Protesty w Iranie zamierają [Al-Dżazira]

Stacja Al-Dżazira poinformowała, że protesty w Iranie wydają się być w dużej mierze stłumione. W ocenie źródeł serwisu irańskie władze nie uznają wypowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa o zaprzestaniu egzekucji za dowód, że groźba amerykańskiej interwencji wojskowej została zażegnana.

Obserwowana jest częściowa deeskalacja napięcia wokół zapowiadanej wcześniej przez prezydenta USA Donalda Trumpa interwencji wobec Iranu

.Według Al-Dżaziry demonstracje nadal pojawiają się w niektórych mniejszych miastach, jednak mają charakter sporadyczny, a sytuacja w kraju w pewnym stopniu uspokaja się.

Zdaniem serwisu spadek intensywności protestów wynika z kilku czynników. Jednym z nich jest zaostrzenie środków bezpieczeństwa, bo oprócz paramilitarnej organizacji Basidż, w działania przeciwko protestującym zaangażowane zostały także siły specjalne.

Inną przyczyną ma być wycofywanie się części osób, które wcześniej protestowały przeciwko kryzysowi gospodarczemu. Według Al-Dżaziry nastąpiło to po tym, gdy niepokoje zaczęły przeradzać się w przemoc. Jednocześnie stacja podkreśliła, że powszechne niezadowolenie, związane z pogarszającą się sytuacją ekonomiczną, nadal się utrzymuje.

Również amerykański think tank Instytut Studiów nad Wojną (ISW) zauważył w swojej środowej analizie, że irańskie władze tłumią demonstracje z bezprecedensową brutalnością, która mogła spowolnić protesty.

Według ISW w środę nie odnotowano nowych protestów, jednak reżim nadal utrzymuje kosztowne represje, co sugeruje, że władze nie uznają zagrożenia za wygasłe. Funkcjonariusze patrolują miasta i miasteczka w całym kraju, by uniemożliwić organizowanie zgromadzeń.

Rząd Iranu oficjalnie deklaruje, że sytuacja bezpieczeństwa jest pod kontrolą. Zapewnia także, że prowadzi działania mające na celu złagodzenie trudności gospodarczych, z którymi mierzą się mieszkańcy kraju.

W ciągu ostatnich kilkunastu godzin obserwowana jest częściowa deeskalacja napięcia wokół zapowiadanej wcześniej przez prezydenta USA Donalda Trumpa interwencji wobec Iranu. Donald Trump oświadczył, że otrzymał zapewnienia o wstrzymaniu egzekucji demonstrantów i zapowiedział dalsze monitorowanie sytuacji.

Hassan Ahmadian, specjalista ds. polityki w regionie Bliskiego Wschodu z Uniwersytetu w Teheranie, powiedział Al-Dżazirze, że władze Iranu nie wierzą w to, że zagrożenie atakiem ze strony USA minęło po słowach Trumpa o zakończeniu zabijania protestujących.

„Myślę, że Irańczykom będzie trudno uwierzyć w cokolwiek, co mówi ten prezydent, ponieważ poprzednio, gdy strona irańska prowadziła z nim rozmowy dotyczące programu nuklearnego Iranu, kraj został zaatakowany (przez Izrael i USA w czerwcu 2025 roku)” – powiedział Ahmadian. Dodał, że „istnieje możliwość, że Trump próbuje zaatakować Iran z zaskoczenia”.

Podkreślił również, że większość protestujących, mimo głębokiego niezadowolenia z władz w Teheranie, nie chce amerykańskiej interwencji zbrojnej.

Masowe protesty w Iranie wybuchły 28 grudnia 2025 roku z powodu katastrofalnej sytuacji gospodarczej

.Internetowa blokada w Iranie trwa już siódmy dzień. Dostęp do łączności komórkowej, aplikacji komunikatorów internetowych oraz portali społecznościowych pozostaje znacząco ograniczony.

W Teheranie odbył się masowy pogrzeb około 300 funkcjonariuszy służb specjalnych, służb bezpieczeństwa oraz cywilów. W uroczystościach uczestniczyły dziesiątki tysięcy osób, z których wielu niosło irańskie flagi oraz zdjęcia rządzącego Iranem ajatollaha Alego Chameneia – podała Associated Press.

