Cudzoziemcy stanowią już 80 proc. podejrzanych o kradzieże w transporcie regionu paryskiego [Francuskie MSW]

Cudzoziemcy stanowili w 2025 roku 80 proc. osób podejrzewanych o kradzieże w transporcie publicznym w regionie Île-de-France, 61 proc. podejrzewanych o przestępstwa seksualne i 38 proc. podejrzewanych o napaści. Najnowsze dane francuskiego MSW pokazują, dlaczego bezpieczeństwo, egzekwowanie OQTF (polecenie opuszczenia terytorium Francji dla osób łamiących prawo) i zdolność państwa do odsyłania niebezpiecznych cudzoziemców stają się jednymi z najważniejszych tematów wyborów prezydenckich we Francji w 2027 roku.
.Francuskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych przedstawiło bilans przestępczości zarejestrowanej w transporcie publicznym w 2025 roku, a opublikowane dane są szczególnie niepokojące dla mieszkańców Paryża i jego przedmieść. W regionie Île-de-France cudzoziemcy stanowili 80 proc. osób podejrzewanych o kradzieże, w tym 87 proc. podejrzewanych o kradzieże bez użycia przemocy, 61 proc. podejrzewanych o przestępstwa seksualne oraz 38 proc. podejrzewanych o napaści. W skali całej Francji ich udział wyniósł odpowiednio 71 proc. w przypadku kradzieży, 41 proc. w sprawach dotyczących przemocy seksualnej i 26 proc. w odniesieniu do napaści. Nie są to dane o wszystkich cudzoziemcach ani o osobach prawomocnie skazanych, lecz o podejrzanych zidentyfikowanych przez policję i żandarmerię, jednak skala dysproporcji jest na tyle duża, że nie można jej sprowadzić do publicystycznego wrażenia.
Przestępczość w transporcie publicznym we Francji w liczbach
W 2025 roku francuskie służby zarejestrowały w metrze, pociągach, tramwajach i autobusach 104 880 ofiar kradzieży, przemocy, oszustw oraz przestępstw związanych ze środkami płatniczymi, czyli o 2 proc. mniej niż rok wcześniej. Ten ogólny spadek nie oznacza jednak równomiernej poprawy bezpieczeństwa, ponieważ liczba ofiar przemocy fizycznej lub seksualnej zwiększyła się o 3 proc., podczas gdy zmalała przede wszystkim liczba kradzieży i oszustw. Dane z wcześniejszego raportu pokazywały ponadto, że w 2024 roku 91 proc. ofiar przemocy seksualnej w transporcie stanowiły kobiety, a liczba zarejestrowanych pokrzywdzonych w tej kategorii wzrosła w ciągu dziesięciu lat o 86 proc. To właśnie codzienne doświadczenie kobiet, młodych ludzi oraz pasażerów wracających wieczorem z pracy sprawia, że statystyka bezpieczeństwa nie jest we Francji abstrakcyjnym sporem między partiami.
Najbardziej widoczna nadreprezentacja dotyczy kradzieży, w przypadku których osoby pochodzące z państw Maghrebu stanowiły 40 proc. wszystkich podejrzanych zidentyfikowanych w transporcie publicznym w kraju. Wśród podejrzewanych o przestępstwa seksualne 14 proc. stanowili cudzoziemcy z państw Maghrebu, a 13 proc. osoby z krajów Afryki Subsaharyjskiej. Dla porównania cudzoziemcy stanowią około 9 proc. ludności Francji, przy czym proste zestawienie tych dwóch proporcji wymaga ostrożności, ponieważ policyjna baza obejmuje tylko wykryte sprawy i ustalone osoby, a z sieci transportowej korzystają również turyści i osoby przebywające w kraju krótkotrwale. Metodologiczne zastrzeżenia nie unieważniają jednak podstawowego faktu, że w niektórych kategoriach przestępstw różnica między udziałem cudzoziemców w populacji a ich udziałem wśród podejrzanych jest wielokrotna.
