Polska nie powiedziała ostatniego słowa w sprawie Mercosuru [Stefan Krajewski]

Nie powiedzieliśmy ostatniego słowa w sprawie umowy UE-Mercosur; jeśli skarga Parlamentu Europejskiego nie będzie skuteczna, to polski rząd będzie starał się przygotować własną skargę – oświadczył w Berlinie minister rolnictwa Stefan Krajewski.

„Nie możemy pozwolić sobie na Europę dwóch prędkości”

.Robiliśmy wszystko do końca, żeby zablokować podpisanie tej umowy (z Mercosur). Nie udało się zbudować mniejszości blokującej, ale ostatniego słowa nie powiedzieliśmy – stwierdził minister.

Jak dodał, Warszawa czeka teraz na ruch Parlamentu Europejskiego, który ma złożyć skargę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. – To jest pierwszy krok. Jeśli to nie będzie skuteczne, to będziemy już jako polski rząd taką skargę starali się przygotować i złożyć – wyjaśnił Krajewski.

– Przygotowaliśmy rozwiązania, które nie pozwolą na to, żeby wjeżdżały produkty, które będą zawierać pozostałości pestycydów czy te, które nie będą spełniać norm – oświadczył.

Polski minister przebywa w Berlinie na Zielonym Tygodniu, międzynarodowych targach produktów rolno-spożywczych. Krajewski oficjalnie otworzył na nich w piątek polskie stoisko.

Minister rolnictwa Stefan Krajewski zapowiedział w mediach, że w przyszłym tygodniu ma zostać przez europosłów złożona skarga do Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie umowy handlowej z Mercosurem.

Wyjaśnił, że we wniosku podnoszona będzie kwestia niezgodności przyjęcia tej umowy z traktatami z powodu jej rozdzielenia na dwie części, które Krajewski określił jako „polityczną i handlową”. Dodał, że wniosek do TSUE będzie dotyczył też kwestii „bezpieczeństwa żywnościowego i zdrowotnego” w zakresie m.in. używania środków ochrony roślin, które we wspólnocie są zakazane.

Resort rolnictwa poinformował, że minister Stefan Krajewski zainicjował prace nad rozporządzeniem o czasowym zawieszeniu importu do Polski produktów zawierających substancje szkodliwe, zawarte w środkach ochrony roślin, które są niedopuszczone do stosowania w UE.

„Nie możemy pozwolić sobie na Europę dwóch prędkości. Z jednej strony nasi rolnicy, przetwórcy i producenci muszą spełniać coraz wyższe normy i standardy, z drugiej strony otwieramy drzwi dla produktów, które z tych obowiązków są zwolnione. Wielokrotnie zwracałem uwagę na konieczność zrównania tych wymagań i potrzebę wprowadzenia przepisów lustrzanych. Dziś mamy sytuację, w której już nie apelujemy, ale sami działamy. Chcę we współpracy z resortem zdrowia wprowadzić regulacje, zakazujące wwożenia towarów i produktów zawierających pozostałości pestycydów. Bezpieczeństwo konsumentów jest najważniejsze” – podkreślił Stefan Krajewski cytowany w komunikacie MRiRW.

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi poinformowało też o przekazaniu Ministerstwu Zdrowia niezbędnych informacji w sprawie „ustanowienia szczególnych wymagań dla środków spożywczych, dotyczących pozostałości substancji czynnych środków ochrony roślin, co jest podstawą do wydania odpowiedniego rozporządzenia w Polsce i poinformowania o tym działaniu Komisji Europejskiej”. Jak zaznaczyło MRiRW, rozporządzenie to, zgodnie z kompetencjami, wydawane jest przez Ministra Zdrowia na podstawie ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia.

