Rosja gotowa do zaatakowania nas nawet w przyszłym roku [Andrius KUBILIUS]

Andrius KUBILIUS -

Komisarz Unii Europejskiej ds. obrony Andrius Kubilius wyraził opinię, że w Europie potrzebna jest Rada Bezpieczeństwa, złożona z pięciu państw, w tym Polski. Swoją propozycję przedstawił w wywiadzie dla włoskiego dziennika „La Repubblica”.

Rosja gotowa do zaatakowania nas będzie już w 2027 r.

.W rozmowie z rzymską gazetą, przeprowadzonej podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, Andrius Kubilius oświadczył: „Zaproponowałbym instytucjonalizację formatu E5, który okazał się bardzo pomocny na przykład przy omawianiu gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy”. Unijny komisarz odniósł się w ten sposób do nieformalnej grupy współpracy pięciu największych europejskich państw w dziedzinie obronności: Francji, Niemiec, Włoch, Polski i Wielkiej Brytanii.

„Uważam, że potrzebna jest europejska Rada Bezpieczeństwa, stara propozycja Merkel i Macrona. Moim zdaniem powinni w niej zasiadać stali członkowie, na przykład Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania i Polska; ewentualnie także Zjednoczone Królestwo i do tego szefowie instytucji UE — Komisji i Rady” – stwierdził Andrius Kubilius.

Dodał, że pozostałymi członkami byłyby rotacyjnie inne państwa, a Rada powinna mieć kompetencje decyzyjne, co – jak przyznał – mogłoby wymagać zmian traktatowych. „Na razie należałoby ten format zinstytucjonalizować, uczynić go stałym”- podkreślił pochodzący z Litwy komisarz UE.

Zapytany o to, czy potrzebne jest europejskie wojsko ,Andrius Kubilius wyjaśnił, że jego propozycja nie oznacza zastąpienia armii narodowych, „ale uważam, że musimy być gotowi zastąpić zasoby i wojska, które Amerykanie przeniosą z Europy”.

Rosja jest największym zagrożeniem dla Europy

.„Potrzebne są siły zbrojne, liczące 80–100 tysięcy żołnierzy, odgrywające istotną rolę, by były naszym kręgosłupem bezpieczeństwa w Europie. To kolejne wielkie wyzwanie, które teraz przed nami stoi. Musimy zastanowić się, jak w przyszłości zapewnić europejską siłę szybkiego reagowania” – powiedział Andrius Kubilius. Unijny komisarz oświadczył też, że „Rosja jest największym zagrożeniem dla Europy”.

„Nawet gdyby udało się osiągnąć pokój w Ukrainie, czego wszyscy sobie życzymy, musimy zrozumieć, że Putin będzie kontynuował swoją gospodarkę wojenną. Nie powinniśmy patrzeć na wydatki nominalne, choć i tak mówimy o 150 mld euro rocznie. Jeśli porównamy to z siłą nabywczą Rosjan, to mówimy o kwocie porażającej: wydają 85 proc. tego, co wszyscy Europejczycy przeznaczamy na obronę” – oświadczył komisarz UE do spraw obrony.

Litewski komisarz wyraził też opinię, że Rosja „mogłaby być gotowa do zaatakowania nas w najbliższych latach, nawet już w przyszłym roku”. „A gdyby chciała przetestować artykuł 5 NATO, mogłaby to zrobić też przy wykorzystaniu milionów dronów. A my wciąż nie jesteśmy gotowi, by obronić się przed murem dronów” – stwierdził Andrius Kubilius

Rosyjski imperializm

Na temat historii rosyjskiego imperializmu na łamach „Wszystko co Najważniejsze” pisze prof. Jacek HOŁÓWKA w tekście „Imperialne marzenia Kremla„. Autor zwraca w nim uwagę, iż Rosja nie jest pierwszym imperium, które nie może pogodzić się ze zmniejszeniem swojego terytorium i wpływów.

„Ukraina należy do Rosji tylko w tym fantastycznym sensie, w jakim do Rosji należą Prusy Wschodnie, czyli obwód kaliningradzki, wszystkie etnicznie polskie tereny objęte zaborem rosyjskim w XIX wieku, a także zagrabione obszary Azji Mniejszej lub Besarabii. W takim metaforycznym sensie do Rosji należą wszystkie ziemie, które kiedykolwiek były częścią imperium rosyjskiego i które stają się jego częścią w wyobraźni najemnych kondotierów. Deklarację noworoczną popiera jedynie prosty i bezwstydny pogląd, że zagrabienie czyjejś ziemi przez Rosjan jest zawsze słuszne, ponieważ Rosja jest mocarstwem i ma nim być zawsze. Tak uważa władca Kremla i to sprawę zamyka. Natomiast ewentualna utrata posiadanych przez Rosję terenów jest zawsze niesprawiedliwa, gdyż powstaje przez dławienie rosyjskiej państwowości. Jest to objaw samowoli ludów drugorzędnych, niemających historii lub pełniących podrzędną rolę w jej przebiegu. Rosja musi zawsze zwyciężać, ponieważ wymaga tego jej odwiecznie praktykowany tryb istnienia. Nigdy nie była republiką, krajem rządzonym przez parlament lub wolę ludu. I to nie ma prawa się zmienić, ponieważ co raz stało się rosyjskie, musi na zawsze pozostać rosyjskie”.

”Rosja nie jest pierwszym imperium, które głęboko przeżywa ograniczenie swych wpływów i posiadłości. W czasach nowożytnych to doświadczenie spotkało kolejno wszystkich kolonizatorów: Brytyjczyków, Francuzów, Belgów i Holendrów. Wytrącenie ich z roli metropolii kolonialnej raniło ich poczucie dumy, wydawało się bolesne i niesprawiedliwe. Kolonizatorzy zawsze cierpieli, pozostawiając zamorskie terytoria ich mieszkańcom. Uważali, że oddają je w ręce ludzi niepewnych i niedoświadczonych, czyli skazują je na upadek. Żadne wojsko nie lubi wycofywać się z administrowanych terenów. Gdy opuszcza pole swego działania, nagle widzi, jak jest bezużyteczne i zbędne. Widzi, że nie udało mu się zorganizować życia lokalnych społeczności, czyli dominowało jedynie dlatego, że stosowało przemoc bez żadnej racji” – pisze prof. Jacek HOŁÓWKA.

PAP/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 14 lutego 2026