Siedmiu na dziesięciu Francuzów przeciw prawu wyborczemu dla cudzoziemców spoza UE

prawo głosu dla cudzoziemców

Aż 71% Francuzów przeciwnych jest, aby dać prawo głosu dla cudzoziemców spoza Unii Europejskiej. Dzieje się to w czasie, gdy francuski parlament pracuje nad przyznaniem prawa głosu cudzoziemcom spoza Unii Europejskiej (na początek w wyborach samorządowych). Tak przynajmniej wynika z sondażu CSA przeprowadzonego na zlecenie CNews, Europe 1 oraz Journal du Dimanche opublikowanego w niedzielę 8 lutego 2026 r.

Lewica dąży do rekonstrukcji francuskiego społeczeństwa

Od czasu traktatu z Maastricht z 1992 roku obywatele Unii Europejskiej zamieszkujący we Francji mogą brać udział w wyborach samorządowych i europejskich — po raz pierwszy skorzystali z tego prawa w 2001 roku. Nie mogą jednak obejmować funkcji mera ani jego zastępcy, gdyż urzędy te wiążą się z udziałem w wyborze senatorów, uznawanym za element suwerenności narodowej. Republika w ten sposób broni się przed zbyt wielką ingerencją w jej funkcjonowanie.

Głównie chodzi o t.zw. system parrainage, który polega na obowiązku uzyskania przez kandydata formalnego poparcia wybranych przedstawicieli władz publicznych jako warunku dopuszczenia do udziału w wyborach prezydenckich. Aby móc kandydować, należy zebrać co najmniej 500 podpisów od uprawnionych urzędników. Poparcia mogą udzielać m.in. merowie, parlamentarzyści, radni regionalni i departamentalni oraz europosłowie wybrani we Francji. I właśnie stąd opór, aby cudzoziemcy nie mieli tak wielkiego wpływu na system wyborczy we Francji, a co za tym idzie na francuską politykę.

Lewica jednak wciąż podejmuje nowe próby. Prawo głosu cudzoziemców w wyborach lokalnych od ponad czterdziestu lat stanowi element dyskusji we Francji. Była to obietnica François Mitterranda z 1981 roku, także ponawiał ją François Hollande w 2012 roku. Nigdy jednak nie została zrealizowana z powodu braku wystarczającej większości konstytucyjnej.

Francuzi obawiają się „wielkiej wymiany” proponowanej przez ideologów lewicy francuskiej. Miałaby ona polegać na wymianie społeczności w dużym stopniu konserwatywnej, na napływową społeczność dotychczas stanowiącą imigrancką mniejszość we Francji. Wejście tej grupy do polityki mogłoby stanowić dla Francji uderzenie, którego być może – jak twierdzą oponenci nowego prawa – Francja by nie przetrzymała.

Prawo głosu dla cudzoziemców. Kolejna próba zmiana prawa w Zgromadzeniu Narodowym

Komisja ustawodawcza Zgromadzenia Narodowego na wniosek lewicy przyjęła przed kilkoma dniami projekt ustawy mający na celu przyznanie prawa głosu oraz biernego prawa wyborczego w wyborach samorządowych cudzoziemcom niebędącym obywatelami Unii Europejskiej, zamieszkującym we Francji. Zgromadzenie Narodowe ma przegłosować nowe prawo 12 lutego 2026 r. i to mimo silnego sprzeciwu opinii publicznej, czego dowodem jest najnowszy sondaż CSA przeprowadzony dla CNews, Europe 1 i Journal du Dimanche. Zgodnie z wynikami badania, 71% Francuzów deklaruje sprzeciw wobec przyznania cudzoziemcom spoza Unii Europejskiej prawa głosu i kandydowania w wyborach samorządowych, podczas gdy 29% opowiada się za taką zmianą.

Dwóch na trzech Francuzów odrzuca pomysł prawa głosu dla cudzoziemców spoza UE

Co ciekawe, odrzucenie reformy rozkłada się stosunkowo równomiernie ze względu na płeć (przeciw opowiada się 71% mężczyzn oraz 70% kobiet), większe różnice widać jeśli analizujemy wiek respondentów. O ile grupa wiekowa 25–34 lata jest najbardziej dania prawa głosu cudzoziemcom (43% poparcia), o tyle sprzeciw wyraźnie narasta wraz z wiekiem. Aż 78% osób w wieku 50–64 lat oraz 77% respondentów mających 65 lat i więcej odrzuca prawo głosowania dla cudzoziemców spoza UE. Łącznie 61% osób poniżej 35. roku życia wyraża sprzeciw, wobec 78% wśród badanych powyżej 50 lat.

