Polska i Finlandia łączą siły. Nowy wzorzec ciśnienia dynamicznego coraz bliżej

Świętokrzyski Kampus Laboratoryjny Głównego Urzędu Miar rozwija badania nad ciśnieniem dynamicznym. We współpracy z naukowcami z Finlandii trwają prace nad ustanowieniem europejskiego wzorca tej wielkości. Wyniki prac mogą wspierać przemysł zbrojeniowy i motoryzacyjny.
Badania nad ciśnieniem dynamicznym
.Dyrektor generalny GUM Piotr Ziółkowski powiedział, że placówka dysponuje unikatową w skali Europy aparaturą do badania ciśnienia dynamicznego. Urządzenia powstawały przez ponad dwa lata na specjalne zamówienie GUM.
Ziółkowski zwrócił uwagę, że nie ma jednego, powszechnie uznanego wzorca pierwotnego ciśnienia dynamicznego. Urząd pracuje nad tym zagadnieniem wspólnie z instytutem metrologicznym z Finlandii. Celem jest ustanowienie wspólnego wzorca europejskiego.
Karolina Chrobot, ekspert w laboratorium nowych technologii masy i wielkości pochodnych GUM w Kielcach, powiedziała, że nowe stanowisko badawcze posłuży do wzorcowania czujników ciśnienia. Te mogą być następnie wykorzystywane w balistyce, lotnictwie, mechanice oraz budownictwie. Zakres pomiarowy urządzenia sięga 5000 bar.
Wspólne europejski wzorzec
.Zasada działania stanowiska opiera się na metodzie spadającego ciężarka. Stalowy walec o masie 21 kg spada z wysokości do 40 cm. Uderza on w tłok umieszczony w cylindrze wypełnionym cieczą. Powoduje to gwałtowną kompresję i generuje impuls ciśnienia.
W układzie zastosowano łożyska powietrzne, aby wyeliminować tarcie podczas spadku. Ciężarek jest podnoszony automatycznie przez silnik krokowy. Za moment jego zwolnienia odpowiada elektromagnes. Rozwiązanie to zapewnia wysoką powtarzalność warunków eksperymentu.
Do pomiarów służy zaawansowany układ rejestracji sygnałów. Wykorzystuje on piezoelektryczne czujniki ciśnienia oraz wibrometr laserowy. Wiązka lasera określa dynamikę spadku masy. System komputerowy analizuje wartości szczytowe i wyrównuje dane czasowo.
Ekspert zaznaczyła, że stanowisko do pomiaru ciśnienia dynamicznego, znajdujące się w kieleckim kampusie GUM, jest unikatowe w skali kraju. Podobna aparatura znajduje się w Finlandii, w tamtejszym instytucie metrologicznym. Ze względu na unikatowość urządzeń polscy eksperci ściśle współpracują z fińskim instytutem. Obecnie w laboratorium w Kielcach trwają prace badawcze i porównania międzylaboratoryjne, prowadzone są testy z wykorzystaniem czujników ciśnienia.
Budowa Świętokrzyskiego Kampus Laboratoryjnego Głównego Urzędu Miar
.Główny Urząd Miar dąży do ustalenia pełnej spójności pomiarowej. Po zakończeniu prac laboratorium otworzy się na stałą współpracę z firmami i instytutami.
Budowa Świętokrzyskiego Kampus Laboratoryjnego Głównego Urzędu Miar zakończyła się w 2024 roku. Na zboczu góry Hałasa powstało osiem budynków, w tym laboratoria – akustyki i drgań, czasu i częstotliwości, laboratorium długości, masy, termometrii, metrologii interdyscyplinarnej, a także budynki warsztatów oraz magazyn materiałów łatwopalnych.
Jest to jeden z najnowocześniejszych ośrodków metrologicznych w Europie Środkowo-Wschodniej. Ma on stanowić zaplecze badawcze m.in. dla krajowych projektów innowacyjnych oraz przemysłu wysokich technologii. Całkowity koszt inwestycji, łącznie z zakupem aparatury badawczej wyniósł ok. 250 mln zł.
Suwerenność przemysłowa. Jak Polska może sfinansować własny kompleks obronny?
.Krótki horyzont rozliczeniowy UE SAFE sprawia więc, że pieniądze muszą iść przede wszystkim na zakup gotowego sprzętu, nie na budowę nowych zdolności wytwórczych. Instrument zaprojektowany pod potrzeby istniejących ośrodków przemysłowych Europy Zachodniej wzmacnia ich pozycję zamiast tworzyć nową bazę produkcyjną w Europie Środkowej – pisze Maciej ŚWIRSKI.
