Prezydent Karol Nawrocki z Pierwszą Damą dołączyli do Orszaku Trzech Króli

Karol Nawrocki z Pierwszą Damą

W stolicy orszak Trzech Króli przeszedł Traktem Królewskim. W wydarzeniu wziął udział prezydent RP Karol Nawrocki z Pierwszą Damą. Na zakończenie abp Adrian Galbas zaapelował do wszystkich o odważne świadectwo wiary w życiu publicznym.

Karol Nawrocki z Pierwszą Damą na Orszaku Trzech Króli

.W 2026 roku orszak przeszedł pod hasłem „Nadzieją się cieszą!”, zaczerpniętym z XVII-wiecznej kolędy „Mędrcy świata, monarchowie” autorstwa Stefana Bortkiewicza. W stolicy barwny pochód przeszedł Traktem Królewskim. Zainaugurowała go modlitwa Anioł Pański pod Pomnikiem Mikołaja Kopernika na Krakowskim Przedmieściu, gdzie zebranych pobłogosławił abp Adrian Galbas. Na czele orszaku szedł gwiazdor z gwiazdą, za nim kolędnicy z wesołym turoniem, następnie mali pastuszkowie i aniołki. Królowie pojechali wraz ze swoimi dworami na specjalnych pojazdach.

Na wysokości Pałacu Prezydenckiego do orszaku dołączył prezydent RP Karol Nawrocki wraz z małżonką Martą Nawrocką. – Będziemy szli, mówiąc głośno, że Polska jest bardzo przywiązana do tradycji katolickich, chrześcijańskich do objawienia Jezusa – powiedział prezydent w rozmowie z dziennikarzami. Zwrócił uwagę, że wydarzenia takie jak Orszak Trzech Króli od początku były inicjatywą oddolną, inspirowaną społecznie.

– Obok pięknego polskiego języka, naszej kultury wartości chrześcijańskie, które są z nami od ponad 1000 lat, są tym, co konstytuuje naszą wspólnotę narodową, nawet wówczas, gdy władza niekoniecznie je pielęgnuje – powiedział Karol Nawrocki. Przyznał, że różne były okresy, także w Trzeciej Rzeczypospolitej, mimo tego w Polakach głęboko tkwią wartości chrześcijańskie, takie jak miłość, miłosierdzie, szacunek do drugiego człowieka. – Takim jesteśmy narodem – zaznaczył.

„Wśród przeciwności nadzieja zagości!”

.Orszakowi europejskiemu towarzyszyło zawołanie: „Wśród przeciwności nadzieja zagości!”, orszakowi azjatyckiemu: „Jezus przykładem, idźmy Jego śladem!”, zaś orszakowi afrykańskiemu – „Po nadzieję do Betlejem!”. Po dotarciu do stajenki na Placu Zamkowym władcy reprezentujący ludy na trzech kontynentach złożyli pokłon, uznając Jezusa za Króla i Zbawiciela, za Najwyższego Kapłana, ofiarując Mu złoto – dar czystego serca i symbol królewskiej misji, kadzidło – znak modlitwy i symbol kapłaństwa oraz mirrę – znak cierpienia i symbol proroctwa.

– Gdyby cały świat miał na tyle pokory, by klęknąć przed nowonarodzonym Mesjaszem, na pewno byłoby dużo więcej pokoju, spokoju i dużo więcej nadziei – powiedział metropolita warszawski na zakończenie orszaku. Abp Adrian Galbas przyznał, że to, co może zrobić pojedynczy człowiek, to skłonić swoją głowę przed Chrystusem, uznając w Nim Emmanuela, czyli Boga, który jest z nami.

Dzięki temu, (…) choćbym przechodził ciemną doliną, najciemniejszą, zła się nie ulęknę, bo nie jestem sam, bo On jest z nami. Z tego płynie nadzieja. (…) Jesteśmy wolni od rozpaczy, od beznadziei, ponieważ jest z nami Bóg i Jego miłość i błogosławieństwo – powiedział hierarcha. Wezwał także do odważnego dawania świadectwa swojej wiary w codzienności. – Tak jak dzisiaj nie wstydzimy się swojej i wychodzimy, aby ją publicznie pokazać, tak niech będzie przez wszystkie dni tego rozpoczętego roku i przez całe nasze życie. (…) Idźmy nie przebrani za chrześcijan, ale jako prawdziwi chrześcijanie – wezwał abp Adrian Galbas.

„Pielgrzymi nadziei”

.Do uczestników wydarzenia słowo skierował abp Edgar Pena Parra z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej. Nawiązując do kończącego się 6 stycznia w Kościele powszechnym Roku Jubileuszowego, obchodzonego pod hasłem „Pielgrzymi nadziei”, życzył on uczestnikom orszaku cnoty nadziei. „W szczególny sposób niech nadzieja będzie umocnieniem dla rodzin i młodego pokolenia, by nieśli ją do ludzi cierpiących i starszych oraz do misjonarzy i misjonarek głoszących Jezusa na krańcach świata – napisał hierarcha.

