Słowo Roku 2025

Decyzją kapituły „dron” został Słowem Roku 2025, w głosowaniu internatów zwyciężył natomiast „kosmos”. To wyniki 15. edycji konkursu organizowanego przez Uniwersytet Warszawski i Fundację Języka Polskiego.

Dron – Słowem Roku 2025

.Decyzją kapituły Słowem Roku 2025 został „dron”. Sekretarz kapituły plebiscytu prof. Marek Łaziński podczas ogłaszania wyników podkreślił, że to „słowo jeszcze dziesięć lat temu kojarzyło się z zabawką”. Dodał, że pojawia się na podium plebiscytów także w innych krajach. Zaznaczył, że „dron” w polskich słownikach znajduje się od niedawna, a w polskich tekstach – od początku tego tysiąclecia. Profesor Katarzyna Kłosińska zwróciła uwagę, że obecnie „dron” przypomina o toczącej się za wschodnią granicą Polski wojnie, o tym, że „żyjemy w trudnych czasach”. Tłumaczyła, że sytuacja ta dotyczy również Polski. – Pamiętamy drony, które latały nad Polską na początku września – powiedziała.

Na drugim miejscu plebiscytu znalazło się „weto”. Profesor wyjaśnił, że to słowo związane jest z aktywnością prezydenta i jego odmowami podpisywania ustaw. Kolejne miejsce zajął zaś „kosmos”. – To słowo bardzo stare, greckie, oznaczające porządek, ale i piękno – wyjaśnił prof. Łaziński. Tłumaczył, że w polskich słownikach jest od XIX wieku. – Związane jest z podróżami, w tym z podróżą kosmiczną, z polskim astronautą, którego jeszcze 20 lat temu nazwalibyśmy kosmonautą – powiedział. Nawiązywał do wydarzenia z czerwca 2025 r., kiedy polski astronauta, członek misji Ax-4, Sławosz Uznański-Wiśniewski poleciał na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS), gdzie wraz z innymi członkami załogi przeprowadzał liczne eksperymenty w warunkach mikrograwitacji.

Sekretarz kapituły poinformował, że finałowa trójka zdeklasowała pozostałe propozycje, takie jak „prezydent”, „sabotaż” czy „dywersja”.

Słowo Roku wybrała ogólnopolska kapituła językoznawców pod patronatem Rady Języka Polskiego i dziennikarzy, do której należą: prof. Andrzej Blikle, prof. Jerzy Bralczyk, Bartek Chaciński, prof. Katarzyna Kłosińska, prof. Ewa Kołodziejek, Teresa Kruszona, Agnieszka Kunikowska, prof. Jan Miodek, prof. Jerzy Podracki, prof. Renata Przybylska, prof. Michał Rusinek, prof. Barbara Sobczak oraz Małgorzata Tułowiecka. Sekretarzem kapituły plebiscytu jest prof. Marek Łaziński z Wydziału Polonistyki UW.

Z kolei w plebiscycie internautów słowo „kosmos” zwyciężyło. Drugie miejsce zajął „dron”, a trzecie – „weto”. Zarówno w 2024 roku, jak i 2025 także studenci mieli możliwość wyboru Studenckiego Słowa Roku, prof. Łaziński poinformował jednak, że w tej edycji słowo to nie cieszyło się dużą popularnością. – Słowa wygrane to „akademiki”, „stołówka”, ale zainteresowanie było tak niewielkie, że trudno mówić o istotności statystycznej tego wyboru – wskazał.

Plebiscyt Słowo Roku organizowany jest przez Instytut Języka Polskiego UW oraz Fundację Języka Polskiego. Do 31 grudnia 2025 r. można było zgłosić własną propozycję (jednostkę leksykalnej jedno- lub dwuwyrazową) lub wybrać spośród słów i wyrażeń przygotowanych przez organizatorów. Na stronie plebiscytu znajdowało się 21 słów do wyboru. Co roku wybierane są słowa, które najlepiej odzwierciedlają ważne tematy i wydarzenia minionych 12 miesięcy.

W ubiegłym roku w głosowaniu internautów zwyciężyło wyrażenie „sztuczna inteligencja”, natomiast kapituła językoznawców wybrała słowo „koalicja”, a studenci „stołówkę”.

