„Pojedynek” film o Katyniu

Jako były jeniec obozu w Kozielsku, bardzo chciałbym obejrzeć ten film na ekranie – pisał w 2003 roku major Piotr Wojecki. „Pojedynek”- film fabularny, opisujący wydarzenia prowadzące do sowieckiego ludobójstwa w Katyniu wchodzi w dniu 27 lutego 2026 r. na ekrany polskich kin. Wojecki tego nie doczekał.
„Pojedynek” film o Katyniu
.Kinowa premiera filmu wyreżyserowanego przez Łukasza Palkowskiego według scenariusza Dżamili Ankiewicz, Agathy Dominik i Roberta Glińskiego, wypada niecały tydzień przed 86 rocznicą decyzji Biura Politycznego Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików) o rozstrzelaniu jeńców z Kozielska, Starobielska i Ostaszkowa, w efekcie której zostało zamordowanych co najmniej 21 768 osób (Zdaniem wnioskodawcy Ławrientija Berii „zdeklarowanych i nie rokujących nadziei poprawy wrogów władzy sowieckiej”).
Postanowienie o egzekucji podpisali 5 marca 1940 roku konkretni ludzie: Józef Stalin, Ławrientij Beria, Klimient Woroszyłow, Wiaczesław, Mołotow, Anastas Mikojan, Michaił Kalinin i Łazar Kaganowicz. Żaden z nich nie odpowiedział za to przed jakimkolwiek trybunałem – co z kolei szczególnie należałoby podkreślić w chwili, gdy na ekranach polskich kin jest jeszcze „Norymberga” Jamesa Vanderbilta.
Kłamstwo katyńskie – czyli zaprzeczanie sowieckiemu sprawstwu ludobójstwa i obarczanie winą Niemców – stało się „mitem założycielskim Polski Ludowej”. „Wszyscy, którzy chcieli partycypować we władzy, musieli się pod nim podpisać. Stawali się zakładnikami Sowietów, bo kłamstwo i nieposzukiwanie prawdy w tak fundamentalnej sprawie, jak mord polskich jeńców, skazywały tych ludzi na potępienie w oczach większości polskiego społeczeństwa” – ocenił historyk dr Witold Wasilewski („Polska Zbrojna”, 2017). Dlatego właśnie przez 45 lat uzależnienia od Sowietów nie powstał żaden film fabularny o zbrodni katyńskiej – zresztą nie tylko w PRL. Wolny Zachód, dochowując wierności jałtańskim ustaleniom, również nie wykazywał zainteresowania tym tematem. Szansę na powstanie filmu stworzyła tzw. zmiana ustrojowa 1989 roku i wyjście Polski spod sowieckiej kurateli. Teoretycznie – bo w praktyce musiało upłynąć jeszcze kilkanaście lat.
Zbrodnia katyńska w polskiej kinematografii
.Pierwszym filmem fabularnym w którym pojawił się motyw zbrodni katyńskiej była „Enigma” (2001) wyreżyserowana przez Michaela Apteda, na podstawie powieści Roberta Harrisa. Brytyjsko-amerykańsko-niemiecko-holenderska produkcja została skrytykowana przez prof. Normana Daviesa. „Zdaniem oksfordzkiego profesora film w kłamliwy sposób przedstawia wojenną historię maszyny szyfrującej Enigma a co więcej robi to w sposób krzywdzący Polaków i polskich naukowców, którym nie tylko udało się złamać kod Enigmy, ale wykonali nawet własny prototyp maszyny, który w roku 1939 przekazali brytyjskiemu wywiadowi” – czytamy w depeszy z 28 września 2001 roku.
Dwa lata później poinformowała, że „trwają przygotowania do realizacji filmu Roberta Glińskiego »Sanatorium Gorkiego«. Będzie to pierwszy w polskim kinie obraz o zbrodni katyńskiej”. „W filmie opowiedziana będzie historia podporucznika rezerwy Karola Grabowskiego, uwięzionego wraz z innymi oficerami w monastyrze kozielskim, zamienionym na obóz. Wszystkie kluczowe wydarzenia, które będą pokazane, są autentyczne, doszło do nich w obozie kozielskim w latach 1939-1940. Robert Gliński przygotowywał się do tego projektu od prawie dziesięciu lat. Badał archiwa rosyjskie i polskie, czytał dzienniki, prowadził rozmowy z żyjącymi jeszcze więźniami Kozielska. Scenariusz napisała, we współpracy z Robertem Glińskim, Dżamila Ankiewicz. Co prawda, nie każda postać w tym scenariuszu ma konkretny odpowiednik, ale większość faktów jest prawdziwa” – czytamy w depeszy z 20 sierpnia 2003 roku.
