Prof. Jacek HOŁÓWKA we „Wszystko co Najważniejsze”  

prof. Jacek Hołówka

Dnia 11 czerwca 1943 r. urodził się prof. Jacek HOŁÓWKA, filozof, etyk, nauczyciel akademicki, publicysta. Redakcja przypomina z tej okazji wybrane teksty jego autorstwa, które ukazały się we „Wszystko co Najważniejsze”.

Co się dzieje z naszą polityką?

.„Nie ma w szczęśliwym kraju festiwalów zwycięstwa i nie ma marszów protestacyjnych na ulicach. Celem nadrzędnym polityki jest utrzymanie ładu, porządku i spokoju. Wybory nie wywołują zamętu, bo niewiele zmieniają – wszystko, co najważniejsze, pozostaje po staremu. W Polsce jednak każdorazowe wybory to nowy etap w niewygasającej »wojnie polsko-polskiej«” – pisze prof. Jacek HOŁÓWKA w tekście „Żenująca Polska. Co się dzieje z naszą polityką?”.

Jak podkreśla, „nikt nie potrafi zrozumieć tego nienasyconego gniewu, który napędza polską politykę. Każdy kolejny rząd chce koniecznie wywołać historyczną przemianę i to pragnienie jest chyba nieszczęsną pozostałością po podziemnej walce komunizmu z anty-komunizmem”.

„Zwycięzca próbuje zorganizować cały kraj na własną modłę, czyli koniecznie bez wyraźnego programu i bez jasnych zasad rekonstrukcji. Liczy się tylko wygrana i dzięki niej, rzekomo, wszystko ma iść ku dobremu. Od góry do dołu wymienia się tysiące urzędników, zmienia programy szkolne, reorganizuje prasę, radio i telewizję, wprowadza nowe przepisy drogowe, próbuje opowiadać historię na nowo. W ten sposób rozkręca się ogłupiającą propagandę, dopuszcza do władzy nawiedzonych konferansjerów i organizuje publiczne »sesje nienawiści«, jak u Orwella. Bez celu, bez trwałych zasad, kłótliwie i niepoważnie” – pisze prof. Jacek HOŁÓWKA.

Filozof dodaje, że „jeśli ktoś sądzi, że można te konflikty rozwiązać przez zawiązanie nowych koalicji większościowych w Sejmie, to chyba nie widzi, gdzie leży źródło zła. Mieliśmy niedawno rząd oparty na bezwzględnej większości. Czy sprawował on rządy zdolne do rozwiązania zasadniczych trudności ustrojowych? Ja tego nie widziałem”.

Czy superkomputer może mieć zmysł metafizyczny?

.Prof. Jacek HOŁÓWKA w tekście „Czy superkomputer może mieć zmysł metafizyczny?” stawia pytanie: „co różni myślących ludzi od maszyn AI? Oczywiście tysiąc rożnych okoliczności. Czy między innymi i ta, że my mamy podmiotowość, a one nie? To pytanie intryguje wielu matematyków, informatyków, psychologów, teologów i filozofów”.

„Jednym z głównych zagadnień metafizyki od czasów starożytnych było odróżnienie tego, co konieczne, od tego, co przygodne. Choć nikt nie dysponował ścisłym wyznacznikiem tych dwóch stanów, zakładano, że zachodzą one, są realne i dotyczą »istoty rzeczy«. Tak właśnie, czyli w sposób ugruntowany metafizycznie, pewne jednostki są ludźmi wolnymi, inne niewolnikami” – pisze prof. Jacek HOŁÓWKA.

Autor zwraca uwagę, że „każdy, kto upatruje sens swego życia w osobistym szczęściu, powinien bez namysłu przyjąć zaproszenie do spędzenia reszty swego życia w tak działającym urządzeniu, różnie nazywanym: »maszyną szczęścia«, »mózgiem w naczyniu«, »fabryką doznań« itp. W różnych miejscach na świecie pytano studentów, czy przyjęliby taką propozycję. Odpowiedzi były różne, jednak wszędzie tylko niewielu młodych twierdziło, że jest to atrakcyjna propozycja i że chętnie by ją przyjęli, gdyby okazała się realna. Większość wolała swe szare, codzienne życie. Sami uczestnicy komentowali ten wynik sondażu w ironiczny sposób. Ludzie narzekają na swój los i mają poczucie »niespełnienia«. Gdy jednak otrzymują propozycję całkowitego spełnienia – cokolwiek by to miało znaczyć – odrzucają ją, ponieważ okazuje się, że jest mniej atrakcyjna od męczącej codzienności. Jak to jest możliwe?”.

