Premier powinien porozumieć się z prezydentem w sprawie reformy sądownictwa [IBRIS]

porozumienie w sprawie reformy sądownictwa

84,6 proc. Polaków uważa, że prezydent Karol Nawrocki i premier Donald Tusk powinni jak najszybciej osiągnąć porozumienie w sprawie reformy sądownictwa – wynika z sondażu United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski. Odmiennego zdania jest 5,6 proc., a 9,8 proc. nie ma zdania na ten temat.

Polacy za jak najszybszym porozumieniem premiera z prezydentem w sprawie reformy wymiaru sprawiedliwości

.W najnowszym sondażu Polaków pytano, czy zgadzają się z tym, że „prezydent Karol Nawrocki i premier Donald Tusk powinni jak najszybciej osiągnąć porozumienie w kwestiach reformy wymiaru sprawiedliwości, ponieważ dalszy konflikt w tej sprawie generuje niepotrzebne koszty polityczne, społeczne i finansowe dla Polaków?”.

84,6 proc. badanych zgodziło się z tym stwierdzeniem – 50,7 proc. zgodziło się z nim „zdecydowanie”, a 33,9 proc. odpowiedziało, że „raczej się zgadza”. Odmiennego zdania jest 5,6 proc. ankietowanych – przy tym 1,2 proc. „zdecydowanie” nie zgadza się z tym stwierdzeniem, 4,4 proc. „raczej” się nie zgadza. 9,8 proc. nie ma zdania w tej sprawie.

Porozumienie w sprawie reformy sądownictwa jest niezbędne – oceniają respondenci niezależnie od sympatii politycznych

Za jak najszybszym porozumieniem w kwestii reformy wymiaru sprawiedliwości było 94 proc. wyborców koalicji rządzącej – czyli Koalicji Obywatelskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego, Polski 2050 i Nowej Lewicy. Przy czym 58 proc. wyborców koalicji rządzącej „zdecydowanie” się zgodziło, 36 proc. „raczej się zgadza”. Przeciwnego zdania było 5 proc., przy tym 4 proc. „raczej się nie zgadza”, a 1 proc. nie zgodziło się zdecydowanie. 1 proc. nie ma zdania w tej sprawie.

Pomysł ten poparło łącznie 79 proc. wyborców opozycji (PiS i Konfederacji), 49 proc. „zdecydowanie” się zgadza, a 30 proc. „raczej się zgadza”. Odmiennego zdania jest 4 proc., 2 proc. zwolenników opozycji nie zgadza się zdecydowanie, tyle samo raczej się nie zgadza, a 17 proc. nie ma zdania.

Jak najszybsze porozumienie w tej sprawie poparło również 81 proc. „pozostałych wyborców”, przy czym 44 proc. „zdecydowanie się zgadza”, a 37 proc. „raczej się zgadza”. Nie zgodziło się z tym 9 proc. respondentów w grupie pozostałych wyborców – którzy wybrali odpowiedź „raczej się nie zgadzam”, żaden z nich nie wyraził zdecydowanego sprzeciwu w tej kwestii, a 10 proc. nie miało zdania.

Sondaż został przeprowadzony przez United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski w dniach 14-16 listopada 2025 roku. Badanie zrealizowano metodą CATI&CAWI (telefoniczne wywiady wspomagane komputerowo oraz ankiety online) na reprezentatywnej próbie 1000 dorosłych Polaków.

Łaska pańska

Prawo łaski jest w systemie demokratycznym bardzo potrzebne, ale ważne jest, by stosował je ktoś, kogo do tej roli świadomie wybierają obywatele. Bez pośrednictwa parlamentu czy premiera – pisze Marcin KĘDRYNA

Akt łaski nie ma żadnych ograniczeń – powiedział kilka dni temu Wirtualnej Polsce szef Kancelarii Prezydenta (przy okazji – prezydencki prawnik) minister Zbigniew Bogucki.

Natychmiast odpalili się zawodowi krytycy Pałacu. Wsparła ich oczywiście ochotnicza rezerwa. Wsparła w bardzo niestety powierzchownej krytyce: jak można ułaskawić formalnie niewinnego. Ten rodzaj logiki przypomina mi toutes proportions gardées świętej pamięci Andrzeja Leppera i jego „he, he, nie da się zgwałcić prostytutki”. A prezydenckie prawo łaski to coś dużo bardziej poważnego. Zbyt poważnego, byśmy mogli sobie pozwolić na to, by tak łatwo z dyskusji na jego temat rezygnować.

W styczniu ubiegłego roku, w parę dni po zatrzymaniu w Pałacu Prezydenckim posłów Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika, napisałem w „Dzienniku Polskim” felieton pod niezbyt może błyskotliwym tytułem „Walka władz”. Wciąż, jak widać, aktualny, więc pozwolę sobie jego fragmenty zacytować.

