Polacy coraz częściej kłócą się o domowy budżet

Ponad połowa, bo 55 proc., osób będących w związkach uważa, że stabilność finansowa ma realny wpływ na relacje, a 61 proc. doświadcza konfliktów, których dotyczy domowy budżet – wynika z badania BIG InfoMonitor. Sytuacja materialna partnerów lub partnerek nie ma znaczenia dla 27 proc. ankietowanych.
Domowy budżet powodem do kłótni w polskich domach?
.Wśród przyczyn konfliktów finansowych najczęściej badani wymieniali rachunki, czynsz i inne opłaty (31 proc.) oraz rozrzutność partnera lub partnerki (19 proc.). Z kolei na brak lub niski poziom oszczędności wskazało 16 proc., a na zbyt niskie łączne dochody gospodarstwa domowego – 15 proc.
Z badania wynika również, że wśród osób żyjących w związkach fundamentami dobrych relacji w sferze finansów są przede wszystkim wzajemne zaufanie i szczerość (59 proc.) oraz umiejętność wspólnego planowania wydatków (39 proc.).
W publikacji wskazano na dane Biura Informacji Kredytowej (BIK), zgodnie z którymi kredyty mieszkaniowe są najczęściej wybieranym produktem właśnie przez osoby w związkach. „Dotyczy ich aż 62 proc. liczby i 63 proc. wartości wszystkich tego typu zobowiązań” – podali autorzy badania. Ponadto opóźnienia w spłacie kredytów mieszkaniowych powyżej 90 dni dotyczą jedynie 2,3 proc. wartości kredytów zaciągniętych przez pary, wobec 6,3 proc. w przypadku singli.
Według ekspertów BIG InfoMonitor nadchodzące święto zakochanych to idealna okazja, by między romantyczną kolacją a wyznaniem miłości znaleźć chwilę na rozmowę o przyszłości. Ocenili, że otwartość w kwestiach finansowych, ustalenie wspólnych celów i realistyczne podejście do domowego budżetu to prezenty, które nie stracą na wartości wraz z upływem lat.
„Takie fundamenty nie zastąpią oczywiście miłości, ale mogą skutecznie ochronić ją przed prozą życia, zapewniając relacji trwałość, o jakiej marzy każda para” – podkreślili. Badanie „Finanse w związkach” wykonał Quality Watch wśród 1070 osób w lutym 2026 r.
Gdy skończyło się działanie tarcz, a państwo czeka, drastycznie rośnie ubóstwo
.Posłanka na Sejm IX i X kadencji, Paulina MATYSIAK, na łamach „Wszystko co Najważniejsze” zaznacza, że: „Bieda i ubóstwo to nie tylko dramat rodzin. To dramat całego społeczeństwa. Przez wiele lat wydawało się, że podążamy w kierunku zlikwidowania tej patologii, jaką są głodne dzieci, rodziny niemogące sobie pozwolić na normalne zakupy, kupowanie na zeszyt i wszystkie pozostałe obrazki, z którymi kojarzymy najgorsze pod tym względem czasy”.
„Ale poza oczywistymi kwestiami moralnymi walka z rosnącym ubóstwem ma również inny aspekt działania na rzecz wspólnoty. W książce Czasy ostateczne. Elity, kontrelity i ścieżka dezintegracji politycznej, wydanej niedawno po polsku przez wydawnictwo Prześwity, Peter Turchin pokazuje, jak pauperyzacja społeczeństwa w połączeniu z rosnącą akumulacją bogactwa przez ludzi już bogatych prowadzi do kryzysów społecznych, na których końcu jest nawet wojna domowa. Po drodze do niej zaś paraliż polityczny państwa, zamieszki, rozpad wspólnoty, chaos”.
„A więc jeśli są ludzie obojętni na los najbiedniejszych i przekonani, że każdy powinien sobie radzić sam, powinni się zastanowić, czy na pewno na samej biedzie kończy się problem społeczny, czy od niej się dopiero zaczyna” – pisze Paulina MATYSIAK w tekście „Gdy skończyło się działanie tarcz, a państwo czeka, drastycznie rośnie ubóstwo” – cały artykuł [LINK]
PAP/ LW





