"Siły do Zwalczania Gangów". Nowa inicjatywa ONZ

Na Haiti od lat trwa kryzys humanitarny – zbrojne gangi kontrolują de facto większość terytorium małej wyspy, a kolejne rząd nie są w stanie przywrócić poczucia bezpieczeństwa. Codziennością są strzelaniny, porwania i ataki bombowe, a znaczna część populacji przymiera głodem. Teraz ONZ pomaga w zaprowadzeniu ładu na Haiti wysyłając specjalne Siły do Zwalczania Gangów.
Gangi kontrolują obecnie około 85% powierzchni stolicy kraju
.Obecny kryzys polityczny, gospodarczy i społeczny rozpoczął się w lipcu 2018 roku od protestów we wszystkich miastach Haiti. Demonstracje były odpowiedzią na rosnące ceny paliw, które pogarszały sytuację kraju, już wcześniej zmagającego się ze skrajnym ubóstwem. Protesty stopniowo przerodziły się w masowy ruch społeczny żądający rezygnacji prezydenta Jovenela Moïse’a. Po latach niepokojów społecznych (i jednej nieudanej próbie zamachu stanu) prezydent Moïse został zamordowany przez grupę 28 zagranicznych najemników, a kraj już ostatecznie pogrążył się w chaosie.
Wkrótce po zamachu rozpoczęły kolejne protesty nawołujące do powstrzymania wzrostu cen energii, a federacja zbrojnych gangów zablokowała największy skład paliw na Haiti. W połączeniu z wybuchem epidemii cholery i powszechnym głodem, polityczny kryzys sprawił, że Haiti pogrążyło się anarchii. Zbrojne organizacje przestępcze, dowodzone przez samozwańczych “generałów”, nazywających siebie bojownikami o wolność, a w rzeczywistości będących okrutnymi gangsterami, opanowały większość miast, i rozpoczęły krwawe walki o wpływy i terytorium.
W samym roku 2024 na Haiti z rąk uzbrojonych przestępców zginęło ponad 5500 osób. Według niektórych mediów, gangi kontrolują obecnie około 85% powierzchni stolicy kraju, Port-au-Prince.
Teraz Rada Bezpieczeństwa ONZ zatwierdziła wysłanie na Haiti znacznie większych międzynarodowych sił bezpieczeństwa w celu opanowania narastającej przemocy gangów w ogarniętym konfliktem kraju.
„Siły do Zwalczania Gangów” (GSF) będą liczyć do 5550 policjantów i żołnierzy, będą upoważnieni zatrzymywać podejrzanych członków gangów. GSF ma wzmocnić kierowaną przez Kenię Wielonarodową Misję Wsparcia Bezpieczeństwa (MSS) – siły, które miały liczyć do 2500 członków, i które od czasu rozmieszczenia w 2023 roku nie są w stanie powstrzymać przemocy.
Maciej Bzura
Czy „Siły do Zwalczania Gangów” mogą pomóc skrwawionej wyspie?
.Ostatnia dekada była dla Haiti okrutna: jedno z najbardziej tragicznych trzęsień ziemi na świecie w 2010 roku pochłonęło 230 tys. ofiar i pozostawiło stolicę kraju w gruzach; epidemia cholery pustoszyła kraj przez kilka kolejnych lat, w 2012 roku huragan Sandy zmiótł z powierzchni 70 procent upraw, a w 2016 roku huragan Matthew zniszczył 90 procent budynków wzdłuż południowego wybrzeża, co przyniosło straty 1,9 miliarda dolarów i kolejne ofiary – pisze Joanna GOCŁOWSKA-BOLEK
Do nieustannej recesji gospodarczej Haitańczycy już dawno się przyzwyczaili. Jednak obecny kryzys polityczny, który wybuchł po ujawnieniu ogromnego skandalu z udziałem prezydenta Jovenela Moïse’a, jeszcze bardziej zakłóca codzienne życie. Brakuje wody pitnej, na zakup żywności i paliwa stać niewielką część społeczeństwa, a zablokowane drogi utrudniają handel i komunikację. Czarna perła Karaibów znalazła się na krawędzi katastrofy humanitarnej.
Turyści zaglądają tu rzadko. Niewielu jest też reporterów zagranicznych dzienników. Dziś to raczej bogata w ropę Wenezuela przyciąga uwagę świata. O Haiti reportaże pojawiają się sporadycznie. Nie ma tu bogactw naturalnych, brak drogich, wygodnych kurortów. Przyroda i krajobraz nie zachęcają do szukania beztroskiego wypoczynku, choć to przecież wciąż Karaiby.
