Przemysłowe serce Europy bije w Polsce [Cinco Dias]

Polska staje się nowym sercem przemysłowym Europy, choć ostry konflikt polityczny w kraju może utrudnić utrzymanie poziomu wzrostu gospodarczego w kolejnych latach – ocenił 10 listopada 2025 roku hiszpański dziennik gospodarczy „Cinco Dias”.
Przemysłowe serce Europy znajduje się w Polsce
.„Podczas gdy Niemcy i Francja walczą o ożywienie swoich gospodarek, na wschód od Odry zaczyna bić nowe serce przemysłowe” – napisała gazeta o Polsce. Według danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW), przytaczanych przez dziennik, w najbliższych latach wzrost polskiej gospodarki ma utrzymać się na poziomie ponad 3 proc. rocznie.
„Prognozy te są znacznie wyższe niż w przypadku większości gospodarek europejskich” – zauważyła gazeta. Polska zawdzięcza szybki wzrost gospodarczy rozwojowi przemysłu, m.in. motoryzacyjnego czy spożywczego, a także dzięki większym wydatkom w sektorze obronnym – podkreślił „Cinco Dias”. Jak dodał, ważną rolę w rozwoju kraju odgrywają również środki unijne.
Gazeta przestrzegła jednak, że „impas polityczny stanowi główne zagrożenie dla perspektyw wzrostu gospodarczego Polski w perspektywie średnioterminowej”. W tym kontekście dziennik wymienia przede wszystkim spór między rządem premiera Donalda Tuska a prezydentem Karolem Nawrockim. Innym zagrożeniem jest rozwój sytuacji na Ukrainie, a „wszelkie komplikacje geopolityczne mogą utrudnić realizację polskich aspiracji, aby kraj ten stał się jedną z głównych gospodarek regionu” – podsumował „Cinco Dias”.
„Jeśli Polacy utrzymają obecną formę, wkrótce staną się bogatsi od nas”
.Dochód narodowy na mieszkańca według siły nabywczej osiągnie w Polsce w tym roku 50 000 dolarów (38 000 GBP), a w Wielkiej Brytanii 60 000 dolarów (o ile dopisze nam szczęście). Polska nadgania dzięki krajowemu boomowi gospodarczemu, który trwa nieprzerwanie od dziesięcioleci, napędzany przez zalew inwestycji zagranicznych i silną etyką pracy. Polska gospodarka jest ponad dziewięć razy większa niż w 1989 r., kiedy relacjonowałem upadek reżimu komunistycznego, który sparaliżował kraj.
„Lepsza jest również obrona 38,5 miliona Polaków. Podczas gdy nam z trudem udaje się przekazać choćby 2 proc. PKB na siły zbrojne (z czego wiele jest zresztą marnowane), Polska w przyszłym roku wyda na ten cel aż 5 proc. swojego PKB. Jej siły zbrojne są już trzecie co do wielkości w NATO (po USA i Turcji). Polski rząd kupuje nowoczesne czołgi, artylerię i myśliwce” – zaznacza w swoim artykule Edward LUCAS, brytyjski dziennikarz, europejski korespondent tygodnika „The Economist”.
Powód jest prosty: Polacy wiedzą, że ambicje Kremla sięgają daleko poza Ukrainę. Już teraz Rosja wkracza na południe Polski. Węgier Viktor Orbán, miękki w stosunku do Chin i Rosji, a coraz bardziej autokratyczny na arenie państwowej, był kiedyś wyjątkiem w polityce europejskiej. Niedawne wybory skierowały sąsiednią Słowację w tę samą stronę; następna będzie Austria, a po przyszłorocznych wyborach do tego grona mogą dołączyć również Czechy.
Rosnące wpływy Rosji w Europie Środkowej tworzą czarne punkty dla szpiegów; Austria od dawna jest pariasem na tym froncie. Odbija się to również na szybkości podejmowania decyzji w NATO i UE, a kwestia ta ma przecież kluczowe znaczenie w czasie kryzysu. Polska spogląda więc na północ, w kierunku krajów o podobnych poglądach.
.Bałtyccy sąsiedzi – Estonia, Łotwa i Litwa – biją na alarm od dziesięcioleci. Kraje nordyckie szybko się budzą. Szwecja i Finlandia dołączyły do NATO. Dania zwiększa wydatki na obronność. Łączny PKB tego rodzącego się północno-wschodniego „minilateralnego” sojuszu wynosi 2,4 biliona funtów. Jego kraje – o łącznej populacji 70 milionów ludzi – mają gospodarkę prawie wielkości Rosji, jeśli wziąć pod uwagę siłę nabywczą. Mogą sobie pozwolić na samodzielną obronę.
LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/edward-lucas-warszawa-sercem-europy/
PAP/MJ





