Rosja Putina nie chce Whatsappa i Telegramu

Rosja Putina zaczęła ograniczać rozmowy przez platformy WhatsApp i Telegram, zarzucając im niedzielenie się z organami ochrony prawa informacjami w sprawach dotyczących oszustw i terroryzmu.
Rosja Putina nie chce Whatsappa i Telegramu
.„W celu walki z przestępcami są podejmowane kroki, by ograniczyć rozmowy na tych zagranicznych platformach” – podał rosyjski regulator rynku telekomunikacyjnego Roskomnadzor. Władze rosyjskie oskarżają też obie platformy o „wciąganie rosyjskich obywateli w akty sabotażu i działalność terrorystyczną”.
Dziennikarze agencji Reutera potwierdzili, że od 11 sierpnia na Telegramie prawie nie można dzwonić, a telefonowanie przez WhatsAppa jest praktycznie niemożliwe z powodu zakłóceń w połączeniach czy metalicznego buczenia. Według resortu ograniczenia zostaną zdjęte, jeśli obie platformy dostosują się do rosyjskiego prawa. „Wymagałoby to otwarcia przez nie swych biur w Rosji, przestrzegania rosyjskich przepisów oraz współpracy z Roskomnadzorem i organami ochrony prawa” – powiedział wiceszef komisji ds. technologii informatycznych niższej izby rosyjskiego parlamentu, Dumy, Anton Goriełkin.
Donald Trump jest silnym przeciwnikiem
.Dobroduszni komentatorzy spraw publicznych zapominają, że Ameryka jest imperium. Powracający dziś koncert wielkich mocarstw budzi na nowo także imperium amerykańskie, które odświeża swój geostrategiczny fundament, jakim jest doktryna Monroe – pisze Mateusz MATYSZKOWICZ na łamach Wszystko co Najważniejsze w tekście „Donald Trump i jego kraina lodu„.
„Dnia 2 grudnia 1823 r. James Monroe, piąty prezydent USA, stojąc przed Kongresem, ogłosił fundamenty nowej amerykańskiej polityki. Choć może stosowniej byłoby napisać, że nie tyle nowej, ile dojrzewającej od dawna, a przynajmniej od Deklaracji niepodległości i od pism federalistów. Już w 1796 roku George Washington w Farewell Address pozostawił przestrogę przed uwikłaniem w sojusze europejskie, a w 1812 roku James Madison sformułował doktrynę praw neutralnych. Z każdym bowiem rokiem niezależności USA były coraz bardziej świadome konieczności podążania ścieżką inną niż stara Europa.”
„I wtedy, w 1823 r., Monroe uznał, że czas ująć to w mowie, którą nazwano później doktryną Monroe. W obliczu zwarcia szyków przez mocarstwa europejskie po kongresie wiedeńskim USA ogłosiły brak zgody na jakąkolwiek ingerencję starych mocarstw w oba amerykańskie kontynenty, jak wówczas to definiowano, w zachodnią hemisferę. Przeciwnikiem było tu Święte Przymierze, a sojusznikiem Wielka Brytania, która wcześniej sama namawiała USA do wspólnej proklamacji. Krajom anglosaskim chodziło o ostateczne wykluczenie Hiszpanii, Francji i Rosji, mającej coraz większy apetyt na Amerykę. Mało kto dziś pamięta o ukazie cara Aleksandra I z 1821 roku, w którym określił on rosyjskie prawa do Zachodniego Wybrzeża USA.” – pisze dalej Mateusz MATYSZKOWICZ.
.”Aby tego dokonać, USA ogłosiły ustami Monroe ostateczny rozdział spraw Nowego i Starego Świata, i to rozdział bardziej radykalny, niż Monroe początkowo planował. Wiemy, że chciał pierwotnie poprzeć ruchy republikańskie na Starym Kontynencie, ale John Quincy Adams, wówczas jego sekretarz stanu i właściwy autor doktryny Monroe, zaoponował. Świat od tej pory miał być podzielony na dwie strefy wpływów: amerykańską i europejską. Europa miała nie tworzyć nowych kolonii w obu Amerykach – poza uznanymi już terytoriami, jak Kanada czy Kuba. W zamian – zgodnie z namową Adamsa – prezydent USA zadeklarował brak ingerencji w sprawy kontynentu europejskiego.”
LINK DO TKESTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/mateusz-matyszkowicz-koncert-wielkich-mocarstw
PAP/MJ