Poinformował, że papież Leon XIV, uczestnik wydarzenia, udzielił pasterskiego błogosławieństwa. Orszak zwieńczył polonez do melodii kolędy „Bóg się rodzi”. Wspólne kolędowanie zorganizowane przez Centrum Myśli Jana Pawła II potrwa w Warszawie do godz. 20. Wystąpi m.in. zespół Trebunie Tutki, dwa chóry: Cantores Minores (Archikatedralny Chór Męski Archikatedry Warszawskiej) i Vistula Ensemble (złożony ze studentów Uniwersytetu Muzycznego w Warszawie) oraz Justyna Jędrusik & Sąsiedzi, czyli zespół złożony z solistki, wiolonczelisty i kontrabasisty.

Przypadająca w Kościele katolickim 6 stycznia uroczystość Objawienia Pańskiego jest jednym z pierwszych świąt, które ustanowił Kościół – w III wieku w Kościele wschodnim, a w IV wieku w Kościele zachodnim. Od 2011 r. jest to w Polsce dzień wolny od pracy, podobnie jak i w innych krajach, np. we Włoszech, Hiszpanii, Grecji, Szwecji, Finlandii, Austrii czy w Szwajcarii.

O porozumienie ponad Świętami

.Słucham ostatnich wypowiedzi nowego arcybiskupa warszawskiego i jestem pełen nadziei. Rozumienie służby, dobra wspólnego i polityki abp. Adriana GALBASA to coś, czego potrzeba nie tylko w Kościele. To myślenie warto przenieść dalej – pisze Michał KŁOSOWSKI.

Nie tylko w sensie geograficznym, społecznym czy gospodarczym, ale przede wszystkim w sensie politycznym Polska jest rzeczywiście trudnym krajem. Wiemy to nie od dzisiaj, nie tylko przez porównanie. Kraj, w którym polaryzacja społeczna i ideologiczna, a także głęboki podział polityczny stały się normą, a nie wyjątkiem, to chyba najprostszy opis współczesnej Polski. W kontekście Świąt Bożego Narodzenia, kiedy to na całym świecie podkreślamy wartość pokoju, pojednania i miłości, warto więc sięgnąć po refleksję, która dziś wydaje się konieczna: jak w naszym, polskim świecie społeczno-politycznym znaleźć przestrzeń na porozumienie, które wykracza poza partyjne spory i personalne animozje? I to nie tylko przy wigilijnym stole, ale szerzej, w codzienności? I czy jest to w ogóle możliwe?

Aby odpowiedzieć na te kwestie, trzeba najpierw zadać sobie inne pytanie, które przed politykami w Sejmie postawił nowy metropolita warszawski abp Adrian Galbas SAC, a które wydaje się fundamentalne dla pomyślności Polski w 2025 roku: czym jest „dobro wspólne” i jak je zrozumieć, aby przezwyciężyć dzielące nas mury? Ta refleksja jest niezbędna, zwłaszcza w obliczu słów Jana Pawła II, który wskazywał na konieczność innego „rozumienia polityki”, w której centralnym punktem jest dobro człowieka – każdego człowieka, nie tylko tego, który znajduje się po jednej stronie politycznej barykady.

Jan Paweł II, nie tylko jako papież, ale także jako filozof, przez całe swoje życie podkreślał, że polityka to nie tylko techniczne zarządzanie państwem, ale przede wszystkim służba dobru wspólnemu. Mało jednak dzisiaj mówi się o tym pojęciu, nawet w kontekście rozgrywającej się już kampanii prezydenckiej. A w nauce społecznej Kościoła polityka nie jest celem samym w sobie, ale środkiem, który ma służyć realizacji dobra wspólnego. W tym sensie polityka staje się bardziej misją niż zawodem. To misja, która wymaga odpowiedzialności za innych – za swoich wyborców i za wszystkich obywateli. A to z kolei wymaga od polityków odwagi, by podejmować trudne decyzje, ale również zdolności do słuchania, szanowania drugiego człowieka, do wchodzenia w dialog ponad podziałami. W tym kontekście „dobro wspólne” może więc jawić się jako przestrzeń dla wszystkich, pozostawianie symbolicznego pustego talerza na stole, przy którym odbywa się debata publiczna.

.Karol Wojtyła przypominał też o najważniejszym: że polityka powinna być narzędziem, które służy miłości – miłości do kraju, do obywateli, do człowieka. To personalizm w czystej postaci. Bo nawet jeśli ten drugi ma inne poglądy czy po prostu się myli, nie trzeba na niego patrzeć przez pryzmat rywalizacji, ale przez pryzmat wspólnoty, która ma w swoim centrum wspólne dobro i w ten sposób nabiera sensu.

PAP/Magdalena Gronek/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 6 stycznia 2026
Fot. Alicja Stefaniuk/KPRP.