Ten obraz uzupełnia szerszy bilans bezpieczeństwa Francji, gdzie w 2025 roku policja i żandarmeria odnotowały 473 tys. ofiar przemocy fizycznej lub seksualnej, liczba zarejestrowanych przestępstw seksualnych wzrosła o 8 proc., a liczba gwałtów i usiłowań gwałtu o 9 proc. Nie każda zwyżka oznacza automatycznie równie duży wzrost rzeczywistej liczby czynów, ponieważ na statystyki wpływają także większa gotowość ofiar do składania zawiadomień i sprawniejsze rejestrowanie zgłoszeń. Nie zmienia to położenia pasażera, dla którego granica między przemocą ujawnioną dzięki większemu zaufaniu do służb a przemocą rzeczywiście częstszą ma mniejsze znaczenie niż przekonanie, że państwo powinno odzyskać kontrolę nad wspólną przestrzenią. Szeroki kontekst tego kryzysu opisaliśmy w analizie „Francja już nie czuje się bezpiecznie. Przed wyborami prezydenckimi 2027 zazdrości Polsce”, pokazującej, dlaczego bezpieczeństwo przestaje być we Francji wyłącznie tematem prawicy.
Francuzi nie uznają już niepokoju o bezpieczeństwo za przesadę
Badania opinii potwierdzają, że społeczny lęk nie jest zjawiskiem ograniczonym do jednej grupy wyborców. W sondażu IFOP-Fiducial z listopada 2024 roku 85 proc. Francuzów deklarowało, że ich zdaniem przestępczość wzrosła, podczas gdy w 2017 roku taki pogląd wyrażało 43 proc. badanych. W późniejszym badaniu CSA 72 proc. respondentów uznało, że we Francji nie ma już miejsca, w którym można czuć się całkowicie bezpiecznie. Zderzenie tych opinii z danymi o metrze i kolei wyjaśnia, dlaczego codzienny porządek publiczny staje się jednym z tematów zdolnych rozstrzygnąć „Wybory prezydenckie Francja 2027. Kto wygra, sondaże, kandydaci. Kompletny przewodnik”.
Jeszcze wyraźniejszy sygnał dotyczy odpowiedzi państwa na nielegalny pobyt i przestępczość cudzoziemców. Aż 82 proc. ankietowanych poparło możliwość wydłużenia do 210 dni pobytu w ośrodku administracyjnym tych cudzoziemców objętych nakazem opuszczenia Francji, którzy zostali skazani i są uznawani za szczególnie niebezpiecznych; rozwiązanie zaakceptowało nawet 77 proc. sympatyków lewicy. We wrześniu 2026 roku 69 proc. badanych opowiedziało się natomiast za ponownym uznaniem nielegalnego pobytu za przestępstwo, a za zmianą było także 73 proc. zwolenników obozu prezydenckiego oraz 58 proc. sympatyków Partii Socjalistycznej. Pełne wyniki tego badania oraz prawne źródła sporu przedstawia tekst „Francuzi chcą przywrócenia przestępstwa nielegalnego pobytu”.
Niepokój tradycyjnych wyborców nie dotyczy samego pochodzenia ludzi przyjeżdżających do Francji, lecz coraz częściej zdolności Republiki do egzekwowania jednakowych zasad wobec każdego, kto znajduje się na jej terytorium. Państwo zachowuje wiarygodność wtedy, gdy potrafi chronić pasażera, zatrzymać recydywistę, przeprowadzić postępowanie bez nieuzasadnionej zwłoki i wykonać decyzję o wydaleniu wobec osoby niemającej prawa pozostać w kraju. Jeśli któryś z tych elementów zawodzi, abstrakcyjna debata o integracji zamienia się w doświadczenie bezsilności, które obywatel zabiera ze sobą z peronu do lokalu wyborczego. Dlatego kwestia bezpieczeństwa i migracji jest już osią politycznej rekonfiguracji opisanej szerzej w materiale „Bezpieczeństwo jako oś politycznej rekonfiguracji przed wyborami 2027”.