„Zależy nam, by zachować prawdę historyczną o Katyniu. Przede wszystkim jednak chcielibyśmy zrobić świetny, trzymający w napięciu, poruszający film. Historia, którą znaleźliśmy, świetnie się do tego nadaje” – mówił producent filmu, Marek Nowowiejski. „Jako były jeniec obozu w Kozielsku, bardzo chciałbym obejrzeć ten film na ekranie. Będzie on niewątpliwie wyrazem hołdu i pamięci dla tysięcy moich kolegów, którzy zginęli w Katyniu” – napisał wówczas jeden z rozmówców Roberta Glińskiego, były jeniec Kozielska, major w stanie spoczynku, Piotr Wojecki.
Jaki budżet ma nowy film o Katyniu?
.„Planowany budżet filmu to około 12 mln złotych. Filmowcom brakuje jeszcze jednej trzeciej tej kwoty. Data rozpoczęcia zdjęć zostanie wyznaczona z chwilą dopięcia budżetu” – podsumował dziennikarz. Budżetu niestety dopiąć się nie udało. W rezultacie pierwszym polskim filmem o sowieckiej eksterminacji polskich elit stał się „Katyń” (2007) wyreżyserowany przez Andrzeja Wajdę na podstawie noweli filmowej „Post mortem” pióra Andrzeja Mularczyka. Scenariusz „Sanatorium Gorkiego” po blisko ćwierćwieczu stał się – jak podaje Film Polski – pierwowzorem „Pojedynku”, który w dniu 26 lutego 2026 r. wchodzi na ekrany kin.
Premiery filmu nie doczekała współscenarzystka Dżamila Ankiewicz, która zmarła 27 maja 2016 roku w wieku 55 lat. Również majorowi Wojeckiemu nie udało się obejrzeć na ekranie losów „tysięcy kolegów”. Więzień sowieckich obozów w Kozielsku, Pawliszczewie Borze i Griazowcu; żołnierz 4 Pułku Pancernych „Skorpion” 2 Brygady Pancernej 2 Korpusu walczący na Bliskim Wschodzie, w Afryce, pod Monte Cassino, o Ankonę, w Apeninach i o Bolonię zmarł 23 lutego 2010 roku i został pochowany na łódzkim cmentarzu ewangelicko-augsburskim.
Siedem lat później na tym samym cmentarzu pożegnano Olega Zakirowa, byłego oficera KGB, który w 1989 roku rozpoczął własne śledztwo w sprawie zamordowania polskich oficerów w Katyniu. To na podstawie jego ustaleń – rozmów z żyjącymi jeszcze wówczas funkcjonariuszami – w filmie „Pojedynek” znalazła się scena buntu. „Jeden ze skazanych na rozstrzelanie zabił konwojenta i przez trzy dni ostrzeliwał się w piwnicy budynku smoleńskiego NKWD” – napisał Zakirow w książce pt. „Obcy element” (2010).
„Zakirow swoimi działaniami na pewno przyspieszył tok spraw, a być może wręcz zmusił najwyższe władze ZSRR do ujawnienia prawdy o tym, kto zamordował polskich oficerów. Wszak zeznania świadków przekazywał odważnym dziennikarzom, którzy nagłaśniali sprawę Katynia, wywołując wściekłość KGB i pierwszego sekretarza partii Michaiła Gorbaczowa! Świadczy o tym chociażby wyrzucenie majora Zakirowa z szeregów KGB pod fałszywym zarzutem schizofrenii »o spowolnionym działaniu« już na początku 1991 r.” – ocenił w artykule pt. „Bunt w smoleńskim NKWD. Historia nieznanego bohatera” (2015) Jarosław Mańka, reżyser dokumentalnego filmu pt. „Prywatne śledztwo majora Zakirowa” (2010). Oleg Zakirow (nota bene: rówieśnik innego oficera KGB Władimira Putina) za swoje śledztwo zapłacił wysoką cenę. Prześladowany w Rosji – przeżył m.in. co najmniej dwie próby zamachu na jego życie – zdecydował się na wyjazd do Polski, gdzie spotkał się z niewdzięcznością i upokorzeniem. Zmarł 18 kwietnia 2017 r. w Łodzi – miał 64 lata.
