Prezydencki projekt ustawy SAFE zero procent powinien dziś być procedowany przez Sejm [Zbigniew BOGUCKI]

Szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki stwierdził, że w ustawie wdrażającej unijny program SAFE nie ma ani złotówki, tymczasem – jak dodał – rząd taki zarzut stawia pod adresem prezydenckiej inicjatywy „polskiego SAFE 0 proc.”
Propozycja prezydenta boli rządzących dlatego, że uniemożliwi im „przepalenie” zysku z Narodowego Banku Polskiego
.Do 20 marca prezydent Karol Nawrocki ma czas na podjęcie decyzji ws. ustawy wdrażającej unijny program SAFE, która zakłada stworzenie funduszu w BGK do obsługi środków z unijnych pożyczek. Prezydent wraz z prezesem NBP Adamem Glapińskim zaproponował alternatywę do unijnego SAFE – „polski SAFE 0 proc.”. Wedle tej propozycji w BGK miałby być utworzony Polski Fundusz Inwestycji Obronnych, finansowany z zysku Narodowego Banku Polskiego. Premier Donald Tusk określił ten pomysł mianem „SAFE zero złotych”.
Zbigniew Bogucki skomentował w Polsat News, że rząd „ma odwagę, żeby nie powiedzieć czelność” mówić, że w projekcie prezydenckim nie ma pieniędzy. Tymczasem – jak przekonywał – to w ustawie dot. unijnego SAFE, leżącej na biurku prezydenta, nie ma ani jednej złotówki. – Co więcej, panowie nie mają umowy, bo musieliby mieć umowę pożyczki. Nie mają warunków umowy pożyczki, czyli nie wiedzą nawet, na jakich warunkach to biorą – powiedział szef kancelarii prezydenta.
Dodał, że projekt prezydencki, podobnie jak ustawa o unijnym SAFE, mówi o tym, jak ustanowić fundusz; ponadto wskazuje, w jaki sposób dobrze gospodarować zyskiem z NBP. – Mówi także, że zysk Narodowego Banku Polskiego zamiast trafiać bezpośrednio do budżetu – czego pewnie oczekiwałby premier i minister finansów po to, żeby zasypywać gigantyczną dziurę budżetową – ma trafić i na polską armię i na polskie zbrojenia – stwierdził Bogucki.
Jego zdaniem, propozycja prezydenta boli rządzących dlatego, że uniemożliwi im „przepalenie” zysku z Narodowego Banku Polskiego.
Pytany, kiedy prezydent zdecyduje ws. uchwalonej przez parlament ustawy o unijnym SAFE, Bogucki przypomniał, że prezydent ma na to czas do przyszłego piątku. Na kolejne pytanie, czy możliwy jest scenariusz dwóch programów SAFE – tj. unijnego i polskiego – odparł, że „projekt prezydencki powinien być procedowany dzisiaj, bo dzisiaj rozpoczyna się posiedzenie Sejmu”.
Zbigniew Bogucki zapewnił też, że podczas spotkania prezydenta z generałami nie było mowy o zawetowaniu ustawy o unijnym SAFE. O tym, że prezydent powiedział dowódcom armii o zamiarze zawetowania ustawy pisał we wtorek Onet. Z kolei premier powiedział przed posiedzeniem rządu, że dotarły do niego sygnały o decyzji prezydenta ws. weta.
Szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki zapewnił, że podczas spotkania prezydenta z generałami nie było mowy o zawetowaniu ustawy o unijnym SAFE
.Szef kancelarii prezydenta przekonywał też, że w tym roku, zgodnie z propozycją prezydencką, do Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych trafiłoby tyle samo pieniędzy, ile z unijnego SAFE. Jak tłumaczył, ponieważ zysk NBP za dany rok jest wypłacany w czerwcu następnego roku, Bank Gospodarstwa Krajowego emitowałby obligacje, które byłyby później spłacone przez Fundusz zasilony zyskiem Narodowego Banku Polskiego.
Zgodnie z prezydenckim projektem wpływy z zysku NBP, dotychczas wpłacane do budżetu państwa, miałyby zostać przekierowane na realizację zadań związanych z obronnością, w tym na zakup sprzętu wojskowego oraz systemów obronnych, zakup wyposażenia dla formacji mundurowych odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa czy inwestycje w infrastrukturę wojskową i logistyczną zapewniającą mobilność wojskową.
