Rosja wypiera z Afryki Francję i USA

Rosja wypiera z Afryki Francję

Agenci kierowani przez rosyjską Służbę Wywiadu Zagranicznego (SWR) chcą całkowicie wyprzeć z Afryki wpływy Francji i USA, aby utworzyć w krajach Sahelu pas reżimów przyjaznych Rosji – wynika z dokumentów, do których dotarli dziennikarze śledczy z międzynarodowej organizacji pozarządowej Forbidden Stories (Zakazane historie).

Rosja wypiera z Afryki Francję i USA

.Dokumenty liczące 1431 stron szczegółowo opisują strategię wpływów Rosji w Afryce w 2024 r. i jej przyszłych planów związanych z dezinformacją. Jeden z dokumentów ujawnia istnienie tajnego rosyjskiego projektu o nazwie „Konfederacja Niepodległości”, która przedstawiana jest jako „centrum przyszłej ekspansji rosyjskich wpływów”. Konfederacja ma na celu demontaż tego, co Rosjanie opisują jako „pas niestabilności zbudowany przez Zachód z pomocą fundamentalistycznych grup islamistycznych”.

Ogólnym celem tego projektu jest podważenie „wizerunku krajów zachodnich jako wiarygodnych partnerów politycznych i wojskowych”; „przekształcenie neokolonializmu Francji, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych w przedmiot międzynarodowych kontrowersji”; oraz „zakłócenie logistyki wojskowej AFRICOM”, tj. amerykańskiego dowództwa wojskowego w Afryce.

Sojusz Państw Sahelu

.Ta strategia Rosji znalazła wyraz w utworzeniu Sojuszu Państw Sahelu (AES), zrzeszającego Mali, Burkinę Faso i Niger. Z dokumentów wynika, że agenci Moskwy odegrali decydującą rolę w powstaniu tego sojuszu, który według założeń ma być rozszerzony na inne kraje afrykańskie, aby utworzyć „największą antyzachodnią koalicję w Afryce”.

Aby to osiągnąć, Rosja opracowała szczegółowe scenariusze dla każdego państwa, będącego w strefie jej zainteresowań. I tak w Czadzie celem Moskwy jest usunięcie kraju „ze strefy wpływów Francji i Stanów Zjednoczonych” poprzez „ograniczenie możliwości wykorzystania bazy wojskowej przez siły francuskie”. W Libii Rosja postawiła na „wywołanie chaosu” w zachodniej części podzielonego kraju.

Działania Rosjan w Afryce

.W Republice Południowej Afryki Rosjanie zamówili rasistowskie kubki z okazji urodzin Johna Steenhuisena, lidera Sojuszu Demokratycznego, partii współtworzącej obecnie rząd z Afrykańskim Kongresem Narodowym, aby zszargać wizerunek zarówno jego, jak i jego ugrupowania.

W Namibii, w okresie poprzedzającym wybory prezydenckie w 2024 r., Rosjanie sfabrykowali i rozpowszechnili fałszywy list przypisywany Wielkiej Brytanii, w którym oskarżyli Londyn o potajemne finansowanie opozycji w zamian za korzyści związane z wydobyciem ropy naftowej. Gdy informacje te poprzez portale społecznościowe dotarły do 1,7 mln osób, Wielka Brytania musiała oficjalnie temu zaprzeczyć. Ale Rosjanom udało się zdyskredytować namibijską opozycję i wzmocnić wizerunek przychylnej Kremlowi partii rządzącej.

Według jednego z dokumentów, datowanego na sierpień 2023 r., w Senegalu rosyjscy agenci opracowali scenariusz przewrotu wojskowego i „w zależności od wybranego scenariusza” planowali bądź wspierać zbrojnie lokalne siły próbujące obalić rząd, bądź pomagać w tłumieniu protestów. Wszystkie te plany miały również wspólny antyukraiński mianownik, najczęściej obracający się wokół propagandowego hasła: „Ukraina to kraj wspierający terrorystów w Afryce”.

Dlaczego powinniśmy interesować się tym, co dzieje się w Afryce?

.Ostatnie wydarzenia w Nigrze są szeroko komentowane na świecie, szczególnie we Francji. Mało jednak mówi się o tym w Polsce. A przecież jeśli Polska chce być krajem liczącym się w Europie, będzie musiała zająć się problemem afrykańskim, bo to jeden z obszarów, na którym Rosja prowadzi z nami wojnę – pisze Nathaniel GARSTECKA.

Zamach stanu w Nigrze w lipcu 2023 r. pogrążył Afrykę Zachodnią w chaosie. Wybrany w 2021 r. prezydent Bazoum został obalony przez generała Omara Tchianiego i spiskowców z elitarnej Gwardii Prezydenckiej. Od tego czasu prezydent i jego rodzina są więzieni, a kraje członkowskie ECOWAS (Wspólnota Gospodarcza Państw Afryki Zachodniej) zastanawiają się, jak zareagować na zamach stanu, który został potępiony przez Unię Afrykańską, Unię Europejską i Stany Zjednoczone.

To, co dzieje się obecnie, jest kolejnym epizodem długiej serii wstrząsów geopolitycznych, które miały miejsce w tej części świata w ostatnich latach. Francja, była potęga kolonialna, która stara się utrzymać swoje wpływy, staje w obliczu coraz bardziej otwartej konkurencji ze strony Chin, a przede wszystkim Rosji. Rosja ma tradycję infiltracji krajów afrykańskich od czasów sowieckich, postrzega osłabienie Francji jako okazję do rozszerzenia swojej strefy wpływów kosztem Zachodu i zdobycia bogactwa tych krajów. Rosja dąży również do rozwoju sieci handlowych i wojskowych poprzez instalację baz i obecność grup paramilitarnych, a także do eksportu swojego przemysłu nuklearnego i gazowego.