Oto bowiem jesteśmy tak przyzwyczajeni do wojny PiS-u z Platformą, że mało kto zdaje sobie sprawę, że kryzys, z którym mamy teraz do czynienia, nie jest klasyczną partyjną nawalanką. W tej sprawie właściwy front przechodzi gdzie indziej. W tym przypadku walczy władza sądownicza z wykonawczą. Oczywiście, nie cała. Część władzy sądowniczej, wspierana przez część korporacji prawniczej, walczy z prezydentem. O władzę, której trójpodział wcale nie znaczy tego, co nam się próbuje od dłuższego czasu wmawiać, pełnej wzajemnej niezależności trzech jej rodzajów, bo demokracja funkcjonuje dzięki zasadzie równowagi i kontroli władz czy też systemowi równoważenia i hamowania władz.

Profesorowie prawa, którym przez całe lata abolicja indywidualna nie przeszkadzała, zmienili na jej temat zdanie po jej pierwszym w Polsce zastosowaniu.

Dziś oburzają się, że zastosowanie abolicji w formie prawa łaski nie jest niczym innym jak ingerencją w wymiar sprawiedliwości. I to jest prawda. Dokładnie o to w tym chodzi. Prezydent (władza wykonawcza) dostał narzędzie, którego może użyć w momencie, w którym sąd (władza sądownicza) zrobi coś, co z punktu widzenia państwa nie jest dobre.

Sądy chciałyby mieć władzę ostateczną. I o to walczą, tyle że każda władza musi być kontrolowana, bo inaczej się wynaturza. Prawnicza dyskusja o prezydenckim prawie do ułaskawiania jest dość wsobna. Dla prostego człowieka, który wiedzę o kwestiach prawnych czerpie z amerykańskich seriali, informacja o tym, że w najważniejszym polskim podręczniku procedury karnej napisano o abolicji indywidualnej, nie mówi zbyt wiele.

Dużo łatwiejszy do przyjęcia jest komunikat: Jak można ułaskawić niewinnego? Przecież przed prawomocnym wyrokiem każdy jest niewinny. He, he. Zwłaszcza gdy jest to poparte tekstem: współczesne prawo nie zna takiej sytuacji. A przecież zna. Dlaczego Nixon nie stanął przed sądem? Bo go Ford ułaskawił. A czy został skazany przez jakiś sąd? Nie został. Nie stanął przed sądem. Bo go Ford ułaskawił, włączając wszelkie przestępstwa, które Nixon mógł popełnić podczas pełnienia urzędu prezydenta.

Amerykański prezydent może ułaskawić jeszcze przed postawieniem w stan oskarżenia. Nikt się jakoś specjalnie nie oburza. Jest to traktowane jako element systemu checks and balances. Powtarzam, chodzi o to, by w sytuacji, gdy władza sądownicza odwali jakąś manianę, władza wykonawcza mogła to skorygować. Przepis dotyczący ułaskawienia w amerykańskiej konstytucji brzmi tak: „He shall have Power to grant Reprieves and Pardons for Offences against the United States, except in Cases of Impeachment” („He”, czyli Prezydent Stanów Zjednoczonych). U nas tak: „Prezydent Rzeczypospolitej stosuje prawo łaski. Prawa łaski nie stosuje się do osób skazanych przez Trybunał Stanu”.

Pomijając fakt, że w Stanach musiano oddzielić prawo stanowe od federalnego, można odnieść wrażenie, że ktoś od kogoś odpisywał.

Kiedy się w dyskusji o ułaskawieniu używa przykładu Stanów Zjednoczonych, od razu można usłyszeć, że tam jest inny system prawny. To prawda, jest. Ale zasad demokracji uczy się od nich cały świat. No i jeszcze jedno, o czym z niewiadomych przyczyn nikt chyba nie mówi, abolicja indywidualna, czyli możliwość ułaskawienie przed prawomocnym wyrokiem, poza Polską, w Europie, funkcjonuje w kilku państwach. Jest też w Izraelu. Więc nie jest to wcale jakaś aberracja.

W naszym konstytucyjnym układzie prezydent, niezależnie od tego, czy go lubimy, czy nie, ma największą legitymację. Decyzję o jego wyborze podejmuje największa liczba ludzi. W związku z tym może w naszym imieniu podejmować różne decyzje. Na przykład może zawetować ustawę, może przyznać obywatelstwo. Może nadać order. Może też ułaskawić. W naszym imieniu. I jakkolwiek by na to patrzeć, próba pozbawienia go prawa do tego jest próbą pozbawiania tego prawa nas wszystkich.

.Pisząc tamten felieton, pogrzebałem trochę w historii Stanów Zjednoczonych. Nieoceniony profesor Zbigniew Lewicki mówi, że większość dyskusji ustrojowych, które nas – zainteresowanych – dziś zajmują, Amerykanie przeprowadzili już dawno temu.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/marcin-kedryna-laska-panska/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 21 listopada 2025