Polska dyplomacja nie może być jałową aktywnością. „Opowiadamy Polskę światu” jako praktyka racji stanu [Prof. Aleksander SURDEJ]

polska dyplomacja

Dyplomacja nie może ograniczać się do reprezentowania państwa, gromadzenia informacji i prowadzenia rozmów, których rezultatów nikt później nie potrafi wskazać. Powinna być przemyślaną polityką publiczną, podporządkowaną długofalowym interesom kraju, otwartą na ludzi spoza zawodowej służby zagranicznej i rozliczaną z osiągniętych wyników. Taką wizję przedstawia prof. Aleksander SURDEJ w studium „Interesy narodowe w instytucjach wielostronnych” opublikowanej w książce „Dyplomacja przełomu. Przełom w dyplomacji”.

.„Dyplomacja przełomu. Przełom w dyplomacji” przygotowana jest pod redakcją prof. Arkadego Rzegockiego i wydana została w 2026 roku przez Księgarnię Akademicką. Jest próbą uporządkowania doświadczeń polskiej polityki zagranicznej ostatniej dekady, dokonaną w dużej mierze przez ludzi, którzy nie tylko analizowali dyplomację, lecz także sami ją prowadzili.

To ważne również w przypadku autora omawianego rozdziału. Prof. Aleksander Surdej jest ekonomistą i badaczem polityk publicznych, ale w latach 2016–2023 był także ambasadorem i stałym przedstawicielem Rzeczypospolitej Polskiej przy OECD w Paryżu, a następnie ambasadorem RP w Wietnamie. Jego tekst nie jest zatem abstrakcyjną rozprawą o pożądanym modelu dyplomacji, lecz podsumowaniem praktycznego doświadczenia pracy w jednej z najważniejszych organizacji międzynarodowych.

Dyplomacja po końcu przewagi informacyjnej

Tradycyjne funkcje dyplomacji prof. Aleksander Surdej zamyka w triadzie reprezentowania, informowania i negocjowania. Każda z nich pozostaje potrzebna, lecz każda w ciągu ostatnich dekad głęboko zmieniła swój charakter. Reprezentowanie państwa nie jest już wyłącznie ceremonialną obecnością, informowanie nie polega na przesyłaniu do centrali wiadomości dostępnych dziś każdemu użytkownikowi internetu, a negocjacje przestały być domeną samotnego mistrza prowadzącego tajne rozmowy za zamkniętymi drzwiami.

Najbardziej widoczna zmiana dotyczy informacji. Dyplomata przebywający w danym kraju nie ma już automatycznej przewagi nad analitykiem pracującym w Warszawie, który dysponuje dostępem do mediów, baz danych, dokumentów i narzędzi sztucznej inteligencji. Wartość pracy placówki nie zależy więc od liczby depesz i raportów, lecz od umiejętności formułowania właściwych pytań, selekcjonowania wiedzy oraz przekształcania jej w działania służące interesom państwa.

Prof. Aleksander Surdej przestrzega przed gromadzeniem informacji wyłącznie po to, aby zapełniać nimi ministerialne serwery. Dane mają prowadzić do decyzji, projekty do rezultatów, a aktywność placówki do korzyści możliwych do wskazania nawet wtedy, gdy pojawią się one dopiero po kilku latach. Generatywna sztuczna inteligencja jeszcze bardziej ograniczy znaczenie rutynowych prac wykonywanych dotychczas przez personel dyplomatyczny, dlatego tym cenniejsze staną się kompetencje strategiczne, zdolność interpretowania zjawisk i umiejętność budowania współpracy.

Zmieniły się również negocjacje. Ich rezultaty i nawet cząstkowe ustalenia niemal natychmiast przedostają się do mediów, a wokół głównych negocjatorów pracują rozbudowane zespoły prawników, ekonomistów, ekspertów sektorowych i analityków. Liczy się nie tylko osobisty talent prowadzącego rozmowy, ale przede wszystkim jakość przedstawionej propozycji, jej wykonalność oraz zdolność zbudowania dla niej poparcia.