Środki Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych miałyby pochodzić m.in. z wpłaty z zysku NBP, kredytów, pożyczek i obligacji. W przypadku, gdy wpłata z NBP w danym roku okazałaby się niższa od kwoty przewidzianej w programie wieloletnim, BGK musiałby pożyczyć brakującą sumę, a zobowiązania te miałyby być objęte gwarancją Skarbu Państwa. Pożyczka miałaby podlegać spłacie ze środków Funduszu pochodzących z wpłat NBP dokonywanych w kolejnych latach.
Suwerenność przemysłowa. Jak Polska może sfinansować własny kompleks obronny?
.Krótki horyzont rozliczeniowy UE SAFE sprawia więc, że pieniądze muszą iść przede wszystkim na zakup gotowego sprzętu, nie na budowę nowych zdolności wytwórczych. Instrument zaprojektowany pod potrzeby istniejących ośrodków przemysłowych Europy Zachodniej wzmacnia ich pozycję zamiast tworzyć nową bazę produkcyjną w Europie Środkowej – pisze Maciej ŚWIRSKI
Mechanizm warunkowości politycznej w architekturze finansowej Unii Europejskiej jest jednym z tych wynalazków, które wyglądają niewinnie dopóki nie zostaną użyte. Polska doświadczyła tego przy KPO: program stworzony jako odpowiedź na skutki pandemii stał się dźwignią nacisków dotyczących ustroju sądownictwa. Komisja Europejska dowiodła, że potrafi blokować transfery środków finansowych pod pretekstem warunków nie mających żadnego związku z celem programu. Nie był to błąd ani przeoczenie. Był to precedens i jako precedens należy go traktować.
Nabiera on szczególnego znaczenia teraz, gdy w grę wchodzi finansowanie obronności. Artykuł 4 ust. 2 TUE mówi wprost, że bezpieczeństwo narodowe jest wyłączną odpowiedzialnością każdego państwa członkowskiego. Artykuł 346 TFUE wyraźnie przyznaje państwom prawo do podejmowania działań koniecznych dla ochrony podstawowych interesów bezpieczeństwa związanych z produkcją lub handlem bronią.
Jeżeli dostęp do finansowania inwestycji obronnych uzależniony zostaje od spełnienia warunków ustalanych przez Brukselę – a tak właśnie działa program SAFE – powstaje mechanizm pośredniej kontroli nad polityką bezpieczeństwa państw. Wpływ na strukturę zakupów uzbrojenia, wybór dostawców technologii wojskowych, kierunki inwestycji przemysłowych. Z perspektywy traktatowej jest to przekroczenie kompetencji. W praktyce geopolitycznej jest to narzędzie nacisku.
Jest jeszcze drugie ograniczenie SAFE, mniej oczywiste. Środki mają być wydatkowane w perspektywie około czterech lat. Tymczasem budowa nowoczesnego przemysłu zbrojeniowego jest procesem znacznie dłuższym – od projektu technologicznego przez procedury środowiskowe i licencyjne po uruchomienie linii produkcyjnych i wyszkolenie kadr trwa sześć do dziesięciu lat. Zakład osiąga pełną zdolność produkcyjną dopiero po tym czasie.
Krótki horyzont rozliczeniowy sprawia więc, że pieniądze SAFE muszą iść przede wszystkim na zakup gotowego sprzętu, nie na budowę nowych zdolności wytwórczych. Efekt jest łatwy do przewidzenia: instrument zaprojektowany pod potrzeby istniejących ośrodków przemysłowych Europy Zachodniej wzmacnia ich pozycję zamiast tworzyć nową bazę produkcyjną w Europie Środkowej.
Na konferencji bezpieczeństwa w Monachium w 2026 roku Marco Rubio zwrócił uwagę na element systematycznie niedoceniany w europejskiej debacie strategicznej: zdolność produkcyjna jest fundamentem bezpieczeństwa państwa. W konflikcie zbrojnym o wysokiej intensywności decyduje tempo wytwarzania uzbrojenia, zdolność odtwarzania zapasów, głębokość bazy przemysłowej – a nie liczba umów zakupowych ani deklaracje sojusznicze. Te słowa amerykańskiego Sekretarza Stanu wynikają z brutalnej rzeczywistości wojny na Ukrainie. Ukraina w latach 2023-2025 zużywała od jednego do dwóch milionów pocisków artyleryjskich rocznie, Rosja produkowała od dwóch do trzech milionów, produkcja dronów bojowych na Ukrainie przekroczyła dwa miliony sztuk rocznie. Wielka Wojna powróciła jako wojna przemysłowa – dokładnie w takiej postaci, jaką poznała ją Europa w 1916 roku.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/maciej-swirski-suwerennosc-przemyslowa/
PAP/MB







