Prawie 200 tys. syryjskich uchodźców wróciło do ojczyzny po obaleniu Asada

Od grudnia 2024 roku, kiedy w Damaszku upadł reżim Baszara al-Asada, z Jordanii do Syrii wróciło ponad 190 tys. uchodźców – podała syryjska agencja SANA, powołując się na rzecznika UNHCR w Jordanii. W samym 2026 roku odnotowano około 16 tys. takich powrotów. To ważna zmiana, ale nie można jej mylić z końcem jednego z największych kryzysów przesiedleńczych ostatnich dekad.

Masowe powroty syryjskich uchodźców

.Jak wynika z informacji przekazanych przez rzecznika UNHCR Jusefa Tahę, 58 proc. osób wracających do Syrii stanowiły rodziny, a 42 proc. pojedyncze osoby. To pokazuje, że nie mamy do czynienia wyłącznie z indywidualnymi decyzjami podejmowanymi przez młodszych mężczyzn czy osoby próbujące sprawdzić warunki na miejscu. W wielu przypadkach chodzi już o pełne gospodarstwa domowe, które decydują się na powrót.

Przed upadkiem władz Asada w Jordanii zarejestrowanych było około 700 tys. syryjskich uchodźców. Dodatkowo przebywała tam bardzo duża grupa osób niezarejestrowanych, szacowana na kilkaset tysięcy. Dziś, według danych przywołanych przez SANA, w Jordanii pozostało niespełna 400 tys. zarejestrowanych Syryjczyków. To oznacza, że odpływ jest wyraźny, ale też pokazuje, jak ogromna grupa ludzi nadal nie zdecydowała się albo nie mogła zdecydować na powrót.

Warto patrzeć na te liczby szerzej. Już wcześniej przedstawiciele UNHCR informowali, że po zmianie władzy w Damaszku do swoich miejsc pochodzenia wróciło około 1,4 mln uchodźców z zagranicy i prawie 2 mln osób przesiedlonych wewnętrznie. To skala, która robi wrażenie, ale nie zmienia faktu, że wojna wypchnęła z domów znacznie więcej ludzi. W kulminacyjnym momencie poza Syrią znajdowało się około 6,4 mln uchodźców, a ponad 7 mln osób było przesiedlonych wewnątrz kraju.

To właśnie ten kontekst jest najważniejszy. Wojna, która wybuchła w 2011 roku, doprowadziła do śmierci setek tysięcy ludzi i rozbiła kraj na lata. Niezależna Komisja Śledcza ONZ oraz struktury ONZ od dawna wskazywały, że liczba ofiar śmiertelnych poszła w setki tysięcy. W obiegu często pojawia się szacunek mówiący o ponad 580 tys. zabitych między 2011 rokiem a wiosną 2021 roku, choć nowsze materiały OHCHR częściej podkreślają potwierdzoną liczbę ponad 300 tys. cywilnych ofiar w pierwszej dekadzie konfliktu i zaznaczają, że całkowita liczba zabitych jest wyższa.

Dlatego fala powrotów z Jordanii jest ważnym sygnałem politycznym i społecznym, ale jeszcze nie dowodem, że Syria wróciła do normalności. Powrót do domu nie oznacza przecież automatycznie powrotu do stabilnego życia. Wielu ludzi wraca do miejsc zniszczonych, wyludnionych albo pozbawionych podstawowej infrastruktury. AP przypominała w ostatnich miesiącach, że nawet przy rosnącej liczbie powrotów kraj nadal potrzebuje ogromnego wsparcia na odbudowę szkół, mieszkań, szpitali i sieci energetycznych.

Najkrócej mówiąc: 190 tys. powrotów z Jordanii to liczba, której nie da się zlekceważyć. Ale jeszcze bardziej wymowny pozostaje szerszy obraz. Po 14 latach wojny Syria nadal żyje w cieniu katastrofy, która wyrzuciła z domów miliony ludzi. Dzisiejsze powroty są więc raczej początkiem bardzo długiego procesu niż jego zakończeniem.

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 5 maja 2026