Powstanie styczniowe było zwycięstwem moralnym i duchowym [Karol NAWROCKI]

Prezydenci Polski, Litwy i Ukrainy – Karol Nawrocki, Gitanas Nauseda i Wołodymyr Zełenski wzięli udział 25 stycznia 2026 r. w Wilnie w uroczystościach upamiętniających 163. rocznicę wybuchu powstania styczniowego. Prezydent Karol Nawrocki w swoim wystąpieniu podkreślał, że wolność opiera się na pamięci i solidarności, a także ocenił, że powstanie styczniowe było zwycięstwem moralnym i duchowym.
Powstanie styczniowe było zwycięstwem moralnym i duchowym
.Prezydent Polski wraz z prezydentami Litwy i Ukrainy, Gitanasem Nausedą i Wołodymyrem Zełenskim bierze udział w Wilnie w uroczystościach upamiętniających 163. rocznicę wybuchu powstania styczniowego oraz w spotkaniu Trójkąta Lubelskiego, formatu łączącego Warszawę, Wilno i Kijów. Przywódcy trzech państw będą rozmawiali o aktualnej sytuacji bezpieczeństwa, o agresywnej polityce Rosji i o tym jak na nią odpowiadać.
Karol Nawrocki w swoim wystąpieniu w Katedrze Wileńskiej podkreślił, że powstanie styczniowe – choć militarnie przegrane – było zwycięstwem w wymiarze moralnym i duchowym. – Obudziło sumienie narodów. Zachowało ich tożsamość. Przekazało kolejnym pokoleniom przesłanie, że poddać się nie wolno – dodał.
„Czy warto było walczyć?”
.Zaznaczył, że dzięki temu przekonaniu możliwe było odzyskanie niepodległości przez Polskę i Litwę w 1918 roku. – I dzięki niemu dziś potrafimy nazywać rzeczy po imieniu: agresję – agresją, a wolność – wolnością – powiedział Karol Nawrocki.
Wskazał, że pytanie, które zadawano wtedy – „czy warto było walczyć?” – nie należy wyłącznie do przeszłości i wraca ono dziś z całą mocą. – W świecie, w którym znów odradza się imperialna agresja. W świecie, w którym jeden z narodów Europy – naród ukraiński – już czwarty rok broni swojej wolności przed rosyjską napaścią – powiedział prezydent.
Pragnienie wolności towarzyszyło poprzednim pokoleniom – Gitanas Nauseda
.Zaznaczył, że historia zatacza koło, a jej najgroźniejsze momenty zawsze zaczynają się od próby odebrania innym prawa do wolności. – Ale to od nas zależy, czy zatoczy je jako powrót do niewoli, czy jako potwierdzenie, że Europa wyciągnęła wnioski ze swojej przeszłości – zaznaczył.
Prezydent Litwy Gitanas Nauseda przekonywał, że pragnienie wolności towarzyszyło poprzednim pokoleniom i pomogło przetrwać nowe fale represji, przymusowej indoktrynacji i niszczenia tożsamości narodowej. – Przykład Ukrainy pokazuje, iż pragnienia wolności nie da się pokonać – podkreślił.
– Rzezie, represje i presja propagandowa jeszcze bardziej jednoczą, wzmacniają determinację do oporu i przybliżają zwycięstwo. Wierzę, że pewnego dnia demokratyczne siły naszych sąsiadów, Białorusinów, również odniosą zwycięstwo – stwierdził Gitanas Nauseda.
Wszyscy w Europie muszą codziennie pracować na rzecz silnej Europy – Wołodymyr Zełenski
.Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski stwierdził, że już powstanie styczniowe pokazało, że przeznaczeniem Polaków, Litwinów, Ukraińców i Białorusinów jest „być razem”. – Dzisiaj wszyscy jesteśmy tutaj, w Wilnie, aby uczcić pamięć i podziękować za odwagę uczestnikom styczniowego powstania. Powstania, które potwierdziło, że naszym przeznaczeniem jest być razem. A nasz sukces – Ukraińców, Polaków, Litwinów, Białorusinów – może być tylko wspólnym sukcesem – mówił w Katedrze Wileńskiej Wołodymyr Zełenski.
Według Wołodymyra Zełenskiego wszyscy w Europie muszą codziennie pracować na rzecz silnej Europy. – Dlatego dla Europy ważne jest, aby nie stracić żadnego z narodów, które żyją w wolności. Dlatego dla Europy niezwykle ważne jest, aby nie tracić czasu – przekonywał ukraiński przywódca.
