Premier Takaichi za utrzymaniem wyłącznie męskiej linii dziedziczenia tronu

Szefowa japońskiego rządu Sanae Takaichi wykluczyła w dniu 27 lutego 2026 r. możliwość zmian w zasadach sukcesji, opowiadając się za utrzymaniem wyłącznie męskiej linii dziedziczenia tronu. Stanowisko to koliduje z wysokim poparciem społecznym dla cesarzowych oraz postępującym kurczeniem się liczby męskich następców w dynastii.
Premier Takaichi przeciwna zmianom zasad sukcesji
.Rząd, podobnie jak ja, szanuje raport ekspertów, który uznał za właściwe ograniczenie uprawnień do tronu wyłącznie do męskich potomków w linii prostej, należących do rodu cesarskiego – oświadczyła Sanae Takaichi. Wcześniej polityk wskazywała, że kwestia zapewnienia ciągłości rodu jest „pilna”, sugerując jednak rozwiązanie polegające na włączeniu do rodu cesarskiego dalekich krewnych płci męskiej, a nie dopuszczenie kobiet do władzy.
Choć 64-letnia Sanae Takaichi przełamała tzw. szklany sufit, zostając w 2025 r. pierwszą kobietą na stanowisku premiera, jej agenda polityczna daleka jest od postulatów feministycznych i reprezentuje twarde konserwatywne skrzydło. Sprzeciwia się m.in. nowelizacji kodeksu cywilnego, która pozwoliłaby kobietom na zachowanie swojego nazwiska rodowego po ślubie. Opozycja wytyka jej również, że w obecnym gabinecie zasiadają zaledwie dwie kobiety.
90 proc. Japończyków popiera zmiany w zasadach sukcesji?
.Kwestia sukcesji powraca w debacie publicznej od lat. W sondażu przeprowadzonym przez agencję Kyodo News w 2024 r. 90 proc. respondentów opowiedziało się za pomysłem panowania cesarzowej, ponieważ japońska rodzina cesarska boryka się z problemem malejącej liczby męskich potomków.
Jeszcze w 2005 roku rządowy komitet zalecił, by tron dziedziczyło najstarsze dziecko niezależnie od płci. Dyskusję ucięły jednak narodziny księcia Hisahito w 2006 r., bratanka obecnego cesarza Naruhito, na którym dziś spoczywa przyszłość dynastii. Tron Chryzantemy to najstarsza nieprzerwana monarchia dziedziczna na świecie, której mityczne początki sięgają 660 roku p.n.e.
Japonia, czyli „kraj bez przyszłości”. Japończycy pokolenia Z
Trudno jest w Japonii mówić o szerokim zaangażowaniu politycznym młodych ludzi. Zaledwie 1/5 japońskich 18-latków wierzy, że może zmienić swój kraj lub społeczeństwo.
Wostatnich latach młodzi ludzie na całym świecie angażują się w różne protesty, od strajków klimatycznych na czele z Gretą Thunberg po ruch „Black Lives Matter”. Japonia nie jest wyjątkiem –zaskoczona japońska prasa pisała szeroko, że Światowy Marsz na Rzecz Klimatu przyciągnął gimnazjalistów. Duże zainteresowanie wzbudził też protest licealistów, którzy zebrali się pod Ministerstwem Edukacji, Kultury, Sportu, Nauki i Technologii, żeby wyrazić niezadowolenie z systemu egzaminów wstępnych na studia. Japończycy protestowali również przeciwko ustawie o prokuraturze i uczestniczyli w aktywizmie internetowym, w tym w ruchu #MeToo na rzecz praw kobiet i japońskim ruchu #KuToo przeciwko miejscom pracy, które zmuszają kobiety do noszenia butów na wysokich obcasach – nazwanym tak ze względu na grę słów kutsu, czyli buty, i kutsū, czyli ból.
Pomimo tego trudno jest w Japonii mówić o szerokim zaangażowaniu politycznym młodych ludzi. Zaledwie 1/5 japońskich 18-latków wierzy, że może zmienić swój kraj lub społeczeństwo, co jest najniższym wynikiem wśród krajów objętych badaniem Nippon Foundation’s Awareness Survey, przeprowadzonym także w Chinach, Korei Południowej, Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii.
Z edycji tego badania z marca 2024 roku wynika, że tylko 15 proc. badanych młodych osób wskazało, że przyszłość ich kraju „będzie lepsza”. 90 proc. respondentów określiło japońską politykę jako „nieczystą grę”, a ponad 80 proc. działania polityków jako „nieodpowiedzialne”. Nieco mniej niż połowa przyznała, że „postrzega siebie samych jako dorosłych”, a ok. 60 proc. wskazało, że chce brać udział w wolontariatach – za każdym razem były to najniższe wskaźniki ze wszystkich badanych krajów.
Znajduje to odzwierciedlenie we frekwencji wyborczej. Zgodnie ze statystykami rządowymi odsetek głosujących w wyborach krajowych w 2022 i 2021 r. wyniósł odpowiednio 52 proc. i 56 proc. Frekwencja wśród osób w wieku dwudziestu kilku lat w wyborach powszechnych była najniższa od 1969 roku.
Japońskie pokolenie Z nazywa się pokoleniem Satori (さとり世代), osób urodzonych po 1997 roku, ukształtowanych przez japońską gospodarkę po pęknięciu bańki technologicznej i w dobie gwałtownego rozwoju technologii. Są czasem nazywani „pokoleniem oświeconych”, które docenia chwilę obecną zamiast pogoni za karierą i materializmem.
PAP/Krzysztof Pawliszak/MJ






