Propaganda Kremla ma problem [Andrij Sybiha]

Szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha oświadczył, że wszystkie dalekosiężne uderzenia na Moskwę i inne miejsca w Rosji są przeprowadzane przy użyciu broni wyprodukowanej w Ukrainie. Podważa to propagandę Kremla, że walczy z całym Zachodem – podkreślił.
Sztab Generalny w Kijowie poinformował, że w ukraińskie siły uderzyły w moskiewską rafinerię ropy naftowe
.Ukraina nie tylko uderza w Rosję. Robi to przy użyciu ukraińskiej broni. Propaganda (przywódcy Rosji Władimira) Putina od początku przekonywała Rosjan, że walczą nie tylko z Ukrainą, lecz z całym »zbiorowym Zachodem«” – napisał Sybiha na platformie X.
„Miało to ukryć upokorzenie Putina i tłumaczyć, dlaczego wojna trwa już dłużej niż I wojna światowa. Wojna przeciwko państwu, o którym (Putin) twierdził, że nie istnieje i które miało upaść już kilka lat temu” – dodał.
Minister zaznaczył, że fakt, iż wszystkie uderzenia w cele w Rosji dokonywane są z zastosowaniem wyłącznie ukraińskiej broni, sprawia, że „rosyjskiej propagandzie będzie trudno wpasować ten fakt w swoje kłamstwa”.
„Putin nie tylko źle skalkulował, atakując Ukrainę. Popełnił historyczny błąd. Z każdym miesiącem, w którym odmawia uznania tego faktu i zakończenia wojny, sytuacja jego i jego reżimu będzie się tylko pogarszać. Putin w każdej chwili ma możliwość wyjścia z tej sytuacji. Wystarczy, że wyda swoim wojskom okupacyjnym rozkaz przerwania ognia i zakończenia wojny” – oświadczył Sybiha.
Wcześniej Sztab Generalny w Kijowie poinformował, że w ukraińskie siły uderzyły w moskiewską rafinerię ropy naftowej, przerabiającą ponad 12 mln ton ropy naftowej rocznie. Na terenie zakładu odnotowano rozległe pożary.
Mer Moskwy Siergiej Sobianin powiadomił na Telegramie, że w rafinerii spółki Gazpromnieft w dzielnicy Kapotnia wybuchł pożar. Według rosyjskich władz w rafinerię trafiło kilka dronów. Sobianin podał, że siły rosyjskie strąciły 180 ukraińskich dronów lecących w kierunku Moskwy. Według rosyjskiego ministerstwa obrony nad krajem zlikwidowano 555 bezzałogowców.
PAP/MB