Państwo średniej wielkości potrzebuje multilateralizmu

Współczesny system międzynarodowy obejmuje co najmniej trzysta międzyrządowych organizacji międzynarodowych oraz tysiące mniej formalnych instytucji, inicjatyw i sieci współpracy. Największe mocarstwa mogą niekiedy wybierać pomiędzy działaniem jednostronnym, porozumieniem z jednym partnerem a wykorzystaniem organizacji wielostronnej. Państwa mniejsze i średniej wielkości stają natomiast przed znacznie bardziej surowym wyborem: albo nauczą się skutecznie działać w instytucjach wielostronnych, albo zgodzą się na stopniową marginalizację.

Polska nie ma zasobów pozwalających jej być aktywną z jednakową intensywnością w każdym obszarze. Prof. Aleksander Surdej proponuje zatem racjonalną selektywność, czyli wybranie kilku dziedzin, w których polskie doświadczenie, wiedza, przedsiębiorstwa i instytucje mogą przynieść innym realną wartość. Szwecja od lat wykorzystuje Międzynarodową Organizację Pracy do promowania swojego modelu społecznego, Norwegia buduje pozycję poprzez działania na rzecz ochrony środowiska, a Polska również powinna wskazać tematy, w których może stać się rozpoznawalnym liderem.

Jednym z przykładów takiego działania jest Inicjatywa Trójmorza. Prof. Aleksander Surdej przedstawia ją jako format, w którym Polska nie jest państwem oczekującym na cudze inicjatywy, lecz krajem zapraszającym partnerów do wspólnego przedsięwzięcia. Projekty infrastrukturalne, energetyczne i telekomunikacyjne nadają temu formatowi treść wykraczającą poza symbolikę corocznych spotkań przywódców.

Podobną logikę można zastosować do bezpieczeństwa żywnościowego, gospodarki wodnej, przemysłu morskiego, technologii kosmicznych czy przeciwdziałania skutkom suszy. Polska może nie tylko domagać się uwzględniania własnych potrzeb, ale również proponować rozwiązania problemów dotykających państwa globalnego Południa. Pozycja międzynarodowa rośnie bowiem wtedy, gdy kraj staje się potrzebny innym, a jego eksperci, przedsiębiorstwa i instytucje zaczynają być kojarzeni z kompetencją w konkretnej dziedzinie.

Prof. Aleksander Surdej zwraca również uwagę na obecność Polaków w kierownictwach organizacji międzynarodowych. Przypomina osiągnięcia Witolda Bańki kierującego Światową Agencją Antydopingową oraz Piotra Dmochowskiego-Lipskiego stojącego na czele Eutelsat IGO. Sukces takich kandydatów zależy od ich osobistych kompetencji, ale także od długotrwałej pracy państwa, budowania koalicji poparcia i konsekwentnego pilnowania polskich interesów personalnych.

„Opowiadamy Polskę światu” jako praktyka racji stanu

Szczególnie ważny dla zrozumienia tekstu jest fragment poświęcony „opowieści o Polsce”. Prof. Aleksander Surdej uznaje znajomość polskiej racji stanu i zdolność przedstawiania świata z polskiej perspektywy za podstawowe wymagania stawiane ambasadorowi. W przypadku Stałego Przedstawicielstwa RP przy OECD oznaczało to pokazywanie Polski jako kraju sukcesu gospodarczego, prowadzącego racjonalną politykę społeczną i ekonomiczną, której rezultaty znajdowały potwierdzenie w danych oraz raportach samej organizacji.

Autor pisze następnie, że placówka przy OECD wykorzystywała możliwość publikowania artykułów o polskiej gospodarce w czasopismach wielu państw świata. W przypisie odsyła do kolejnych wydań francuskiego dziennika „L’Opinion” z 3 maja i 30 sierpnia 2019 roku, 30 kwietnia i 28 sierpnia 2020 roku, 30 kwietnia, 25 czerwca i 8 października 2021 roku oraz 29 kwietnia i 10 listopada 2022 roku. Te daty nie są przypadkowym zestawieniem publikacji, lecz śladem kolejnych odsłon globalnego projektu „Opowiadamy Polskę światu”.