„Zabiła go prawda o Katyniu, bo w świecie schizofrenii prawda nie działa jak odtrutka, tylko jak trucizna” – ocenił Józef Śreniowski, społecznik i analityk, współzałożyciel KSS „KOR” we wspomnieniu zatytułowanym „Prawość Olega Zakirowa”. Jego zdaniem, Zakirow, rozpoczynając swoje dochodzenie prawdy o Katyniu „nie rozumiał pewnie w punkcie wyjścia, że godzi w aliancki paradygmat najnowszej historii i podważa swymi odkryciami ład ustanowiony na dziesięciolecia w Jałcie. Politykę, której historia winna pozostawać posłuszna. Tak bardzo, że »nie trzeba głośno mówić«…”.
„Motyw katyński jest samym centrum »dwójmyślenia«, wszyscy bowiem, sprawcy i ofiary, wiedzą, co się zdarzyło, mimo że nie ma świadków, i powtarzają to szeptem, głośno mówiąc coś przeciwnego, popartego załganymi argumentami. Jeśli się wyłamują z tego porządku fałszywych świadectw, ryzykują zwykle poddanie się presji poprawności: dobrze, pomnik katyński, ale skromny i na peryferiach Londynu, żeby nie drażnić ambasady. Mroczny klimat jak z »Tajnego agenta« Józefa Conrada. Prawda uchodząca za zuchwalstwo” – wyjaśnił Śreniowski. „On jest największym wyrzutem sumienia Polski i najbardziej spektakularnym przykładem jej zeszmacenia” – skomentował opublikowane na Facebooku zdjęcie grobu Zakirowa historyk i publicysta Piotr Skwieciński. Tragiczny życiorys Olega Zakirowa to gotowy scenariusz kolejnego filmu fabularnego dotykającego bolesnej – wydawałoby się – dla wszystkich Polaków sprawy Katynia.
W 2018 roku nakręcono brytyjsko-polski sensacyjny dramat polityczny pt. „Katyń. Ostatni świadek” w reżyserii Piotra Szkopiaka, zrealizowany na podstawie sztuki Paula Szambowskiego. Film opowiadał o losie (niewymienionego z nazwiska) Iwana Kriwoziercewa, świadka ekshumacji w Katyniu, który – wedle oficjalnego stanowiska brytyjskiej policji – miał popełnić samobójstwo 30 października 1947 r. w Sommerset. Samobójstw nie popełnili, ale skazali się na osamotnienie inni świadkowie katyńskich ekshumacji – polscy pisarze Józef Mackiewicz i Ferdynad Goetel.
Drugi film fabularny o Katyniu
.W niepodległej od przeszło 35 lat Polsce „Pojedynek” jest drugim – po „Katyniu” Wajdy – takim filmem fabularnym. W kraju w którym rocznie powstaje ok. 20-30 produkcji – nierzadko wcale o wątłym bądź wydumanym przesłaniu.
Na tym „bezrybiu” dzieło Palkowskiego – film spóźniony niewątpliwie o kilkadziesiąt lat – już przed premierą zyskało gremialnie entuzjastyczne recenzje. Zachwyty wzbudza zwłaszcza gwiazdorska obsada: Jakub Gierszał, Aidan Gillen (aktor znany z „Gry o tron”), Bogusław Linda, Julia Pietrucha, Anna Próchniak, Tomasz Kot i Paul Freeman („Poszukiwacze zaginionej Arki”).
