczucia i pojednania; sposób, w jaki nasz Pan żył i umarł.

W tym roku usłyszałem tak wiele przykładów, zarówno w kraju, jak i za granicą. Te historie triumfu odwagi nad przeciwnościami dają mi nadzieję, od naszych czcigodnych weteranów wojskowych po bezinteresownych pracowników humanitarnych w najniebezpieczniejszych strefach konfliktów tego stulecia; po sposoby, w jakie jednostki i społeczności wykazują się spontaniczną odwagą, instynktownie narażając się na niebezpieczeństwo, by bronić innych.

Spotykając ludzi różnych wyznań, czuję ogromną zachętę, słysząc, jak wiele nas łączy; wspólne pragnienie pokoju i głęboki szacunek dla wszelkiego życia. Jeśli znajdziemy czas w naszej podróży przez życie na refleksję nad tymi cnotami, wszyscy możemy sprawić, że przyszłość będzie bardziej pełna nadziei. Oczywiście, największą pielgrzymką ze wszystkich jest podróż, którą dziś świętujemy – historia Tego, który „zstąpił na Ziemię z Nieba”, „którego schronieniem była stajnia” i który dzielił swoje życie z „biednymi i pokornymi”.

Była to pielgrzymka z celem, zwiastowana przez anioły, aby na Ziemi zapanował pokój. Ta modlitwa o pokój i pojednanie – o „czynienie innym tego, co sami chcielibyśmy, aby nam czyniono” – która rozbrzmiewała na polach w pobliżu Betlejem ponad dwa tysiące lat temu, wciąż rozbrzmiewa tam i na całym świecie.

To modlitwa za nasze czasy, a także za nasze społeczności, w naszej wędrówce przez życie. Tymi słowami i z całego serca życzę Wam wszystkim spokojnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia.

Tu narodził się Jezus Chrystus

.Od sześciu stuleci Grota Narodzenia nie przechodziła gruntownej renowacji. Decyzją Mahmuda Abbasa, prezydenta Palestyny, w aktualnej, bardzo złożonej sytuacji politycznej ma być podjęta jej renowacja, przedstawiona jako „znak nadziei i odrodzenia dla Ziemi Świętej” – pisze ks. prof. Waldemar CHROSTOWSKI.

Wjazd do Betlejem jest obecnie znacznie trudniejszy niż wtedy, gdy narodził się Jezus Chrystus. Blokowanie dróg, uciążliwe checkpointy, zamieranie gospodarki i ostrzały osadników sprawiają, że wielu miejscowych chrześcijan nie może tam w ogóle dotrzeć. Nielicznym pielgrzymom władze izraelskie oszczędzają uciążliwości, lecz i dla nich sytuacja jest daleka od normalności. Mimo to Betlejem przyciąga, gdyż tam, a nie w żadnym innym miejscu na świecie, jest gwiazda z łacińskim napisem: Hic de Virgine Maria Jesus Christus natus est.

początków chrześcijaństwa wierni nawiedzali grotę, którą miejscowi pokazywali jako miejsce narodzin Jezusa. Fakt, że Ewangelie wg św. Mateusza i wg św. Łukasza przykładają duże znaczenie do okoliczności i miejsca, w którym przyszedł On na świat, sugeruje, że obaj ewangeliści dysponowali wiedzą na ten temat. Chociaż najważniejszy klucz do życia i dzieła Jezusa stanowi Jego śmierć na Golgocie i zmartwychwstanie, to pierwszym pokoleniom Jego wyznawców nie mogły być obojętne początki Jego ziemskiego życia. Wprawdzie w Ewangeliach nie ma wzmianki o grocie, a tym bardziej o stajence, która zdominowała wyobraźnię późniejszych pokoleń, ale już w II w. Justyn Męczennik i apokryficzna Protoewangelia Jakuba, a w III w. Orygenes wspominają właśnie o grocie, w której Jezus się narodził. Do dziś wiele domów w Betlejem jest zbudowanych przed grotami albo w ich bliskim sąsiedztwie. Niektóre groty, wykorzystywane przez właścicieli do różnych celów, są bardzo zadbane. Można zasadnie przypuszczać, że Józef i Maryja udali się na takie domowe zaplecze. Początkowo ta grota nie budziła szczególnego zainteresowania, ale sytuacja zmieniła się, gdy Jezus rozpoczął publiczną działalność, a zwłaszcza gdy w Jerozolimie i okolicach pojawili się Jego pierwsi wyznawcy.

Po stłumieniu powstania, które wybuchło w latach 132–135 pod wodzą Bar Kochby, Rzymianie, na rozkaz cesarza Hadriana, zamienili Jerozolimę w pogańskie miasto Aelia Capitolina. W Mieście Świętym i w innych miastach niszczyli żydowskie i chrześcijańskie miejsca kultu. Nawiązując do tych wydarzeń, św. Hieronim, który w 384 r. zamieszkał w Betlejem, 11 lat później napisał: „Od czasu Hadriana aż do panowania Konstantyna, przez około 180 lat Betlejem, teraz nasze i ziemskie najświętsze miejsce (…) było zaćmione lasem Tammuza, który jest Adonisem, a w grocie, gdzie kiedyś płakało Dzieciątko Mesjasz, opłakiwany był kochanek Wenus”. Tammuza czczono jako uosobienie nasienia, które obumiera i na nowo wraca do życia. W wierzeniach hellenistycznych jego odpowiednikiem był Adonis. Hieronim nadmienił, że „opłakiwano śmierć faworyta Wenery w tym samym żłobie, gdzie po raz pierwszy usłyszano kwilenie Syna Bożego, który stał się dziecięciem dla naszego zbawienia”. Nad grotą wyrósł więc „gaj Adonisa”, zasadzony dla damnatio memoriae, czyli zabicia pamięci o chrześcijańskim kulcie, który tu się rozwijał. Zgadza się to ze świadectwem św. Cyryla Jerozolimskiego, który pół wieku wcześniej, w 348 r., zanotował, że ta okolica była zadrzewiona.

