Sonda USA sfotografowała sondę Korei nad Księżycem

NASA pokazała zdjęcia wykonane przez jej bezzałogową sondę Lunar Reconnaissance Orbiter (LRO), krążącą wokół Księżyca. Sfotografowanym obiektem jest sonda badawcza innego kraju – Korei Południowej, nazwana Danuri.

Coraz więcej obiektów na orbicie

.Lunar Reconnaissance Orbiter to bezzałogowa sonda amerykańska, która krąży wokół Księżyca od 15 lat. Ostatnio udało się jej wykonać kilka zdjęć południowokoreańskiej sondy Danuri, która okrąża Księżyc od końca 2022 roku.

Obie sondy poruszały się po prawie równoległych orbitach i minęły się w przeciwnych kierunkach pomiędzy 5 i 6 marca 2024 r. Amerykańska sonda użyła swojej kamery wąskokątnej, działającej w zestawie kamer znanym jako LROC, do wykonania zdjęć w trakcie trzech orbit, które były wystarczająco blisko orbity Danuri, aby wykonać zdjęcia.

Prędkość, z jaką mijały się sondy, wynosiła około 1500 km/h, wymagało to więc idealnego wstrzelenia się w czasie, aby skierować kamerę LROC we właściwym kierunku w odpowiednim momencie. Pomimo, iż czas ekspozycji na zdjęciach był niezwykle krótki (0,338 milisekundy), to sonda Danuri mimo wszystko jest nieco rozmazana, dziesięć razy większa niż jej prawdziwy rozmiar.

Sonda z Korei Płd. bada przestrzeń kosmiczną

.Danuri to pierwsza południowokoreańska sonda księżycowa. Weszła na orbitę wokół naturalnego satelity Ziemi w grudniu 2022 roku. Projekt jest prowadzony przez Koreański Instytut Badań Aerokosmicznych (KARI), we współpracy z NASA. Celem jest rozwój koreańskich technologii oraz wykonanie map zasobów na powierzchni Księżyca, takich jak lód wodny, uran, hel-3, krzem i aluminium.

Korea planuje też kolejną misję, która będzie obejmować orbiter, lądownik i 20 kilogramowy łazik. Zostaną wystrzelone razem w 2032 roku.

Z kolei amerykańska sonda Lunar Reconnaissance Orbiter (LRO) był wystrzelona z Ziemi w 2009 roku. Jej celem było wykonanie dokładnych map powierzchni Srebrnego Globu w celu zidentyfikowania miejsc do przyszłych lądowań automatycznych i załogowych, zlokalizowanie surowców i testy technologiczne. 

Polityka w kosmosie

.Tomás SIDENFADEN, pisarz, inżynier i współpracownik Medium i Arc Digital w swoim artykule zastanawia się, jaka przyszłość czeka eksploracje przestrzeni kosmicznej. Jest bowiem w niej coraz więcej obiektów, należących do coraz większej ilości państw. Ważna jest także kwestia ewentualnej kolonizacji Marsa.

Elon Musk przewiduje istnienie marsjańskiej kolonii liczącej milion dusz. Naturalnie wcześniej na Czerwoną Planetę przybędzie grupa zuchwałych, sprawnych i nieustraszonych pionierów. Wyprawa na Marsa będzie znacznie bardziej niebezpieczna dla tych, którzy przybędą tam jako pierwsi. Przywodzi to na myśl ogłoszenie, jakie sir Shackleton zamieścił, szukając śmiałków towarzyszących mu w eksploracji Antarktyki: „Czekają cię znój, niebezpieczeństwo i duża szansa, że nie wrócisz stamtąd żywy. Tym, którzy przetrwają, gwarantujemy nieziemską ekscytację”.

Zdaniem autora, wieści od pierwszych kolonizatorów Marsa z pewnością nie rozgrzeją nas do czerwoności w związku z niuansami międzyplanetarnych rządów. Ważniejsze będą inne sprawy – marsjańskich pionierów będą zaprzątać kwestie przetrwania i nietrwałości budowanej cywilizacji.

„Wysłanie ludzi w te odległe rejony będzie niemożliwie drogie, nie mówiąc już o ich utrzymaniu, gdy dotrą do celu. I nie będzie to wycieczka turystyczna – ci, którzy polecą, będą musieli wybudować całą infrastrukturę niezbędną do przetrwania” – zaznacza ekspert.

Pierwsza grupa eksploratorów będzie musiała zapewnić sobie najbardziej podstawowe warunki do przetrwania – powietrze, wodę, żywność, schronienie. Kolejna fala będzie ulepszać te warunki, korzystając z wiedzy i kreatywności. Inżynierowie, naukowcy i lekarze spróbują przekształcić Marsa z planety, na której można przeżyć, na taką, na której można żyć. Jest to różnica subtelna, acz znacząca.

„Wraz ze wzrostem populacji kolonia prawdopodobnie zacznie przypominać duże miasta, jakie rozsiane są po całej naszej planecie. Kolonizatorzy nie będą się co prawda spodziewać tego samego, co niesie ze sobą życie w Nowym Jorku czy Tokio, ale z pewnością zaczną oczekiwać więcej, niż może zaoferować stacja badawcza na Antarktydzie. Wkrótce niezbędny personel ustąpi miejsca – prawdopodobnie w tej kolejności – bogatym turystom, przedsiębiorcom, migrantom ekonomicznym, poszukiwaczom przygód i okazji, a także… przestępcom” – pisze Tomás SIDENFADEN.

Sam Elon Musk twierdzi, że inne firmy powinny konkurować z nim o kolonizację nowej planety. Ale dlaczego Musk przewiduje konkurencję przedsiębiorstw na Marsie? Do niedawna loty kosmiczne były domeną państw narodowych, czyli organizacji wystarczająco dużych, by móc przeznaczyć ogromne środki niezbędne do prowadzenia takich misji. SpaceX może być kierowana przez pełnego motywacji i sprawnego lidera, ale jej napędem są dziesiątki instytucjonalnych i indywidualnych inwestorów, o których względy firma starała się przez ostatnie 12 lat. Ten rodzaj finansowania wymaga dedykowanych zespołów pozyskujących środki, ścisłych terminów realizacji projektów i możliwych do przeprowadzenia strategii wyjścia. Ale SpaceX i jej konkurenci to niejedyni liczący się gracze.

Państwa narodowe są w większości stosunkowo mało obciążone pozyskiwaniem środków czy benchmarkami. Administracje demokratycznych społeczeństw raczej nie mogą przeznaczyć, powiedzmy, 25 proc. przychodów z budżetu na eksplorację kosmosu. Na przykład całkowity budżet NASA na 2017 r. (wyłączywszy eksplorację Marsa) wyniósł 19,3 mld dolarów, inaczej mówiąc – 0,5 proc. budżetu federalnego Stanów Zjednoczonych.

Według niektórych obserwatorów budżet programu kosmicznego Chin wynosi mniej więcej 3 mld dolarów, czyli mniej niż 0,1 proc. budżetu tego kraju. Przy czym Chiny chętnie wykorzystują niewyraźną linię graniczną między sektorem prywatnym a przedsiębiorstwami państwowymi, co zniekształca obraz ich rzeczywistych nakładów. W przeciwieństwie do państw zachodnich Chiny mogą swobodnie zlecać innowacje sektorowi prywatnemu i nagradzać rodzące się firmy państwowe ogromnymi wpływami z podatków.

PAP/WszystkocoNajważniejsze/MB
Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 12 kwietnia 2024