Pontyfikat Płocki podstawą jubileuszowego misterium

W katedrze w Płocku 29 listopada ponownie wystawione zostanie, tym razem w ramach jubileuszu 950-lecia tej diecezji, misterium oparte na tekstach ze średniowiecznego Pontyfikału Płockiego, najstarszej tego typu księgi zachowanej w Polsce. Premiera tego dramatu liturgicznego odbyła się tam w 2019 r.
Podczas spektaklu przypomniane zostaną we fragmentach recytowanych po polsku średniowieczne misteria
.Pontyfikał Płocki, który został spisany na 214 pergaminowych kartach, datowany jest na koniec XII lub przełom XII i XIII wieku. Manuskrypt zawiera opisy oraz normy 85 obrzędów, w tym opis czynności biskupich, które praktykowano w diecezji płockiej do XVI wieku oraz najstarszy na ziemiach polskich opis rezurekcji, a także opis obłóczyn zakonnic i opis egzorcyzmów nad osobą opętaną.
Na podstawie Pontyfikału Płockiego powstał dramat liturgiczny „Mundi conditor, luminis auctor, syderum fabricator” – „Stworzycielu świata, Sprawco światła, Twórco gwiazd”, którego premierowe przedstawienie w wykonaniu aktorów Teatru Dramatycznego w Płocku oraz chórzystów Scholi Gregoriana Silesiensis odbyło się w płockiej katedrze Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w listopadzie 2019 r.
– Teraz przypomnimy ten spektakl w tym samym miejscu z okazji jubileuszu 950-lecia diecezji płockiej. Będzie to ta sama inscenizacja z jedną tylko zmianą. W odróżnieniu od wersji premierowej w części muzycznej przedstawienia wystąpi Chór Pueri et Puellae Cantores Plocenses – powiedział we wtorek PAP Cezary Supeł z płockiego Teatru Dramatycznego. Jak dodał, misterium zostanie wystawione w płockiej bazylice wieczorem 29 listopada.
Jak poprzednio, reżyserem spektaklu „Mundi conditor, luminis auctor, syderum fabricator” – „Stworzycielu świata, Sprawco światła, Twórco gwiazd” będzie Marek Mokrowiecki, dyrektor i aktor Teatru Dramatycznego w Płocku. Scenariusz inscenizacji opracował ks. prof. dr hab. Henryk Seweryniak, zarazem konsultant teologiczno-liturgiczny przedstawienia. Przekładu oryginalnego tekstu dokonał natomiast prof. dr hab. Jerzy Wojtczak-Szyszkowski.
Podczas spektaklu przypomniane zostaną we fragmentach recytowanych po polsku średniowieczne misteria: pojednanie pokutników w Wielki Czwartek, Pasja i żałobny orszak z krzyżem w Wielki Piątek oraz nawiedzenie grobu Chrystusa przez trzy Marie i apostołów w Wielkanocny poranek. Z kolei śpiewy – jak zapowiada w anonsie wydarzenia płocki Teatr Dramatyczny – zostaną wykonane po łacinie „i być może to one najlepiej pozwolą wczuć się w atmosferę tamtej liturgii oraz jej dramatyzacji”.
Patronat honorowy nad wydarzeniem objęli biskup płocki Szymon Stułkowski oraz marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik.
Pontyfikał Płocki został zrabowany przez Niemców w czasie II wojny światowej. Losy tej bezcennej, zabytkowej księgi były nieznane od 1940 r. aż do 1973 r., gdy Bawarska Biblioteka Państwowa w Monachium nabyła ją na licytacji. Manuskrypt został zidentyfikowany w 1977 r. przez polskich badaczy. Od tego czasu diecezja płocka domagała się jego zwrotu.
Na początku 2015 r. ówczesny biskup płocki Piotr Libera ponowił prośbę o zwrot Pontyfikału Płockiego w liście do dyrektora Bawarskiej Biblioteki Państwowej. Ostatecznie uroczystość jego przekazania odbyła się w kwietniu 2015 r. w gmachu Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Warszawie. Po powrocie do diecezji płockiej zabytkowa księga została poddana badaniom i konserwacji.