„Solidny, intelektualny thriller, którego stawką jest nie tylko honor i godność, ale i przyszłość ojczyzny oraz Europy” – ocenił Janusz Wróblewski w „Polityce”. „Drugi pełnometrażowy film o mordzie katyńskim ma zgoła odmienny charakter niż pamiętne widowisko Andrzeja Wajdy – portret zbiorowy polskiej inteligencji, którego przewodniczkami były kobiety czekające na powrót wziętych do niewoli oficerów. »Pojedynek« to kameralna historia skupiona na losach dwóch tylko antagonistów: Wasilija Zarubina – asa sowieckiego wywiadu, a przy tym miłośnika muzyki klasycznej, wsławionego m.in. tym, że przed wojną założył największą siatkę szpiegowską w faszystowskich Niemczech (postać autentyczna), i zatrzymanego w Kozielsku młodego porucznika, niezwykle uzdolnionego pianisty, o którym ze względu na jego artystyczne lenistwo i hulaszczy tryb życia gazety pisały »zmarnowany talent«” – dodał.
„Dlaczego to jest dobre? Jest dobre podwójnie. O pierwszym dobru na pewno myśleli twórcy filmu: po prostu jest ciekawy ten »pojedynek« między kusicielem mogącym operować na pasji życiowej kuszonego – i kuszonym, który żeby pozostać sobą musi wyrzec się części siebie (odciąć rękę? wyłupić oko? Te metafory by tu pasowały). Ale jest też drugie dobro – tylko nie wiem czy twórcy mają tego świadomość” – napisał w recenzji na Facebooku Paweł Milcarek, filozof i publicysta. „Ta gra jest przecież tylko wprawką, przygrywką. Do tego, co ruszy całą orkiestrą po 1944 roku w Polsce lubelskiej i potem w Polsce Ludowej. Setki i tysiące kuszeń – i tu już nieliche żniwo… To też historia. Ale także historia jako magistra vitae” – wyjaśnił.
Milcarek zarzucił jednak filmowi brak jakiejkolwiek wzmianki o „martyrologii okupacji hitlerowskiej” oraz że nie ma w nim „ni śladu żarliwego życia religijnego – bo w rzeczywistości odgrywało ono wielką rolę, na tyle ważną, iż należało to pokazać choćby nie na pierwszym planie” . „To zresztą niezwykle charakterystyczne dla obecnego czasu i już systematyczne pominięcie: religii – jako czegoś niepatologicznego – już w polskim filmie prawie nie ma, a w przypadku kina historycznego i wojennego jest to nieuczciwość” – podsumował. Dystrybutorem „Pojedynku” jest Monolith Films.
Fałszowanie Katynia
.Jak pisze Karol POLEJOWSKI Sowieci w Katyniu wymordowali polskich oficerów, a „później robili wszystko, by zamordować również prawdę o tej zbrodni”.
Ten widok ppłk John H. Van Vliet Jr. zapamiętał na całe życie. W masowych mogiłach leżały rozkładające się ciała w polskich mundurach oficerskich. Wszystkie ofiary „miały dziurę po kuli z tyłu głowy, w pobliżu szyi”, a część – ręce związane sznurkiem.
Van Vliet był w grupie amerykańskich i brytyjskich jeńców, których wiosną 1943 roku Niemcy przewieźli do Lasu Katyńskiego pod Smoleńskiem. Alianccy oficerowie stali się tam mimowolnymi świadkami ekshumacji nadzorowanych przez prof. Gerharda Buhtza. „Chciałem wierzyć, że cała sprawa była oszustwem” – przyznał później Van Vliet. Łudził się, że mordy są dziełem Niemców, próbujących zrzucić winę na Sowietów, by poróżnić ich z innymi państwami koalicji antyhitlerowskiej. Po głębszej analizie zmienił jednak zdanie. „Uważam, że zrobili to Rosjanie” – zaświadczył po odzyskaniu wolności i powrocie do USA.
.Dla reputacji Związku Sowieckiego świadectwa takie jak to Van Vlieta – osób neutralnych w sprawie Katynia – były poważnym zagrożeniem. Po ujawnieniu przez Niemców zbrodni na tysiącach polskich oficerów Kreml nie zamierzał przyjmować odpowiedzialności. Sowieci postawili więc na nogi tajne służby i całą machinę propagandy, by przekonać świat do alternatywnej opowieści o niemieckiej winie. Tak narodziło się kłamstwo katyńskie, podtrzymywane przez długie lata.
PAP/Paweł Tomczyk/MJ