Obok tradycyjnych problemów w przerażającym tempie narasta zadłużenie wobec Wenezueli, a mechanizm ujawnionego skandalu korupcyjnego pokazuje, że nawet duża zagraniczna pomoc tak naprawdę nie ma szansy dotrzeć do potrzebujących. W innych krajach najczęściej w obliczu klęski żywiołowej czy wyjątkowej tragedii wprowadza się szczególne mechanizmy, społeczeństwo mobilizuje się do współdziałania i wzajemnej pomocy, a porządku pilnuje policja. Tutaj nie działają sprawnie właściwie żadne instytucje, policja pierwsza rzuca się do rabunku pomocy, a zwyczajni ludzie na niewiele już mogą liczyć. Gangi i kartele narkotykowe mają większą władzę niż państwo, a za przemoc właściwie nie grozi żadna kara. Obecne tu organizacje międzynarodowe są niemal bezsilne w starciu z tak ogromną korupcją i zupełnym brakiem instytucji, które mogłyby zagwarantować dotarcie z pomocą do najuboższych. O Haiti mówi się: „prawie państwo”. Państwo, które prawie istnieje.
Wdużym stopniu dzisiejszy kryzys w Haiti jest efektem domina wywołanym przez kryzys wenezuelski. Hugo Chávez, budując sieć sprzymierzeńców w regionie, w 2005 roku powołał sojusz naftowy pod nazwą Petrocaribe. Krajom z regionu Karaibów, które wspierały politycznie rewolucję boliwariańską, Wenezuela dostarczała ropę po preferencyjnych stawkach. W ten sposób do Haiti przez lata trafiała bardzo tania wenezuelska ropa, na którą Wenezuela dodatkowo udzieliła Haiti niskooprocentowanego kredytu rozłożonego na 25 lat. Zaoszczędzone środki finansowe miały być przeznaczone na odbudowę haitańskiej infrastruktury, na programy zdrowotne, edukacyjne i społeczne oraz na strategiczne inwestycje.
Jednak Wenezuela, sama pogrążona w kryzysie, zaprzestała tanich dostaw ropy, co wymusiło znaczny wzrost kosztów transportu w Haiti. Ogłoszenie 40-procentowych podwyżek cen benzyny wywołało ogromne perturbacje w gospodarce Haiti, a zdesperowani Haitańczycy wyszli na ulice. Ruch rozpoczął się dość pokojowo w lipcu zeszłego roku, przyciągając tysiące protestujących, domagających się wycofania podwyżek i większej odpowiedzialności rządu. Jednak stopniowo zaangażowali się politycy opozycji, doszło do strajków i krwawych zamieszek. Dziś na ulicach Port-au-Prince niemal codziennie dochodzi do demonstracji, bezpardonowo tłumionych przez siły rządowe.
Ogromne niezadowolenie społeczeństwa potęguje fakt, że z funduszu Petrocaribe, przeznaczonego na programy społeczne i poprawę codziennej sytuacji najbiedniejszych mieszkańców, znikło… blisko 2 mld dolarów! Z raportu opublikowanego w styczniu przez Najwyższy Trybunał Obrachunkowy wynika, że w skandal korupcyjny uwikłani są najwyżsi urzędnicy kraju, w tym zwłaszcza sam prezydent Jovenel Moïse.
Iskrą, która wywołała kryzys polityczny, był pewien tweet. Gilbert Mirambeau, haitański filmowiec mieszkający w Kanadzie, opublikował na Twitterze własne zdjęcie z zawiązanymi oczami, na którym trzyma karton z jednym pytaniem napisanym w języku kreolskim: „Kot Kòb Petwo Karibe a?”, czyli: „Gdzie są pieniądze z Petrocaribe?”. Tweet pod hasztagiem #PetroCaribeChallenge stał się wiralem i zyskał popularność najpierw wśród haitańskiej diaspory, a podchwycony następnie przez haitańską młodzież wyzwolił lawinową reakcję w całym społeczeństwie.
Frustracja wywołana ujawnieniem tak olbrzymiej defraudacji i korupcji, ale także destabilizującą gospodarkę inflacją, niedoborami energii i niespełnionymi rządowymi obietnicami zwiększenia produkcji rolnej, w lutym skutkowała wybuchem wielotysięcznych manifestacji w stolicy kraju, Port-au-Prince, i wielu innych miastach Haiti.
Protestujący palili samochody i plądrowali sklepy, w końcu zablokowali prezydentowi dojazd do jego pałacu, a wówczas ten zdecydował się na użycie policji i wojska w celu rozpędzenia demonstrantów. W ciągu dwóch tygodni protestów co najmniej 40 osób straciło życie, a kilkadziesiąt zostało rannych. Przy okazji z więzienia w Aquin na południu Haiti uciekło 78 więźniów skazanych za najcięższe przestępstwa.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/joanna-goclowska-bolek-zawsze-wiatr-w-oczy-zapomniane-haiti