Po zakończeniu uroczystości w Katedrze Wileńskiej prezydent Karol Nawrocki wraz z małżonką Martą Nawrocką będą kontynuować jednodniową, roboczą wizytę w Litwie. Po południu trzy pary prezydenckie będą uczestniczyć na cmentarzu na Rossie w ceremonii upamiętniającej rocznicę wybuchu powstania styczniowego. Karol i Marta Nawroccy złożą też wieńce przy Mauzoleum Matki i Serca Syna, gdzie pochowana jest matka Józefa Piłsudskiego – Maria Piłsudska, a także jego serce. Po godz. 17 czasu lokalnego (16.00 w Warszawie) zaplanowano spotkanie prezydentów Karola Nawrockiego, Gianasa Nausedy i Wołodymyra Zełenskiego z przedstawicielami mediów
Polska sztafeta wolności
.Polacy nigdy nie godzili się, by o ich losach decydowali inni. W tę postawę wpisuje się XIX-wieczne Powstanie Styczniowe – heroiczna partyzancka wojna z rosyjskim okupantem – pisze prezydent Karol NAWROCKI w tekście „Polska sztafeta wolności„.
W czwartkowy wieczór 4 sierpnia 1864 roku kościoły na warszawskim Starym Mieście pękały w szwach. Dzień nie był świąteczny, więc czujna policja carska domyślała się, co jest powodem tak licznego gromadzenia się wiernych w świątyniach. Oto wśród mieszkańców miasta rozeszła się wieść, że następnego dnia zostaną straceni – wyrokiem rosyjskiego sądu – członkowie polskiego Rządu Narodowego.
Nazajutrz wielotysięczny tłum w milczeniu żegnał pięciu skazańców prowadzonych na szubienicę. Najstarszy z nich, generał Romuald Traugutt, miał zaledwie 38 lat. Był przywódcą Powstania Styczniowego – wielkiego polskiego zrywu, podjętego, by zrzucić rosyjskie jarzmo. Choć walki ciągnęły się jeszcze do jesieni, śmierć Traugutta i czterech jego towarzyszy była symbolicznym końcem tej insurekcji. „Wstąpili na szafot niewzruszenie i poddali się swemu losowi z perfekcyjnym […] opanowaniem” – relacjonował na gorąco „New York Times”. Mimo że w Ameryce trwała wojna domowa, gazeta dwukrotnie znalazła miejsce na swych łamach, by w tych sierpniowych dniach przybliżyć czytelnikom „ostatni akt w tragedii polskiej rebelii”.
Połowa XIX wieku to czas, gdy Zachód ma już za sobą pierwszą fazę rewolucji przemysłowej – i wciąż się rozwija. W roku 1859 rusza budowa Kanału Sueskiego, co radykalnie skróci drogę z Europy do Indii i na Daleki Wschód. Rok później Étienne Lenoir opatentuje we Francji swój silnik spalinowy. W roku 1861 telegraf łączy wschodnie wybrzeże Ameryki z zachodnim.
Do Polski, nieobecnej wówczas na mapie świata, nowoczesność puka z dużym opóźnieniem. Od końca XVIII wieku kraj jest podzielony między trzy potężne mocarstwa: Prusy, Rosję i Austrię. Z perspektywy Berlina, Petersburga, a zwłaszcza Wiednia ziemie polskie są położone peryferyjnie – i traktowane po macoszemu. Ale to niejedyny problem. Polacy nie mogą żyć jak wolni ludzie. Muszą się bronić przed germanizacją i rusyfikacją, a wszelkie zrywy niepodległościowe są brutalnie tłumione.
„Żadnych marzeń!” – oświadczył nowy car Rosji Aleksander II, gdy w roku 1856 gościł w Warszawie. W Królestwie Polskim – jak nazywano, zrazu autonomiczną, część zaboru rosyjskiego – chłopi wciąż nie mogli się doczekać uwłaszczenia. Patriotyczne manifestacje w Warszawie kończyły się strzelaniem do bezbronnego tłumu i wprowadzeniem stanu wojennego. Czarę goryczy przepełnił nowy pobór do wojska, który miał objąć osoby podejrzane o działalność konspiracyjną. Rekrutów czekała piętnastoletnia służba w carskiej armii – w tragicznych warunkach, nierzadko tysiące kilometrów od domu. Wielu wolało stanąć do walki, niż godzić się z takim losem.
.Tak oto 22 stycznia 1863 roku wybuchło powstanie, które miało się okazać najdłuższym z polskich zrywów porozbiorowych. Tymczasowy Rząd Narodowy wezwał rodaków „na pole walki już ostatniej” o wolność i niepodległość. Jednocześnie ogłosił uwłaszczenie chłopów i podkreślił, że wszyscy, „bez różnicy wiary i rodu”, są „wolnymi i równymi Obywatelami kraju”. Był to wielki krok w budowaniu nowoczesnego narodu.
PAP/MJ