Masowe protesty w Iranie wybuchły 28 grudnia 2025 roku z powodu katastrofalnej sytuacji gospodarczej i w ciągu kilku dni objęły wszystkie prowincje kraju. Jak podał serwis IranWire, od początku demonstracji władze stosują szeroki wachlarz środków represyjnych – od użycia ostrej amunicji, przez wykorzystywanie dronów do zastraszania i monitorowania tłumów, po eskalowanie przemocy wobec cywilów.

Na antenie państwowej telewizji apelowano do obywateli o oddawanie krwi w związku z dużą liczbą rannych. Lekarze, z którymi rozmawiał portal, przekazali, że szpitale są przepełnione rannymi protestującymi, co prowadzi do braków sprzętu oraz zapasów krwi.

Ani Wschód, ani Zachód. Dokąd zmierza Islamska Republika Iranu?

.Kierunek dyplomacji Iranu wobec Zachodu jest wyznaczany przez hasło rewolucji islamskiej „ani Wschód, ani Zachód” i będącą jego konsekwencją wrogość wobec USA oraz pragmatyzm w relacjach z krajami europejskimi – pisze prof. Małgorzata ABASSY.

Hasło „Ani Wschód, ani Zachód” narodziło się wraz z Islamską Republiką Iranu (IRI) i legło u podstaw polityki państwa. Jest aktualne do dziś, nawet jeśli czasowe przesunięcia akcentów w polityce zagranicznej dawały nadzieję na zmianę kursu ideologicznego. Taktyczne działania mające na celu zmniejszenie izolacji Iranu często są rozbieżne z celem strategicznym – zdobyciem wpływów ideologicznych i pozycji hegemona w regionie. Ten ostatni jest zakorzeniony w religijnym charakterze władzy i nie poddaje się łatwo racjonalnej analizie.

Właśnie on jest powodem tego, że Zachód pochopnie i nietrafnie ocenia zarówno „przyjazne”, jak i „wrogie” działania Iranu, nie będąc świadomym ich głębokiej motywacji. Hasłem propagowanym bezpośrednio po zwycięstwie rewolucji islamskiej było rozszerzenie zdobyczy rewolucji.

Zgodnie z charakterem państwa wojującego o podstawach religijnych ostateczny cel prezentowano jako wykroczenie poza ziemską rzeczywistość i osiągnięcie stanu „sprawiedliwości”, rozumianej jako wolność od przemocy wywieranej przez wrogów. Przeniesienie symboliki i retoryki na poziom życia doczesnego wymagało wskazania wroga. Wykreowano go. Stał się nim cały świat niemuzułmański. O religijnym charakterze walki świadczyła też retoryka: Wielki Szatan to Stany Zjednoczone, Mały Szatan to ówczesny Związek Radziecki. Na potrzeby społeczeństwa irańskiego wykreowano wówczas strategiczny obraz samotnego, otoczonego przez wrogie kraje państwa, walczącego o sprawiedliwość w świecie pełnym przemocy. Przełożył się on na miejsce Iranu na arenie międzynarodowej.

Państwo traktowano nieufnie i z dystansem, a obraz „szalonego mułły” zdominował wyobraźnię zachodnich społeczeństw. Z czasem jednak osamotnienie przestało być atutem, a stało się przeszkodą. Pamiętajmy, że w grze politycznej udział biorą nie tylko przywódcy państwa, ale także – chociaż pośrednio – społeczeństwo. Ułatwiony dostęp do informacji wskutek rozwoju nowych mediów sprawił, że otwarcie na świat stało się koniecznością. Irańscy przywódcy polityczni sięgnęli wówczas po narzędzia i rozwiązania, które są pomocne w utrzymaniu przez nich władzy politycznej, zachowaniu tożsamości kulturowej, realizowanej w wariancie szyickiego islamu, oraz zapewnieniu IRI roli jeśli nie hegemona, to przynajmniej jednego z najważniejszych graczy na Bliskim Wschodzie. Zmienili taktykę, zachowując cel strategiczny. O tym, że główny kurs IRI nie zmienił się od czasów Chomeiniego, zaświadcza ajatollah Ali Chamenei, który otwarcie deklaruje, iż wykonuje testament polityczny swojego poprzednika. Nawet gdyby takich bezpośrednich deklaracji nie było, spojrzenie na stronę z publicznymi wystąpieniami Najwyższego Przywódcy pokazuje, że ich ton pozostał ten sam od chwili objęcia przez niego urzędu. Stany Zjednoczone prezentowane są jako największe zło, zarówno w sensie dosłownym, jak i metafizycznym.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-malgorzata-abassy-ani-wschod-ani-zachod-iran/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 15 stycznia 2026