Gdy edykt mediolański, wydany w 313 r. przez cesarza Konstantyna Wielkiego, położył kres prześladowaniom chrześcijan, niemal natychmiast Jerozolima i Ziemia Święta stały się celem pielgrzymek i wzmożonej aktywności budowlanej. 31 maja 339 r. w obecności królowej Heleny poświęcono pierwszy kościół wzniesiony w Betlejem. Była to pięcionawowa bazylika, której układ znamy dzięki wykopaliskom archeologicznym podjętym w latach 30. XX w. Nad grotą, czczoną jako Grota Narodzenia, zbudowano ośmioboczną absydę, do której schodzono po stopniach przechodzących pod kamienną balustradą. Na okrągłym podium znajdował się ołtarz. Jedyny zachowany element tej budowli stanowi fragment posadzki widoczny ok. pół metra poniżej poziomu obecnej nawy.

Dalsze losy Groty Narodzenia odzwierciedlają burzliwą historię Ziemi Świętej. Pierwsza bazylika została uszkodzona przez pożary, a najbardziej podczas powstania Samarytan w 529 r. Dokonano potem prowizorycznej naprawy, a kilkanaście lat później cesarz Justynian, ten sam, który w Konstantynopolu wzniósł bazylikę Hagia Sofia, zbudował nową świątynię. Eutychiusz z Aleksandrii, żyjący w IX w., zanotował: „Justynian polecił swym wysłannikom rozebrać kościół w Betlejem, który był niewielki, i zbudować go na nowo z taką wspaniałością, rozmiarem i pięknością, że żaden nawet w Świętym Mieście nie powinien go przewyższyć”. Ośmioboczna absyda nad Grotą Narodzenia została zastąpiona znacznie większą formą o trzech absydach. Ta budowla przetrwała w zasadzie do dzisiaj.

Po niszczycielskim rajdzie Persów, którzy w 614 r. zdewastowali Palestynę, Bazylika Narodzenia pozostała nietknięta. Na mozaice fasady świątyni umieszczono bowiem wizerunki trzech magoi, czczonych jako trzej królowie, przedstawionych w strojach, w których Persowie dopatrzyli się obecności ich kultury. To wydarzenie miało dalekosiężne skutki. Gdy w IX w. na synodzie w Jerozolimie powróciła sprawa ikonoklazmu, czyli ruchu zwalczającego kult wizerunków i figur religijnych, wzgląd na zachowanie Persów w Betlejem miał potwierdzać pożyteczność przedstawień postaci.

Początki XI w. były dla chrześcijańskich budowli w Ziemi Świętej szczególnie dramatyczne. W 1009 r. kalif Hakim nakazał ich zburzenie, lecz Bazylika Narodzenia uniknęła ruiny. W okresie wypraw krzyżowych (XII–XIII w.) ozdobiono ją mozaikami i malowidłami w stylu bizantyjskim, położono również nowy dach. Był to wynik współpracy konstantynopolskiego cesarza Manuela Komnenosa (1143–1180) i jerozolimskiego króla Amalryka I (1162–1174). Wspólne przedsięwzięcie zapowiadało zjednoczenie Kościołów Wschodu i Zachodu, podzielonych schizmą w 1054 r., ale niestety, nigdy do tego nie doszło. Przebudowano wtedy wejścia do Groty Narodzenia, a jej wnętrze wyłożono marmurem.

Późniejsze koleje losu to ponawiana konfrontacja z muzułmanami i napięcia wewnątrzchrześcijańskie – między katolikami a prawosławnymi. Wyznawcy islamu oszczędzali bazylikę, przede wszystkim ze względu na miejsce, jakie Jezus i Maryja, Jego Matka, zajmują w ich religii. Co się tyczy podziałów w obrębie chrześcijaństwa, bazylika i Grota Narodzenia przechodziły z rąk do rąk, co skutkowało coraz większym bałaganem. Feliks Fabri, pielgrzymując w XV w., opisał wnętrze bazyliki jako „stajnię bez siana, sklepik aptekarza bez aromatycznych garnuszków, księgarnię bez książek”. Wkrótce Turcy przejęli panowanie nad Bliskim Wschodem, a wykorzystując podziały w obrębie chrześcijaństwa, przyznawali prawo własności Bazyliki Narodzenia raz franciszkanom, a kiedy indziej prawosławnym Grekom.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/ks-prof-waldemar-chrostowski-tu-narodzil-sie-jezus-chrystus/

MB


Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 25 grudnia 2025