Spożycie cukru w Polsce spadło o 40 procent, ziemniaków o 36, pieczywa o 33. W dziesięć lat

Przeciętny Polak spożywa dziś miesięcznie niemal 4 kg żywności mniej niż dekadę temu – wynika z analizy BNP Paribas opartej na danych GUS. Nie oznacza to jednak automatycznie, że rzeczywiście jemy mniej. Coraz większa część konsumpcji przenosi się bowiem poza dom – do restauracji, barów, stołówek i cateringu. Jednocześnie wyraźnie zmienia się sama struktura polskiej diety: mniej jest w niej cukru, ziemniaków i pieczywa, a więcej serów, masła i owoców.
Polacy jedzą mniej – przynajmniej w domu
.Analitycy BNP Paribas w raporcie „Luźne Analizy Tematów Osobliwych” przyjrzeli się zmianom w konsumpcji żywności w Polsce na przestrzeni ostatniej dekady. Z danych GUS wynika, że w 2015 r. miesięczne spożycie żywności przypadające na jedną osobę wynosiło 32 kg. W 2025 r. było to już 28 kg. Oznacza to spadek o 3,8 kg miesięcznie, czyli o 11,8 proc. w ciągu dziesięciu lat.
Na pierwszy rzut oka mogłoby to sugerować, że Polacy po prostu zaczęli jeść mniej. Rzeczywistość jest jednak bardziej złożona. Dane GUS obejmują bowiem przede wszystkim konsumpcję w gospodarstwach domowych i nie uwzględniają w pełni tego, co jemy w restauracjach, barach, stołówkach czy w ramach usług cateringowych. Zmniejsza się więc niekoniecznie sama ilość jedzenia, lecz ilość żywności konsumowanej w domu.
Z polskich stołów znikają cukier, ziemniaki i pieczywo
.Jeszcze ciekawsze od samego spadku całkowitego spożycia są zmiany w strukturze diety. Najbardziej zmniejszyło się spożycie produktów tradycyjnie zajmujących ważne miejsce na polskich stołach. W ciągu dekady konsumpcja cukru spadła o 40 proc., ziemniaków o 36 proc., pieczywa o 33 proc., a margaryny aż o 49 proc.
To znacząca zmiana wobec modelu żywienia, który przez dziesięciolecia był oparty w dużej mierze na produktach skrobiowych, pieczywie i prostych źródłach energii. Jednocześnie rośnie spożycie innych produktów. Polacy jedzą dziś o 33 proc. więcej serów i twarogów niż dziesięć lat temu, o 31 proc. więcej masła i o 10 proc. więcej owoców. Zdaniem analityków BNP Paribas wskazuje to na zmianę preferencji konsumentów oraz większą różnorodność diety.
Polska dieta staje się mniej tradycyjna
.Zmiany można interpretować jako stopniowe odchodzenie od tradycyjnego modelu żywienia opartego na pieczywie, ziemniakach i cukrze. Wzrasta natomiast udział produktów mlecznych i owoców. Nie musi to jednak oznaczać wyłącznie przejścia na „zdrowszą dietę”.
Na sposób odżywiania wpływają również zmiany stylu życia, tempo pracy, rosnąca liczba jednoosobowych gospodarstw domowych oraz częstsze korzystanie z gastronomii i gotowych usług żywieniowych. Współczesny konsument coraz rzadziej przygotowuje wszystkie posiłki samodzielnie.
Śniadanie może zjeść w domu, obiad w restauracji lub kantynie, a kolację zamówić. Coraz większą popularnością cieszą się także diety pudełkowe. Dlatego właśnie dane dotyczące żywności kupowanej i spożywanej w gospodarstwach domowych pokazują jedynie część rzeczywistości.
Coraz więcej pieniędzy zostawiamy w gastronomii
.Analitycy BNP Paribas zwracają uwagę, że zmianę tę dobrze widać również w strukturze wydatków gospodarstw domowych.
W ciągu ostatnich 15 lat udział wydatków na żywność i napoje bezalkoholowe w całkowitych wydatkach gospodarstw domowych spadł z około 21 proc. do 19 proc. Przed pandemią wynosił około 18 proc. W tym samym czasie systematycznie rosły wydatki na gastronomię.
Jeszcze kilkanaście lat temu restauracje i usługi gastronomiczne odpowiadały za około 2,5 proc. wydatków gospodarstw domowych. Dziś ich udział przekracza 4 proc. Pandemia COVID-19 czasowo zahamowała ten trend, jednak od 2022 r. ponownie obserwowany jest dynamiczny wzrost. Do kategorii gastronomii zaliczają się przy tym nie tylko klasyczne restauracje z obsługą kelnerską. Obejmuje ona także fast foody, lokale samoobsługowe, kantyny, stołówki oraz usługi cateringowe – w tym coraz popularniejsze diety pudełkowe.