Minister rolnictwa Stefan Krajewski mówił o udziale polskich w międzynarodowej debacie

.MRiRW przekazało, że przygotowywane rozporządzenie o czasowym zakazie importu do Polski produktów żywnościowych, zawierających pozostałości wybranych środków ochrony roślin, dotyczy substancji, których stosowanie już od wielu lat jest zabronione w Unii Europejskiej i obowiązuje w europejskim prawie żywnościowym. Przewidywany zakaz ma być graniczony czasowo, choć możliwe będzie jego przedłużenie. Na tej podstawie Polska chce zablokować w pierwszej kolejności import produktów zawierających 5 substancji czynnych: karbendazym, benomyl, glufosynat, tiofanat metylu i mankozeb. W następnym kroku resort rolnictwa złoży wniosek o objęcie zakazem kolejnych substancji czynnych.

MRiRW przypomniało też, że 20 stycznia br. w Brukseli na nadzwyczajnym posiedzeniu Stałego Komitetu ds. Roślin, Zwierząt, Żywności i Pasz (SCPAFF) odbędzie się dyskusja dotycząca francuskiej propozycji zablokowania importu do UE produktów zawierających pozostałości pestycydów. Resort poinformował, że w spotkaniu uczestniczyć będzie również przedstawiciel Polski, który przedstawi poparcie działań podejmowanych przez Francję.

Porozumienie handlowe z państwami Mercosuru – Argentyną, Brazylią, Paragwajem i Urugwajem – wprowadzi preferencje celne dla niektórych produktów rolnych. W zamian rynki tych państw otworzą się na towary przemysłowe UE. Wcześniej ambasadorowie państw UE przyjęli klauzulę ochronną do umowy z Mercosur we wzmocnionej wersji; ma ona chronić rodzimych producentów przed zaburzeniami na rynku.

Polskie rolnictwo wobec wyzwań żywnościowych świata

.Wskaźniki ekonomiczne pokazują to najlepiej: z 3-procentowym udziałem rolnictwa w PKB i 12-procentowym udziałem zatrudnienia w rolnictwie Polska nie jest krajem rolniczym. A silne rolnictwo to wysoki stopień samowystarczalności w produkcji żywności i znaczny jej eksport – pisze prof. Aleksander SURDEJ

Nie ma państw w pełni samowystarczalnych w produkcji żywności. Według szacunków ekspertów Polska ma jednak najwyższy poziom samowystarczalności w produkcji żywności w całej UE. Nasz kraj wykazuje ją w 7 na 9 badanych kategorii i jedynie w przypadku ryb i owoców morza oraz tłuszczów roślinnych nie jest w stanie samodzielnie zaspokoić wewnętrznego zapotrzebowania. Potwierdza to saldo wymiany handlowej artykułów rolno-spożywczych, które jest dla Polski dodatnie i w ubiegłym roku wyniosło 15,5 mld euro. Od kilku lat eksport polskiej żywności rośnie i o utrzymanie tej tendencji warto zabiegać.

Samowystarczalność żywnościowa – a zatem bezpieczeństwo żywnościowe – nie jest jednak dana raz na zawsze. Wymaga ciągłego inwestowania w infrastrukturę rolniczą, w badania prowadzone w laboratoriach uczelni przyrodniczych, w poszerzanie dostępu do nowoczesnych czynników produkcji, w poprawę jakości zarządzania w gospodarstwach rolnych, w rozwiązania automatyzacyjne i technologie cyfrowe. Wynikiem realizacji takich działań będzie wzrost produktywności osób pracujących w rolnictwie i w przemyśle spożywczym, a w konsekwencji będą to wyższe dochody i silniejsza pozycja ekonomiczna pracowników.

Światowa produkcja rolna w najbliższej dekadzie będzie rosnąć przeciętnie o 1,2 proc. rocznie. Stanie się to głównie dzięki szybszemu wzrostowi plonów i produktywności m.in. w Brazylii i Indiach. Państwa z rolnictwem „uprzemysłowionym” mają mniejsze możliwości wpływania na wzrost produkcji rolnej. Polska sytuuje się mniej więcej pośrodku, mając wciąż duże możliwości zapewniania wzrostu produkcji żywności. Źródłem tego wzrostu powinna stać się poprawa doboru zasiewów, metod hodowli, a przede wszystkim zarządczych kompetencji rolników i sprawności organizatorskiej instytucji wspierających rolnictwo.