Projekt realizowany przez Instytut Nowych Mediów, wydawcę „Wszystko co Najważniejsze”, polega na przygotowywaniu i dystrybucji tekstów referencyjnych polskich autorów w opiniotwórczych mediach zagranicznych. Są wśród nich prezydenci i premierzy, historycy, ekonomiści, naukowcy, dyplomaci, intelektualiści i praktycy życia publicznego. Ich teksty nie pozostają w polskim obiegu ani nie trafiają wyłącznie na anglojęzyczną stronę internetową, lecz po przetłumaczeniu i redakcyjnym przygotowaniu są publikowane bezpośrednio w gazetach i portalach, z których wiedzę o świecie czerpią elity innych państw.

Pierwsza wielka globalna odsłona projektu, przygotowana w 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej, objęła między innymi „The Washington Post”, „Le Figaro”, „Die Welt”, „El Mundo”, „Le Soir”, „Sunday Express”, „Chicago Tribune” i „L’Opinion”. Według danych PAP Intelligence Media jej łączny potencjalny zasięg przekroczył 453 miliony odbiorców. Późniejsze edycje dotyczyły między innymi wyzwolenia niemieckiego obozu Auschwitz, Bitwy Warszawskiej, Konstytucji 3 maja, Solidarności, Grudnia 1970 roku, Jana Pawła II, gospodarki Europy Środkowej, rosyjskiego imperializmu i wojny na Ukrainie.

Nie chodziło przy tym o wysyłanie za granicę komunikatów prasowych ani o kupowanie powierzchni reklamowej. Podstawą projektu stały się relacje z redakcjami, wiarygodność autorów oraz umiejętność przedstawiania polskiego doświadczenia w taki sposób, aby było ono zrozumiałe i ważne również dla czytelnika francuskiego, włoskiego, amerykańskiego, hiszpańskiego, izraelskiego czy ukraińskiego. Zagraniczna redakcja pozostaje gospodarzem swoich łamów, a publikacja zależy od jakości tekstu i jego znaczenia dla tamtejszej debaty.

Sposób, w jaki prof. Aleksander Surdej przywołuje publikacje w „L’Opinion”, jest szczególnie znaczący. Nie opisuje ich językiem akcji wizerunkowej ani promocyjnego dodatku, lecz umieszcza w rozważaniach o realizowaniu racji stanu i o praktycznych rezultatach pracy polskiej placówki. Tym samym „Opowiadamy Polskę światu” staje się w jego analizie przykładem dyplomacji nowego typu, w której instytucja państwowa, niezależna redakcja, eksperci, tłumacze i zagraniczni partnerzy działają w różnych rolach, ale wzmacniają tę samą zdolność Polski do przedstawiania własnych racji.

Jest to model zgodny z najważniejszą organizacyjną tezą całego rozdziału. Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie powinno próbować samodzielnie wykonywać wszystkich działań, ponieważ w wielu obszarach nie ma wystarczającej mocy sprawczej. Powinno wyznaczać kierunek, inspirować, koordynować, otwierać drzwi i podtrzymywać ciągłość, a następnie pozwalać kompetentnym podmiotom realizować własne zadania.

Dyplomacja potrzebuje kompetencji spoza własnego kręgu

Ważną, a zarazem najbardziej polemiczną częścią tekstu jest ocena sposobu rekrutowania kadr polskiej dyplomacji. Prof. Aleksander Surdej uważa, że ambasador nie może być jedynie sprawnym wykonawcą poleceń centrali. W złożonym i zmiennym otoczeniu międzynarodowym musi również interpretować sytuację, rozpoznawać pojawiające się możliwości, konstruować projekty oraz podejmować decyzje, których nie da się wcześniej szczegółowo zapisać w instrukcji.

Takich umiejętności nie zawsze można nabyć, przechodząc wyłącznie przez kolejne szczeble ministerialnej hierarchii. Doświadczenie w zarządzaniu przedsiębiorstwem, prowadzeniu badań naukowych, kierowaniu instytucją publiczną, tworzeniu projektów społecznych czy pracy w organizacji międzynarodowej może być dla dyplomacji równie cenne jak znajomość jej wewnętrznych procedur. Autor opowiada się zatem za służbą zagraniczną łączącą zawodowych dyplomatów z ludźmi, którzy osiągnęli wcześniej sukcesy w innych dziedzinach.