Oczywistym jest, że w badaniu CSA przeprowadzonego na zlecenie CNews, Europe 1 oraz Journal du Dimanche bardzo wyraźnie wychodzi rozkład sympatii politycznych. I tak po stronie lewicy 54% respondentów opowiada się za umożliwieniem cudzoziemców brania udziału w wyborach, przy czym występują tu istotne różnice wewnętrzne. Poparcie deklaruje 62% zwolenników La France insoumise Jean-Luc Melenchona, 41% sympatyków Zielonych oraz 36% członków elektoratu Partii Socjalistycznej, gdzie sprzeciw nadal dominuje.

W pozostałych obozach politycznych sytuacja wygląda także ciekawie. Oto bowiem aż 70% sympatyków prezydenckiej większości (Renaissance Emmanuela Macrona) sprzeciwia się rozszerzeniu prawa głosu na cudzoziemców – a mówimy o wyborcach definiujących się zwykle jako wyborcy postępowi.

Nie może oczywiście dziwić, że prawicy odsetek sprzeciwiających się nowemu prawu głosu dla cudzoziemców sięga 87%, osiągając najwyższe 92% wśród sympatyków Republikanów – partii Nicolasa Sarkozy’ego czy Bruno Retailleau. W elektoratach Zjednoczenia Narodowego Jordana Bardelli oraz Reconquête Erica Zemmoura sprzeciw wyraża 89% respondentów.

Debata wykracza daleko poza reformę wyborczą. Dotyczy samej przyszłości narodu francuskiego.

Jean-Paul Garraud, eurodeputowany Zgromadzenia Narodowego, na łamach „Journal du Dimanche” przekonuje, że wprowadzenie tego prawa będzie błędem:

„Historia uczy nas, że społeczeństwa osłabione, podzielone i pozbawione punktów odniesienia tożsamościowego stają się szczególnie podatne na doktryny totalitarne. XX wiek dał temu tragiczną ilustrację w postaci komunizmu i nazizmu, odpowiedzialnych za wszelkie okrucieństwa. Dziś jest to islamizm. Osłabianie państwa narodowego w takim kontekście oznacza rozbrajanie samej demokracji. Jak przypominał generał de Gaulle, żadna trwała polityka nie może istnieć w oderwaniu od rzeczywistości, a pierwszą z tych rzeczywistości pozostaje istnienie narodu.

Francja nie jest konstrukcją administracyjną. Jest owocem wieków historii, walk i poświęceń. W naszych rodzinach przelana została za nią krew. W mojej również. To nie politycy nawróceni na globalizm mogą dziś decydować o wymazaniu tego dziedzictwa w imię ideologii dekonstrukcyjnych. Monteskiusz pisał, że naród broni swoich praw, gdy zna ich cenę. Trzeba jeszcze, by ci, którzy rządzą, pamiętali o cenie, jaką Francja zapłaciła, by istnieć jako kraj wolny i suwerenny.

.Debata ta wykracza daleko poza reformę wyborczą. Dotyczy samej przyszłości narodu francuskiego. Kontynuowanie tej drogi oznaczałoby zorganizowanie jego osłabienia, a następnie jego rozmycia. Wciąż możliwe jest zatrzymanie tego procesu. Odrodzenie narodowe, obrona suwerennej Francji oraz budowa Europy narodów, szanującej ludy, stanowią wyraźną alternatywę. To nasza droga, droga Zjednoczenia Narodowego. Bronić obywatelstwa francuskiego nie znaczy zamykać się na świat. Oznacza zachować sam warunek istnienia demokracji żywej, silnej i zdolnej do integracji bez zapierania się samej siebie.

Jeśli ten proces nie zostanie zatrzymany, nie będzie to jedynie reforma instytucjonalna. Będzie to decydujący etap w politycznym, historycznym i cywilizacyjnym wymazywaniu Francji” – pisze Jean-Paul Garraud.

Oprac. AJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 8 lutego 2026