Polska policzy straty zadane przez Sowiety od 17 września 1939 do lat 90.

straty zadane przez Sowiety

Instytut Strat Wojennych rozpoczął prace nad liczeniem strat wyrządzonych Polsce przez Sowietów – poinformował w dniu 16 grudnia w Lublinie szef instytutu Bartosz Gondek. Naukowcy będą katalogować straty m.in. gospodarcze, terytorialne, infrastrukturalne. Mamy o czym przypominać, mamy co liczyć – powiedział.

Polska policzy straty zadane przez Sowiety

.Zastępca szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Jakub Stefaniak na briefingu w Lublinie z 16 grudnia poinformował, że Instytut Strat Wojennych rozpoczyna prace nad katalogowaniem strat, które wyrządzili Sowieci. – Nikt w Polsce nie ma monopolu na historię. Dzisiaj zmieniamy niejako podejście Instytutu Strat Wojennych do tematów historycznych. To nie ma być broń i oręż polityczny, bo to nie przynosi żadnych efektów – zaznaczył Stefaniak.

W jego opinii jest to też próba wywołania pewnego rodzaju dyskusji. – Być może będzie to preludium do tego, żeby rozpocząć dyskurs czy nie warto jednak rozpocząć starań o partycypowanie w pieniądzach, które są zamrożone jako aktywa rosyjskie dzisiaj w krajach Unii Europejskiej – mówił Jakub Stefaniak. Dyrektor Instytutu Strat Wojennych Bartosz Gondek zwrócił uwagę, że straty wyrządzone Polsce w trakcie II wojny światowej przez Niemcy liczone są już od 80 lat. Inaczej jest – jak wyjaśnił – w przypadku strat powstałych wskutek działalności Związku Sowieckiego. – To jest temat, którego najpierw do ’89 roku nie można było poruszać. Potem przez krótki czas udawało się o pewnych rzeczach rozmawiać, a od 1997-98 r. było coraz trudniej – dodał.

Naukowcy będą badać straty w poszczególnych dziedzinach, m.in. infrastrukturze, przemyśle, rolnictwie, sztuce. Wkrótce ukaże się – jak podał dyrektor – pierwszy zeszyt źródłowy ukazujący, jak „sowieckie komisje ukrywały swoją działalność, wrzucając to w straty ogólne”. Kolejny zeszyt poświęcony będzie stratom w leśnictwie. – Opublikujemy nasz półrocznik Studia i materiały, które będą całkowicie przeznaczone tematyce strat wojennych w kontekście Rosji sowieckiej – zapowiedział Bartosz Gondek.

Wstępne szacunki strat zadanych przez Sowietów wynoszą 600 miliardów

.Zapytany o szacunkową skalę strat wyrządzonych przez Sowietów przekazał, że jest ostrożny w tej kwestii. – Szacowało się, że same straty wojenne w wyniku agresji 17 września przeliczane są bardzo wstępnie na około 600 miliardów, ale to jest kropla w morzu – stwierdził szef ISW.

Naukowców – jak dodał – będzie interesować okres od 17 września 1939 r. do lat 90. XX wieku, czyli symbolicznego opuszczenia Polski przez oddziały północnej grupy wojsk sowieckich. – Mamy o czym przypominać, mamy co liczyć – zaznaczył Bartosz Gondek.

17 września 1939 r., łamiąc polsko-sowiecki pakt o nieagresji, Armia Czerwona wkroczyła na tereny II Rzeczypospolitej. Sowiecka napaść na Polskę była realizacją układu podpisanego w Moskwie 23 sierpnia 1939 r. przez ministra spraw zagranicznych III Rzeszy Joachima von Ribbentropa oraz ludowego komisarza spraw zagranicznych Związku Radzieckiego Wiaczesława Mołotowa, pełniącego jednocześnie funkcję przewodniczącego Rady Komisarzy Ludowych. Konsekwencją sojuszu dwóch totalitaryzmów był rozbiór Polski. 

Rosyjski imperializm

.Na temat historii rosyjskiego imperializmu na łamach „Wszystko co Najważniejsze” pisze prof. Jacek HOŁÓWKA w tekście „Imperialne marzenia Kremla„. Autor zwraca w nim uwagę, iż Rosja nie jest pierwszym imperium, które nie może pogodzić się ze zmniejszeniem swojego terytorium i wpływów.

„Ukraina należy do Rosji tylko w tym fantastycznym sensie, w jakim do Rosji należą Prusy Wschodnie, czyli obwód kaliningradzki, wszystkie etnicznie polskie tereny objęte zaborem rosyjskim w XIX wieku, a także zagrabione obszary Azji Mniejszej lub Besarabii. W takim metaforycznym sensie do Rosji należą wszystkie ziemie, które kiedykolwiek były częścią imperium rosyjskiego i które stają się jego częścią w wyobraźni najemnych kondotierów. Deklarację noworoczną popiera jedynie prosty i bezwstydny pogląd, że zagrabienie czyjejś ziemi przez Rosjan jest zawsze słuszne, ponieważ Rosja jest mocarstwem i ma nim być zawsze. Tak uważa władca Kremla i to sprawę zamyka. Natomiast ewentualna utrata posiadanych przez Rosję terenów jest zawsze niesprawiedliwa, gdyż powstaje przez dławienie rosyjskiej państwowości. Jest to objaw samowoli ludów drugorzędnych, niemających historii lub pełniących podrzędną rolę w jej przebiegu. Rosja musi zawsze zwyciężać, ponieważ wymaga tego jej odwiecznie praktykowany tryb istnienia. Nigdy nie była republiką, krajem rządzonym przez parlament lub wolę ludu. I to nie ma prawa się zmienić, ponieważ co raz stało się rosyjskie, musi na zawsze pozostać rosyjskie”.

.”Rosja nie jest pierwszym imperium, które głęboko przeżywa ograniczenie swych wpływów i posiadłości. W czasach nowożytnych to doświadczenie spotkało kolejno wszystkich kolonizatorów: Brytyjczyków, Francuzów, Belgów i Holendrów. Wytrącenie ich z roli metropolii kolonialnej raniło ich poczucie dumy, wydawało się bolesne i niesprawiedliwe. Kolonizatorzy zawsze cierpieli, pozostawiając zamorskie terytoria ich mieszkańcom. Uważali, że oddają je w ręce ludzi niepewnych i niedoświadczonych, czyli skazują je na upadek. Żadne wojsko nie lubi wycofywać się z administrowanych terenów. Gdy opuszcza pole swego działania, nagle widzi, jak jest bezużyteczne i zbędne. Widzi, że nie udało mu się zorganizować życia lokalnych społeczności, czyli dominowało jedynie dlatego, że stosowało przemoc bez żadnej racji” – pisze prof. Jacek HOŁÓWKA.

LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-jacek-holowka-imperializm-rosyjski/

PAP/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 16 grudnia 2025