Rosyjska retoryka schlebia afrykańskiej goryczy i niechęci do Francji. Prezydent Federacji Rosyjskiej, Władimir Putin, regularnie wygłasza hasła, które można określić jako dekolonialne i antyzachodnie. Na przykład na ostatnim szczycie Rosja-Afryka porównał „walkę Afryki o wolność” do „walki ZSRR o wolność”, dodając, że to Zachód (zwłaszcza Francja) jest odpowiedzialny za trudności, jakich doświadczają kraje afrykańskie. Ta retoryka, która staje się coraz wyraźniejsza, jest podejmowana i powtarzana przez rosyjskie sieci wpływów w krajach będących celem Moskwy. Tak było w szczególności w Mali, gdzie w 2021 r. doszło do zamachu stanu i przejęcia władzy przez juntę wojskową, która nie zawahała się „zaprosić” rosyjskiej grupy paramilitarnej „Wagner” (nazwanej tak przez Jewgienija Prigożyna i Dmitrija Utkina w hołdzie dla słynnego kompozytora, ponieważ był on ulubieńcem Adolfa Hitlera) do zastąpienia francuskich żołnierzy sił Barkhane, którzy walczyli z organizacjami islamistycznymi w Sahelu, w szczególności z Al-Kaidą Islamskiego Maghrebu i Państwem Islamskim w Wielkiej Saharze. W 2022 r. Francja została zmuszona do zakończenia operacji Barkhane i ewakuacji swoich baz, które zostały natychmiast zajęte przez najemników Wagnera. W trakcie tego procesu wagnerowcy rozpowszechniali kłamstwa o rzekomym zaangażowaniu Francji w zbrodnie wojenne, narażając życie żołnierzy Barkhane.

Wrogość wobec Francji jest również widoczna w Nigrze, gdzie demonstranci skandują hasła na rzecz Rosji. Moskwa wzmocniła już swoją obecność w Republice Środkowoafrykańskiej, Libii i Sudanie, ale także w krajach Maghrebu, zwłaszcza w Algierii. Ten szybki postęp zaczyna niepokoić Francję, której wpływy w Afryce kurczą się z roku na rok w wyniku bezsilności jej kolejnych przywódców. Oprócz osłabienia sojusznika (Francja i Polska są członkami Unii Europejskiej i NATO) Polska ma kilka powodów do zaniepokojenia tym, co dzieje się w Afryce.

Po pierwsze, nawet jeśli, jak wspomniano powyżej, kontynent afrykański nie jest kluczowym partnerem gospodarczym Polski, wolumen wymiany handlowej w ostatnich latach systematycznie rośnie, osiągając poziom 8 miliardów dolarów do 2021 roku. Głównymi zaangażowanymi krajami są Maroko, Egipt i Nigeria. Polska była niegdyś obecna w Afryce: Księstwo Kurlandii, lenno Rzeczypospolitej Obojga Narodów, przez kilka lat (1650–1660) posiadało placówki handlowe w Gambii, u ujścia rzeki Gambii.

Wzrost niepokojów na kontynencie, zwłaszcza na zachodzie i północy, może uderzyć w handel między Polską a tymi krajami, zwłaszcza Nigerią, która podpisała umowę o współpracy wojskowej z Moskwą w 2021 r. i obecnie toczy krwawą wojnę z islamistyczną organizacją Boko Haram.

Handel między Polską a niektórymi krajami afrykańskimi to najmniejszy z problemów. Ważniejsza jest możliwość przejęcia przez Rosję kontroli nad zasobami naturalnymi kontynentu. Przykładowo Republika Środkowoafrykańska posiada liczne złoża złota i diamentów. Grupa Wagnera próbowała już zakładać spółki w celu eksploatacji tych złóż. Tymczasem Niger jest bogaty w uran. Jest szóstym co do wielkości producentem tego metalu na świecie. Uran jest wykorzystywany jako paliwo w reaktorach elektrowni jądrowych, a także w przemyśle lotniczym i wojskowym. Perspektywa czerpania przez Rosję korzyści z tych zasobów powinna niepokoić władze krajów, których nie uważa ona za „przyjazne”.

Rosja jest w stanie wojny z Ukrainą od 2014 roku, po sprowokowaniu separatyzmu na Krymie i w Donbasie, a następnie aneksji tych regionów i próbie obalenia ukraińskiego rządu i zastąpienia go reżimem satelickim, takim jak ten rządzący na Białorusi. Rosja prowadzi „operację wojskową” w pobliżu granic Polski, a historia wielokrotnie pokazała, że państwo rosyjskie ma tendencję do ekspansji jak najdalej na zachód, zagrażając krajom Europy Środkowej. W każdym razie jest to kierunek, w którym podąża kraj pod rządami Władimira Putina.

.Innym poważnym powodem do niepokoju jest masowa imigracja z krajów afrykańskich. Przez lata kraje Europy Zachodniej musiały radzić sobie z nielegalną imigracją na dużą skalę. Oprócz wstrząsów demograficznych i kulturowych spowodowanych masowym napływem ludności spoza Europy, zarówno legalnym, jak i nielegalnym, imigracja ta stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa wielu krajów, takich jak Francja, Wielka Brytania, Belgia i Niemcy. Liczne błędy popełnione przez Francję, na przykład w Libii, doprowadziły do napływu kilku fal nielegalnych imigrantów, z których największa miała miejsce w 2014 roku.

PAP/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 17 lutego 2026