W 2020 r. ukazała się monografia „Studia nad Pontificale Plocense”, pierwsze, szczegółowe naukowe opracowanie, dotyczące Pontyfikału Płockiego. Publikacja ta była podsumowaniem wyników wspólnych badań naukowców z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego i Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie oraz Uniwersytetu Warszawskiego. Badacze ustalili m.in., na podstawie stylu pisarskiego, że pierwszy pisarz manuskryptu wywodził się z opactwa św. Wawrzyńca w Liege w Belgii.
Misterium w ramach obchodów 950-lecia diecezji płockiej
.Katedra Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Płocku, gdzie ponownie wystawione zostanie misterium „Mundi conditor, luminis auctor, syderum fabricator” – „Stworzycielu świata, Sprawco światła, Twórco gwiazd”, została wzniesiona przez biskupa Aleksandra z Malonne w latach 1130-1144. Jest jedną z pięciu najstarszych w kraju, a także jedną z trzech, gdzie spoczywają polscy władcy. Bazylika ta, w której pochowani są m.in. Władysław I Herman (1043-1102) i jego syn Bolesław III Krzywousty (1086-1138), uznawana jest też za największą nekropolię Piastów.
Erygowana w 1075 r. decyzją papieża św. Grzegorza VII diecezja płocka, która obejmuje obecnie części województw mazowieckiego i kujawsko-pomorskiego, należy do najstarszych w Polsce. Obchody jej 950-lecia, na które składają się wydarzenia zarówno liturgiczne, jak i dotyczące dziedzictwa kulturowego, zostały zainagurowane w listopadzie 2024 r. i potrwają do stycznia 2026 r.
Główne uroczystości, którym przewodniczył specjalny wysłannik Ojca Świętego kard. Laszlo Nemet, odbyły się w czerwcu tego roku w płockiej Orlen Arenie, na dawnych błoniach miasta, w miejscu, gdzie 34 lata temu Eucharystię sprawował w czasie swej czwartej papieskiej pielgrzymki do Polski św. Jan Paweł II. Z okazji jubileuszu każda z diecezjalnych parafii otrzymała księgę Dziejów Apostolskich z dodanymi pustymi stronami do zapisywania przez kolejne 50 lat nazwisk nowo ochrzczonych i bierzmowanych oraz niewielki krzyż dębowy wykonany z drewna wałów obronnych grodu Mieszka I na Ostrowie Tumskim w Poznaniu.
Narodziny Jezusa. Zwycięstwo światła nad ciemnością
.W Betlejem wszyscy się radowali. Maryja z Józefem się radowali, pasterze się radowali i Trzej Królowie bili pokłony z radości. Tylko Herod się wściekał. W nim zwyciężyła ciemność. On to Dziecko postrzegał jako zagrożenie. Dla niego narodziny Jezusa były przejawem niesprawiedliwości, zamachem stanu. Dlatego wysłał swoje sługi, aby mordowali dzieci. On uważał, że postępuje słusznie, i nie powinno nas to zaskakiwać. Kiedy w człowieku wygrywa ciemność, jego myślenie jest całkowicie spaczone, to, co on uważa za dobro, staje się parodią prawdziwego dobra – pisze ks. Piotr PAWLUKIEWICZ
Słuchamy w Ewangeliach o Betlejem, stajni, pieluszkach, pasterzach i o niedobrym Herodzie. O tym samym mówi nam Święty Jan, choć w nieco inny sposób. Może to dlatego, że pisał Ewangelię jako czwarty, więc nie chciał się powtarzać? To te same wydarzenia sprzed dwóch tysięcy lat, tylko opowiedziane językiem teologicznym, filozoficznym. „Na początku było Słowo”, „Światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła”, „Była światłość prawdziwa” – tajemnicze to zdania. Trudne. Ale jednocześnie przecież znamy je z codzienności. One są o nas. To tekst o świecie, w którym ścierają się światło i ciemność. Istnienie tego dualizmu jest jednym z najważniejszych problemów, z jakimi musimy sobie radzić.
Myślę, że wielu z nas mogłoby powiedzieć: „Jeszcze pięć lat temu, jeszcze rok temu, jeszcze miesiąc temu byłem taki głupi… Czego to ja nie robiłem… Czego to ja nie myślałem… Byłem jakby zaklęty, zaczarowany, nie byłem sobą”. W ilu z nas wydarzyło się coś, nastąpił ten przełom, który sprawił, że dostrzegliśmy, jak dziwne decyzje podejmowaliśmy! Jednak nawet jeśli zdajemy sobie z tego sprawę, wcale nie znaczy to, że stan, w którym teraz jesteśmy, jest już światłem. To może być dopiero jakaś szarość, a ciemność wciąż może w nas wygrać.
