Siedmioro Polaków w tym sezonie Metropolitan Opera

Metropolitan Opera

Siedmioro polskich solistów występuje w bieżącym sezonie na scenie Metropolitan Opera w Nowym Jorku. To sytuacja bez precedensu – podkreśla w rozmowie Tomasz Konieczny. Dodaje, że Polacy kreują pierwszoplanowe role, czym potwierdzają dominującą pozycję rodzimej wokalistyki w świecie opery.

Siedmioro Polaków w tym sezonie Metropolitan Opera

.Utrzymująca się od kilku lat fala sukcesów polskich śpiewaków w Nowym Jorku osiąga obecnie swoje apogeum. Obecność tak licznej grupy wykonawców na prestiżowej scenie Lincoln Center dowodzi, że polskie głosy stały się globalnym znakiem jakości, a ich udział w produkcjach najwyższej rangi jest już stałym elementem światowego krajobrazu muzycznego.

W obsadach tegorocznych spektakli znaleźli się zarówno artyści o ustalonej, światowej renomie, ale też debiutanci. Piotr Beczała występuje jako tytułowy „Andrea Chenier”, Tomasz Konieczny w „Arabelli” oraz w dramacie muzycznym „Tristan i Izolda”, Aleksandra Kurzak jako Mimi w „Cyganerii” oraz w partii Cio-Cio-San w operze „Madame Butterfly”, Artur Ruciński w „Purytanach”, Piotr Buszewski w „Traviacie”, Adam Palka w „Don Giovannim” oraz Andrzej Filończyk, który zadebiutował w głośnej prapremierze „The Amazing Adventures of Kavalier & Clay”.

Jednym z filarów tego sukcesu jest Tomasz Konieczny, który zbiera entuzjastyczne recenzje za partię Mandryki w „Arabelli” Ryszarda Straussa. 9 marca wystąpi jako Kurwenal w premierze „Tristana i Izoldy” Ryszarda Wagnera. Artysta podkreśla, że tak silna reprezentacja Polaków w Nowym Jorku nie jest dziełem przypadku. – Mamy obecnie znakomitych artystów; wspaniałych śpiewaków i wykonawców światowej klasy – ocenił w rozmowie. Jego zdaniem to efekt wieloletniej pracy i rosnącej pozycji polskich głosów na najważniejszych scenach.

Baltic Opera Festival

.Polski bas-baryton od lat apeluje, by czołowych śpiewaków częściej prezentować także w kraju. – Powinniśmy zrobić wszystko, wręcz stanąć na głowie, aby naszych artystów z pierwszej ligi regularnie pokazywać w Polsce – podkreśla Tomasz Konieczny. Zaprasza ich do udziału w Baltic Opera Festival, którego jest dyrektorem artystycznym, i rekomenduje kolegów dyrektorom teatrów. Zastrzega jednak, że realia finansowe w kraju są nieporównywalne z Nowym Jorkiem, gdzie skala i budżet Met pozwalają na realizację najbardziej ambitnych projektów.

Śpiewak nie kryje dumy z obecnego sezonu. – Jestem naprawdę dumny, po pierwsze z tego, że znalazłem się w gronie siedmiorga Polaków w Met, po drugie z tego, że aż dwie produkcje z moim udziałem transmitowane są w cyklu HD, a po trzecie, z faktu, że mamy tak znakomite młodsze pokolenie – podkreśla. Wskazuje przy tym na sukcesy Andrzeja Filończyka i Piotra Buszewskiego i dodaje, że „to naprawdę powód do wielkiej dumy”.

Polacy są w USA postrzegani bardzo dobrze

.Tomasz Konieczny zwraca uwagę, że Polacy są w USA postrzegani bardzo dobrze i budzą autentyczną sympatię. Jak mówi, stara się wykorzystywać to zainteresowanie do promocji polskiej kultury, w tym festiwalu w Trójmieście oraz Opery Leśnej. – To wyjątkowa scena, którą naprawdę warto odwiedzić przynajmniej raz w życiu – akcentuje.

Sukces Polaków w Nowym Jorku dopełniają transmisje w ramach cyklu „The Met: Live in HD”. Dzięki nim miliony widzów w kinach na całym świecie, także w Polsce mogą na bieżąco śledzić triumfy rodzimych artystów, które umacniają markę polskiej kultury na arenie międzynarodowej.

Teologia muzyki popularnej – rekonesans

.Czy muzyka popularna może poprowadzić nas w głąb siebie? Czy można dzięki niej spotkać Boga? Czy popowe piosenki mogą być źródłami teologicznymi? – pyta Dominik DUBIEL SJ.

Tworząc projekt „Posłuchaj uważnie. Głębszy poziom popkultury”, przyjęliśmy twierdzące odpowiedzi na te pytania jako oczywiste. Jak zresztą przystało na ludzi kierujących się ignacjańską zasadą „szukać i znajdować Boga we wszystkich rzeczach”. W niniejszym tekście postaram się jednak zarysować teologiczne podstawy niniejszych twierdzeń. 

Tradycja chrześcijańska dość zgodnie uznaje, że cała rzeczywistość została stworzona przez Boga z niczego (creatio ex nihilo). Cokolwiek istnieje, istnieje dlatego, że jest ciągle stwarzane przez Boga (creatio continua). Gdyby Bóg przestał chcieć jakiejkolwiek rzeczy, przestałaby ona istnieć. 

.Choć tworzenie muzyki nie jest tym samym, co boskie creatio ex nihilo, to w obrębie ludzkich aktywności jest być może działaniem najbardziej do tego aktu zbliżonym. W Liście do artystów Jan Paweł II pisał:  „Nikt nie potrafi zrozumieć lepiej niż wy, artyści, genialni twórcy piękna, czym był ów pathos, z jakim Bóg u świtu stworzenia przyglądał się dziełu swoich rąk. Nieskończenie wiele razy odblask tamtego doznania pojawiał się w waszych oczach, artyści wszystkich czasów, gdy zdumieni tajemną mocą dźwięków i słów, kolorów i form podziwialiście dzieła swego talentu, dostrzegając w nich jakby cień owego misterium stworzenia, w którym Bóg, jedyny Stwórca wszystkich rzeczy, zechciał niejako dać wam udział”.

PAP/Andrzej Dobrowolski/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 28 lutego 2026