W ocenie prof. Aleksandra Surdeja po 2015 roku podjęto próbę kontrolowanego otwarcia i unowocześnienia polskiej dyplomacji, natomiast w 2024 roku nastąpił zwrot w stronę korporatyzacji resortu oraz ochrony osób wywodzących się z jego wewnętrznych struktur. Autor formułuje ten zarzut bardzo wyraźnie i przewiduje, że powrót do modelu zawodu wykonywanego przez całe życie może zmniejszyć skuteczność Polski, szczególnie w instytucjach wielostronnych. Nie kwestionuje znaczenia doświadczenia zawodowych dyplomatów, lecz sprzeciwia się uznaniu go za jedyną dopuszczalną drogę do pełnienia najważniejszych funkcji.

Proponuje również powołanie w centrali MSZ jednostek zajmujących się przez wiele lat takimi dziedzinami jak gospodarka morska, globalne bezpieczeństwo żywnościowe czy gospodarka kosmiczna. Powinny nimi kierować osoby o potwierdzonej wiedzy i doświadczeniu, a ich praca miałaby być oceniana na podstawie wcześniej wyznaczonych celów. Dobre rezultaty mogłyby otwierać drogę do objęcia stanowiska ambasadora.

Także praca samego ambasadora powinna być oceniana według programu przygotowanego dla konkretnego państwa lub organizacji. Minimalny okres potrzebny do wiarygodnej oceny efektów prof. Aleksander Surdej określa na dwa lata. Taki system chroniłby placówki zarówno przed bezczynnością, jak i przed personalną arbitralnością kolejnych ekip kierujących ministerstwem.

Największym przeciwnikiem jest brak ciągłości

Z wielu przykładów przywoływanych przez prof. Aleksandra Surdeja wyłania się jeden zasadniczy problem polskiego państwa. Nie jest nim brak utalentowanych ludzi, interesujących idei ani nawet odpowiednich środków, lecz niezdolność do konsekwentnego prowadzenia raz rozpoczętych przedsięwzięć. Zmiana kierownictwa zbyt często oznacza zerwanie współpracy, wygaszenie relacji i porzucenie projektów, zanim zdążą przynieść trwałe rezultaty.

Autor opisuje między innymi działania prowadzone wobec Republiki Południowej Afryki oraz państw zainteresowanych polskim doświadczeniem transformacji gospodarczej. Seminaria, kontakty z ekspertami OECD i zaangażowanie polskich placówek tworzyły możliwości rozwinięcia dalszej współpracy, które później nie zostały wykorzystane. W dyplomacji wielostronnej, gdzie rezultaty powstają powoli i są efektem działania wielu uczestników, brak kontynuacji oznacza utratę całego wcześniej zgromadzonego kapitału.

Dlatego dyplomacja powinna być projektowana w perspektywie dłuższej niż jedna kadencja rządu lub ministra. Centrala musi określać cele strategiczne, placówki przekładać je na programy regionalne i sektorowe, a współpracujące instytucje, przedsiębiorstwa, uczelnie i redakcje powinny zachowywać przestrzeń do samodzielnego działania. W takim modelu wspólnym punktem odniesienia nie jest konkretny polityk, lecz rozumiana ponadpartyjnie polska racja stanu.

Rozdział prof. Aleksandra Surdeja w tej znaczącej pozycji na rynku wydawniczym jest więc czymś więcej niż analizą obecności Polski w OECD i innych organizacjach międzynarodowych. To zdecydowany głos przeciwko dyplomacji sprowadzonej do procedur, ceremonialnej reprezentacji i produkowania dokumentów. Państwo powinno wiedzieć, jakie interesy chce realizować, jakie kompetencje może zaoferować partnerom oraz po czym rozpozna, że jego działania zakończyły się sukcesem.

Sebastian Nizio

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 8 sierpnia 2026