Rozum, bez którego ludzkość nie zdoła sprostać żadnemu z licznych dzisiejszych wyzwań, cierpi z powodu zaniku wspólnej rzeczywistości [Gérald BRONNER w „Le Figaro”]

Gérald Bronner jest francuskim socjologiem, profesorem na Sorbonie, członkiem Académie des technologies i Académie nationale de médecine, autorem książki „À l’assaut du réel”. W wywiadzie dla dziennika „Le Figaro” ocenia, że we współczesnych społeczeństwach rzeczywistość jest negowana w imię indywidualnych aspiracji.
Jak stwierdza w „Le Figaro” Gérald Bronner, fakt, że człowiek, w przeciwieństwie do zwierząt, jest świadomy istnienia różnych możliwości i różnych wariantów przyszłości, „jest równocześnie błogosławieństwem i przekleństwem, ponieważ ta świadomość niesie ze sobą również lęk i pokusę, by ograniczyć niepewność, tworząc światy, które wydają nam się lepsze i bardziej pożądane”. „Aby poruszać się w świecie możliwości, zaczęliśmy od obrabiania krzemienia, a następnie rozwijaliśmy naszą inżynierię techniczną. Oprócz niej najstarszą formą ludzkiej inżynierii była magia, przesąd. Ten sposób myślenia daje nam złudzenie, że nasze pragnienia mogą się urzeczywistnić poprzez znaki – tak właśnie filozof Alain opisywał mentalność dziecka. Małe dzieci posługują się znakami, które dorośli – ich rodzice – przekształcają w działania, co sprawia, że postrzegają one swoją wolę jako bezpośrednio skuteczną w rzeczywistości. W moim przekonaniu to właśnie stanowi o ludzkiej specyfice” – zauważa.
„Demokracja, którą wolę od każdego innego systemu, składa wiele obietnic, których, paradoksalnie, nie może spełnić. Szybko zrozumiał to Alexis de Tocqueville. Różnica między naszymi aspiracjami a tym, co oferuje nam rzeczywistość, wywołuje w nas frustrację relatywną, jak nazywa to socjolog Ted Gurr. Aby uniknąć bycia nieszczęśliwym, można albo regulować własne pragnienia, albo negować ograniczenia rzeczywistości, organizując się w tym celu ideologicznie lub technologicznie. Do tej charakterystyki demokracji dochodzi niezmienna cecha antropologiczna, czyli fakt, że człowiek ocenia samego siebie w porównaniu z innymi. Obserwując mimikę sportowców po zawodach, zauważamy, że brązowi medaliści wydają się bardziej zadowoleni niż srebrni medaliści. Ci drudzy żałują, że nie udało im się sięgnąć po złoto, podczas gdy ci pierwsi cieszą się, że stanęli na podium. Jednym z kluczowych zjawisk współczesności są nowe sposoby porównywania się z innymi. Wymuszona transparentność, zwłaszcza za pośrednictwem mediów społecznościowych, potęguje wrażenie udręki niczym w micie o Tantalu. Stąd trafna uwaga Sylvaina Tessona: Francja to raj zamieszkany przez ludzi, którzy myślą, że żyją w piekle. Zdanie to można odnieść szerzej do wszystkich demokracji liberalnych, których obywatele gonią za szczęściem. Większe zarobki dają poczucie szczęścia, ale tylko chwilowo. Bardzo szybko nowy poziom dochodu staje się normą” – tłumaczy socjolog.
„Przyznaję, że człowiek po prostu nie może żyć bez opowieści. Obok nauki, która nie jest narracją, lecz metodą pozwalającą wypracować lepsze modele opisu rzeczywistości, potrzebujemy narracji. Tymczasem – i to właśnie wielki dramat naszych czasów – zostaliśmy pozbawieni wielkich opowieści, takich jak mit postępu. We wszystkich językach znaczna erozja słowa postęp, w ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat, świadczy o załamaniu się tego horyzontu w naszej zbiorowej wizji czasu historycznego. Niestety, nie można zadekretować opowieści z niczego. Dawne ideologie, takie jak komunizm czy faszyzm, mogą powracać, podobnie jak religie, ale widać, że utraciły one siłę jednoczenia ludzi na szeroką skalę. Jedynymi opowieściami, które dziś się rozwijają, są dystopijne wizje przyszłości. (…) A rozum, bez którego ludzkość nie zdoła sprostać żadnemu z licznych dzisiejszych wyzwań, cierpi z powodu zaniku wspólnej rzeczywistości” – ocenia Gérald Bronner.
Oprac. JD




