Rosjanie chcą fałszywie powiązać Emmanuela Macrona z aktami Epsteina [AFP]

Władze francuskie wykryły operację dezinformacyjną powiązaną z Rosją, której celem jest przekonanie, że prezydent Francji Emmanuel Macron był zamieszany w aferę amerykańskiego przestępcy seksualnego Jeffreya Epsteina – podała w dniu 6 lutego 2026 r. agencja AFP, powołując się na źródło w rządzie.
Rosjanie chcą fałszywie powiązać Emmanuela Macrona z aktami Epsteina
.Na fałszywej stronie internetowej podszywającej się pod portal informacyjny France-Soir opublikowany został artykuł, w którym utrzymywano, że szef państwa jest zamieszany w aferę Epsteina. Te fałszywe informacje były następnie rozwijane na serwisie X. Próbę dezinformacji wykryły służby Viginum, zajmujące się zwalczaniem zagranicznych ingerencji informatycznych. Viginum uważa, że operacja jest związana z rosyjską siatką propagandową Storm-1516, zajmującą się dezinformacją w interesach Kremla.
Według źródła AFP fałszywa strona wskazywała na metody używane przez Johna Marka Dougana, byłego amerykańskiego policjanta, który mieszka w Rosji i zakłada w internecie fałszywe serwisy informacyjne. Viginum uważa, że Dougan jest powiązany z siecią Storm-1516. Z kolei na X fałszywe doniesienia ukazały się najpierw na koncie o nazwie LoetitiaH, które już w przeszłości rozpowszechniało operacje dezinformacyjne Storm-1516. Ogółem operacja była bardzo podobna do poprzednich działań tej sieci, która atakuje polityków i wykorzystuje bieżące wydarzenia polityczne.
Rosyjska propaganda wykorzystuje aferę Epsteina
.O wykorzystywaniu przez rosyjskich dezinformatorów afery Epsteina poinformował niedawno rosyjski portal Insider. Podał on, że w ramach rosyjskiej kampanii dezinformacyjnej o nazwie Matrioszka powstały skoordynowane fałszywe posty na X, Telegramie i innych platformach, imitujące wiadomości istniejących mediów francuskich.
W dokumentach opublikowanych pod koniec stycznia przez amerykańskie ministerstwo sprawiedliwości nazwisko Emmanuela Macrona pojawia się ponad 200 razy, ponieważ rozmawiają o nim inne osoby komunikujące się z Epsteinem. W dokumentach nie ma danych wskazujących, by doszło do bezpośrednich kontaktów między Amerykaninem a francuskim prezydentem.
Rosja nauczyła się rozgrywać Zachód
.Dopóki zwlekamy, inicjatywa pozostaje po stronie Putina. Może on zmieniać tempo, zakres, intensywność i cele ataków, wzmacniać je działaniami z zakresu wojny cybernetycznej i łączyć z innymi taktykami, takimi jak propaganda. Przygotujcie się na sponsorowane przez Kreml komunikaty w stylu „Przestańcie wspierać Ukrainę, a wasze życie wróci do normy” – pisze Edward LUCAS
Spotterzy samolotów w Kopenhadze zbierają się zwykle przy wesołej knajpce Flyvergrillen, na obrzeżach lotniska. W popołudniowym słońcu w miniony piątek apatyczni mężczyźni w wiatrówkach zajadali się narodowym przysmakiem, polsemixem (pokrojoną kiełbasą, surową cebulą, frytkami i keczupem), i dyskutowali o szokującym poniedziałkowym zamknięciu najbardziej ruchliwego lotniska w Skandynawii na cztery godziny. Na ekranie telewizora w kawiarni duńska premier Mette Frederiksen przedstawiała kontekst geopolityczny. W ciągu ponurych siedmiu minut, godnych hollywoodzkiego filmu katastroficznego, stwierdziła bez ogródek, że kraj został zaatakowany, i ostro skrytykowała sprawców: „anonimowych tchórzy”, najprawdopodobniej Rosjan. Podkreśliła, że ich nadrzędnym celem było wywołanie „strachu i podziałów”, zdestabilizowanie społeczeństwa oraz wzbudzenie nieufności.
Nie kryła też irytacji wobec początkowej reakcji swojego kraju: „Nie proszę o cierpliwość, bo sama jej nie mam”. Trudno się dziwić. Dania szybko się dozbraja i należy do czołowych sojuszników Ukrainy, czym wzbudza gniew Rosji. Ale w kwestii bezpieczeństwa wewnętrznego, jak zauważa Hans Tino Hansen, surowy analityk kierujący firmą konsultingową Risk Intelligence, „przesypia” sprawę. Gdy zadzwoniłem na komendę policji z pytaniem o śledztwo, usłyszałem: „To Dania. Jest piątek, piąta po południu. Wszyscy poszli do domu”. Najnowsza wiadomość na ich stronie internetowej dotyczyła… dwóch zaginionych psów.
.To prawda, że w związku z dwoma ważnymi szczytami europejskimi, które mają się odbyć w październiku, Dania podjęła spóźnione, ale poważne działania, zakazując wszelkich lotów dronów, powołując rezerwistów i sprowadzając specjalistyczne jednostki obrony powietrznej z sąsiednich krajów oraz z Ukrainy (zapewne najbardziej przydatne). Ale takie działania są nie tylko piekielnie kosztowne, lecz także zbyt ograniczone i podjęte zbyt późno. Rosja po prostu poczeka, spróbuje ponownie kiedy indziej albo gdzie indziej, ewentualnie zmieni taktykę. Drony, które w ubiegłym tygodniu krążyły nad duńskimi lotniskami i bazami wojskowymi, zostały – jak podejrzewają śledczy – wypuszczone z pokładów statków handlowych na wodach międzynarodowych. Jeśli tak, to ich załogi i właściciele wyszli z tego całkiem bezkarnie. Wielki europejski plan „ściany dronów” na wschodniej granicy, omawiany podczas tak wielu spotkań, brzmi nieźle. Ale może być równie łatwy do obejścia, jak przedwojenna francuska Linia Maginota. Podobnie ma się sprawa z nowym projektem NATO „Eastern Sentry”: naprędce sklecone, kosztowne i nieliczne systemy obrony powietrznej, które nie są w stanie sprostać zagrożeniu. Potrzebujemy prawdziwego odstraszania, a nie pozorowanej obrony.
PAP/Anna Wróbel/MJ