„Autentyczność zawsze jest kosztowna. Trud zbudowania własnego domu jest ogromny, dobre wychowanie i wykształcenie własnych dzieci to długotrwałe zadanie, pielęgnowanie ogrodu to mordęga powtarzająca się co roku. Człowiek podejmujący te prace po upływie jakiegoś czasu odczuwa jednak dumę, że zrobił wszystko, co mógł, by mieć autentyczne życie. W tym ujawnia się zmysł metafizyczny – nasze życie jest realne, a nie uproszczone i zastępcze. »Kształtowanie własnego życia w myśl pewnego ogólnego planu jest sposobem nadawania mu sensu; tylko byt zdolny kształtować własne życie może żyć lub usiłować żyć sensownie. […] Czy zdolność kształtowania życia jest sama w sobie zdolnością sensownego życia (lub zabiegania o sensowne życie), czy też trzeba czegoś więcej?« (Anarchia, państwo i utopia)” – pisze prof. Jacek HOŁÓWKA.

Gniew i wściekłość

.„Czy okrucieństwo to błąd rozumu, czy raczej błąd uczucia?” – pyta prof. Jacek HOŁÓWKA w tekście „Gniew i wściekłość”. Odnosi się w nim do dylematu, który próbowali rozstrzygnąć m.in. Arystoteles i Seneka.

Filozof przywołuje pracę „Gniew i wybaczenie” Marthy C. Nussbaum, która proponuje rozwiązanie sporu między wielkimi myślicielami starożytności. „Autorka twierdzi, że gniew niemal nigdy nie służy niczemu dobremu. Niepotrzebnie skłania do braku rozwagi, okrucieństwa, ślepej furii, pustego usprawiedliwiania zemsty i do mnożenia sobie wrogów nad potrzebę. Tu mówi jak Seneka. Ale na tym nie kończy. Może rzadko, ale przynajmniej czasem dzieje się tak, że gniew służy do złagodzenia napięcia, do ujawnienia emocjonalnego spisku, do zdemaskowania maniackiego prześladowania człowieka nieporadnego emocjonalnie, do poskromienia zapiekłych, choć bezsensownych zatargów między złośnikami. Istnieje specjalny rodzaj gniewu, który rozwiązuje te problemy. Jest on przez Nussbaum nazwany »gniewem przejścia« lub »gniewem przemiany« (transitional anger). Ten gniew jest skierowany na siebie samego i na innych ludzi zarazem, za nakręcanie sytuacji bez wyjścia”.

„To pojęcie może pełnić nadzwyczaj pożyteczną rolę w psychoterapii. Czasem tylko gniew pozwala nam zobaczyć, jak banalne i błahe są powody skłaniające nas do stawiania na swoim i do nasilania wrogości wobec innych. Znaczna część historii naszego życia emocjonalnego to rytuał hodowania małostkowych, zakwaszonych uraz. Pozwalamy sobie na przycinki, podstawianie nogi, oczernianie, porównywanie osiągnięć, cichą radość z czyichś niepowodzeń. Ten osad małostkowej nienawiści wzrasta i twardnieje, nasila poczucie bezradności słabo tłumione wołaniem o pomstę do nieba. Źródłem takiego gniewu jest jednak bardziej chęć postawienia na swoim niż poczucie krzywdy. A nawet jeśli ktoś trafnie odkryje, że inni go wykorzystują, i tak najczęściej nie warto, by wpadał w gniew destrukcyjny, czyli coś przeciwnego do gniewu przemiany” – pisze prof. Jacek HOŁÓWKA.

„Trzeba czasem zezłościć się na siebie i na urojonego wroga, zmienić siebie i jakąś drugą osobę, i trzeba to zrobić jednocześnie. Czyli trzeba wzbudzić wspólny, oczyszczający i przeistaczający gniew, prowadzący do powstania nowych relacji i nowego modus vivendi. Trzeba machnąć ręką na politykę zawstydzania, zapomnieć o odpłacie, bo to też jest emocjonalnie fałszywy cel. I trzeba nie pozwolić nikomu, by nas wpędził w korkociąg rozpaczy – podkreśla Nussbaum. Trzeba się gniewać celowo, w sposób ukierunkowany i nastawiony na przyszłość. To wystarczy, by znaleźć nowy cel w życiu” – podkreśla prof. Jacek HOŁÓWKA.

WszystkoCoNajważniejsze/SN

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 11 czerwca 2024