Rosja zatrudni 12 tysięcy Koreańczyków do produkcji pocisków Shaded

Do końca 2025 r. Rosja planuje zatrudnić około 12 tys. północnokoreańskich pracowników w przedsiębiorstwach strefy ekonomicznej Ałabuga w Tatarstanie, wytwarzających drony dalekiego zasięgu typu Shahed, którymi armia rosyjska przeprowadza ataki na Ukrainę – powiadomił ukraiński wywiad wojskowy (HUR).

Coraz bliższa współpraca Moskwy i Pjongjangu

.To właśnie w Ałabudze produkuje się drony dalekiego zasięgu typu Shahed/Gerań, za pomocą których rosyjska armia przeprowadza ataki terrorystyczne na infrastrukturę cywilną Ukrainy. W celu omówienia szczegółów (dotyczących wysyłania) siły roboczej, pod koniec października w ministerstwie spraw zagranicznych Rosji odbyło się spotkanie lokalnych urzędników z przedstawicielami północnokoreańskiej firmy Jihyang Technology Trade Company, odpowiedzialnej za poszukiwanie i rekrutację koreańskich pracowników” – czytamy w komunikacie HUR na Telegramie.

Rosjanie obiecują płacić obywatelom Korei Płn. około 2,5 dolara za godzinę pracy, a dzienna zmiana tych osób będzie trwała co najmniej 12 godzin. „Takie działania świadczą o pogłębieniu strategicznej współpracy między dwiema dyktaturami w celu kontynuowania agresywnej wojny przeciwko Ukrainie” – zaznaczył HUR.

Pod koniec czerwca południowokoreańscy parlamentarzyści, powołując się na Narodową Służbę Wywiadowczą (NIS), poinformowali, że Korea Północna może w lipcu lub sierpniu wysłać dodatkowe oddziały do Rosji na wojnę tego państwa z Ukrainą. Jednocześnie Pjongjang kontynuuje dostawy broni dla Kremla.

Rosja zapewnia Korei Północnej współpracę gospodarczą, sprzęt do zakłócania pracy systemów obrony przeciwlotniczej, silniki rakietowe, drony oraz usługi doradcze w zakresie poprawy skuteczności naprowadzania rakiet. Współpraca tych dwóch państw opiera się na traktacie o wzajemnej obronie, podpisanym przez Kim Dzong Una i rosyjskiego przywódcę Władimira Putina w Pjongjangu w czerwcu ubiegłego roku. 

Wołodymyr Ż. zrobił to, co było najlepsze dla Ukrainy i Europy

.W Polsce został ujęty Wołodymyr Ż., który – jak twierdzą Niemcy – wysadził 3 z 4 nitek gazociągu Nord Stream. Niemcy żądają więc jego przekazania, żeby sądzić go za terroryzm. Co powinna zrobić z tym Polska? Ekstradycja? Obywatelstwo polskie? Pozwolić mu uciec? Żadna z propozycji nie wydaje się jednoznacznie dobra – pisze Paulina MATYSIAK.

Jeśli chodzi o ekstradycję, to Wołodymyr Ż. nie zasługuje, żeby być sądzony. Jeśli zrobił to, o co Niemcy go oskarżają, to było to najlepsze dla jego kraju i dla Europy: odciął Rosję od pieniędzy z taniego gazu płynącego do Niemiec. Poza tym, należy założyć, działał na podstawie rozkazów swojej służby i zaatakował infrastrukturę państwa, z którym Ukraina prowadzi wojnę.

Jeśli chodzi o obywatelstwo, ukraiński oficer nie ma związków z Polską, a obywatelstwo nie powinno być nagrodą za pełnienie służby dla innego państwa, nawet jeśli w ramach tej służby zadziałał ewidentnie na korzyść naszego interesu.

A jeśli chodzi o opcję ucieczki, to jeśli mamy być poważnym państwem, wypuszczenie go bez decyzji politycznej lub pozwolenie mu na ucieczkę nie będzie raczej budować zaufania do Polski.

Nasze władze muszą podjąć decyzję, i to taką z gatunku rządzenia, a nie zarządzania, władzy, nie administracji, polityki, nie merytoryki. Decyzję dotyczącą twardych interesów z pogranicza służb specjalnych, polityki, obronności i dyplomacji.

Pamiętajmy, że mówimy tu o czynie bez ofiar, a szkoda dotyczy interesów wojskowych, gospodarczych i infrastrukturalnych.

Nie musimy odkrywać koła na nowo, bo przed nami w zbliżonej sytuacji byli inni. Konkretnie – Francja za czasów prezydenta Mitterranda, który – w skrócie – ogłosił, że Francja nie będzie dokonywać ekstradycji uchodźców politycznych z Włoch, oskarżonych o lewicowy terroryzm w „latach ołowiu”, okresie, gdy dochodziło do wielu krwawych zamachów. Oczywiście pod pewnymi warunkami. Tacy uchodźcy mieli nie mieć krwi na rękach i wyzbyć się dalszego stosowania przemocy. Była to doktryna Mitterranda, która utrzymała się ponad 20 lat. Dopiero za czasów prezydentury Chiraca nastąpiło jej faktyczne luzowanie, jednak wciąż doktryna ta cieszyła się poparciem społeczeństwa i sądów.

Należy się zastanowić nad tym, czy Polska nie powinna dziś wcielić w życie podobnej doktryny: żaden cudzoziemiec, oskarżony przez władze innego kraju o „terroryzm” (przestępstwo) wobec Rosji, jej interesów wojskowych, gospodarczych czy infrastruktury, nie zostanie poddany ekstradycji. Mogłaby być to doktryna na czas wojny w Ukrainie i czas jej odbudowy. A także czas, kiedy zyskamy pewność, że po ewentualnej ekstradycji Niemcy nie postanowią np. przekazać Wołodymyra Ż. Rosji. Doktryna nie jest wprowadzana ustawą. Nie wymaga zgody sejmu ani prezydenta. To deklarowana praktyka, która wynika z decyzji politycznej. Nie chodzi przecież o to, żeby wiązać sobie ręce na przyszłość.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/paulina-matysiak-wolodymyr-z-zrobil-to-co-bylo-najlepsze-dla-ukrainy-i-europy/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 14 listopada 2025