W Betlejem wszyscy się radowali. Maryja z Józefem się radowali, pasterze się radowali i Trzej Królowie bili pokłony z radości. Tylko Herod się wściekał. W nim zwyciężyła ciemność. On to Dziecko postrzegał jako zagrożenie. Dla niego narodziny Jezusa były przejawem niesprawiedliwości, zamachem stanu. Dlatego wysłał swoje sługi, aby mordowali dzieci. On uważał, że postępuje słusznie, i nie powinno nas to zaskakiwać. Kiedy w człowieku wygrywa ciemność, jego myślenie jest całkowicie spaczone, to, co on uważa za dobro, staje się parodią prawdziwego dobra.
Szatan jest genialnym parodystą Pana Boga. On świetnie blefuje. Potrafi udawać jasność. Proszę zwrócić uwagę na jego bezczelność. Pamiętacie, jak się zachował trzydzieści lat po wydarzeniach w Betlejem, kiedy Jezus przyszedł na pustynię, żeby stoczyć z nim bitwę? Kogo szatan udawał przed Jezusem? Boga. „Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje”. Zaczął stawiać warunki i traktować Jezusa z góry. Blefował, mając nadzieję, że mu się uda.
Kochani, uważajcie! Szatan do was przyjdzie. Zwłaszcza jeśli doświadczacie w swoim życiu Bożej obecności, macie bliską relację z Bogiem, szatan będzie robił wszystko, aby was od Niego oddalić, aby tę relację zniszczyć. On jest słaby. Boi się. Powiem nawet więcej – trzęsie się ze strachu przed Jezusem. Ale mimo to przychodzi do człowieka. Może ktoś z was przerabiał to nawet niedawno, na przykład w sylwestra. „No co, nie napijesz się? Ze mną się nie napijesz w ostatnią noc roku? Wstydziłbyś się. Masz tu kielicha i pij, bracie”. To blef, próba pokazania swojej nieistniejącej siły. Tak jak się blefuje w kartach, kiedy nic się w nich nie ma, ale udaje się, że jest wręcz przeciwnie. Tak jak w cyrku blefuje treser dzikich zwierząt, który wchodzi do klatki z lwami. Jest od nich słabszy, ale strzela z bata i udaje silnego, a lwy się go boją. My jesteśmy Bożymi lwami, a szatan przychodzi z batem, strzeli, gwizdnie, postraszy nas wyśmianiem i zaczynamy robić wszystko, co nam każe.
Tylko Bóg jest mocą, tylko Bóg jest światłem. Trzeba umieć odróżnić światłość od ciemności, a one często się nam mylą. Ile miałem takich rozmów, kiedy ktoś przychodził i opowiadał, jak to wziął ciemność za jasność. „Proszę księdza – mówił – żyłem w jakimś marazmie. Byliśmy piętnaście lat po ślubie i już czułem się jakiś taki wypalony. Nagle w pracy pojawiła się kobieta – młoda, inteligentna, dowcipna. Wydawało się, że jesteśmy dla siebie stworzeni. Nasze rozmowy były takie pasjonujące. Rozumieliśmy się jak nikt na świecie. Nie musiałem nawet kończyć zdań, bo ona już wcześniej wiedziała, co chcę powiedzieć. Przy niej stałem się na powrót elegancki i szarmancki. W moim życiu znowu zapłonęło światło. Zaczęło mi się chcieć żyć. Starałem się lepiej ubierać, wysławiać, zostawałem po godzinach w pracy, rozmawiałem z tą panią godzinami przez telefon. Jak mi się zdawało, wyszedłem ze stanu marazmu i ciemności, w jakim znajdowałem się w rodzinie. Wszystko naprawdę wspaniale się układało, tylko kiedy zachorowałem, ta pani nie miała ochoty się mną opiekować, więc mnie zostawiła. Obejrzałem się za siebie i zobaczyłem zgliszcza. Zgliszcza mojego małżeństwa, zgliszcza mojej relacji z synem i córką, których tak bardzo poraniłem swoim romansem”.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/ks-piotr-pawlukiewicz-narodziny-jezusa-zwyciestwo-swiatla-nad-ciemnoscia/
PAP/MB