Tereny rolnicze zajmują w skali świata 38 proc. powierzchni lądów, z czego jedna trzecia służy uprawom, a pozostała część przeznaczana jest na wypas zwierząt. W Polsce gospodarstwa rolne zajmują ponad połowę powierzchni kraju. Przekształcanie naturalnych ekosystemów w obszary produkcji rolnej było historycznie największym źródłem wzrostu emisji gazów cieplarnianych. Stąd pomysły, aby przywrócić pierwotną funkcję ziemi nawet kosztem zmniejszenia powierzchni upraw. Nie będą one jednak nigdzie realizowane w większej skali, gdyż potrzeby żywieniowe rosnącej liczby ludności – ludność świata wzrośnie z obecnych 7,9 mld do 8,6 mld w 2032 roku i prawdopodobnie 10 mld w 2050 roku – są dla wszystkich rządów egzystencjalnym priorytetem, wskazanym w hierarchii potrzeb Maslowa.

Polskie rolnictwo z 1,4 mln gospodarstw opisywane jest jako rozdrobnione, a zatem w domyśle mało efektywne. Czy jednak rolnictwo farm gospodarujących na kilku tysiącach hektarów jest rzeczywiście efektywniejsze, jeśli w analizie weźmie się pod uwagę wiele wymiarów i wydłuży horyzont czasowy? Czy wysiew tych samych zbóż na setkach hektarów nie szkodzi bioróżnorodności, chociaż ułatwia mechanizację? Czy chemizacja nie przynosi negatywnych skutków dla walorów zdrowotnych żywności? Jak wygląda wieś lub małe miasteczko, gdy żyją w nich pojedynczy właściciele wielkich gospodarstw? Czy warunki pracy robotnika rolnego zapewnią napływ odpowiedniej liczby kandydatów do takiej pracy?

Względnie małe gospodarstwa nie muszą być jednak mało wydajne, jeśli wsparte zostaną wiedzą, techniką i wysiłkiem organizatorskim rolników i instytucji wspomagających. Tak jak setki małych firm mogą tworzyć dystrykty przemysłowe dostarczające zaawansowane produkty obecne na rynkach zagranicznych, tak gospodarstwa rolne mogą tworzyć dystrykty rolne łączące zasoby, mogą być wzajemnie pomocne i „uwspólniać” pewne działania (np. promocję, ochronę znaków towarowych) bez osłabiania bodźców efektywnościowych, indywidualnych zysków i odpowiedzialności za błędy. Nowoczesne narzędzia telekomunikacji pozwalają obniżać koszty transakcji i umożliwiają poprawę koordynacji działania „rozdrobnionych wielu” tak, jakby byli zintegrowanym, jednym podmiotem. Pomimo pewnej specyfiki rolnictwa gospodarstwa rolne muszą być zarządzane według ogólnych zasad rynkowo zorientowanych przedsiębiorstw. Oznacza to, że ich właściciele i zarządcy powinni posiadać nie tylko wiedzę rolniczą, ale i prawniczą czy finansową. Zapewnianie dostępu do tej wiedzy i motywowanie do kształcenia się to podstawowy obowiązek instytucji państwowych oraz izb rolniczych. Przedsiębiorczość powinna cechować wszystkich i skłaniać do ciągłego szukania okazji rynkowych.

W skali świata maleje wielkość połowu ryb w akwenach otwartych, jednak rośnie w akwakulturze, która około 2032 roku stanie się dominującym źródłem podaży ryb. Być może połowy ryb na Bałtyku będą coraz uboższe. Polscy rybacy i przedsiębiorcy mogą i powinni funkcjonować w zyskującej na znaczeniu akwakulturze, rozwijając taką działalność w Polsce albo szukając korzystnych lokalizacji w innych krajach, jak na przykład Norwegia czy nawet Wietnam.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-aleksander-surdej-polskie-rolnictwo-samowystarczalnosc-zywnosciowa/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 16 stycznia 2026