Polacy na Białorusi są przyzwyczajeni do tego, że muszą iść pod prąd [Andrzej POCZOBUT]

Polacy na Białorusi

Kiedy rodzisz się Polakiem na Białorusi, to jesteś przyzwyczajony do tego, że jesteś w mniejszości i idziesz pod prąd – powiedział w Gdańsku Andrzej Poczobut. Dziennikarz z Grodna, który spędził ponad pięć lat w białoruskim więzieniu, był gościem Strefy Społecznej.

Historia „Solidarności” stanowi dla nas inspirację – Andrzej POCZOBUT

W dniu 31 maja 2026 r. w Europejskim Centrum Solidarności i w Strefie Społecznej na terenie Stoczni Gdańskiej odbywa się drugi dzień debat, warsztatów i innych wydarzeń związanych ze Świętem Wolności i Praw Obywatelskich. Święto ustanowiono na pamiątkę wyborów z 4 czerwca 1989 r., kiedy po raz pierwszy od zakończenia II wojny światowej o mandaty posłów i senatorów mogli ubiegać się także kandydaci spoza partii komunistycznej. Komitet Obywatelski „Solidarność” zdobył 99 miejsc w Senacie (na 100 możliwych) i wszystkie 161 zapewnionych umową mandatów w Sejmie (resztę miejsc zagwarantowali sobie komuniści).

31 maja w debacie pt. „Wybory, sytuacja geopolityczna, prognozy i rola dziennikarstwa” wziął udział m.in. Andrzej Poczobut. Więziony przez 5 lat przez reżim Łukaszenki dziennikarz przyznał, że historia „Solidarności” była dla niego inspiracją. Dodał, że w 1983 r. trudno było prognozować, jak potoczy się historia Polski i komunizmu.

– To że dziś w Kubie, czy w Chinach jest reżim, pokazuje że ta ideologia potrafi przejść mutacje i potrafi się utrzymać. Dla nas zawsze była inspiracją historia „Solidarności” i pokojowego zwycięstwa, przy minimalnych jednak ofiarach, jeśli porównamy, to co się stało w Jugosławii, czy różne dosyć krwawe elementy rozpadu Związku Radzieckiego – zaznaczył Andrzej Poczobut.

„Kuszenie” Andrzeja Poczobuta przez reżim Łukaszenki

Pytany o „kuszenie” przez reżim Łukaszenki, Andrzej Poczobut stwierdził, że pierwszą propozycję wyjazdu dostał w 2021 r., kiedy został przewieziony do komitetu śledczego i miał rozmowę z przedstawicielem polskiej ambasady. – Trzykrotnie takie rozmowy były i strona polska dobrze wiedziała, że ja nie chcę wyjeżdżać – dodał Andrzej Poczobut. Zauważył, że dla nikogo jego decyzja nie mogła być niespodzianką.

Andrzej Poczobut dodał, że nie narzucał swojego wyboru nikomu w więzieniu, bo taką drogę wybrał. Pytany o radę zawsze odpowiadał: „ty możesz wybrać inną drogę, bo skutki tego wyboru są dostatecznie bolesne”. Opozycjonista zaznaczył, że cała sytuacja trwała od 20 lat, bo od 2005 r., od momentu delegalizacji związku, non stop był wypychany z Białorusi – na różne sposoby. Jako przykład podał podrzucenie narkotyków Angelice Borys do samochodu w 2006 r. Wskazał też, że spraw karnych sporo było wszczynanych, a w 2011 r. trzy miesiące spędził we więzieniu.

Polacy na Białorusi są przyzwyczajeni do tego, że muszą iść pod prąd

Zastrzegł jednak, że nie można porównać tego, co się działo w 2011 r. do wydarzeń z 2021 r. Wskazał też, że wszystkie działania wobec więźniów politycznych są też stosowane wobec więźniów kryminalnych. – Tak samo byli łamani i głodzeni – dodał.

Andrzej Poczobut, pytany dlaczego nie chciał się poddać, odpowiedział: jak rodzisz się Polakiem na Białorusi, to jesteś przyzwyczajony do tego, że jesteś w mniejszości i idziesz pod prąd. – Przyzwyczaiłem się przez całe swoje życie. A te 20 lat, od 2005 r. od nielegalności związku, też zahartowały – dodał Andrzej Poczobut.

Andrzej Poczobut to białoruski i polski dziennikarz z Grodna, obywatel Białorusi narodowości polskiej. 28 kwietnia, po spędzeniu ponad pięciu lat w białoruskim więzieniu, został zwolniony i bezpiecznie dotarł do Polski. Jego uwolnienie stało się możliwe dzięki długotrwałym zabiegom dyplomatycznym i skomplikowanej międzynarodowej operacji służb specjalnych kilku krajów, w tym Polski, USA, Mołdawii i Rumunii.

PAP/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 31 maja 2026