Mechanizm warunkowości politycznej w architekturze finansowej Unii Europejskiej jest jednym z tych wynalazków, które wyglądają niewinnie dopóki nie zostaną użyte. Polska doświadczyła tego przy KPO: program stworzony jako odpowiedź na skutki pandemii stał się dźwignią nacisków dotyczących ustroju sądownictwa. Komisja Europejska dowiodła, że potrafi blokować transfery środków finansowych pod pretekstem warunków nie mających żadnego związku z celem programu. Nie był to błąd ani przeoczenie. Był to precedens i jako precedens należy go traktować.
Nabiera on szczególnego znaczenia teraz, gdy w grę wchodzi finansowanie obronności. Artykuł 4 ust. 2 TUE mówi wprost, że bezpieczeństwo narodowe jest wyłączną odpowiedzialnością każdego państwa członkowskiego. Artykuł 346 TFUE wyraźnie przyznaje państwom prawo do podejmowania działań koniecznych dla ochrony podstawowych interesów bezpieczeństwa związanych z produkcją lub handlem bronią.
Jeżeli dostęp do finansowania inwestycji obronnych uzależniony zostaje od spełnienia warunków ustalanych przez Brukselę – a tak właśnie działa program SAFE – powstaje mechanizm pośredniej kontroli nad polityką bezpieczeństwa państw. Wpływ na strukturę zakupów uzbrojenia, wybór dostawców technologii wojskowych, kierunki inwestycji przemysłowych. Z perspektywy traktatowej jest to przekroczenie kompetencji. W praktyce geopolitycznej jest to narzędzie nacisku.
Jest jeszcze drugie ograniczenie SAFE, mniej oczywiste. Środki mają być wydatkowane w perspektywie około czterech lat. Tymczasem budowa nowoczesnego przemysłu zbrojeniowego jest procesem znacznie dłuższym – od projektu technologicznego przez procedury środowiskowe i licencyjne po uruchomienie linii produkcyjnych i wyszkolenie kadr trwa sześć do dziesięciu lat. Zakład osiąga pełną zdolność produkcyjną dopiero po tym czasie.
Krótki horyzont rozliczeniowy sprawia więc, że pieniądze SAFE muszą iść przede wszystkim na zakup gotowego sprzętu, nie na budowę nowych zdolności wytwórczych. Efekt jest łatwy do przewidzenia: instrument zaprojektowany pod potrzeby istniejących ośrodków przemysłowych Europy Zachodniej wzmacnia ich pozycję zamiast tworzyć nową bazę produkcyjną w Europie Środkowej.
Na konferencji bezpieczeństwa w Monachium w 2026 roku Marco Rubio zwrócił uwagę na element systematycznie niedoceniany w europejskiej debacie strategicznej: zdolność produkcyjna jest fundamentem bezpieczeństwa państwa. W konflikcie zbrojnym o wysokiej intensywności decyduje tempo wytwarzania uzbrojenia, zdolność odtwarzania zapasów, głębokość bazy przemysłowej – a nie liczba umów zakupowych ani deklaracje sojusznicze. Te słowa amerykańskiego Sekretarza Stanu wynikają z brutalnej rzeczywistości wojny na Ukrainie. Ukraina w latach 2023-2025 zużywała od jednego do dwóch milionów pocisków artyleryjskich rocznie, Rosja produkowała od dwóch do trzech milionów, produkcja dronów bojowych na Ukrainie przekroczyła dwa miliony sztuk rocznie. Wielka Wojna powróciła jako wojna przemysłowa – dokładnie w takiej postaci, jaką poznała ją Europa w 1916 roku.
Historia Polski dostarcza w tej sprawie argumentu konkretniejszego niż jakiekolwiek rozważania doktrynalne. W roku 1920, w przełomowym momencie wojny z bolszewicką Rosją, dostawy uzbrojenia z zagranicy zostały w dużej mierze zablokowane. Część elit politycznych w Wielkiej Brytanii wrogo odnosiła się do sprawy polskiej, a w portach zachodniej Europy dochodziło do strajków inspirowanych przez środowiska komunistyczne – dokerzy odmawiali załadunku transportów z amunicją przeznaczoną dla Rzeczypospolitej. Polska znalazła się w krytycznym momencie konfliktu odcięta od zachodnich dostaw. Realnej pomocy udzieliły Węgry – transporty amunicji z Budapesztu odegrały istotną rolę w uzupełnieniu polskich zapasów w chwili decydującej o losach kampanii.
Czytaj więcej: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/maciej-swirski-suwerennosc-przemyslowa/
PAP/ LW