Zalewani wulgaryzmami, otoczeni kulturą śmieci

.Bo czyż wulgaryzmy nie są śmieciami w języku? I czy podejmowana w niektórych szkołach akcja „Stop Wulgaryzmom” nie jest młodszym rodzeństwem inicjatyw typu „Dzień Ziemi” czy „Sprzątanie Świata”? – pyta prof. Wojciech KUDYBA.

Nikomu nie trzeba dziś tłumaczyć znaczenia działań na rzecz ochrony środowiska naturalnego. Problemy degradacji zasobów wodnych, zanieczyszczenia powietrza, gleby i produktów spożywczych oraz dewastacji krajobrazu są na tyle poważne, że właśnie od ich rozwiązania wielu obserwatorów uzależnia dziś możliwość przetrwania naszej cywilizacji, a może nawet – życia na Ziemi w ogóle. 

Przestronne terytorium natury nie jest jednak ani jedynym, ani nawet najważniejszym środowiskiem człowieka. Gdyby tak było, wciąż bylibyśmy zwierzętami. Naszym podstawowym środowiskiem – równie ważnym, jak przyroda – jest kultura.

Przychodzi zatem do głowy pytanie o to, czy na pewno w jej obszarze brak jakichkolwiek oznak degradacji i czy w ogóle obejmujemy dziś te sprawy refleksją choćby w minimalnym stopniu porównywalną z intensywnymi, zakrojonymi na globalną skalę badaniami nad zagrożeniami świata przyrody. Wciąż przecież słyszymy o konieczności wzmacniania dobrych nawyków sortowania odpadów i o potrzebie pogłębienia naszej świadomości ekologicznej. Czemu z podobną częstotliwością nie przedostają się więc do publicznej dyskusji próby artykulacji troski o środowisko kulturowe? Czemu nie słyszymy o zjawisku zaśmiecania czegoś, co otacza nas w sposób tak samo podstawowy jak natura? Czyżby taki problem nie istniał?

Śmieci w kulturze? Naiwnością byłoby zaprzeczać. Coś się zepsuło i wciąż się psuje. Coś cuchnie. To słychać i czuć. Piszą o tym obserwatorzy naszego środowiska językowego. Nawet pobieżny rzut oka na wyniki ich badań nieuchronnie prowadzi skojarzenia w stronę dzikich wysypisk odpadów. Bo czyż wulgaryzmy nie są śmieciami w języku? I czy podejmowana w niektórych szkołach akcja „Stop Wulgaryzmom” nie jest młodszym rodzeństwem inicjatyw typu „Dzień Ziemi” czy „Sprzątanie Świata”? Przedsięwzięcia na rzecz lepszej Ziemi są ważne. Nie trzeba nikogo przekonywać, że dzięki nim wokół nas robi się i ładniej, i zdrowiej. Właśnie o tym mówią jednak również językoznawcy – o tym, że nasze środowisko językowe mogłoby być piękniejsze i zdrowsze. Mogłoby, ale nie jest, bo w ciągu ostatnich dziesięcioleci coraz częściej je zatruwamy. 

Wokół nas rośnie sterta cuchnących słów. Ktoś powie, że one zawsze istniały, i będzie miał rację. Problem polega jednak na tym, że zasięg ich występowania bywał dotąd ograniczany – dobrym obyczajem i normami środowiskowymi. I to właśnie się zmieniło. Trudno dziś wybrać się na dłuższy spacer czy odwiedzić niektóre fora internetowe, by nie poczuć ich specyficznego odoru. 

Kupa wulgaryzmów rośnie nam codziennie pod samym nosem. Ich dystrybutorami nie są już bowiem ani członkowie półświatka, ani mieszkańcy obszarów społecznie zaniedbanych, ani źle wychowani nastolatkowie. Wręcz przeciwnie: epatują nimi ci, którzy aspirują do bycia w samym centrum kultury i wpływania na jej kształt – głównie dzięki mediom. Właśnie dlatego współczesne mody językowe przynoszą nam wspomnianą kupę do domu, wmawiając nam przy tym, że jest ekstrawagancka, oryginalna i pożywna. Właśnie dlatego ona wciąż rośnie.

LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-wojciech-kudyba-wulgaryzmy-kultura-smieci/

PAP/ LW

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 8 stycznia 2026