Porozumienie z Iranem nie oznacza końca konfliktu [David IGNATIUS]

David IGNATIUS

Jak twierdzi publicysta „Washington Post” David Ignatius, porozumienie z Iranem nie oznacza wcale zakończenia tego konfliktu na Bliskim Wschodzie.

Porozumienie z Iranem nie oznacza końca konfliktu

Zięć Donalda Trumpa Jared Kushner, emisariusz prezydenta USA Steve Witkoff oraz znakomity katarski dyplomata i mediator Ali Al Thawadi przekuli ofertę biznesową Ameryki skierowaną do irańskiego reżimu w kruche porozumienie z Teheranem – zauważa 16 czerwca 2026 r. publicysta „Washington Post” David Ignatius.

Powołując się na osoby znające przebieg negocjacji z Iranem, autor, znawca Bliskiego Wschodu, pisze, że pertraktacje prowadzone przez wysłanników Donalda Trumpa miały charakter biznesowy. Zarówno Jared Kushner, jak i Steve Witkoff, to nie dyplomaci lecz inwestorzy, którzy raczej targowali się, niż prowadzili rokowania – podkreśla David Igantius.

Gdy Jared Kushner spotkał się w kwietniu z głównym irańskim negocjatorem Mohammadem Bagherem Ghalibafem, który jest też przewodniczącym parlamentu Iranu, powiedział mu: – Jeśli chcecie uzyskać cenę jak za Rolls-Royce’a, musicie nam dać taki produkt jak Rolls-Royce – zdradził autorowi amerykański urzędnik zaangażowany w negocjacje.

Plan dokapitalizowania Iranu wynoszący 300 mld dolarów

Innymi słowy – wyjaśnia publicysta – Waszyngton zaoferował Teheranowi setki miliardów dolarów w zamian za odblokowanie cieśniny Ormuz, wstrzymanie wzbogacania uranu na 20 lat i powstrzymanie się od eksportowania swojej islamskiej rewolucji.

Dokładniej rzecz ujmując, USA zaproponowały plan dokapitalizowania Iranu na sumę 300 mld dolarów poprzez prywatne inwestycje w modernizowanie kraju. Jared Kushner powiedział na przykład, że irańska państwowa firma będąca producentem i dystrybutorem ropy i gazu może stać się większa niż saudyjski koncern Saudi Aramco, jeśli tylko Teheran zaprzestanie swej „rewolucyjnej” działalności – przekazał rozmówca Davida Ignatiusa.

„I tu powinien uruchomić się zdrowy sceptycyzm. Przywódcy Iranu to najtwardsi spośród twardogłowych. (…) Interesuje ich zemsta, a nie wykup wspomagany dźwignią finansową” – ostrzega publicysta.

„Krok pośredni” w staraniach o porozumienie końcowe

Zapewne negocjacje przyniosły rezultaty dlatego, że mediatorem był Al Thawadi, minister ds. strategicznych w gabinecie powszechnie szanowanego premiera Kataru Mohammeda bin Abdulrahmana as-Saniego. To Thawadi wniósł do rozmów głębokie zrozumienie Bliskiego Wschodu, kultury Iranu, a nawet jego biurokratycznych procedur, które dało mediatorom pole manewru – relacjonuje autor.

Ocenia jednak, że ogłoszone 14 czerwca 2026 r. osiągnięcie porozumienia z Iranem, to nie koniec konfliktu, a raczej „krok pośredni” w staraniach o porozumienie końcowe, do którego może nie dojść. Trump jednak liczy na to, że będzie ono początkiem „zdumiewającej transformacji” Iranu w państwo nowoczesne. Na razie – kontynuuje – przestawione ramy umowy pozostawiają więcej pytań niż odpowiedzi. David Ignatius cytuje bliskiego doradcę Donalda Trumpa, który ocenia, że porozumienie jest „na razie nierozstrzygające, w tym sensie, że nie można go nazwać wielkim sukcesem, i nie można powiedzieć, że jest porażką”.

PAP/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 16 czerwca 2026