Dlaczego Francja ma problem z odsyłaniem niebezpiecznych cudzoziemców?
Najtrudniejsza część problemu zaczyna się po wydaniu decyzji administracyjnej, ponieważ nakaz opuszczenia terytorium Francji, znany jako OQTF, nie jest jeszcze równoznaczny z faktycznym wyjazdem. Wykonanie decyzji może zostać zatrzymane przez odwołanie, brak dokumentu podróży, odmowę współpracy państwa pochodzenia, niemożność odesłania człowieka do kraju, w którym grozi mu prześladowanie, albo zakończenie dopuszczalnego okresu detencji przed uzyskaniem konsularnego laissez-passer. W 2025 roku liczba różnych form wydaleń i powrotów wzrosła o 15,7 proc. i zbliżyła się do 25 tys., co pokazuje poprawę skuteczności, lecz nadal nie usuwa strukturalnej różnicy między decyzją na papierze a jej wykonaniem. Tragiczne konsekwencje błędów administracji ujawniła sprawa zamordowanej studentki Philippine, opisana w tekście „Zabójstwo studentki, czyli upadek Państwa Francuskiego”.
Problem jest dodatkowo komplikowany przez napięcia dyplomatyczne z państwami, które zwlekają z potwierdzaniem tożsamości swoich obywateli lub odmawiają ich przyjęcia. Francja może ograniczać wizy, wywierać presję gospodarczą i zabiegać o europejskie porozumienia powrotowe, ale bez współpracy konsularnej nawet osoba uznana za zagrożenie może po określonym czasie opuścić ośrodek detencyjny, pozostając na francuskim terytorium. Właśnie dlatego spór o migrację nie może być redukowany ani do moralnego potępiania wszystkich cudzoziemców, ani do odrzucania niewygodnych danych jako rzekomego uprzedzenia. Potrzebna jest polityka, która odróżnia legalnego mieszkańca przestrzegającego prawa od przestępcy i która potrafi tę różnicę przełożyć na realne decyzje.
Francuska debata cierpi również na brak zaufania do samych statystyk, ponieważ różne instytucje posługują się kategoriami cudzoziemca, imigranta, osoby urodzonej za granicą i posiadacza zezwolenia na pobyt, których nie wolno traktować zamiennie. Rozbieżności między danymi administracyjnymi a szacunkami demograficznymi analizuje publikacja „Czy Francja wie, ilu imigrantów przybywa każdego roku na jej terytorium?”. W przypadku przestępczości równie ważne jest rozróżnienie osoby podejrzanej, oskarżonej i skazanej, lecz uczciwość języka nie może służyć za pretekst do przemilczania nadreprezentacji widocznej w danych. Republika potrzebuje zarówno precyzji, jak i odwagi nazywania problemu.
.Najnowszy raport o transporcie publicznym może stać się dla kampanii 2027 tym, czym wcześniej były dramatyczne historie ofiar oraz spory o niewykonane OQTF: dowodem, że bezpieczeństwo jest testem sprawności państwa. Kandydaci będą musieli odpowiedzieć nie tylko, ilu policjantów chcą skierować na dworce i do metra, lecz także jak zamierzają przyspieszyć identyfikację podejrzanych, usprawnić współpracę z prokuraturą, chronić kobiety i doprowadzać do końca procedury wobec cudzoziemców łamiących prawo. Rozwój środowisk, które łączą ochronę kobiet z krytyką przemocy w przestrzeni publicznej, przedstawiliśmy w analizie „We Francji rozwija się prawicowy feminizm”. Jeśli państwo nie odzyska wiarygodności w metrze, autobusie i pociągu, trudno będzie mu przekonać obywateli, że zachowuje kontrolę nad znacznie większymi wyzwaniami.
Arkadiusz Jordan
Paryż