Żywność przenosi się z kuchni do usług
.Z perspektywy gospodarczej oznacza to szerszą zmianę. Jedzenie coraz częściej staje się nie tylko produktem kupowanym w sklepie, lecz usługą. Konsument nie kupuje już wyłącznie składników. Kupuje także przygotowanie posiłku, dostawę, wygodę i oszczędność czasu.
Dlatego spadek domowej konsumpcji części produktów może wynikać nie z tego, że całkowicie zniknęły z diety, lecz z tego, że coraz częściej spożywamy je w innej formie. Jeżeli ktoś przestaje kupować do domu mąkę, mięso czy ziemniaki, ale kilka razy w tygodniu je obiad poza domem, statystyka gospodarstwa domowego pokaże spadek spożycia, choć rzeczywista kaloryczność diety może nie zmienić się znacząco.
Emeryci jedzą inaczej niż pracujący
.Raport pokazuje także wyraźne różnice pomiędzy poszczególnymi grupami społeczno-ekonomicznymi. Największe spożycie żywności odnotowano w gospodarstwach emerytów i rencistów. Osoby te konsumują relatywnie więcej pieczywa, mięsa, warzyw, owoców oraz jaj niż pozostałe grupy. Może to wynikać zarówno ze struktury wieku, jak i z faktu, że więcej posiłków przygotowują i spożywają w domu.
Inny model widoczny jest w gospodarstwach rolników. Tam relatywnie wysokie pozostaje spożycie produktów charakterystycznych dla tradycyjnej polskiej diety: mąki, mięsa, mleka i ziemniaków. Z kolei gospodarstwa pracowników i osób samozatrudnionych konsumują znacznie mniej pieczywa i cukru. Różnice te wynikają – jak wskazują analitycy – m.in. z wieku, aktywności zawodowej oraz stylu życia.
Zmiana dotyczy wszystkich grup
.Co istotne, w porównaniu z 2015 r. spadek spożycia żywności w gospodarstwach domowych odnotowano we wszystkich analizowanych grupach. Największą zmianę zaobserwowano wśród rolników, gdzie konsumpcja zmniejszyła się o 22 proc. Najmniejszy spadek dotyczył gospodarstw pracowników – o 9 proc.
Oznacza to, że zmiana nawyków żywieniowych nie jest zjawiskiem dotyczącym wyłącznie mieszkańców dużych miast czy młodszych pokoleń. Ma charakter powszechny, choć jej tempo i charakter różnią się pomiędzy grupami społecznymi.
Statystyka nie pokazuje wszystkiego
.Analitycy BNP Paribas podkreślają jednak ograniczenia dostępnych danych. Statystyki nie obejmują wszystkich kategorii żywności. Nie uwzględniają w pełni m.in. słodyczy, przekąsek, dań gotowych ani żywności spożywanej w gastronomii. Dlatego wyciąganie prostego wniosku, że Polacy jedzą dziś o 12 proc. mniej niż dziesięć lat temu, byłoby nadinterpretacją. Bardziej prawdopodobne jest, że obserwujemy jednocześnie kilka procesów.
Część konsumpcji przenosi się poza dom. Zmienia się struktura diety. Maleje udział niektórych produktów tradycyjnych. Rosną wydatki na gastronomię i catering. Zmienia się również sposób organizacji codziennego życia.
Co naprawdę mówi nam polski talerz?
.Dane BNP Paribas pokazują więc coś więcej niż tylko spadek liczby kilogramów żywności kupowanej do domu. Pokazują przemianę stylu życia. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu dieta była silniej związana z gospodarstwem domowym, regularnym gotowaniem i stosunkowo powtarzalnym zestawem produktów.
Dzisiaj konsumpcja żywności jest bardziej rozproszona. Jemy w domu, pracy, restauracji, na mieście i z pudełka dostarczonego pod drzwi. Zmienia się także sam zestaw produktów. Mniej jest cukru, ziemniaków, pieczywa i margaryny. Więcej serów, twarogów, masła oraz owoców. Polski talerz nie tyle staje się więc mniejszy, ile coraz mniej przypomina ten sprzed dekady. A statystyki spożycia pokazują nie tylko to, co jemy, lecz również to, jak bardzo zmieniło się codzienne życie Polaków.
PAP / Jarosław Kowalski



